aidka
06.04.07, 01:53
"Komu udalo się ujść ze zgniłego pałacu niestałości wszystkich ludzkich
uczuć, ten będzie bardzo uważał, by nie zbłądziać na te Straszliwe Manowce"
często myślę o pierwszych mailach
o pierwszym dniu...
jak lekko TO traktowałam
i jak byłam pewna siebie
i pewna
że nie zabłąkam się już nigdy w sieć niestałości uczuć
ale byłam tak oplątywana
osaczana:
"błagam Cię - napisz choć jedno zdanie do mnie codziennie"
"daj mi nr telefonu"
"czy mogę zadzwonić?"
"czy moglibyśmy się spotkać?"
"ja płaczę teraz przez Ciebie, napisz do mnie"
i tak krok po kroku
dałam się w TO wciągnąć
wylądowałam na Straszliwych Manowcach
i nie mogę znaleźć drogi powrotu
na Boga - to już lata trwa i....
nic
nic nie chce zdechnąć ten ból
wygląda na to
że
co do mnie
to ja sama akurat jestem pałacem ...stałości uczuć
głupia, wierna d... i tyle
a mój Ś.P. Tato umarł 15 lat temu
a dla mnie to wciąż świeża sprawa
to jakiś feler jest - pieprzony czas, który ma leczyć rany
niczego nie leczy
dlaczego u innych leczy
a u mnie nie?
ani z miłości mnie nie leczy
ani z tęsknoty za Zmarłymi
ani z milionów innych rzeczy
żadne rany się nie goją
wciąż wszystko krwawi, puchnie, jątrzy się
musiałabym przejść emocjonalną lobotomię chyba
ale jak się takąż robi?
przecież nie skalpelem
psiakrew
spać coś nie mogę
na dodatek
i takie to buty