insana
25.03.07, 03:03
Okazuje się że zejście z tego świata wcale nie jest takie proste, o czym przekonał się pewien
Francuz:
"Jacques LeFevier postanowił popełnić samobójstwo. Aby mieć pewność, że próba samobójcza się
powiedzie stanął na urwisku i przywiązał kamień do szyi. Następnie wypił truciznę i podpalił swoje
ubranie. Próbował nawet zastrzelić się podczas skoku, ale kula chybiła przecinając linę z kamieniem.
Woda morska, do której wpadł niedoszły samobójca, ugasiła ogień, a zalewając usta, spowodowała
wymioty, które usunęły truciznę z żołądka. Jacques został wyciągnięty z wody przez rybaków i
odwieziony do szpitala, gdzie zmarł z powodu wychłodzenia organizmu."
Desperat ten dodatkowo został pośmiertnie uhonorowany Nagrodą Darwina, która jest przyznawana
by "upamiętnić osoby, które przyczyniły się do przetrwania naszego gatunku w długiej skali
czasowej, eliminując swoje geny z puli genów ludzkości w nadzwyczaj idiotyczny sposób".
Powodzenia...