Dodaj do ulubionych

Odwazylam sie

24.07.03, 11:01
witam forumowiczow i forumowiczki
Od lat cierpie na depresje,a pnie wiedzialam co mi jest ,dopiero niedawno po
przeczytaniu kilku artykulow oraz po ptzesledzeniu tego forum wim,ze to
wlasnie ta choroba.nie mialam odwagi napisac.Tak w telegraficznym
skrocie,byly u mnie okresy totalnego zalamania,ktore objawialo sie placzem i
niemoznosia zrobienia podstawowych rzeczy.Byly to okresy ,ktore trwaly
dwa ,trzy tygodnie,pozniej mijalo pare miesiecy bylo ok,i czulam jak znow z
dnia na dzien jest coraz gorzej azznow mnie dopadlo na dwa tygodnie.i tak
wygladalo moje zycie przez ostatnie kilka lat.doszly do tego leki ,strach w
autobusie ,czasem musialam wychodzic.Teraz do tego wszystkiego mam problemy z
mezem.moim najwiekszym problemem jest to ,ze ja juz chyba nie wierze ,ze moge
sie wyleczyc,mam strasznie duzo pomyslow na zycie ,ale boje sie cokolwiek
robic,chyba nawet boje sie ludzi.zawsze bylam przewrazliwiona na to co ktos
powiedzial.mam nadzieje ,ze zrozumieliscie cos z tego haosu moich mysli,ktore
w przyplywie "odwagi"tutaj napisalam.
Obserwuj wątek
    • sandra23 GRATULUJE 24.07.03, 11:11
      Gratuluję odwagi Daisy. To juz krok do przodu. Niech kolejnym krokiem bedzie
      wizyta u psychologa albo psychiatry. Z tego co piszesz wynika, ze BYC MOZE
      cierpisz na depresje. A depresja jest choroba. Jednym z jej objawow jest chaos
      w glowie, lęk przed tym co będzie dalej, "przybicie". Z lekarzem warto
      skontaktowac sie jak najszybciej. Dokladnie tak, jak w przypadku kazdej
      choroby. Leczenie jest wtedy latwiejsze, zdrowie przychodzi szybciej... swiat
      wraca do normy. Nie zwlekaj. Ja, chociaz Ciebie nie znam, juz jestem dumna, ze
      udalo Ci sie tutaj napisac. Wiem czym jest depresja i jak trudno z nia walczyc
      i zmuszac sie nawet do poszukania pomocy. Ale wiem tez jak dobrze zyc bez
      depresji i wierze bardzo, ze mozna ja wyleczyc. Dlatego namawiam na kontakt ze
      specjalista.
      Pozdrawiam i jeszcze raz gratuleje.
      Napisz co u Ciebie slychac.
      Sandra
      • dziczu Re: GRATULUJE 24.07.03, 11:20
        Ja również dołączam się do gratulacji!!! Nie jesteś sama Daisy... ja również
        miałam podobne stany z autobusem, na ulicy...to był koszmar. Doszło do tego,
        że wmawiałam sobie raka... choć nie było objawów to ja je widziałam. Ale
        dzięki rodzinie wyszłam z tego, w sumie nie odwiedziłam nawet psychologa.
        Starałam znależć jakiś cel, jakąś pasję, która pochłonęłaby moje myśli i
        energię. Chyba sie udało, bo już pół roku mam spokój. Rozumiem twój ból, to
        jest straszna dziura.... Postaraj się być silniejsz ad tego znajdż jakąś pasję
        lub wybierz się dolekarza
        Poawodzenia
        • daisy23 Re: GRATULUJE 25.07.03, 16:29
          dziczu,twoj list podniosl mnie na duchu:)
          czy moglabys mi powiedziec jak dlugo u ciebie trwal ten stan,chodzi o te leki
          na ulicyi jak dlugo z tego wychodzilas?oraz jaka forme one przyjmowaly?
    • daisy23 Re: Odwazylam sie 24.07.03, 19:08
      Dziekuje za odpowiedzi ,naprawde jestescie kochani:)
      Przez te"przypadlosc" stracilam znajomych,maz albo dlugo pracuje ,albo sie
      klocimy ,musze z kims pogadac ,chociazby w necie.Zazdroszcze (w pozytywnym
      znaczeniu wam tego forum,przyjazni),dzieki wam zrozumialam ,ze zycie nie musi
      byc pieklem ,teraz tylko musze to wprowadzic w zycie,czy mi sie uda?
        • dziczu Re: Odwazylam sie 27.07.03, 22:28
          Miałam tą depresję w zimie. Trwała conajmniej 4 mies. objawiała się
          niesamowitą pustką, wybujałą wyobrażnia i właśnie lękami. Ja odnoszę wrażenie,
          że lęki te wzmagały się u mnie po obejrzeniu wiadomości na temat tego całego
          Iraku, zamachów. W autobusach każdy o ciemniejszej karnacji był potencjalnym
          zamachowcem, a gdy miał przy sobie podejrzaną torbę to ja czułem tak paniczny
          lęk, że nie było innego wyjścia jak opuszczenie autobusu. Na ulicy cały czas
          miałam wrażenie że zaraz wjedzie we mnie samochód i wszystko było dla mnie
          zagrożeniem. Moja depresja miała wiele płaszczyzn, wiele twarzy. Poczytaj w
          wątku "pożegnanie" moje posty to się więcej dowiesz również jak udało mi się
          wyjść.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka