monivk
13.01.08, 13:16
nie moge sie bez niej obejsc.szczegolnie w holandii,gdzie pija sie
ja hektolitrami.juz po pierwszej, malej, porannej humor zjezdza mi
ze skoczni na dol, w najciemniejszy, czarny zakamarek,na dno tej
malej filizanki. nie moge tego przeskoczyc.i doslownie czuje ,ze to
ona mnie tak urzadza,czarna jedza.automatycznie-fizjologicznie-taka
ma nade mna moc.pobudza mnie,rozkreca mnie ,ale na -smutno-
czarno.jak zaczne bez niej to jest zupelnie inaczej,ale nie zaczynam
bez niej,bo nie moge.i siedze tak w traumatycznym cyklu kawowym.nie
da sie tego przeskoczyc,prawda?.a moze by tak za kazdym razem ,zaraz
po tym szklaneczke czegos mocnego?tez sie tak meczycie?tez tak macie?
buuuuu