ollaboga77
28.01.07, 20:10
SKutki reform! No nie może być tak że co rzad to zmienia panujące warunki...
ludzie to nie cygorgi co chodza jak w zegarku!!!!
Smutni nastoletni
Bożena Aksamit, Gdańsk2007-01-25, ostatnia aktualizacja 2007-01-25 20:45
Coraz gorsza kondycja psychiczna polskiej młodzieży. W Gdańsku co drugi
gdański licealista ma objawy depresji, w całym kraju - co trzeci. Nie ma im
kto pomóc. Na 5,6 mln młodzieży w wieku dojrzewania (10-19 lat) przypada
zaledwie 140 psychiatrów dziecięcych i kilkuset szkolnych psychologów.
ZOBACZ TAKŻE
Epidemia (25-01-07, 20:57)
SERWISY
Smutni nastoletni
Gdańskie Kuratorium Oświaty tuż przed maturą 2006 r. zleciło Akademii
Medycznej zbadanie, czy nowe zasady egzaminu potęgują stres licealistów.
Wyniki zaszokowały nawet specjalistów. U połowy z pięciuset przebadanych
maturzystów stwierdzono objawy depresji. Co piąty powinien natychmiast
rozpocząć leczenie!
Wyniki badań trafiły do szuflady urzędników w kuratorium. Przypomniano sobie
o nich dopiero kilka tygodni po śmierci Ani, 14-letniej gdańskiej
gimnazjalistki. Powód do niepokoju: co setny badany licealista zdradził, że
rozważa samobójstwo.
O wynikach badań nie powiadomiono jednak MEN. - Kuratoria przysyłają nam
jedynie co jakiś czas raporty o samobójstwach - usłyszeliśmy w biurze
prasowym ministerstwa.
Anna Lis, po. kuratora oświaty, rozkłada ręce:- Nie jesteśmy przygotowani, by
zapewnić potrzebującym specjalistyczną pomoc, a w razie potrzeby także
leczenie. Nie możemy oczekiwać, że nagle przychodnie całodobowo zajmować będą
się tylko zjawiskiem leczenia depresji młodzieży.
Wcześniejsze badania młodzieży prowadzone regularnie od 20 lat przez
Uniwersytet Jagielloński potwierdzają wyniki z Gdańska. - Według moich danych
co najmniej jedna trzecia polskich nastolatków ma objawy depresji - mówi
prof. Jacek Bomba z UJ. - Ogólna kondycja psychiczna młodzieży w ostatnich 10
latach znacznie się pogorszyła. W 1990 r. w poradniach zdrowia psychicznego
leczyło się 63 tys. dzieci i młodzieży, w 2001 r. już 90 tys.
- Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, że paraliż woli, który dotyka ich
dzieci, nie jest objawem lenistwa, ale depresji - tłumaczy prof. Bomba. - To
zwykle długie miesiące samotnej męczarni dorastającego młodego człowieka,
wieczne rodzinne nieporozumienia. Coraz częściej depresja dopada nastolatków,
które "nie nadążają". Widząc, a może słysząc o pięknych i bogatych, boją się,
że sami skazani są na życie szare, biedne, bez perspektyw.
Prof. Bomba zaznacza, że kryzys ten jest wpisany w okres dojrzewania. -
Jeżeli jednak w tym czasie nie udzielimy nastolatkom pomocy, to jest duże
prawdopodobieństwo, że życie im się nie ułoży. W latach 90. sprawdziliśmy,
jak potoczyło się życie ludzi, którzy piętnaście lat wcześniej - jako
nastolatki - przyznali nam się do objawów depresji. Na ogół nie leczyli się
psychiatrycznie, ale było dużo osób, którym wcześnie rozpadły się małżeństwa,
więcej paliły, piły, zbyt wcześnie i pochopnie decydowały się na małżeństwo
itd.
Prof. Bomba dodaje: - Te wskaźniki powinny skłonić dorosłych do zwrócenia
uwagi na ten problem