kotnapiecu
29.04.07, 19:41
Czytaliście "Anatomię depresji" Solomona? Czy ta książka pomogła Wam choć
trochę? Ja całkiem niedawno zaczęłam ją czytać i dzięki niej potrafię teraz
jaśniej mówić o własnych stanach. Podobnie jak autor, ciepię na "dużą"
depresję i dzięki niemu postanowiłam (po 8 latach!) bardziej otwarcie
rozmawiać o niej z lekarzem. Do tej pory przedłużałam jedynie recepty, bo
czułam się tak źle, że jedyne o czym myślałam siedząc w gabinecie, to to, aby
jak najprędzej stamtąd wyjść, wrócić do domu i położyć się. Po tych
wszystkich latach brania różnych leków, jedyne, co uległo poprawie, to to, że
już tak nie poleguję w ciągu dnia, właściwie normalnie śpię, wstaję rano z
łóżka, robię co muszę... (Choć często podczas dnia jestem senna) Energii mam
niewiele, ale najgorsze jest to, że ja NIC nie czuję...Jestem totalnie
zobojętniała...jak robot :( i otępiała... :( Cały czas zmieniam pracę, bo z
trudem się w niej utrzymuję... Najlepszym uczuciem, jakie umiem przeżyć, to
uczucie ulgi...Kiedyś była przyjemność, radość - teraz jest TYLKO ulga...