bellio
24.11.06, 11:13
Jesień mi nie sprzyja - ciemno, zimno, depresyjnie. Trochę wiecej natrętnych
mysli, chociaż ciągle jeszcze nie jest źle (mam remisję, która trwa juz
jakies 3 lata). Na razie nie dopadają mnie natręctwa myslowe, a
raczej "mechaniczne" - domykanie szafek, zamykanie drzwi po dwa razy i takie
tam. Boję sie tylko, ze ten okres względnego spokoju moze sie skończyć
niedługo, bo czuje sie słaba psychicznie, podatna na nn. Staram sie tego nie
roztrząsac, ale coraz bardziej jestem zdołowana, apatyczna, nic mi sie nie
chce, a temu wszystkiemu towarzyszą potworne wyrzuty sumienia - cokolwiek
zrobie, cokolwiek co nie jest idealne. Trzymajcie kciuki, zeby draństwo sie
nie rozwinęło...