Dodaj do ulubionych

Uzależniona od mamy...

27.12.06, 10:31
Mam 25 lat. W wieku 13 lat umarł mi tato. Zostałam z mamą i starszą siostrą.
Mama od samego początku miała na nas ogromny wpływ. Obie byłyśmy wychowywane w
ściśle chrześcijańskiej wierze co wiązało się z licznymi zakazami i nakazami.
Poza tym, po śmierci taty z nikim się nie związała, tylko jak mówi poświęciła
się nam. Siostra wyprowadziła się z domu jak wyszła za mąż, jednakże tak
naprawdę mama nigdy nie odcięła jej przysłowiowej pępowiny. Siostra codziennie
po pracy przychodziła i przychodzi do nas na obiadki, dzwoni, zdaje relację z
dnia codziennego, przez co mama w całości uczestniczy w jej życiu rodzinnym,
przeżywa wszystkie jej problemy i tak się toczy. Ja mieszkałam przez 5 lat w
akademiku, ale wróciłam do rodzinnego miasta bo tu znalazłam dobra pracę.
Mieszkam z mamą. Jak się okazuje mama również i mnie nie potrafi odciąć
pępowiny, albo i ja sama nie potrafię się usamodzielnić. Ma na mnie ogromny
wpływ i wszystko co robię podporządkowuję jej. Poniekąd sama jestem sobie
winna ponieważ się na to godzę. Robię to bo się martwię o jej zdrowie. Moja
mama jest nadopiekuńcza, wszystkim się przejmuje i każdy problem urasta do
olbrzymich rozmiarów. Nie jest zła, nie jest despotyczna ale wyczuwam, że
manipuluje mną żądając współczucia. Bo ona się nam poświęciła, bo teraz jest
niepotrzebna, bo ona nie może się denerwować, bo trzeba jej pomóc, bo na
starość nikt nie poda jej szklanki z herbatą, bo tak się dzieci odwdzięczają
rodzicom itp. a ja dla świętego spokoju spełniam jej wszystkie zachcianki.
Doszło do tego, że boję się wychodzić z domu bo może jej się coś stać, bo
sobie nie poradzi, bo powinnam być przy niej...nie mam własnego życia,
wszystko poświeciłam jej. Co prawda mam wspaniałego chłopaka, planujemy ślub i
mieszkanie u mnie z moją mamą. Dlaczego?? Dlatego, że sama się nie utrzyma w
mieszkaniu (chodzi o finanse) i dlatego, że nie chcemy wynajmować mieszkania
bo mamy w planach budowę domu. Podsumowując mama nie jest zła, nie wtrąca się
ale ja jej całkowicie ulegam, całkowicie się podporządkowałam i nie tyle co
ona sama mi każe coś zrobić, to ja sama to robię, żeby nie mieć poczucia winy.
Jak jej odmówię mam wyrzuty sumienia, że się na mnie obrazi, że się
rozchoruje, że jestem niedobrą córką. Przez to psują się relacje między mną a
moim chłopakiem, bo jak on ma żyć ze mną kiedy dla mnie najważniejsza jest
mama, jej zdrowie i jej szczęście. Nie potrafię się od tego uwolnić, nie wiem
co zrobić, gdzie został popełniony błąd i jak uzdrowić te relacje. Jak zacząć
żyć normalnie?? Czasami mam wrażenie, że mama to moja żona a ja jej mąż.
Popadam w depresję:-(
Obserwuj wątek
    • gerry10 Re: Uzależniona od mamy... 27.12.06, 11:38
      moim skromnym zdaniem powinnas porozmawiac z mama
      powiedziec jej jak sie czujesz ze poniekad wyrzadza ci krzywde jesli dalej
      bedzie udawala ze nie widzi problemu to juz musisz dzalac szybko powinnas
      zerwac ta pepowine i troche mniej sie przejmowac
      • bszalacha Re: Uzależniona od mamy... 28.12.06, 16:41
        podporządkowanie sobie innych przy pomocy choroby jest znanym i sprawdzonym
        sposobem od zawsze.Warto jednak przerwać ten neurotyczny schemat i zaproponować
        mamie opiekę stricte medyczną w miejsce własnej.Uprzedzam,że nie będzie
        łatwo,oj nie bedzie!Zgłoś sie z tym problemem sama do psychoterapeuty,żeby Cię
        wzmocnił/bo to też dzieje się za Twoim przyzwoleniem/a nastepnie zapytasz
        mamę,na ile jest zainteresowana własnym stanem zdrowia,jako bazą dla Waszych
        relacji
    • evee1 Re: Uzależniona od mamy... 29.12.06, 03:39
      Keira, przede wszystkim skorzystaj z okazji, ze nadchodzi wielka zmiana w Twoim
      zyciu i Ty tez mozesz cos zmienic. Pisze tu o slubie, ktory moze wlasnie i
      Tobie i mamie przejsc do kolejnego etapu zycia i odciecia tej pepowiny.
      Ciotka mojego taty przez podobne postepowanie doprowadzila do tego, ze
      malzenstwo jej corki leglo w gruzach. Z tego co piszesz bylo czhyba troche
      gorzej, bo jak tylko corka chaial wyjsc z domu, to babcia od razu bardzo zle
      sie czula i prosila, zeby przy niej zostac. No, ale wszystko przed Wami :-).
      Ja osobiscie nie radzilabym Wam po slubie mieszkac z Mama, nawet jezeli
      oznaczaloby to dluzsze oszczedzanie na dom. Jak juz sie wprowadzicie, to potem
      mozecie stac przed problemem jak sie wyprowadzic, zeby mama nie uwazala sie za
      odrzucona.
      W sumie jestes z miare dobrej sytuacji, bo masz siostre, ktora jest z mama
      prawie codziennie, wiec nie powinnas byc jedyna podpora swojej mamy. Zreszta
      dobrze byloby, zeby Twoja siostra zdala sobie z tego sprawe, bo niestety czesto
      sie zdarza, ze tylko jedno z rodzenstwa poczuwa sie do opieki nad rodzicami, a
      reszta z tego korzysta.
      Jezeli i Ty i mama macie problemy z waszymi relacjami moze warto skorzystac z
      pomocy psychologa.
      To napisalam ja, 40-letnia kobieta, ktora dopiero od niedawna nauczyla sie nie
      zwracac uwagi na opinie wyglaszana przez jej mame na temat zakupionych
      dupereli :-).
    • carlabruni Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 12:41
      to ja wam zycze duzo szczescia na nowej drodze zycia. mieszkajac z mama bedzie
      wam ono potrzebne. przemysl to sobie i nie daj sie sterroryzowac, bo zniszczysz
      sobie zwiazek i zostaniesz z mama do konca zycia. pozdrawiam.
      • molee Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 13:03
        troche / pozornie / nien na temat
        albo zbyt osobiste wyznanie

        od 20 lat potwornie nie moge sie skupic
        • o_cholera Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 15:23
          > takim stopniu gdy IQ spada ze 130 na 90 niewiele ma wspolnego z milosnym
          > zauroczeniem

          ciagle bredzisz o tym spadku IQ, jak jakas neurotyczka z pierwszego roku
          studiow. sami mierniczy iq mowia o marginesie bledu pomiaru z dwadziesicia w
          kazda strone punktow. nie mowiac juz o tym ze to zawracanie dupy, 130 to nie
          geniusz, wiec nic ci wiecej nie daje niz 100. problem bylby jakbys miasl ponizej
          normy umozliwiajace wspolzycie, a te kilka punktow powyzej to chyba po to zeby
          na czole sobie wytatuowac dla poprawy samopoczucia przy patrzeniu w lustro.


          >ale z tym ze ktos wstretnie wykorzystuje twoja chorobe
          >a nawet nie chorobe tylko -leki ktorymi mozna cie zawsze npiesdolic

          sam odpowiadasz za swoje zycie..chcesz bierzesz, nie chcesz nie bierzesz.....nie
          umiesz byc odpowiedzialny? to ci daja leki, zeby miec mniej z toba problemu
          • molee Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 15:31
            duzo ludzi ma w granicach 130 , ale nie byli badani
            widze , widzialem po ludziach

            widze tez ze okolicznosci kidy IQ spada do mniej niz 90,
            niektore testy moga byc zafalszowane, ze wzgledu na metode , ale pokazuja mocny
            niedorozwoj psychiczny / na takim namuleniu nie skonczylbym pierwszej klasy
            podstawowki
            • molee Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 15:49
              moja transcendentna osobowosc ma 130 IQ
              zmniejszanie IQ neuroleptykami narusza moje dobra niesmiertelne i to
              w granice IQ 90-, a nawet 66

              zycze przyjemnej przejazdzki w zgniatarce do karoserii
              • o_cholera Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 15:59
                jakoś ci bardziej nie wspolczuje niz nieszczesliwie zakochanej. gadanie o
                neuroleleleleleptykach jakby z jednej bajki. ale lepiej brzmi byc ofiara SyStEmU
                niz byc ofiara porzuconą przez chlopca.
                • molee Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 16:07
                  troche to obrazliwe

                  dla poszkodowanej napisze ze tradycja chrzescijanska jest zle przekazywana i w
                  duzej mierze opiera sie na braku wiedzy na temat religii, dlatego szkodzi
                  rzeczywiscie.

                  Ktoz z mlodych murzynow nienawidzilby treligii zalozonej przez Chrystusa
                  KRZYZ Krzyz , mitomania

                  zabawa w mlodosci,
                  robotki we warsztacie, slawa [rzez 3 lata, i przypadkowa smierc w jakiejs
                  wiekrzej rozrobie,
                  w sumie 33 lata zabawy i podrozy i straszny krzyz 3 dni sadu i 3 godziny MEECZARNI

                  interesowalem sie tym troche i tam jest blad na bledzie
                  polecam na przyklad czasopismo list art. Albo wiara albo lek
                  i " Jak kaznodzieje grzmieli na ambonach /imprimatur

                  --
                  kotek markotek
                  AD 2007
                  • molee Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 17:48
                    cholera m sie znow wnerwil
                    co za debilne tabletki
                    / jakie trzeba miec IQ zeby pamietac 12 cyfrowe piny do kart kredytowych ??
                    • molee Re: Uzależniona od mamy... 01.01.07, 17:52
                      powiedzmy ze 8 cyfrowe,
                      moze komus powiem zeby nie zapomniec ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka