atom1001
05.12.06, 12:02
ogladalam dzis program o depresji. Wypowiadali sie psychiatrzy, pokazywali
jakies zdjecia, rzucali bezplciowymi definicjami. Uslyszalam m.in takie
zdania: "depresja jest wtedy, gdy cos sie dzieje zlego z
czlowiekiem", "czlowiek nie ma sily wstac", "czlowiek doswiadcza poczucia
braku szczescia" "nie cieszy sie tym, ze wiosna rosna kwiatki". Poczucia
braku szczescia??? Boze, myslam ze sie przekrece kiedy dopadla mnie depresja.
Cierpialam tak bardzo, ze nie wiem jaki cud uchronil mnie przed smiercia
(tzn. mialam nieudana probe).
Pokazali kobiete, ktora opowiadala o depresji jakby to byl lekki bol
glowy. "Udawalam, ze wszystko jest ze mna dobrze, usmiechalam sie, ale w
srodku cos mnie zjadalo, zwykle kazdy radzi sobie z tym sam, ale przychodzi
taki moment, gdy trzeba szukac pomoc". Aha, wiec Pani sie usmiechala, a
przeciez w depreji trudno ruszyc reka! Dlaczego nie pokaza takich chorych jak
ja widzialam w szpitalu? Dlaczego pokazuja usmiechnieta, promieniujaca
zdrowiem kobiete, ktora bagatelizuje caly problem? Chyba przez takie programy
ciagle spotykamy sie z tym "przestan sie uzalac nad soba". W tym programie
depresja wygladala wlasnie jak to nieszczesne uzalanie sie. Jesli ktos nie
potrafi przygotowac programu, ktory pokazywalby istote depresji, to w ogole
nie powinien sie za to brac.