tragedia...co robić

23.10.07, 22:57
Kochani,
w wieku 31 lat zostałam sierotą, nie mam własnej rodziny. Tato odszedł 2 tyg
temu , a ukochana mama 9 lat temu. Nie mogę się pozbierać, byłam u psychiatry
tuz przed śmiercią taty- przepisał Seronil i kazał się pozbierać. Niezbyt
fortunne teraz.... Co robić, jestem roztrzęsiona wew, nie mogę się skupić, no
i przede wszystkim jest mi tak ciężko....
    • chemiczna_ala Re: tragedia...co robić 23.10.07, 23:19
      Nie chcę ci pie..ć smutków. Ale ponoć stratę trzeba przeżyć, aby
      się z nią ostatecznie pogodzić. Wprawdzie teraz myśli zajęte mam
      innymi "tragediami", ale tę równiez kiedyś przeżyłam, choć - jak
      twierdził psychiatra - "symptomatycznie powierzchownie". Trzymaj się!
      • aga8112 Re: tragedia...co robić 24.10.07, 09:36
        przykro mi wiem co przezywasz ale jakos musisz sie trzymac idz na
        forum żałoba strata osierocenie to forum dla ludzi ktorzy stracili
        kogos cennego tam mozna sie wyrzalic bo oni sa w takiej samej
        sytuacji jak ty pozdrawiam cie
    • iso1 Re: tragedia...co robić 24.10.07, 09:18
      Witaj koleżanko
      Nie ma rady. Musisz przeżyć ten okres żałoby.
      Moim zdaniem lekarz zrobił dobrze przepisując ci leki bo nie pozwolą one na
      ewentualne rozwiniecie się chorobie.
      Ja w ostatni dzień stycznia straciłem mamę i do dziś bardzo to przeżywam.
      Też nie mam już rodziny i jestem sam jak palec dlatego rozumiem cię bardzo dobrze.
      3maj się
      pozdrawiam
    • taoistka Re: tragedia...co robić 24.10.07, 10:47

      Asiu Droga,

      moi rodzice odeszli kilka lat temu, w odstępie od siebie trzech lat.
      Jestem niewiele starsza od Ciebie, i także nie mam rodziny.
      Rozpaczała starsznie, zwłaszcza, że zawiodla mnie moja najbliższa
      przyjaciolka - rowniez dolozyla sie...
      Myślałam, że tego wszystkiego nie przezyje. Cisnienie skakalo mi jak
      oszalale, pojawily sie skurcze dodatkowe serca, arytmie i wszystko,
      co mozna wymyslic we snie-horrorze. Plakalam bezustannie, a potem
      juz nic, tylko czytalam wszystko, co napisano o umieraniu. Z Mama
      byłam związana ogromnie. Psychika zaczela sie rozklejac w tempie
      blyskawicznym. Psychiatra jeden, psychiatra drugi. Psycholog.
      Powiedziano, że jest mi potrzebna rozmowa z
      jakims "autorytetem", "mistrzem". Przez rok zyłam za mgła. I co?
      Straszliwy bol sie wybolal... uszedł,ulotnil sie. Nie moge tylko
      czasami bywac w pewnych kojarzacych sie z Rodzicami miejscach i
      słuchac pewnych melodii bo wtedy pekam nieoczekiwanie. Tyle odejsc
      mialam w swoim zyciu, ze nie masz pojecia. I straszna i dziwna
      konkluzja. Bol, taki czynny bol - mija. Pozostaje twarda blizna.
      Pozostaje tesknota. Wraca normalne zycie. Sa osoby niezastapione. Ty
      masz wszystko przed soba, okropne, ze taki Ci sie Asiu start
      przytrafil, ale postaraj sie, choc to niewiarygodnie trudne - zniesc
      to. Twoim rodzicom swietej pamieci takze kiedys umarli rodzice.

      Rob to, co sprawia Ci wzgledna ulge: to moze byc medytacja,
      modlitwa, placz czy cokolwiek innego. Na pewno srodki, ktore
      przepisal Ci lekarz - pomoga, stepia moze ten bol, choc tak serio -
      nie tepia niczego, wedlug mnie. Uspokajaja, ze nie zachowujemy sie
      histerycznie, i spimy wzglednie normalnie.

      Mysle o Tobie cieplutko, jesli chcesz - pisz do mnie.

      Tao
    • mskaiq Re: tragedia...co robić 24.10.07, 14:57
      Przede wszystkim nie wywoluj zalu nad Soba i nad tym ze Oni odeszli
      bo to przynosi depresje.
      Moich Rodzicow nie ma juz rowniez. Nigdy nie plakalem, Oni nie
      umarli dla mnie. Czesto Ich wspominam, piekne i dobre momenty z
      Nimi. Milosc nie jest zalem, kochaj Ich wspominaj piekne chwile ale
      nie placz ze odeszli.
      Twoj placz Im nie pomoze, Tobie zaszkodzi.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • asieenka1976 Re: tragedia...co robić 25.10.07, 20:13
        Dziękuję Wam wszystkim, za....słowa otuchy, za to, że piszecie,za to, że nie
        jestem Wam obojętna, chociaż mnie nie znacie. Jeszcze raz dziękuję.
        • wiktorka_24 Re: tragedia...co robić 26.10.07, 20:48
          To bardzo przykre. Mimo że Cię nie znam, łączę się z Tobą w duchu.
          Masz rodzeństwo ??
          • asieenka1976 Re: tragedia...co robić 29.10.07, 21:06
            Mam brata i mężczyznę....ale to nie to samo co rodzice. Świadomość, ze już z
            nimi nie porozmawiam, że nie będę im potrzebna, że są daleko....to straszne.
            Taka wewnętrzna pustka, tym bardziej, że bardzo się ich kochało. Tak za nimi
            tęsknię i doświadczam ich brak. Już nigdy nie opowiem im o mojej pracy, o moich
            planach, urlopie,problemach....już nigdy. Trochę się zbieram w sobie, ale
            wewnętrznie cała się trzęsę, tylko tabletki mnie trzymają w kupie. To tak bardzo
            boli i odbiera człowieczeństwo.Dziękuję Wam jeszcze raz i przepraszam, ze może
            się żalę, ale to odrobina ulgi- wylać to z siebie, bo najbliższym już nie chcę
            się naprzykrzać.
    • tlenoterapia Re: tragedia...co robić 25.10.07, 23:07
      mnie strach ogarnia jak pomysle ze moich staroszków zabraknie
      wtedy chyba najbardziej odczuwa sie samotnosc w tedy jest sie
      samemu tak do bulu.Potrzebujesz czasu zeby sie uspokoic i cieszyc
      zyciem ,ale to nastapi zycze zeby jak najpredzej.
Pełna wersja