pluszowa
14.05.03, 22:39
witam wszystkich
pisze bo mam problem i juz nie wiem, z kim mam pogadac i kogo sie poradzic...
czy istnieje taka choroba jak obsesja?? bo ja to chyba mam :( ogolnie rzecz
biorac chodzi o to, ze obsesyjnie mysle o tym, ze cos nie tak jest w moim
zwiazku. jestem z moim mezczyzna od 3 lat, jest czuly i dobry, ogolnie rzecz
biorac nie ma na co sie skazrzyc. wszyscy nasi znajomi mowia nam, ze idealnie
do siebie pasujemy i ja tez czuje, ze miedzy nami iskrzy. ja samaj jestem
bardzo pogodna osoba, z wyjatkiem sytuacji takich jak te, o ktorych do was
pisze. jednakze jezeli zdazy sie tak, ze na przyklad moj mezczyzna przez dwa
dni nie powie mi, ze mnie kocha, to ja dostaje jakiegos cholerycznego dola,
ze to na pewno koniec, ze mnie nie kocha i wogole... nawet jesli np. jest
zajety, ma sesje, uczy sie czy pracuje (jest bardzo aktywny) ja od razu
dostaje swira... strasznie mnie to meczy, bo wydaje mi sie, ze to normalne,
ze czasami jest sie mniej czulym, czasem bardziej, ale z drugiej strony sama
nie jestem sobie w stanie tego przetlumaczyc... i siedze i sie doluje...
wlasnie przed chwila do mnie zadzwonil, slodko sobie pogadalismy, ale ja
oczywiscie mam dola, bo nie powiedzial mi ze mnie kocha :( zdaje mi sie, ze
to jest jakies chore! czy z takich obsesyjnych mysli mozna sie wyleczyc, czy
z tym da sie cos zrobic??? czy to ze mna jest zle, czy w moim zwiazku nie
tak? prosze, poradzcie, bo zaczynam sie obawiac, ze kiedys zniszcze moj
zwiazek przez ciagle zadrecznie mojego partnera pytaniami w stylu "kochasz
mnie kochanie?". jezeli to normalne, ze nie codziennie mowi sie komus ze sie
go kocha, to chce sie tego nauczyc! chce normalnie do tego podchodzic!
dziewczyny, poradzcie, powiedzcie, jak jest u was, jakie macie odczucia w
waszych zwiazkach i czy moja sytuacja wydaje sie wam niezdrowa?
mezczyzni, pocieszcie mnie, ze nie trzeba caly czas mowic kocham, zeby
kochac? pomozcie mi zrozumiec zachowanie mojego faceta!
gdzie lezy sens tego wszystkiego? i nie myslcie, ze jestem jakas idiotka.. to
obsesyjnie martwienie sie w sytuacji, gdy moj facet zajmuje sie czyms innym
niz mna, kiedy tak naprawde wszystko wydaje sie ok przytlacza mnie.. jak chce
byc radosna, taka jak zwykle gdy sie nie martwie wlasnie tym...