Dodaj do ulubionych

wiara i nadzieja

30.11.07, 12:20
www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4702224.html
przeczytajcie sobie zamiast użalać się nademną:) mi pomogło i od kilku miesięcy poraz pierwszy poczułem pełną radość i chęć do walki po przeczytaniu tego.przepraszam za masowe blokowanie na gg ale musiałem na kilka dni się oderwać od wszystkiego i znaleźć sens życia.
Obserwuj wątek
    • nienill Re: wiara i nadzieja 30.11.07, 12:23
      suchyxxx2 napisał:

      > znaleźć sens życia.
      no i znalazles?????
      poooodziel sie z biednymi, pliiiiizzzzz
      • suchyxxx2 Re: wiara i nadzieja 30.11.07, 12:28
        znalazłem sens-po przeczytaniu artykułu.można powiedzieć że znalazłem nie tyle sens co cud i zacząłem wierzyć
        • demole Re: wiara i nadzieja 30.11.07, 12:35
          nareszcie temat wiary i nadziei,
          a nie tylko sex i sex,
          wszędzie sex,

          lepiej porozmawiajmy o mózgu,
          własnie,całe szczęście,że nasza cywilizacja stopniowo odchodzi od sexu na rzecz
          psychotropów,wtstarczy pooglądać filmy popularnonaukowe,albo poczytać newsweeka,

          nareszcie ktos będzie mógł pobłogosławić światowe trendy

          ( ale czy im to czasem bokiem nie wyjdzie





        • nienill Re: wiara i nadzieja 30.11.07, 12:47
          ja takze zaczelam wierzyc w cuda odkad duchy nauczyly sie pisac na
          forum
          ahhhhh jak to szczescie promieniuje na wszystkich wokol
    • eizo111 Re: wiara i nadzieja 30.11.07, 23:12
      i uważasz że z tobą już wszystko ok?
      • o-solitude Re: wiara i nadzieja 30.11.07, 23:25
        przewiduję, że do Nowego Roku Suchy jeszcze 30 razy będzie się zabijał i 10 razy
        cudownie ozdrowieje.
        • bakalja Re: wiara i nadzieja 30.11.07, 23:35
          chyba lepiej zeby tyle razy nieskutecznie niz raz a porzadnie
          • abasia471 Re: wiara i nadzieja 01.12.07, 00:17
            Suchy, życzę ci z całego serca, żebyś faktycznie wyciągnął jakieś
            wnioski i zmienił to swoje popaprane życie. Mniej ekscytacji, więcej
            pragmatyzmu. Jeżeli naprawdę chcesz coś zmienić musisz gorsze
            nastroje, problemy, zniechęcenie wpisać w koszty zdrowienia i nie
            robić z tego końca świata. Dobrze byłoby gdybyś bardziej zaczął
            liczyć się z ludźmi, bo te twoje szantaże emocjonalne i
            tragikomiczne pożegnania są niestrawne. Nie dziw się ludziom, że
            podśmiewają się z ciebie skoro sam zachowujesz się w taki sposób.
            Więcej szacunku do siebie i do innych, to zawsze dobrze robi. Przede
            wszystkim powinienieś jednak pójść do psychologa, zacząć terapię, bo
            inaczej za jakiś czas znowu będziesz się żegnał z życiem i nie ważne
            czy to będzie naprawdę, czy na pokaz. Powodzenia.
            • suchyxxx2 Re: wiara i nadzieja 01.12.07, 00:24
              i uważasz że z tobą już wszystko ok?

              Ja bym raczej pomyślał czy z tobą aby napewno jest wszystko w porządku;p Bo chyba nie halo;)

              Zacząłem wierzyć że mi się uda.Dziękuję Abasia za te piękne słowa.Zaczynam szukać pracy i pomagać ludziom-miałaś rację-pomoc innym jest bardzo wspaniała i pomaga mi nie myśleć o sobie.Dziękuję
            • abasia471 Re: wiara i nadzieja 01.12.07, 00:29
              Coś jeszcze ci powiem, poniższy post napisałam do ciebie 16.
              11,===========
              Suchy, trochę mnie tu nie było a Ty jak widzę lecisz ciągle tą samą
              zdartą płytą. Chłopie czy Ty wystartowałeś w jakimś konkursie na
              najbardziej nieudanego nieudacznika? Ostatnio jak czytałam Twoje
              posty zapowiadałeś, że przestajesz bywać na forum Depresja i
              bierzesz się za siebie. Czemu znowu sobie odpuściłeś? Życia ci nie
              starczy jak będziesz chciał za każdym najmniejszym niepowodzeniem
              rozkładać się po całości. Kiedy uświadomisz sobie, że tylko właściwe
              leczenie i praca nad sobą może Ci dać szansę na satysfakcjonujące
              życie. Grzebiesz się ciągle w tych swoich stanach zniechęcenia i
              niemocy i nic z tego nie wynika. W szpitalu leżałam na jednaj sali z
              młodą dziewczyną, której z powodu raka usunięto nerkę i pęcherz.
              Była wymizerowana, udręczona chorobą z workiem na mocz
              przytwierdzonym do brzucha a ciągle gadała jak to będzie gdy w końcu
              wyjdzie ze szpitala i wróci na studia. Spisywała sobie rzeczy, które
              musi zrobić, planowała jak przystosuje się do życia z chorobą, co
              zrobi z wolnym czasem. Kiedy powiedziałam jak ją podziwiam za jej
              postawę rozpłakała się i powiedziała mi coś czego się po niej
              zupełnie nie spodziewałam. Okazało się, że zanim zachorowała ciągle
              miała jakieś problemy emocjonalne, towarzyskie, rodzinne i nic z
              nimi nie robiła ograniczając się jedynie do narzekania. Często za to
              mówiła, że ma paskudne życie i że nie chce jej się żyć. Gdy
              dowiedziała się o chorobie pomyślała, że to kara za te lata, które
              zmarnowała. Próbowałam ją przekonać, że Bóg nie jest złośliwym
              staruszkiem, który chce jej odebrać życie, bo nie umiała go dobrze
              wykorzystać, ale nie jestem pewna, czy mi się to udało.
              Opowiedziałam Ci historię tej dziewczyny nie po to żeby Cię
              straszyć, czy jakoś zmotywować, ale chciałabym żebyś się zastanowił.
              Przemyśl jak długo jeszcze chcesz tkwić w tym marazmie, który nie
              pozwala Ci cieszyć się życiem. Może zamiast narzekać będziesz
              próbował konsekwentnie coś zmieniać? Na początek może zacznij od
              pójścia do psychologa i systematycznego robienia raz w tygodniu
              jakiejś rzeczy którą do tej pory odkładałeś na później. Nie wiem co
              to mogłoby być. Ja kiedy byłam w dole i nie wychodziłam z domu
              postanowiłam sobie, że raz w tygodniu zajmę się kimś kto potrzebuje
              pomocy. Tą osobą była samotna staruszka, która nie miała nawet z kim
              pogadać. Zajęcie się kimś innym i oderwanie od skupiania się
              wyłącznie na sobie dało mi potem siłę żeby pomóc też sobie. Trochę
              ci nagadałam, ale mam nadzieję, że nie masz wątpliwości, że
              kierowałam się życzliwością a nie chęcią dokuczenia Ci. Trzymaj się.
              =======
              ale na tobie nie zrobił pewnie żadnego znaczenia, bo nie był
              spektakularnie tragiczny, więc nawet na niego nie odpowiedziałeś
              ( nie żeby mi zależało, ale deklarujesz że szukasz pomocy i rady).
              Boję sie, że za jakiś czas i ta historia z otyłą dziewczyną też ci
              spowszednieje i znowu zaczniesz uważać się za najbardziej
              nieszczęśclwą istotę na tym świecie.
    • minona Re: wiara i nadzieja 02.12.07, 23:07
      Jasne, nie ma lepszej terapii, jak przekonać się, że ktoś ma
      gorzej ;P
      Szkoda tylko, że to działa na krótką metę.

      Nawiasem mówiąc zespół P-W to naprawde straszna choroba.
      • demole Re: wiara i nadzieja 02.12.07, 23:15
        właśnie,
        a jeśli jest tylko częściowy, i lekarz dotnie,to dopiero strata,
        potem to juz wszystko się urywa
        • mateusz-1976 Re: wiara i nadzieja 02.12.07, 23:18
          demole, czy mozesz odezwac sie do mnie na gg teraz? prosze, to
          pilne.. 2597944
          • demole Re: wiara i nadzieja 02.12.07, 23:33
            nie mam gg,

            lepiej pogadajmy o przyszywaniu,
            "pacjent wyskoczył przez okno,i zerwał scięgno achillesa,
            w szpitalu odmówił pójścia na zabieg"

            ha ha,...jeszcze trzeba napisać,ze ja chciałem tylko wtedy pójść do ubikacji,a
            juz byłem w tym miejscu więc wiem jak to przyszywają a do ubikacji musiałem
            ..;-( + @$$%%&..!!!!!!
            • mateusz-1976 Re: wiara i nadzieja 02.12.07, 23:34
              to sprawdz zaraz maila gazetowego, to bardzo wazne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka