ferka
06.09.07, 23:22
No więc a marcu 2007 odstawilam leki i... wszystko gra. Funkcjonuję normalnie,
zwyczajnie się wkurzam, cieszę i jestem melacholijna. W maju psycholog mi
powiedział że poradziłam sobie z problemami i zasugerował długą przerwę.
Pracuję, planuję wesele, czuję się świetnie.
Piszę to po to, aby wlać nadzieję we wszystkich, którzy tego potrzebują.
Pamiętam doskonale czas kiedy nie wyobrażałam sobie że kiedyś sobie z tym
poradzę. Zawalałam studia i pracę. Teraz wiem,że to możliwe.
Ja zwyczajnie zaczęłam "olewać" chorobę. Jak z nią walczyłam, wmawiąjąc sobie
że "muszę" ją pokonać, to było tylko gorzej. Jak ją zaakceptowałam,
stwierdziłam, że "jest, bo jest, a kiedyś przejdzie" to z miejsca zniknęła.
Ona nie lubi być lubianą:)
Trochę za dużo filozofii?:) Pozdrawiam