Dodaj do ulubionych

zbliża się koniec

15.05.07, 21:54
Znów się zaczęło i myślę sobie, że z tej choroby poprostu nie ma wyjścia. Czy
ktoś z Was poprostu nie chce żyć???? Jestem już zmęczona. Poprostu chciałabym
wreszcie zasnąć i odpocząć. Tyle lat.... Ostatnio przez 9 tygodni byłam w
ciąży- najlepszy czas... Pierwszy raz od lat powiedziałam sobie, że wygram z
depresją. Miałam dla kogo żyć. Miał być ślub, dzidziuś i happy end. Mój
przyszły mąż miał mnie uratować od mojej rodziny-rycerz. No ale odszedł,
wystraszył się... został dzidziuś ale tylko 9 tygodni. Umarł. Byłam w
szpitalu. Tyle krwi widziałam tylko na filmach. Żaden lekarz nie uprzedził
mnie, że wywołanie poronienia tak wygląda.......Umarła ostatnia nadzieja, że
będzie lepiej. Ponoć jestem w stanie żałoby. Rodzina? Byli dla mnie po 32
latach cudowni przez 2 miesiące-bo byłam w ciąży i ktoś mnie chciał.Znów po
poronieniu stałam się "zła" "do bicia". I już mi poprostu na życiu nie
zależy. Może i będzie lepiej ale ja już nie chcę czekać. Nie zależy mi
na "lepiej". Zaczęłam znów kopować sobie nasenne. Chcę odejść...Po tylu
próbach może teraz się uda. Przestałam już pytać dlaczego. Dziś nawet już
zrezygnowałam z wizyt u psychologa. Pani doktor nawet mnie nie zatrzymała-
myślę, że skreśliła mnie już dawno. Nie wiem kiedy ale wiem że już więcej nie
chcę czekać na cud. PRZEGRAŁAM a może właśnie przez śmierć WYGRAM???
husky
Obserwuj wątek
    • zyrafa46 Re: zbliża się koniec początku:-))) 15.05.07, 22:29
      No co Ty, Huski...
      Oczywiście ŹLE MYŚLISZ. Pierwsza rzecz. Jeśli mieszkasz jeszcze z rodziną to
      skup swoje myślenie na tym - JAK SIE WYPROWADZIĆ.
      Nie udaje Ci się. To nie tylko Tobie. Ale to sie zmieni. Masz o tyle łatwiej, że
      nie bierzesz narkotyków. Z tego ciężko jest wyjść, choć można. JESTEŚ WAŻNA bez
      dzidziusia. I bez męża. Choćbyś (czego Ci nie życzę ;-)) miała w stanie
      bezdzietnym i panieńskim pozostać do starości. Odstaw szybko te głupie prochy.
      Mam lepszy pomysł.
      Napiszę jutro.
      Dziś odstaw.
      Pozdrawiam Cię serdecznie. BARDZO :-)))))))))))))))))))
      Nie gniewaj się ale SIEDZENIE przy kompie dobija mój kręgosłup. A wolę mieć
      KRĘGOSŁUP W PORZĄDKU :-))).
      Żyra
    • angua0 Re: zbliża się koniec 15.05.07, 23:10
      masz wiadomosc
    • magda.zamiara Re: zbliża się koniec 16.05.07, 00:57
      Husky!
      Nie rób glupstw prosze!
      tez mam ponad 30 lat i wlasnie z depresją wyladowalam u rodzicow... stara
      panna... dostalam antydepresanty... one mają mi pomoc, aby znow chcialo mi sie
      zyc... oddychac. usmiechnac.
      tak, znam to uczucie - chęc aby zasnac, nic juz nie czuc i zniknac...
      czasem nie mam sily juz walczyc, motywacji aby zyc...

      ale jednak jeszcze tu jestem, napisz prosze do mnie , depresyjnym starym pannom
      razniej w grupie ;-)
      • takajedna111 Re: zbliża się koniec 16.05.07, 08:02
        zastanawiam sie, czy przypadkiem dobrym sposobem na wyeliminowanie depresji u
        kobiet nie byłaby eliminacja facetów....wampirów wysysających z nas energię,
        chęć do życia...dlaczego wpędzamy sie przez nich w chorobę? czy naprawdę
        jesteśmy takie słabe?
        • a.niech.to Re: zbliża się koniec 17.05.07, 14:55
          Kochamy za bardzo.
      • a.niech.to Re: zbliża się koniec 17.05.07, 14:54
        magda.zamiara napisała:

        > czasem nie mam sily juz walczyc, motywacji aby zyc...
        Zawsze można przeczekać.
        > ale jednak jeszcze tu jestem, napisz prosze do mnie , depresyjnym starym
        pannom
        >
        > razniej w grupie ;-)
        Tego bym nie powiedziała.
      • husky18 Re: zbliża się koniec 19.05.07, 14:46
        Madzia-napisz mi proszę swojego maila, bo napisałam do Ciebie ale mail wrócił

        Husky
    • mskaiq Re: zbliża się koniec 16.05.07, 15:07
      Nie wygrasz przez smierc, bo przez smierc nie mozna wygrac. Mozna wygrac tylko
      zyjac. W tej chwili utracilas cala wiare, ze Twoje zycie ma jakikolwiek sens.
      Spotkasz sie z krytyka. Ludzie krytykuja bo wierza ze w ten sposob pomagaja. To
      najczestszy blad Rodzicow, wierza ze w ten sposob pomagaja.
      Kiedys dzialalem podobnie w stosunku do mojego Syna, nie rozumialem ze w taki
      sposob nie mozna kochac, ze w taki sposob krzywdze.
      Mysle ze masz przed Soba jeszcze cale zycie. Znajdziesz jeszcze kogos kto
      przyniesie Ci milosc i motywacje. Nie mozna sie poddawac, warto walczyc o zycie.
      Kiedys bylem bardzo blisko poddania sie. Wlasciwie wszystko zniknelo w moim
      zyciu, praca, Rodzina, zostalem sam.
      Dobrze ze nie zabilem siebie tak jak planowalem, odkrylem zycie i milosc a to
      wielkie odkrycie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • aidka Re: zbliża się koniec 16.05.07, 15:15
        to odwołanie się do własnych dramatów
        podobało mi się, Mskaiq...
        uściski
    • husky18 Re: zbliża się koniec 17.05.07, 09:10
      Mam i miałam wiarę, że zawsze po burzy przychodzi słoneczko ale już nawet nie
      chcę na nie czekać. Tyle razy byłam na kolanach i tyle samo razy się
      podnosiłam. Ale teraz już poprostu nie chcę- po 15 latach choroby i jej
      nawrotów jestem poprostu zmęczona. Straciłam wiarę w lekarza, starciłam wiarę,
      że z depresji można wyjść.... do niczego się nie nadaję. Mimo, ze na zewnątrz
      wygląda to zupełnie inaczej- skończyłam 3 wyższe uczelnie w wyróżnieniem,
      uśmiecham się, odnoszę sukcesy, pomagam innym - psom, biednym ludziom, chorym i
      udaję że jestem silna. Potrzebuję ludzi choć właśnie ludzie starsznie krzywdzą,
      biorą co mogą wziąść, odchodzą i jeszcze deptają. Gwałt-to tylko kropla w
      morzu. Tak bardzo boję się ludzi a jednocześnie potrzebuję ich do życia. Boję
      się... Moja mama jest despotyczna, nie pozwala mi na podejmowanie własnych
      decyzji-zawsze musi być jak ona chce, a jak jest inaczej to się obraża. A ja ze
      wszystkich rzeczy na świecie najbardziej nienawidzę ciszy - jak ktoś przestaje
      się do mnie odzywać to poprostu szaleję. Cisza mnie zabija. Wtedy przyznaję się
      do rzeczy, których wogóle nie zrobiłam, albo nawet nie pomyślałam - ale
      dla "świętego spokoju" robię tak jak oczekują ode mnie inni. Tak mnie wychowali-
      że mam żyć życiem innych. Moim obowiązkiem zawsze było opiekowanie się moją
      mamą a nie odwrotnie. Zagubiłam swoją tożsamość-naprawdę nie wiem kiedy ja to
      ja. Jak jadę z mamą samochodem i mimo że jest znak nakazu w lewo moim
      obowiązkiem jest poczekać aż moja mama mi na to zezwoli. Kilka prób
      samobójczych jakie w swoim życiu podjęłam to była i wyłącznie moja decyzja-
      wiecie jakie to miłe móc podjąć własną decyzję??? Mieszkałam sama ale moja mama
      pół roku temu wprowadziła się do mnie. Niby na chwilę ale myślę że ona tu już
      zostanie-teraz ma zupełną kontrolę nade mną-moje maile, smsy, czas kiedy jestem
      w domu i z kim wychodzę......Mój dzidziuś miał być lekarstwem na to wszystko.
      Miał być lekiem na mój strach przed samotnością-nawet jakbym się odcięła od
      rodziny to zawsze miałabym jego. Oczywiście bałam się przyziemnych życzy jak
      sobie poradzę z pracą, pieniędźmy, wychowaniem itd ale nie bałam się ciszy
      rodziny.I moja rodzina pierwszy raz w życiu mnie szanowała. Byłam ważna w ciąży
      i jako narzeczona. Natomiast dzidziuś umarł i usłyszałam "że to za karę bo nie
      słuchałam wcześniej mamy". Wiem wiem, że zdroworozsądkowo nie ponoszę żadnej
      kary ale tak mnie w mojej rodzinie karmią - kara za to, kara za to itd. Kara że
      nie słucham się mamy -starszne ale czasami w to wierzę...
      • nielegalne_przesluchanie Re: zbliża się koniec, a le czy nadejdzie ?? 17.05.07, 09:33
        niektóre osoby ,zycie, bardzo rozdziewiczyło

        zdarza się,...gdzie ??
        ze ,ludzi, pożera SUBTOTALITARNY SYSYTEM
        funkcjonujący poniżej państa i poniżej jakichkolwiek nieformalnych organizacji
        na terenie normalnej medycyny ma swój wydzielony skrawek i tam
        na swoistej pożywce rozwija się od jakiegos czasu p.o.t.w.ó.r

        jego pożywieniem jest między innymi ludzka nieodpowiedzialność i nowoczesna
        technika, i oczywiście jego ofiary
        • nielegalne_przesluchanie Re: zbliża się koniec, a le czy nadejdzie ?? 17.05.07, 09:46
          tobie ,husky,chyba drzwi sie zatrzasneły,
          troche szczęścia,że tylko drzwi od podwórka
      • a.niech.to Re: zbliża się koniec 17.05.07, 14:58
        W jakim wieku jest mamusia?

        Masz na tyle dobre rozeznanie w swojej sytuacji, że wystarczy zrobić porządki.
        Zdobądź się na ostatni wysiłek.
    • mskaiq Re: zbliża się koniec 17.05.07, 14:37
      Jest wyjscie z depresji, mozna ja pokonac. To depresja powoduje ze nie chce sie
      zyc, ze mamy dosyc. Kiedy pozbywasz sie depresji znikaja te objawy wraca chec
      do zycia, wraca radosc.
      Piszesz ze stracilas wiare, tracilem ja codziennie, czasem tracilem ja na pare
      dni czasem na pare godzin. Kiedy znikala wiara, lezalem, nie chcialem sie
      podniesc, pojawial sie zal a on zawsze dziala przeciwko nam. Wtedy dzialalem
      przeciwko sobie, cieszylem sie z tego ze ranie siebie.
      Piszesz ze potrzebujesz ludzi a ludzie strasznie krzywdza. Tez tak patrzylem.
      Teraz tez ludzie krzywdza, to sie nie zmienilo. Zmienilo sie tylko moje
      podejscie do krzywdy.
      Nie istnieje krzywda ktora moglaby wywolac we mnie zal, wiem ze
      moj zal jest wiekszym zlem niz krzywda. Kiedy to zrozumialem przestalem sie bac
      krzywdy, to moj zal kreuje krzywde, podnosi ja do rozmiarow trudnych do
      zniesienia.
      Unikaj zalu, to najczestsza przyczyna prob samobojczych, kazde dzialanie
      przeciwko nam samym bierze sie zalu.
      Piszesz o Swojej Mamie. Wprowadzila sie do Ciebie, Ona potrzebuje Ciebie,
      kocha, nie potrafi wyobrazic sobie zycia bez Ciebie.
      Rownoczesnie rani Ciebie i dziala przeciwko Tobie. Ona nie umie kochac, Jej
      wydaje sie ze to co robi w stosunku do Ciebie to milosc.
      Kiedys napisala Matka ze bardzo kocha Syna a On Jej unika i ucieka przed Nia.
      Ona nie rozumiala ze krzyk, krytyka, zlosc to nie sa objawy milosci ze to rani
      ze dlatego Syn ucieka przed Nia.
      Mysle ze Twoja Matka tez nie rozumie. Jej wydaje sie ze dba o Ciebie, ze
      krytykujac pomaga Tobie. Nie znam rodzicow ktorzy nie krytykowaliby swoich
      dzieci, ja tez to robilem, wierzac ze robie dobrze, ze w taki sposob pomagam.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • nielegalne_przesluchanie Re: zbliża się koniec 17.05.07, 14:58
        czeee husky

        depresja jako choroba to problem czysto biologiczny
        zaburzenie biologiczne z objawami psychologicznymi


        pojęcie -choroba psychiczna brzmi bluznierczo
        tylko sie tak przyzwyczailiśmy,że nas to nie rusza

        to dziwotwór słowny
        wyrażenie -choroba psychiczna ,
        to coś jak "przyzwoita prostytutka


        niektórzy ludzie wcale nie są chorzy
        tylko mają niebiologiczne psychologiczne problemy
        ,mogą sobie je rozwiązywaću jakiegoś guru -psychologa
        ale to nie są choroby

        tym sie psychiatra biologiczny nie ma prawa zajmować
        • a.niech.to Re: zbliża się koniec 17.05.07, 15:32
          nielegalne_przesluchanie napisał:

          > depresja jako choroba to problem czysto biologiczny
          > zaburzenie biologiczne z objawami psychologicznymi
          Tiuu, tiuuu...
          [...]
          > to dziwotwór słowny
          > wyrażenie -choroba psychiczna ,
          > to coś jak "przyzwoita prostytutka
          Noo nooo...
          > niektórzy ludzie wcale nie są chorzy
          > tylko mają niebiologiczne psychologiczne problemy
          > ,mogą sobie je rozwiązywaću jakiegoś guru -psychologa
          > ale to nie są choroby
          >
          > tym sie psychiatra biologiczny nie ma prawa zajmować
          Ach ...
          Pozdrawiam
    • a.niech.to Re: zbliża się koniec 17.05.07, 14:53
      Daj se luz. Nie wyobrażasz sobie, jakie depresso/ona są atrakcyjne dla facetów.
      Przy takiej zdechlinie byle mydłek czuje się jak macho, a jeszcze jakby
      dorzucić jakąś inną przyległość, to chu chu...klękajcie narody. Gwarantuję Ci,
      że nie zbraknie chętnych, żeby Ci machnąć kolejne maleństwo. A jeśli już tak
      rozmawiamy, to człowiek żyje, po/przeżyje, a na końcu Piasecki.
      Pyzdry
      • nielegalne_przesluchanie Re: zbliża się koniec 17.05.07, 15:07
        najlepi nic nie mówic, to bedzi jeszcze lepi
        • a.niech.to Re: zbliża się koniec 17.05.07, 15:22
          Zgadza się, z maleństem przesadziłam. Depresso ma swoje ograniczenia.
          • demole Re: zbliża się koniec 17.05.07, 15:34
            no a kto powiedział, że ja na przykład nie chciałbym dziecka z poprzedniego
            małżeństwa, to tylko kwestia wychowania, ja stosuje inny rachunek,- też prawdziwy
            • demole Re: zbliża się koniec 17.05.07, 15:36
              mało tego, nawet z innej narodowości,
              tylko przyuczyć języka, i żeby w kuchni przy mamie nie przeklinało ?[;-(
              • a.niech.to Re: zbliża się koniec 17.05.07, 16:53
                Nikt nie powiedział.
                • demole Re: zbliża się koniec 19.05.07, 14:52
                  chciabym zamknac sie gdzies z przyjaciolmi, jeslibym ich mial i zrobic zamach na normalsow , masowy zamach, tak zeby cale miasta lezaly pokotem, ale bez ofiar smiertelnych, no jakby sie pare trafilo,i tak ludzie gina czasem w wypadkach, ale zeby na pare dni zasnely cale miasta

                  co by tu jeszcze..
                  pijecie kawe ?
                  • a.niech.to Re: zbliża się koniec 20.05.07, 08:56
                    Widzę, że masz miłość bliźniego w sercu i to heroicznego wymiaru.

                    Pijamy, a i owszem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka