Dodaj do ulubionych

Pytanie do Pani Iwony

01.08.03, 15:25
Z góry zaznaczam, że pytam serio i jest to pytanie o "tajniki" zawodu. Ale
mam nadzieję na odpowiedź. W jaki sposób lekarz ocenia stan pacjenta? Mam
parę pomysłów. Powiedzmy, że ktoś leczy się już jakiś czas.

- dane uzyskane od pacjenta w wywiadzie?
- subiektywne odczucia lekarza?

Obserwuj wątek
    • iwona.grobel Re: Pytanie do Pani Iwony 05.08.03, 23:03
      Rozumiem, że pytanie dotyczy oceny stanu psychicznego dokonywanej przez lekarza psychiatrę, tak? Proszę
      uscislić, jesli pytanie dotyczy rzeczywiscie jakichs "tajników", chętnie odpowiem.
      • blue_a Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 11:04
        Dzień dobry. Zacznę anegdotycznie. Kiedyś wpadło mi w uszy albo w oczy, że
        warto pogadać z każdym człowiekiem o jego profesji, można dowiedzieć się wielu
        fascynujących rzeczy i o zawodzie, i o nim. Ten pomysł nie zgubił się i
        powrócił teraz, gdy zdrowieję.

        Przyznaję, że boję się też własnego dookreślenia choćby kierunkiem studiów.
        Nie chcę tak.

        Z pomysłów szalonych, o których WIEM, że zrealizuję (przeskoczę potem do
        innego wątku i wyjaśnię tę swoją PEWNOŚĆ): pobyć jeden dzień spełnionym
        sprzątaczem ulic i mówić do każdego "Szczęść Boże" :). Pobyć jeden dzień
        operatorem dźwigu i popatrzyć na wszystko z lotu ptaka. I tak dalej. Happening,
        ale nie do końca. Nie zależy mi na efekcie, ale na radości własnej. Tylko z
        niej ewentualnie zrodzi się czyjaś, jako odpowiedź na moją. Tu refleksja, że
        wychodzenie z depresji (jak zwykle subiektywnie) jest w jakiś sposób zaraźliwe.
        Opadają bariery spowodowane chorobą, pojawia się odczuwanie, prawie czyste
        bycie. To się fantastycznie udziela innym. Reakcja łańcuchowa. Ktoś z dalszej
        rodziny, że nie miewam już "odpałów" (wycofywałam się z kontaktów nawet z
        ludźmi, których lubię) i że "zmieniłam się" (fakt, jestem teraz bardzo otwarta
        i nie boję się mówić rzeczy, które są i były we mnie od zawsze, ale
        przyblokowane przez smutek i zniechęcenie). Moja dramatyczna odpowiedź: "Biorę
        silne psychotropy" :). Nie :) to nie tylko to :) ale leki zapoczątkowały proces
        i on będzie trwał. Bo ja tak chcę :) Kiedyś mi się nie chciało. Nie piszę tego
        po to, aby wzbudzić zazdrość tych, którym właśnie teraz bardzo ciężko. Jeśli
        porównać wychodzenie z depresji do skały albo do schodów, to istotnie weszłam
        już dość wysoko. Ale o tym w jeszcze innym wątku.

        A teraz do rzeczy. Tak, chodzi mi dokładnie o to, co tak fajnie Pani
        doprecyzowała :)



        • iskierka8 Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 11:11
          blue_a napisała:

          ciekawe czy ktos cos zrozumial z tego co napisalas.....?

          • blue_a Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 11:40
            Mam sposób dyskutowania polegający na zaczynaniu kilku wątków. Lubię to w
            sobie. Zaczynam z kimś rozmawiać i pojawiają się różnego rodzaju skojarzenia
            (dowód na to, że myślę). Uważam jednak bardzo na to, aby kończyć wątki, które
            zaczęłam. Krytykę przyjmuję, ale dodam bezczelnie, że nie jest moim problemem,
            że mnie nie zrozumiałaś :) Nie dbam o to :) Pozdrawiam.
            • perfect_life Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 11:48
              Hurra!!!
              Ja zrozumialem co napisalas. Jestem z siebie dumny ;-). Spiesze zatem doniesc o
              tym wiekopomnym wydarzeniu choc zdaje sobie sprawe, ze nie dbasz o to i fakt
              ten nie bardzo Cie interesuje :-).
              Pozdrawiam.
              • blue_a Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 12:03
                Mylisz się :) Interesuje mnie i to bardzo :) Wyszłam sobie przemyśleć słowa
                Iskierki. Na przykład olśniło mnie (hura!!!), że to często poczucie winy
                wkopuje w depresję, a ja tym razem nie zamierzam brać sobie do serca
                wszystkiego, co usłyszę od świata. NIE. Ważne jest moje zdanie na mój temat.
                Twoje też przyjęłam :) Ale na chwilę zanurzyłam się w siebie (schowałam się),
                aby sobie jej słowa przemyśleć.

                A serio: zaczęłam się zastanawiać, czy istotnie mogę nie być rozumiana "w
                wersji pisanej". Głupio mi się pomyślało, że taki Lacan pisał językiem
                absolutnie hermetycznym, autystycznym, że jego teksty są dobre, ale po
                translacji przez kogoś innego. Z komentarzem :) Daleko mi do tego Francuza i
                nie o to przecież chodzi :)

                Dalej: myśl, że nikt i nigdy nie będzie zrozumiany absolutnie przez
                wszystkich. I dlatego szukamy "bratnich dusz". Tu dołączam się do wątku kolegi.
                JA TEŻ SZUKAM BRATNIEJ DUSZY Z WARSZAWY :) Nr tel: ... - .. - .. :)

                • perfect_life Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 12:40
                  Skoro sie mylę, to spieszę donieść, że kolejny Twój post nie jest dla mnie
                  zagadką, a w wielkiej jego części nawet zrozumiałym tekstem ;-). Każdy
                  uniwersalizm jest, moim zdaniem, mało wartościowy i niekorzystny. Ja się
                  cieszę, że nie jestem rozumiany przez wszystkich, mam swoje zdanie i z tego
                  powodu zapewne także wrogów. Jednak cała ta "otoczka" określa w pewien sposób
                  mnie jako człowieka. Różnimy się przecież i to jest dobre, bo (schodząc bardzo
                  na ziemię i zmieniając nieco temat na ten, o którym każdy mężczyzna myśli bez
                  ustanku) nawet seks jest ciekawszy i zabarwiony pewną nutą twórczej innowacji,
                  gdy poprzedzony był małą kłótnią bądź pewnym niezrozumieniem :>. Oczywiście owe
                  różnice w myśleniu i osądach są fantastyczne, gdy mamy poczucie własnej
                  wartości zachowane na przyzwoitym poziomie. Moja depresja czy też stany lękowe
                  wynikały/wynikają, jak mi się zdaje, głównie ze zbyt dużego przywiązywania
                  zdania do tego co inni o mnie myślą. Każdy wydaje się być lepszy ode mnie i
                  bardziej wartościowy. W skrajnych momentach mojego życia przysłowiowy "żul spod
                  budki z piwem" (nikogo nie urażając) mógł mi na wrzucać, a ja bym się tym
                  bardzo przejął i moja ocena własnej osoby po raz kolejny ległaby w gruzach.
                  Zatem... bardzo podoba mi się Twoje podejście do sprawy samooceny. Owe poczucie
                  winy tylko nas niszczy, a każdy ma prawo do życia. I to jest aksjomat, nie
                  podlegający dyskusji.
                  Odnośnie szukania bratniej duszy, to kobiety w moim życiu również odegrały nie
                  małą rolę w dochodzeniu do depresji ;-). Wybory dokonywane przeze mnie
                  okazywały się chybione, gdyż kierowałem się zwykle nie właściwymi kryteriami.
                  Ostatnio na przykład byłem z tak piękną kobietą, że mój mózg zdecydowanie
                  zszedł poniżej poziomu pępka i związek ten przetrwał kilka miesięcy. Tak to
                  jest, jak się myli uczucie z "kochaniem" ;-). To jednak temat na zupełnie inną
                  historię :-).
                  Pozdrawiam.
                  • blue_a Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 13:03
                    Duże dzięki za post.

                    Odnośnie końcówki. Obecnie świadomie i na tak długo, jak tylko się
                    da "nawiałam" od miłości, nie lubię pruderii, zatem przyznam, że od seksu też.
                    Seks naznaczony innowacją? :) Jasne! od siebie dodam, że `naznaczony
                    osobowością`. Potraktowany jako osobista, piękna twórczość. Własny charakter
                    pisma. Nie do podrobienia. Koniec wątku.

                    Ucieczka przed miłością to ewakuacja przed całym tym zamieszaniem
                    emocjonalnym, niepewnością, szczególnie na początku. Dziękuję, postoję, teraz
                    tego nie chcę. BOJĘ SIĘ. Wyszłam z niegłupiego chyba założenia, że jeśli ma
                    mnie dopaść, to i tak STANIE SIĘ.
                    • perfect_life Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 13:12
                      Rewelacyjne założenie, z tym jednak zastrzeżeniem, że jeżeli mężczyźni
                      (potencjalni "zdobywcy" tudzież inicjatorzy spotkania) będą mieli podobny punkt
                      widzenia, to zarówno Wy (kobiety) jak i my (mężczyźni) do końca życia będziemy
                      sobie czekać na coś co nie będzie miało szansy na zaistnienie.
                      Zgadzam się jednak z Tobą apropos "nawiania" od miłości. Ja również nie chcę
                      jej teraz i staram się unikać okazji do jakiś bliższych kontaktów. Wynika to
                      głównie z emocjonalnego chaosu jaki wprowadza każdy związek czy nawet bliższa
                      więź z kimś. Najpierw muszę się uporać sam ze sobą i wytworzyć pewną barierę,
                      która mnie uchroni przed ewentualnym nawrotem złych myśli. Boimy się zatem
                      razem :-).
                      • blue_a Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 13:25
                        Aaaaaaa!!!...już Cię lubię. Boimy się zatem wspólnie. Nie, nie będziemy sami.
                        Wszystko stanie się naturalnie, bez żadnego zdobywania, inicjowania etc. Wiesz?
                        Doszłam do wniosku, że tyle fajnych rzeczy jest do zrobienia na świecie. Mogę
                        sobie trochę pobyć sama. Na podłodze koło łóżka rośnie piramida z książek,
                        któych nie mam czasu przeczytać. Kilka nieobejrzanych filmów. Tysiące nie
                        widzianych mostów (lubię i nie potrafię wytłumaczyć dlaczego). Wczoraj
                        oderwałam z ulotki paseczek "kurs nurkowania". W głowie mam książkę (pozdrawiam
                        Wszystkich, którzy czytają mnie dosłownie) o pływaniu z delfinami. Nagle życie
                        stało się fajne i otworzyło cholernie dużo drzwi :)

                        Czuję się żywą reklamą Efectinu :) Yes!

                        Najgorsze :) że to nie jest słomiany zapał. Pamiętam, o tym, czego chciałam
                        wczoraj, przedwczoraj :) I realizuję. Pogratuluj.
                        • perfect_life Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 13:37
                          Heh, nie pozostaje mi nic innego jak rzeczywiście pogratulować Ci :-). Cieszę
                          się, że masz tyle rzeczy na głowie i tyle pomysłów w niej. Co prawda ja nigdy
                          nie lubiłem sam niczego robić, bo nawet sprawa tak statyczna jak oglądanie
                          zachodu słońca bez drugiej osoby, z którą można by podzielić się swoimi
                          odczuciami, była dla powodem do smutku, to po zażyciu leku coraz więcej rzeczy
                          sprawia mi przyjemność. Nie mam jeszcze tak wielu chęci życiowych jak Ty, ale
                          może i na mnie przyjdzie pora - być może jest to efekt tego, że Tobie podnosi
                          się poziom dwóch neuroprzekaźników, noradrenaliny i serotoniny, a mi tylko
                          tylko tego drugiego :-). Chemia... piękna rzecz ;-).
                          No ale suma sumarum, zaktywizowalaś mnie do podjęcia pewnych dzialań. Pójdę
                          sobie zrobić jakąś pompkę i przysiad może. W końcu w zdrowym ciele zdrowy
                          duch :-).
                          • blue_a Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 14:00
                            Fakt, energia mnie rozpiera. A do kina/na spacer mogę iść sama. Nie ma
                            problemu. Na dzielenie się sobą i przeżyciami z drugim człowiekiem przyjdzie
                            jeszcze czas. Aha :) I nie byłam jeszcze nad Czarną Hańczą. Trzeba zobaczyć :)

                            Czytaj: żyję teraz w taki sposób, że każdy kolejny dzień przynosi inspirację.
                            Ciekawi i cieszy mnie dużo rzeczy, ale uważam, aby zachować równowagę, nie
                            przegiąć. Jestem zmęczona - śpię, jestem głodna - jem, mam dość świata
                            zewnętrznego - wyłączam się (nie ma mnie dla nikogo i niczego). Znane.

                            I w dużej mierze działanie, a mniej myślenie. Kiedyś miałam odwrotnie :)
                            • perfect_life Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 15:16
                              Dobre jest to Twoje "Czytaj:" ;-). Przeczytałem. Staram się robić to na co mam
                              ochotę, ale na przykład ze spaniem nie wychodzi mi ostatnio. Dzisiaj zasnąłem
                              ok. 5 nad ranem :|. Troszkę to męczące, ale mam nadzieję, że to tylko uboczny
                              efekt działaniu leku.
                              Mialem takie fajne plany na wakacje, eh... Chciałem sobie jeździć i tu i tam,
                              bo uwielbiam wsiąść w samochód i jechać po prostu. No ale pojawiły się te stany
                              lękowe i depresja ponoć. wierzę jednak, że to minie i wszystko wróci do normy.
                              Wówczas być może spotkamy się gdzieś na trasie, jeśli oczywiście nadal będziesz
                              miała w sobie tyle energii ile masz teraz :-).
                              Twoje, zapewne nie zamierzone, zaktywizowanie mnie podziałało. Wszystko mnie
                              boli, bo zrobiłem więcej niż jedną pompkę ;-).
                              Pozdrawiam raz jeszcze i dzięki za miła wymianę słów pisanych.
                              • maniia Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 15:42
                                TEz wydaje mi sie blue ze piszesz dziwnie: albo masz bipolarna depresje i
                                jestes w stanie maniakalnym, albo... na narkotyku.

                                Widzisz Pani Doktor tez juz nie wrocila do Twojego tematu
                                • blue_a do manii 08.08.03, 16:01
                                  Piszę normalnie, nie jestem na niczym, może tylko nadużywam emotikonów,
                                  czasem za dużo wielokropków (Eco w swoich felietonach napisał, że tak mają tzw.
                                  niedzielni pisarze; moim zdaniem Eco jest nudny i głupi :) Nie
                                  czytałam "Imienia róży", ja tylko o "Zapiskach na pudełku od zapałek". Polecam
                                  serdecznie i subiektywnie, jeśli masz problemy ze snem :)

                                  Mam wyważone, niezłe zdanie na swój temat :) Teraz uśmiecham się do monitora,
                                  ale tak ma wielu ludzi na całym świecie :) Znak czasów. Maniia, jak to brzmi po
                                  łacienie? :) Nieważne.

                                  Pani Iwona wróci do tematu, zapewniam :) Jest po prostu wiele ważniejszych
                                  (pilniejszych) watków niż ten. I to też oznaka, że mam całkiem nieźle
                                  poukładane "pod sufitem" :) Znajduję racjonalne (prawdziwe) wytłumaczenia dla
                                  wielu zdarzeń. W przyszłości postaram się jednak pisać bardziej literackim
                                  językiem, bo tak też potrafię. Parafrazując Panią Iwonę (którą lubię
                                  bezinteresownie, chcoiaż nigdy jej nie widziałam):

                                  Maniia, zdrowia.


                                  :)

                              • blue_a Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 15:46
                                Na czole mam napisane: subiektywnie, z mojego punktu widzenia i mogę się mylić.
                                (zrobię z tego sygnaturkę)

                                A teraz czytaj :)

                                Nie śpię - to znaczy, że mam problem, coś mnie martwi, coś przeskrobałam.

                                Ja dziś tylko na długi spacer. Nie umiem robić pompek, ale mnie to specjalnie
                                nie martwi. Samochód? Jasne! W głowie mam serpentynki w Bieszczadach, ale
                                wolno, nie chce mi się spadać w przepaść. Dziś już kończę nadawać. Trzeba
                                zachować równowagę (homeostazę :)

                                P.S. I pozdrawiam ciepło PKiN (będzie wiedział, o co chodzi :)


                                • perfect_life Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 16:13
                                  Uuuu, teraz to już nic nie kumam. PKiN, to Pałac Kultury i Nauki, jakom
                                  warszawiak ;-), z drugiej zaś strony dziwnie jest pozdrawiać budynek. Mniemam,
                                  że być może jest to kogoś nick. No ale nic to. Nie wnikam i znikam, bo jak sama
                                  zauważyłaś równowagę trzeba zachować, a ja nie lubię zbyt dużo siedzieć przed
                                  tym pudełkiem (monitorem). :-).
    • aenne Re: Pytanie do Pani Iwony 08.08.03, 15:56
      ha ha jestescie piekni. ale gdzie odpowiedz pani Iwony?
      • blue_a do aenne 08.08.03, 16:03
        Wszystko w swoim czasie :)
        • aenne Re: do aenne 08.08.03, 19:24
          a to co innego
          • psiarzaz Re: do aenne 09.08.03, 01:14
            aenne napisała:

            > a to co innego

            blue tez widze symptomy maniakalnej depresji.Mam siostre z ta choroba.
            piszesz chaotycznie, nie konczysz mysli, skaczesz z tematu na temat. Jestes na
            jakims niepokojacym haju. Prosze idz do lekarza. Pani Wrobel sie przestraszyla
            i woli nie wchodzic w to wszystko. Jestes chora ale chory czesto unika
            spojrzenia prawdzie w oczy.
            • blue_a UwielbiamCię 11.08.03, 08:46
              Duże uśmiechy. Po pierwsze: Pani Grobel, a nie Wróbel. Czytaj uważnie. Po
              drugie: lekarz o mnie dba. Po trzecie: dlaczego hajem nazywasz fantastyczną
              radość, szczęście, dlaczego mam leczyć stan, do którego wielu ludzi dąży?
              Czasem jest on błogą ciszą, czasem jest euforią. Retorycznie: czy wysłałbyś
              sąsiadkę do lekarza, gdyby w czasie orgazmu miała zwyczaj budzić odlotowe
              krzykiem całe osiedle? Kurczę, wysłałbyś. I wezwałbyś policję, że zakłóca
              spokój.

              Chcesz, opowiem Ci dowcip:

              Pewna pani zapomniała kupić zapałek, a właśnie były jej bardzo potrzebne.
              Pomyślała: pożyczę od sąsiadki. Ale, nie. Przecież ona patrzyła dziś na mnie
              krzywo. Pewnie mnie nie lubi. To ja jej też. Kobieta zaczęła się nakręcać. W
              końcu puka do mieszkania sąsiadki i wrzeszczy:

              - NIECH PANI SOBIE CHAŁUPĘ TYMI ZAPAŁKAMI PODPALI!!!

              p.s. I dzięki za diagnozę. Urok diagnoz i etykietek w necie polega na tym, że
              są całkowicie bezpłatne :)

              A mogę się jeszcze wyzłośliwić? :) Mówi się/piszę "tę", a nie "tą" :) Miłego
              dnia, chłopie :)
              • empeka Re: Uwielbiam (?) Was 11.08.03, 20:03
                Poproszę o informację jak się oboje czujecie po tej pouczającej
                wymianie ciosów?

                Marta
                • blue_a Re: Uwielbiam (?) Was 12.08.03, 09:23
                  Szczerze? Ja ok. Ale ponieważ staram się mieć oczy i uszy otwarte, i do końca
                  życia czegoś się uczyć, postanowiłam troszeczkę stonować. Ale nie będę zupełnie
                  spokojna (szczególnie w wymianie zdań), bo to nie ja. Pozbawiłabyś samą siebie
                  temperamentu (cecha wrodzona czy nabyta)?

                  Aha, wyjaśniam, że ton mojej wypowiedzi był żartobliwy, chociaż trochę
                  wybuchowy (coś jak erupcja wulkanu :). Jeśli kogoś nie rozśmieszyłam, trudno :)
                  Proszę się nie śmiać :)

                  I jescze coś. Pytanie do Ciebie: czy podobałoby Ci się wrzucenie Cię do
                  szufladki "bipolarna", względnie "depresyjno - maniakalna"? Mnie niespecjalnie,
                  tym bardziej, że to nie jest prawda. Bardzo lubię film "Mr Jones", ale to
                  stanowczo nie ja :) Pozdrawiam, Blue_a vel Kvinna
                  • kvinna jeszcze coś - o etykietkach 12.08.03, 11:29
                    Pierwsza wizyta. Właściwie zdiagnozowałam się sama. Na pytające spojrzenie,
                    zaczęłam od: bo ja to chyba mam depresję... Potem standardowy wywiad. O, dużo
                    uspokajającej zieleni na ścianie (nie mogę dokładniej, bo może ta pani nie chce
                    identyfikacji. No i lubię ją). Uśmiech do własnych myśli: yes, to dobre dla
                    wariatów. Niezły patent.

                    Kolejna wizyta krótsza, rozmowa, ale głównie po prostu wypisanie kolejnej
                    recepty wg planu leczenia. Następna za tydzień. Pokibicujecie mi? Podejrzewam,
                    że będzie jeszcze krótsza. Może 10 minut. Za stówę, kurczę. Ostatnia to pewnie
                    będzie tylko otworzenie i zamknięcie drzwi.

                    Doceniam medycynę białego człowieka (tu: psychiatrię), ale widzę spore jej
                    ułomności. Farmakoterapia to naprawdę początek. Kiedyś wspomniałam gdzieś o
                    Eichelbergerze (lubię, ale nie na klęczkach). Pisał o (cholera, nie pamiętam
                    teraz dokładnego sformułowania) chodziło mu w każdym razie o komplementarne
                    leczenie, postrzeganie człowieka jako całość. Tu nasunął mi się Wilber, którego
                    w cudownie zimnym słońcu (niech żyje babie lato!!!) czytałam dziś rano. Ale o
                    tym w następnym odcinku :)

                    Czy próbowaliście np. masażu ma-uri? Wiem, to kosztuje. Ale to naprawdę coś
                    antydepresyjnego. Ale 50 pln rok temu to było jeszcze do przyjęcia, co nie?

                    To ja wracam do tematu: ja jestem człowiekiem i tak chcę być widziana. Stąd
                    może trochę za ostry protest za nazywanie mojego stylu pisania (bo bycia jest
                    jeszcze inny) maniakalnym. Pisze mi się najczęściej (ostatnio) radośnie,
                    wychodzi, jak wychodzi, nieważne :)

                    Pozdrowienia dla tych, którzy teraz posądzą mnie o DID (osobowość wieloraką)

                    :)



                    • perfect_life Re: jeszcze coś - o etykietkach 12.08.03, 11:48
                      Heh,
                      Co prawda zaglądam tu od niedawna, ale zauważyłem pewną dziwną sytuację. Jak mi
                      się zdaję to takie forum ma służyć podniesieniu kogoś na duchu, pomocy osobie,
                      która tego oczekuje, itp. W przeważającej części tak jest. Zdarzają się jednak
                      także, jak to ujęłąś, posądzenia tudzież ferowanie negatywnej opinii o kimś,
                      tylko dlatego, że sposób w jaki pisze jest inny od pozostałych. Nieco jest to
                      drażniące i niezrozumiałe dla mnie. Każdy jest inny i na szczęście może i
                      powienien wyrażać się w sposób dla niego dogodny. Dopóki nikogo nie obraża, nie
                      jest ordynarny i nieuprzejmy, to moim zdaniem nikt nie powinien wydawać o nim
                      złej opinii. Na pewno już nie na takim forum jakim jest forum o depresji.
                      Choć nie pozdrawiasz mnie (bo pozdrawiasz tylko tych, którzy Cię posądzą o DID
                      (?) :-)), to pozwól, że ja Ciebie pozdrowię :-).
                      • kvinna Re: jeszcze coś - o etykietkach 12.08.03, 12:17
                        To ja Cię też pozdrowię :) Cześć, Gupi Jasiu :) To komplement.

                        Wiesz, zastanawiam się, po co tu np. dziś klepię :) Dla przyjemności klepania
                        też. Ale może też chcę pokazać, że depresja jest uleczalna, co nie? :) Może to,
                        co tu piszę, komuś pomoże. Jeśli nie - trudno.

                        Zastanawiam się np. czy stan, w którym jestem obecnie może być przejściowy.
                        Ale mam "symptomy", że nie. Jesli smutek, to zdrowy. Trwający niedługo. Po
                        przemyśleniu tematu, mogę iść dalej. Fajnie mi, czego naprawdę wszystkim
                        szczerze życzę. Jeśli ktoś sobie tej radości chce trochę wziąć, to proszę
                        bardzo.

                        :)

                        • perfect_life Re: jeszcze coś - o etykietkach 12.08.03, 12:29
                          No jeżeli to miał być komplement, to nie chciałbym Ci podpaść chyba i narazić
                          się na jakieś negatywne uwagi... Nie będę zatem zbyt długo się zastanawiał nad
                          pozytywnym znaczeniem etykietki "Gupi Jaś" i spróbuję przyjąć to jako dobrą
                          monetę ;-).
                          Co do depresji, to ja też wierzę, że można z niej wyjść i ta wiara trzyma moje
                          kilku tygodniowe leczenie przy życiu :-).
                          Pozdrawiam Mądra Małgosiu...:-)
                          • psiarzaz do blue 13.08.03, 06:49
                            nie jest to Forum polonistyki ale lubisz byc zlosliwa to badz - widocznie jest
                            to Twoje hobby/

                            Nadal obstaje przy tym ze masz maniakalna depresje. mowie ze dobrego serca bo
                            masz typowe tego objawy.
                            • blue_a Re: do blue 13.08.03, 12:41
                              Przepraszam. Czepianie się błędów gramatycznych było nie fair.

                              Co do diagnozy - nie zgadzam się. Jeśli chcesz, opisz zachowania swojej
                              siostry, ja porównam ze swoimi i pogadamy sobie dalej :) Serio, opisz.
                          • blue_a Re: jeszcze coś - o etykietkach 13.08.03, 12:34
                            Dlaczego wątpisz w moje komplementy? Szczere są :)
                            • blue_a Re: jeszcze coś - o etykietkach 13.08.03, 12:36
                              powyższe było do perfect_life.
                              • perfect_life Re: jeszcze coś - o etykietkach 13.08.03, 12:43
                                Hej Blue_a,
                                Z tego co pamiętam, to Ty nie prawiłaś mi żadnych komplementów (nad czym
                                okropnie ubolewam :) )... Moje stwierdzenia zaś tyczyły się odpowiedzi na nie
                                zbyt jasny wpis niejakiej kvinny.
                                A teraz czytaj: ( :))) ) ja nadal nie wiem o co chodzi z PKiN, fajnie by było,
                                gdybyś ulżyła moim, próbującym rozwikłać tę zgadkę, myślom :-).
                                Pozdrowienia.
                                • blue_a Re: jeszcze coś - o etykietkach 15.08.03, 20:36
                                  A wiesz? Kilka lat temu był Wawie Francuz Alain Robert (mogłam pomylić
                                  literki). I wiesz? On wspinał się po wysokościowcach bez żadnej asekuracji. W
                                  Wawie wlazł chyba na jakiś hotel. Na dole rzecz jasna zgarnęła go policja :)
                                  Ale ja tak bardzo chciałam, aby wlazł :) I on to zrobił. Yes!

                                  Tak pytasz o PKiN, więc Ci odpowiadam :)

                                  Że trochę nie na temat? Nie szkodzi :)

                                  Lubisz budyń? Dziś Dzień Dziecka, idę sobie zrobić budyń :) Koło mnie siedzi
                                  mała dziewczynka z warkoczykami, tak fajnie trajkocze, a ja głupio uśmiecham
                                  się do siebie. To znaczy do klawiatury. Bywaj :)

                                  • perfect_life Re: jeszcze coś - o etykietkach 15.08.03, 22:00
                                    A wiesz :-) i wiem :-). Przypominam sobie tego pana, choc nazwiska nie pamiętam
                                    a i z twarzy podobny był zupełnie do nikogo :-). Zupełnie nie rozumiałem czemu
                                    nie chcieli mu dać w spokoju wejść na co tylko chce. W końcu on narażał tylko
                                    swoje życie i powinien mieć prawo do zrobienia z nim co mu się podoba
                                    (ewentualnie powinni odrodzić jakoś teren na wypadek, gdyby ów człowiek spadał
                                    ruchem swobodnym ;-) ). To takie rowinięcie wątku zupełnie nie na temat ;-).
                                    Lubię budyń i kisiel też lubię. Również obcowałem dziś z małą dziewczynką, ma
                                    tylko kilka miesięcy. Jak się jest blisko tak małego dziecka, to wszystkie
                                    osobiste problemy (czy te depresyjne czy jakiekolwiek inne) stają się jakby
                                    mniej ważne, zupełnie nieistotne. Bezbronna istota, którą kocha się od
                                    pierwszych chwil jest cudownym darem natury.
                                    Z innego wątku zauważyłem, że słuchasz sobie fajnej muzyki :-). Ja zaś chcę
                                    uczcić moje dzisiejsze postępy w walce z depresją i lękami i również sobie
                                    słucham miłych utworów i jem loda (Clippo) :-).
                                    Zgodnie z zaleceniem ja bywam, a Ciebie pozdrawiam cieplutko.
                                    • blue_a Re: jeszcze coś - o etykietkach 17.08.03, 10:03
                                      Jesteś w dechę :) Bywaj :)
    • iwona.grobel Re: Pytanie do Pani Iwony 12.08.03, 22:54

      Przepraszam blue_a, że tak długo trzeba było czekać na moją odpowiedź na pytanie wyraźnie do mnie skierowane.
      Ponieważ będzie to czytać na pewno więcej osób, to przy okazji ponownie przypomnę, że przychodzę do redakcji
      "Gazety Wyborczej" w piątki i tam przeglądam wątki na forum "depresyjnym". Już kiedyś tłumaczyłam, dlaczego nie
      wtrącam się we wszystkie. Ale może się zdarzyć, że jakiś istotny wątek zwyczajnie przegapię. Przyznaję się. A
      czasem jest tak, że tyle państwo piszecie, że jakiś wątek w ciągu tygodnia zdąży spaść. Dlatego dziękuję tym, którzy
      mi się przypomną i są cierpliwi - pani też, blue_a, dziękuję, bo przypomniała mi się pani w innym wątku. Czasem
      zdarza mi się odpisywać w inne niż piątek dni, jeśli mam okazję dorwać się do jakiegoś komputera ze swobodnym
      dostępem do internetu - tak jest na przykład w tej chwili i tę chwile wykorzystuję.

      W najbliższy piątek jest święto, ja wyjeżdżam, zajrzę więc na forum w czwartek 14 sierpnia.

      A teraz do rzeczy.
      Pyta pani, w jaki sposób psychiatra ocenia stan pacjenta.
      Badanie stanu psychicznego generalnie dąży do ujawnienia ewentualnych nieprawidłowości w zachowaniu i
      wypowiedziach pacjenta. Przeprowadza się więc z pacjentem rozmowę, trudno jednak mówić o jej schematach,
      choć i takowe istnieją, bo zależy to też od okoliczności badania, np. czy jest to dobrowolne zgłoszenie się do
      przychodni, czy przywiezienie do Izby Przyjęć szpitala psychiatrycznego z zastosowaniem środków przymusu
      bezpośredniego w asyście policji, czy pacjent jest spokojny, w rzeczowym kontakcie słownym, czy silnie pobudzony
      psychoruchowo itd.
      W miarę możliwości lekarz stara się jednak dowiedzieć, jaki jest bezpośredni powód spotkania z psychiatrą. Pyta o to
      pacjenta, który czasem sam opisuje objawy, a czasem trzeba go o to dopytywać. Poza opisem objawów ważna jest
      też ocena ich nasilenia, w jaki sposób wpływają one na funkcjonowanie pacjenta (czasem wywołują one jedynie
      pewien dyskomfort, a czasem wręcz uniemożliwiają dotychczasowe funkcjonowanie społeczne, zawodowe,
      rodzinne itd.). Pytamy też o przeszłość pacjenta, czy podobne objawy występowały w przeszłości, czy były
      leczone? Czy były inne zaburzenia? Jaki jest stan tzw. somatyczny - czy są choroby współistniejące, czy chorował
      na coś w przeszłości, czy doznał urazu głowy z utratą przytomności, czy miał napady drgawkowe, czy przyjmuje
      jakieś leki? Pytamy o alkohol i inne substancje psychoaktywne. Istotna może być sytuacja społeczna, zawodowa,
      rodzinna. Ważne są informacje o ewentualnych chorobach psychicznych wśród krewnych.
      Piszę to chyba trochę chaotycznie, ale o badaniu psychiatrycznym w podręcznikach są całe strony, a ja próbuję
      podkreślić to, co wg mnie najważniejsze.
      Poza tym co usłyszymy od pacjenta, oceniamy to, w jaki sposób pacjent mówi, jak się przy tym zachowuje, czy
      reaguje adekwatnie do sytuacji itd. Oceniamy więc nie tylko na podstawie kontaktu werbalnego ale i niewerbalnego
      (zachowanie, wyraz twarzy, nastrój, pamięć, mowę, myślenie itp.)
      Jeśli stwierdzimy jakieś nieprawidłowości, opisujemy je, nazywamy, zestawiamy w pewną całość, której nadajemy
      nazwę obrazu klinicznego. Często przy pierwszym spotkaniu obraz kliniczny nie zawiera ostatecznego rozpoznania,
      chyba, że jest bardzo ewidentny.
      Bardzo często jest tak, że informacje otrzymane od samego pacjenta wymagają uzupełnienia od innych osób
      (najczęściej rodzina, osoby bliskie, świadkowie pewnych wydarzeń). Bywa tak, że te relacje się nie pokrywają i z
      tego trzeba wyciągnąć wnioski. Czasem trzeba wykonać różne badania dodatkowe, prosić o konsultacje innych
      specjalistów, zrobić testy psychologiczne itp.
      Pytała pani o osobę, która już się leczy. Wtedy bardzo ważna jest obserwacja, porównywanie objawów i ich
      nasilenia w czasie. To w ogromnym skrócie.

      Wspomina pani o subiektywnym odczuciu lekarza. Myślę, że chodzi tutaj o rodzaj doświadczenia, doświadczenia
      zawodowego. Zdarza się, że ocena stanu psychicznego tego samego pacjenta różni się dokonywana przez kilku
      lekarzy. Dlatego czasem potrzebne są tzw. konsylia. To bardzo szeroki temat. Bywa tak, że ten sam pacjent powie
      więcej jednej osobie, bardziej się przed nią otworzy i jej zaufa niż innej. To kwestia nawiązania dobrego kontaktu z
      pacjentem, niesamowicie istotna sprawa. Jak pisze prof. Bilikiewicz, umiejętność komunikowania się człowieka z
      człowiekiem nie jest wrodzonym darem, chociaż są tzw. ludzie komunikatywni i tacy, którzy z różnych powodów
      mają trudności w nawiązywaniu kontaktu z innymi. Tak samo sztuka komunikowania się lekarza z pacjentem wiąże
      się z całą pewnością z predyspozycjami osobowościowymi. Można się jednak tego nauczyć i doskonalić przez całe
      życie zawodowe. Tyle pan profesor. Moim skromnym zdaniem, od lekarza rzeczywiście sporo zależy, a nieumiejętne
      badanie może doprowadzić do tzw. błędów jatrogennych, czyli takich działań lekarza (nie w tym celu przemyślanych
      oczywiście), które mogą spowodować wręcz pogorszenie się stanu pacjenta czy pojawienie nowych objawów. Z
      drugiej strony umiejętnie, z empatią przeprowadzona rozmowa może szereg objawów zminimalizować.

      Tyle na teraz.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka