Dodaj do ulubionych

przyczyna i co dalej?

13.12.07, 20:39
Przypomniało mi się.
Jedno proste głupie zdanie powtarzane przez matkę. Absurdalne.
Pech: poparte jej doświadczeniem.
Pierwszy wysyp, gdy pozwoliłam, by zrealizowało się w moim życiu po
raz pierwszy. Drugi wysyp, gdy zrealizowałam je znowu. Teraz.
Jeżeli wiem co jest przyczyną nerwicy, co mam robić, by się tego
pozbyć, by wywalić to idiotyczne przekonanie z siebie?
Jeżeli znam przyczynę i jeżeli jest tak prosta jak budowa buta -
powinno puścić. Nie puszcza.
Na pewno ktoś wpadnie na jakiś pomysł.
Obserwuj wątek
    • pillow7 Re: przyczyna i co dalej? 13.12.07, 20:54
      niczegoniewiem napisała:

      Jeżeli wiem co jest przyczyną nerwicy, co mam robić, by się tego
      > pozbyć, by wywalić to idiotyczne przekonanie z siebie?
      > Jeżeli znam przyczynę i jeżeli jest tak prosta jak budowa buta -
      > powinno puścić. Nie puszcza.
      Też wiem co wyzwala moje zachowania neurotyczne i widzę
      absurdalnośc "wgranych" leitmotiwów :( No i co? No i _nic_ :(((
      Ta walka nie ma widać końca.
      • niczegoniewiem Re: przyczyna i co dalej? 13.12.07, 21:26
        Doopa, tak to wygląda miganie się od walki, ja muszę to zdruzgotać
        tak jak to druzgoce mnie. Pillow, musi być jakiś sposób. Jakiś
        miotacz :) No dobra, chyba nie pozostaje nic innego jak tylko praca
        nad podświadomością. Ale to wymaga czasu i pracy, wolałabym
        transplantację mózgu, laserowe zniszczenie komórek zainfekowanych,
        amnezję wybiórczą...
        Nie wygłupiam się już dłużej, ale może ktoś ma jakąś radę.

        • pillow7 Re: przyczyna i co dalej? 13.12.07, 21:50
          Depresja odbiera mi ostatki tego co sprawiaja,że jeszcze trwam. Nie
          mam juz wiele do stracenia więc muszę coś zrobić. Po
          wczorajszym "dole" spędzonym pod kocem(28h)- w głowie zrodził się
          mały plan .Jeśli powiedzie się i zdobędę chociaż kolejne ,skuteczne
          narzędzie do walki to niechybnie podzielę się z Tobą tą radosną
          nowiną ;)Nie chcę być nikim innym (a propos postu_lucyny_). Chcę być
          sobą ale czuć znowu smak przeżywanych dni.
          • niczegoniewiem Re: przyczyna i co dalej? 13.12.07, 22:33
            Na pewno się powiedzie, więc czekam z niecierpliwością.
            I też szukam:)
    • lucyna_n Re: przyczyna i co dalej? 13.12.07, 21:20
      bo jak ktoś ma popie..ną osobowość no to ma
      może wreszcie zamiast się dopasowywać do ramki ,dostosować otoczenie
      do siebie niczym mieszkanie do wózka inwalidzkiego?
      jakoś ciągłe stawanie na nogi tylko po to żeby się znowu wykopyrtnąć
      i zalapać kilka krytycznych uwag na swój temat już mnie nie bawi.
      a wogóle to denerwujące jak balaganiarz u którego kuchnia żyje
      własnym życiem a w wannie rosną drzewa mowi jak się powinno
      sprzątać. Ludzie o nieudanym życiu radza jak żyć i ciągle hejże
      dzieci hejże ha róbcie wszystko to co ja. Przecież to bez sensu
      wszystko jest.
      no, to się wypowiedziałam....
      nie ma co...
      • niczegoniewiem Re: przyczyna i co dalej? 13.12.07, 21:32
        No i fajnie, pozdrowienia na dobranoc!
    • mskaiq Re: przyczyna i co dalej? 14.12.07, 02:18
      Co Twoim zdaniem jest przyczyna nerwicy? Mysle ze pozbyc sie nerwicy
      jest latwo. Musisz przestac sie bac odczuc somatycznych. Kiedy sie
      tego nauczysz zniknie nerwica. To niby bardzo proste ale bardzo malo
      ludzi potrafi sie przestac bac swoich odczuc.
      Odczucia somatyczne sa silniejsze od rozsadku, nawet jesli wiemy ze
      te odczucia znikna nadal sie ich boimy.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • demole Re: przyczyna i co dalej? 14.12.07, 15:29
        mama zawsze chciała miec dziewczynkę,a jesli chłopca,to żeby kobiety były z nim
        szczęśliwe, czyli nie były krzywdzone,- no to teraz kobieta krzywdzi mnie

        ale najpierw był rozwód z rodzicami,którzy nie rozpoznawali we mnie dziecka,a to
        z powodu własnie zachcianek mamusi,
        najlepiej żeby dziewczynka znalazła sobie jakiegos chłopaka juz w młodosci, hi hi hi

    • through_changes Re: przyczyna i co dalej? 14.12.07, 22:37
      Próbuj się autodeterminować słownie, mówiąc ludziom coś przeciwnego
      do tamtego zdania wypowiadanego przez matkę. To działa, nie wiem
      dlaczego, ale działa. Pozdro :)
      • kontrreformacja Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 00:46
        Ja odwrotną radę słyszałam, że na głos trzeba wypowiadać, te
        rodzicielskie brednie, żeby sie wkurzyć maksymalnie i złośc z siebie
        wywalić.

        Czytam teraz Toksycznych rodziców (w ramach przygotowań do wigilii,
        he he) i tam z kolei autorka pisze coś takiego, że źródłem uczuć,
        które wywołują wspomnienia z dziecinstwa lub obecne akcje rodziców
        są owszem z jednej strony sami rodzice, ale też pewne przekonania,
        które wbili nam do głowy. Np. matka mówi "jesteś głupia" i to wkurza
        i boli też dlatego, że stoi za tym twoje przekonanie, że matka ma
        zawsze rację. Forward opisuje tam metodę terpeutyczną która polega
        na tym, że trzeba takie własne powiązania: emocja + głupie
        przekonanie wyśledzić i potem niby przyjdzie dystans i negtywne
        emocje opadną. Nie wiem, czy to działa, na razie czytam tak sobie i
        żadnych ćwiczeń nie robię.
        • through_changes Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 01:07
          Wyśledzić jak najbardziej, żeby ruszyć z miejsca trzeba sobie
          najpierw powiedzieć, w którym punkcie się zostało zranionym, inaczej
          będziemy tak samo ranili innych ludzi, taki jest mechanizm,
          najczęściej podświadomy. Ale po co powtarzać dane słowa i wzbudzać w
          sobie złość na tego kto nam je wpoił? Jak dla mnie to niepotrzebna
          strata energii. Lepiej jak terapeuta podniesie pacjenta na duchu
          oceną przeciwną, podkreślając inteligencję (w przeciwieństwie
          do "jesteś głupia") i inne pozytywne cechy. Chyba że nie chodzi o
          pomoc tylko o przedłużanie terapii i wyciąganie pieniędzy.
          • disturbo Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 01:19
            Lepiej jak terapeuta podniesie pacjenta na duchu
            > oceną przeciwną, podkreślając inteligencję (w przeciwieństwie
            > do "jesteś głupia") i inne pozytywne cechy. Chyba że nie chodzi o
            > pomoc tylko o przedłużanie terapii i wyciąganie pieniędzy.

            takie postepowanie terapeuty swiadczy raczej o wyludzaniu kasy i wspiraniu
            problemów.


            a z innej beczki co za znaczenie ma czy uwazasz sie za madra czy glupia, celem
            nie powinno byc dzialanie wyznaczane przez obraz swojej osoby, ale przez swoje
            pragnienia. obraz jest jak sznurki przy marionetce. zewnetrzne sterowanie osoby.
            w czytelnej formie polecam lekture "przebudzenia" de mello.
            • through_changes Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 01:26
              Nie wiem dlaczego nie należałoby pokierować osobą tak, żeby zaczęła
              działać na swoją korzyść. Chyba tylko dlatego, że wtedy juz nie
              potrzebowałaby terapii ani terapeuty. Celem jest dobro "pacjenta"
              czy klienta psychologa, a nie sterowanie nim za pomocą czegokolwiek,
              w tym - jego pragnień. Te ostatnie dopiero moga namieszać w ludzkim
              życiu jak się ich nie kontroluje choć z drugiej strony są konieczne
              do życia i trzeba je znać.
              • disturbo Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 01:32
                cala ksiazka jest w zasadzie o tym, szczerze polecam, tutaj jeden z cytatów :

                42. WIĘCEJ SŁÓW

                Doskonale wyraził to Mark Twain, kiedy pisał: "Było tak zimno, że gdyby
                termometr był o cal dłuższy, zamarzlibyśmy na śmierć".

                Zamarzamy na śmierć z powodu słów. To nie zimno ma znaczenie, ale termometr. To
                nie rzeczywistość ma znaczenie, ale to co ty sam sobie na jej temat mówisz.
                Słyszałem świetną anegdotkę o pewnym fińskim farmerze. Kiedy przesuwano granicę
                rosyjsko-fińską farmer ten musiał podjąć decyzję, czy chce mieszkać w Rosji czy
                w Finlandii. Po dłuższym namyśle powiedział, że chce mieszkać w Finlandii, nie
                chciał jednak urazić rosyjskich urzędników. Przyszli oni do niego z pytaniem,
                dlaczego zdecydował się na pobyt w Finlandii. Farmer odpowiedział:

                - Zawsze chciałem mieszkać na ziemi rosyjskiej, ale w moim wieku nie zdołałbym
                przeżyć następnej srogiej rosyjskiej zimy.

                Rosja i Finlandia są jedynie słowami lub pojęciami, ale nie w oczach tych ludzi,
                nie w oczach zwariowanych istot ludzkich. Prawie nigdy nie patrzymy na
                rzeczywistość. Pewien guru usiłował wyjaśnić jakiemuś audytorium, że ludzie
                silniej niż na rzeczywistość reagują na słowa. Żyją wręcz słowami, żywią się
                nimi. Jakiś mężczyzna wstał i zaprotestował:

                - Nie zgadzam się z tym, że słowa wywierają na nas aż taki wielki wpływ. Na co
                guru odparł:

                - Siadaj, sku..synie! Zsiniały ze złości mężczyzna wykrzyknął:

                - I to pan nazywa siebie osobą oświecona, guru, mistrzem, powinien pan się
                wstydzić! Na co guru odparł:

                - Proszę mi wybaczyć, sir. Poniosło mnie. Naprawdę, Proszę o wybaczenie. To nie
                było zamierzone. Przepraszam.

                Mężczyzna w końcu się uspokoił. Wówczas guru powiedział:

                - Wystarczyły dwa słowa, aby wywołać w panu burzę i kilka słów, by pana
                uspokoić. Prawda?

                Słowa, słowa, słowa - czyż nie są one prawdziwymi więzieniami, jeśli nie używa
                się ich we właściwy sposób?
                • o-solitude Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 23:46
                  podoba mi się ten cytat z Twaina. zaraz zrobię sobie z niego sygnaturkę.
                • through_changes Re: przyczyna i co dalej? 16.12.07, 01:37
                  Słowa wywierają duzy wpływ na nasze widzenie samych siebie. Trochę
                  inaczej jest z oceną świata zewnętrznego. Przykład rosyjskiego
                  rolnika kompletnie nietrafiony. W którym roku przesunwano tę
                  granicę? Jeśli w 1939 to był to czas szalejącego bolszewizmu i
                  trudno się dziwić człowiekowi, że wymyślił dyplomatyczną odpowiedź
                  dla ratowania własnej skóry i zyskania obywatelstwa normalniejszego
                  państwa. Rosja i Finlandia to nie pojęcia, to 2 różne
                  rzeczywistości, a rolnik doskonale je znał i patrzył na nie
                  realistycznie. Odpowiedziałam na to już wczoraj, ale mnie wylogowało
                  i nie zechciało łaskawie zalogować.
                  • felicja_n Re: przyczyna i co dalej? 16.12.07, 01:46
                    oczywiscie ze nietrafiony,
                    w swiecie w ktorym kobiety przejmuja rolę trutnia,
                    lekarstwa role trucia,
                    albo role prucia
                    • through_changes Re: przyczyna i co dalej? 16.12.07, 01:57
                      Demole pisałam ci juz że nie chce z toba rozmawiać, zażyj jakieś
                      swoje leki bo chrzanią ci sie tematy.
                  • disturbo Re: przyczyna i co dalej? 16.12.07, 11:31
                    > Słowa wywierają duzy wpływ na nasze widzenie samych siebie. Trochę
                    > inaczej jest z oceną świata zewnętrznego

                    nie jest inaczej, jest tak samo rzeczywistosc wewnetrzna jak i zewnetrzna, z
                    ktora kontaktujemy sie przez słowa.


                    Przykład rosyjskiego
                    > rolnika kompletnie nietrafiony.

                    przyklad rosyjskiego chlopa mial byc przykladem sprowadzajacym do absurdu.
              • nienill Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 11:25
                through_changes napisała:

                > Nie wiem dlaczego nie należałoby pokierować osobą tak, żeby
                zaczęła
                > działać na swoją korzyść.
                celem jest takie dzie dzialanie, ktore pozwoli danej osobie samej
                podejmowac decyzje i "działać na swoją korzyść"...

                Chyba tylko dlatego, że wtedy juz nie
                > potrzebowałaby terapii ani terapeuty.
                blad.
                wlasnie wtedy terapia odniesie skutek i bedzie mozna ja zakonczyc.
                w przeciwnym razie terapeuta wyhoduje sobie pacjenta, ktory z
                najmniejsza pie.. bedzie do niego biegl z 100zl w dloni, bo on
                nie wie, bo on potrzebuje wsparcia, bo oni mowia mu, ze jest glupi i
                potrzerbuje uslyszec, ze to nieprawda...itp itd
          • disturbo Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 01:25
            Lepiej jak terapeuta podniesie pacjenta na duchu
            > oceną przeciwną, podkreślając inteligencję

            psycholodzy tak robia na wstepie, taka ich manipulacja zeby swir nie zwial z
            terapii, czesto jednak tylko na manipulacji sie konczy. i mamy "uzdrowienie
            przeniesieniowe".
            • through_changes Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 01:30
              Hm, czytałam o zjawisku przeniesienia, ale o uzdrowieniu
              przeniesieniowym nic wie cały internet. Widać jakiś nowy termin :>
              • disturbo Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 01:43
                polecam "dramat udanego dziecka" miller
          • nienill Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 11:12
            through_changes napisała:

            > Ale po co powtarzać dane słowa i wzbudzać w
            > sobie złość na tego kto nam je wpoił? Jak dla mnie to niepotrzebna
            > strata energii.
            to nie jest tak, ze zlosc jest wtedy _wzbudzana_. ona jest w tobie i
            niszczy cie od srodka. chodzi tutaj o to, ze nalezy ja wyciagnac na
            wierz, przezyc i dzieki temu (w ostatecznym rozrachynku) poczuc sie
            dobrze/lepiej.

            Lepiej jak terapeuta podniesie pacjenta na duchu
            > oceną przeciwną, podkreślając inteligencję (w przeciwieństwie
            > do "jesteś głupia") i inne pozytywne cechy.
            od tego ma sie durnych/falszywych przyjaciol a nie terapeute.

            juz mnie taka jedna pani chwalila. to byl pierwszy z wielu powodow,
            zeby od niej uciekac.
          • kontrreformacja Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 14:18
            > Ale po co powtarzać dane słowa i wzbudzać w
            > sobie złość na tego kto nam je wpoił?

            Po to, że zaburzenia najczęściej biorą się z róznych zablokowanych
            uczuć względem rodziców. W moim przypadku jest lęk (boję się, co o
            mnie pomyślą), a nie ma złości (jakim prawem mi to robią?!).
            Oczywiśćie złosc jest pod powierzchnią, wychodzi w rozmaitych
            autodestrukcyjnych zachowaniach, napadach wściekłości na bogu ducha
            winnych ludzi. Chodzi o to, że poprzez powtarzanie tych bzdur możesz
            na nie teraz adekwatnie zareagować. Dziecko 10 letnie nawet nie może
            złoscić się na rodziców, bo od nich zależy i tak będzie z nimi
            mieszkać pod jednym dachem, więc lepiej się poddać i uznać, że może
            rodzice mają rację i rzeczywiście "jestem głupia". Dziecko ugina się
            pod słowami rodziców i stąd problemy z samooceną. Przez powtórzenie
            tych samych słów i zareagowanie gniewem, wściekłością sprzeciwem
            odblokowuje się stłumione emocje i to stawia człowieka na nogi.


            Lepiej jak terapeuta podniesie pacjenta na duchu
            > oceną przeciwną, podkreślając inteligencję (w przeciwieństwie
            > do "jesteś głupia") i inne pozytywne cechy.

            Disturbo ma rację, to jest wbrew zasadom terapii i kazdy terapeuta,
            który to robi nie nadaje się do swojego zawodu. To jest tak naprawdę
            przedłużanie problemu. Faktycznie, kiedy ktoś pochwali to człowiek
            czuje się lepiej - ale tylko na chwilę. Zadaniem terapii jest
            uniezaleznienie się od ocen zewnętrznych. Poczucie, że ty sama
            wiesz, że nie jestes głupia i ani terapeuta ani rodzice nie muszą ci
            tego mówić. Terapeuta nie ma prawa do wygłaszania jakichkolwiek ocen
            twojej osoby, twojego zycia, twoich decyzji.
        • nienill Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 11:16
          kontrreformacja napisała:

          > Nie wiem, czy to działa, na razie czytam tak sobie i
          > żadnych ćwiczeń nie robię.
          doczytaj do "konfrontacji" :)
          mnie wtedy opadla ochota na jakiekolwiek cwiczenia :)





          a w sumie to idiotyzmem jest, zeby taki drobiazdzek
          jak "niezaleznosc finansowa" musial byc dopisany przez tlumacza.
          rece mi wtedy opadly
          • kontrreformacja Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 14:36
            > a w sumie to idiotyzmem jest, zeby taki drobiazdzek
            > jak "niezaleznosc finansowa" musial byc dopisany przez tlumacza.
            > rece mi wtedy opadly

            Cholera, u mnie nie ma tego.

            > doczytaj do "konfrontacji" :)
            > mnie wtedy opadla ochota na jakiekolwiek cwiczenia :)

            Doczytałam. Na razie karmię się takimi filmowymi wizjami, kiedy na
            wigilii wpadam do domu niczym Rambo i robię porządek.

            A tak poważnie, to mam na to pewną ochotę, żeby od a do z wszystko z
            siebie wyrzucić. Problem jest taki, że przez całe życie jakiekolwiek
            złe zachowanie moich rodziców przechodziło, bo to ja "jestem
            nadwrażliwa, nienormalna, przesadzam, wydaje mi się, nie umiem
            przyjąć prady, chciałam, żeby tylko mnie chwalić, obrażam rodziców,
            nie szanuję ich, jestem egoistką, myślę tylko o sobie itd." A ja
            jestem na etapie wymuszenia, żeby przyznali, że jest odwrotnie.

            Tam na początu jest takie wyliczenie, czym konfrontacja nie jest
            (nie jest zemstą, ukaraniem ich, upokorzeniem, wyładowaniem gniewu,
            uzyskaniem od nich czegos pozytywnego) i to jest dokładnie to, na co
            mam ochotę.
            • nienill Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 15:32
              kontrreformacja napisała:

              > Cholera, u mnie nie ma tego.
              ja czytalam ilestamdziesiat stron jaka ta konfrontacja jest piekna,
              mondra i wspaniala i DZIALA, NIE WAZNE JAK, ALE DZIALA i w pewnym
              momencie zobaczylam na dole strony drobnym druczkiem dopisek, ze
              ksiazka ta jest pisana w oparciu o amerykanskie realia, ktore maja
              to do siebie, ze 18letnie dziecko wyrzuca sie z domu i musi ono
              radzic sobie samo. i wtedy mozna sobie pojechac do rodzinnego domku,
              skonfrontowac sie, a potem wrocic do swojego gniazdka.

              jak mamusia jest osobą, ktora daje dziecku papu, to obowiazuje
              naczelna zasada pt. "morda w kubel"
              • lucyna_n Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 16:00
                mam wrażenie że w naszych realiach nawet jak mamusia i tatuś od 15
                lat nie dają papu to nadal mają prawo wzbudzać nieustanne poczucie
                winy i wymagać swoich ulubiomych postaw i zachowań, mnożąc przy tym
                te ulubione zachowania do granic absurdu. Nie jestem w stanie
                zadowolić mojej rodziny, to znaczy rodziców i siostry, co dziwne
                siostry są ostatnio nawet bardziej krytyczne niż rodzice.
                Najbardziej irytuje mnie to że nie potrafię tego olać, coś takiego
                we mnie jest tak zacementowane że każde niespełnienie oczekiwań
                rodziny automatycznie wzbudza poczucie ogromne winy, próba
                zadowolenia ich konczy się kolejnymi stratami w mojej psychice.
                Błędne koło którego nie umiem przerwać, idą święta, może jednak
                konfrontacja? pewnie skutek byłby taki że ja zostalabym uznana za
                histeryczkę ktora zepsuła wszystkim święta, i nic poza tym.
                • nienill Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 16:06
                  lucyna_n napisała:

                  pewnie skutek byłby taki że ja zostalabym uznana za
                  > histeryczkę ktora zepsuła wszystkim święta, i nic poza tym.
                  hihi a co za roznica jak ONI by to odebrali???
                  myslisz o innych czy o sobie :)
                  wazne jest to czy TY odczujesz ulge :D
                  • lucyna_n Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 17:35
                    a co to za ulga być uznaną za histeryczkę i mieć przeciwko sobie
                    jeszcze bardziej zjednoczony front, z drugiej strony kisić w sobie i
                    udawać że pada deszcz kiedy plują też jest niezdrowe. Ja nie umiem
                    tego rozwiązać, w teorii to niby proste, w praktyce awykonalne.
                    Tak zupełnie odpuścić mogę tylko pod warunkiem nie widywania się,
                    nie dzwonienia, i zajęcia totalnie własnym życiem, ale rodzina
                    niestety nie odpuszcza, i im bardziej człowiek chce się odciąć tym
                    mocniej zacieśnia więzy. Teraz to i tak niebo a ziemia w porównaniu
                    do tego co bylo kiedyś, ale mimo wszystko relacje są niezdrowe i
                    nieszczere, i męczy mnie to, zwlaszcza że w naszym kochanym kraju
                    świąt od cholery, a wszystkie prawie rodzinne.
                    Ja kocham rodzinę, ale moją własną, ktorą sama założyłam i z nimi
                    jak najbardziej lubię święta spędzać, ale te sztuczne pokazówki pod
                    tytulem "jest gites" są ochydne.
                    Jak pomyślę o opłatku to chce mi się płakać, a ja nieczęsto płaczę.
                  • lucyna_n Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 17:38
                    jeszcze jedno
                    chciałabym umieć myśleć o sobie , ale przeważnie myślę o innych.ja
                    jestem zawsze na drugim planie, jakby inni mieli bilet pierwszej
                    klasy a ja na stojaka, albo na dostawkę. Potrzeby innych są
                    ważniejsze od moich. Jak swoje postawię na pierwszym miejscu
                    automatycznie mam poczucie winy, ogromne, zero radości i zadowolenia
                    ze zrobienia czegoś dla siebie, dla swojej przyjemności, wina za
                    ktorą będzie kara, bo kara być musi.
                    Poza tym robiąc coś dla siebie mam uczucie że marnuję czas.
                • pillow7 Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 16:30
                  lucyna_n napisała
                  • disturbo Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 16:33
                    > Du sublime au ridicule il n'y a qu'un pas.

                    :-O
                  • kontrr Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 16:42
                    > Stawianie granic wskazane ale mam
                    opory robić to w Wigilię.Kołtuństwo czy siła tradycji
                    (przyzwyczajeń)?

                    Z tą Wigilią to u mnie raczej odwrotnie. Tzn. wiem, że moi rodzice w
                    ten akurat dzień (szczególnie jeśli jest jeszcze dalsza rodzina)
                    uwielbiają polewać melasę, w stylu "wzorcowa rodzina, jak my się
                    kochamy, bla bla bla". Boję się, że mi nerwy puszczą.
                    Z tym że wtedy to nie będzie żadna konfrontacja tylko awantura.

                    Z resztą zastanawiam się, czy jest sens robić "wielkie wystąpienie",
                    czy mądrzejsze nie byłoby po prostu wprowadzenie prawdy do
                    repertuaru i po prostu mówienie, tego co myślę na bieżąco bez tych
                    werbli i fanfar. To z resztą też chyba od kontretnego przypadku
                    zależy.
                    • demole Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 17:17
                      przewaznie w mieście i jedynaki,
                      w idziałem w innej rodzinie 4 siostry z mężami,babcia ,w sumie wiele osób przy
                      jednym stole we wigilie, nie miałem takich oczuc co w mie ście
                    • pillow7 Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 19:49
                      kontrr napisała:
                      czy mądrzejsze nie byłoby po prostu wprowadzenie prawdy do
                      > repertuaru i po prostu mówienie, tego co myślę na bieżąco
                      Ja tak właśnie zaczęłam.Chociaz największa ochota przychodziła przy
                      np. życzeniach opłatkowych.Pomyślałam-ja jestem gotowa ale moja mama
                      nie.Skoro chcę aby ktoś uznał moje uczucia i moje granice to i ja
                      muszę uszanować jego. No i przy świetach emocje jakby większe- więc
                      awantura gotowa.Ale na codzień -czemu nie.Zwłaszcza,że musiałam
                      powtarzać wielokrotnie aby zaczęło przynosić skutek.
                      Prawdę rzekłwszy nie wierzyłam w zmianę podejścia mojej mamy.Bardzo
                      się myliłam.Nie jest może idyllicznie ale jest nieżle.
                      Czego i Tobie życzę :)
                      • kontrr Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 20:09
                        > Skoro chcę aby ktoś uznał moje uczucia i moje granice to i ja
                        > muszę uszanować jego.

                        Wiem, ale nie mogę tego przełknąć. cały czas mam raczej takie
                        podejście: "ty mnie nie szanujesz, to ja nie będę szanować ciebie".
                        Nie umiem jakoś z tego wybrnąć.
                        Moja matka mnie nieustannie krytykuje i poucza, od spraw ważnych po
                        najmniejsze głupoty. Nie mogę tego wytrzymać. Ostatnio próbowałam
                        powiedzieć jej, że nie chcę słuchac jej krytyki, że mnie to rani.
                        Ona odpowiada, że ja bym tylko pochwał chciała i że ona jako matka
                        jest jedyną osobą, która mi powie prawdę. Na to, nie mam już
                        odpowiedzi, zazwyczaj w tym momencie wychodzę "do toalety", żeby nie
                        widziała, że mi sie płakać chce.

                        • pillow7 Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 20:22
                          A jakbyś się rozpłakała to co?
                          • kontrr Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 20:43
                            > A jakbyś się rozpłakała to co?

                            Myślisz, że to zmiękczy serce potwora? Może i nie warto się kryć.
                            Ale z drugiej strony tyle razy przy niej płakałam. Najczęściej ona
                            sama wtedy zaczyna płakać i biadolić, jak to ja jej nie rozumiem i
                            do grobu wpędzam. I że ona tak się stara, a ja tego nie doceniam.
                            Żebym poparzyła na innych rodziców, to wtedy zobaczę, jakim to ona
                            jest ideałem.
                            Cała sytuacja konczy się jakąś psychodramą, która nie ma żadnych
                            skutków. Tzn. moja mama czuje się skrzywdzona tym, że ja odważyłam
                            się ją skrytykować i anbsolutnie nie widzi powodu, żeby coś w swoim
                            zachowaniu zmienić.

                            Zjadają mnie po takich akcjach wyrzuty sumienia. Nawet jesli próbuję
                            sobie przetłumaczyć, że nic złego nie zrobiłam, potrafię się obudzić
                            w nocy spanikowana, że moja matka na pewno umrze zaraz i już nigdy
                            jej nie zobaczę i to będzie moja wina.
                            • pillow7 Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 20:53
                              Moja mama też czuła się niesprawiedliwie oceniana i,że zarzuty to "z
                              rękawa".Moje wyrzuty sumienia też były - bo niby dlaczego nie. Ale
                              po jakimś czasie zaczęło działać.Ja już nie wykrzykiwałam swoich
                              pretensji a ona chyba zaczęła słuchać i rozumieć.
                              Obie może zrozumiałyśmy,że dany nam czas jest ograniczony i nie
                              warto go tracić.
                              Co Ci się z nickiem stało? :|
                              • kontrr Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 20:56
                                > Co Ci się z nickiem stało? :|

                                Obcięło. ;)
                                Nie chciało mi się za każdym razem wstukiwać takiego długasa przy
                                logowaniu i załozyłam wersję short.
                                • pillow7 Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 21:04
                                  Pomyślałam,że to zapowiedż jakiejś rewolucji;)
                                  A propos poczucia winy: mam mniejsze gdy mówię rzeczy,które
                                  sprawiają ewidentną przykrość mamie niż gdybym kiedyś miała
                                  żałować,że nic nie zrobiłam aby się z nią jakoś porozumieć.
                                  Warto próbować -tak myślę.
    • niczegoniewiem Re: przyczyna i co dalej? 15.12.07, 20:01
      wszystko to wiem, i co, nic, rozsypa, i nie wiem co dalej, jestem
      sobą zmęczona.
      nie lubię siebie za to coraz bardziej.
      • demole Re: bez rewelacji 15.12.07, 20:29
        dzień jak co dzień,
        i jakby słońce się zepsuło,
        i zgasło,
        patrze w góre,stoje jak słup,
        została tylko lekka fioletowa/czerwona poświata

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka