Dodaj do ulubionych

jakoś gorzej...

24.11.06, 11:13
Jesień mi nie sprzyja - ciemno, zimno, depresyjnie. Trochę wiecej natrętnych
mysli, chociaż ciągle jeszcze nie jest źle (mam remisję, która trwa juz
jakies 3 lata). Na razie nie dopadają mnie natręctwa myslowe, a
raczej "mechaniczne" - domykanie szafek, zamykanie drzwi po dwa razy i takie
tam. Boję sie tylko, ze ten okres względnego spokoju moze sie skończyć
niedługo, bo czuje sie słaba psychicznie, podatna na nn. Staram sie tego nie
roztrząsac, ale coraz bardziej jestem zdołowana, apatyczna, nic mi sie nie
chce, a temu wszystkiemu towarzyszą potworne wyrzuty sumienia - cokolwiek
zrobie, cokolwiek co nie jest idealne. Trzymajcie kciuki, zeby draństwo sie
nie rozwinęło...
Obserwuj wątek
    • smutna29 Re: jakoś gorzej... 24.11.06, 11:18
      U mnie to samo...trzymam kciuki (także za siebie bo deprecha się czai za
      rogiem;)Nie myslmy o tym że może być gorzej!
      • bellio Re: jakoś gorzej... 24.11.06, 11:33
        dzieki smutna i zycze tego samego co sobie - przetrzymania. tylko potwornie
        dołuje mnie perspektywa, ze zima sie nawet nie zaczęła, ciemno bedzie do marca.
        spac mi sie ciągle chce, zupelnie nie mam energii do dzialania. nic to -
        najwazniejsze, zeby uswiadomić sobie, ze wiekszośc ludzi zima nastraja zle i
        nie musi to oznaczać nn - po prostu zwyczajne obnizenie nastroju. ja probuje to
        jakoś ograć - robić przyjemne rzeczy, czytac ksiązki, oglądać filmy, ktore
        poprawiają mi nastrój, nie sluchać dołującej muzyki. juz niedługo świeta, a to
        zawsze poprawia mi humor - odpoczynek od pracy, spotkanie z rodziną.
        • kot9912 Re: jakoś gorzej... 24.11.06, 22:50
          Bellio, klimat za oknem jest taki nostalgiczny, melancholijny... Ale niedługo
          święta, sylwester, walentynki ( jak ktoś obchodzi). Wiesz, czasami pewne rzeczy
          nie wydają się inne, bardziej przyjazne gdy sami zechcemy ujrzeć je w innym
          świetle. Np. możesz zaskoczyć Mężą i po pracy przygotować obiad przy
          świecach... Dużo świec, wino, romantyczna (ale nie dołująca!!!!!!!!) muzyka,
          może macie jakis swój utwór...? Latem moglibyście taką kolacje zjeść bardzo
          późno, a taka opcja byłaby znakomitym relaksem. I to zaskoczenie:) Są też takie
          formy spędzania czasu, relaksu emocjonalnego, fizycznego jak pływanie, czytanie
          o którym wspomniałaś ( ja kocham czytać!!!!!!!!!!!!!!). Na pewno masz inne
          pasje. Z doświadczenia wiem, że nawet jak czasem nie chce się wyjść człowiekowi
          z domu, jest apatyczny, to niekiedy dobrze się zmusić i wyjść mimo wszystko. Bo
          często potem okazuje się, że był to znakomity pomysł, powiewa świeżością życia,
          serce kwitnie od pozytywnych emocji itp.itd.

          Ale oczywiście każdy ma swoje zdanie - ja doradzam to co z mojego punktu
          widzenia jest znakomitym sposobem na naładowanie akumulatorów. Ja kocham czytać
          i biegać. Kiedy jestem zestresowana to ubieram dresy i biegnę. Moim zdaniem
          sport oczyszcza z negatywnych emocji, leczy ciało, ale przede wszystkim duszę...

          Bellio, jak byłam mała to tata czytał mi bajki. Pamiętam szczególnie jedną,
          ponieważ do dziś Tata mi ją wspomina. Kobieta lamentowała, że w piwnicy na
          szafie jest młotek i ona się boi, ż ejak kiedyś jakaś z jej córek wejdzie do
          piwnicy to on spadnie i wyrządzi jej krzywdę... Tata do tego niekiedy porównuje
          moje natręctwa i jest to dla mnie zimny prysznic, który pomaga:) Czasami
          własnie nie powiedzenie czegoś wprost przynosi najlepszy efekt, a właśnie takie
          metaforyczne przedstawienie sytuacji.

          Trzymaj się więc ciepło i głowa do góry:)

          Marta
    • agatricze Re: jakoś gorzej... 25.11.06, 08:33
      Ja zanim dopadła mnie faza nn też tak miałam, czułam że popadam w nastrój
      depresyjny , nic mi się nie chciało, najlepiej siedziałabym w domu i z nikim z
      zewnątrz nie romawiała, niechęć na wykonywanie jakichkolwiek prostych
      czynności typu sprzątanie, ugotowanie obiadu itp.Zycie stawało się smutne i
      szare.Póżniej niwiadomo z kąd zaczęłam się zastanawiąć nad tą głupotą w której
      tkwię już półtora miesiąca-naszła faza nn.Póżnie totalny "dół', niemożność
      podjęcia prostej decyzji i niemożność oderwania się od tej wstrętnej
      myśli.Walczyłam ztam początkowo ale wpadałam coraz bardziej i bardziej,
      poddałam się i to nie dlatego że tak chciałam , niebyło innej możliwości ,nn
      jest silniejsz i tak pokona.Do tego uczucie lęku, niepokoju, bezradności,
      dyskomfort psychiczny , brak energi, niema siły na nic-tylko spać a i to nie
      zawsze jest możliwe bo wewnętrzny niepokój nie pozwala na to.W
      głowie "swidruje" tylko jedna myśl "dlaczego tak pomyślałam skoro dzieci są
      moje".To koszmar tysiące razy powtarzanie sobie że to tylko głupia myśl ,
      bezpodstawna, niepotrzebnie znalazła się w mojej głowie, niechciana myśl.I co z
      tego , wra z dominuje, pogrąża, rujnuje.Nie obchodzi nic-tylko ta głupia
      myśl.Czy to rozumiecie?
      • bellio Re: jakoś gorzej... 27.11.06, 11:45
        Marta, ja tez uwielbiam czytać i ostatnio pochłaniam tony ksiązek - to naprawde
        odrywa mnie od natręctw i daje duzo frajdy. Staram sie nie dawac przygnębieniu
        i cieszyc sie jak najmocniej z dobrych rzeczy ktore sie dzieją, zamiast
        zamartiwac złymi. wczoraj wieczorem dopadły mnie smutki - ze rano trzeba do
        pracy, ze jestem przywalona robotą, ze z niczym sobie nie poradze, ze wylece z
        pracy, ze sie nie wyrobie. I stwierdziłam, ze nie ma co marnowac sobie nastroju
        rozmyslaniem o tym CO BEDZIE, a skupic sie na tym CO JEST. A było miło, wolny
        wieczór, mąż wrocił z delegacji, ksiązka ciekawa :) no i udało mi sie
        (przynajmniej czesciowo) cieszyc sie niedzielą, zamiast mysleć o poniedziałku.
        A dzisiaj wziełam sie ostro do pracy i to wszystko nie wygląda tak strasznie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka