Dodaj do ulubionych

Do pani Iwony!

13.08.03, 18:50
Pani Iwono!
Nie wiem jak to się stało, że zajrzałam na to forum... Ale..stało się. Mam
jedno pytanko: jak daleko powinien posunąć się człowiek współuzależniony
(jeden bliski mi człowiek jest uzależniony od heroiny) z niesieniem pomocy?
Czy kiedys powinien powiedzieć STOP, tylko po to, żeby samemu nie popaść w
depresję? Gryzę się z własnym sumieniem, codziennie... bo nie wiem, gdzie
jest ta granica... Już dawno wszystko się zatarło, gdzieś zamgliło, nie widzę
już różnicy między prawdą i kłamstwem... NIe potrafię rozróżnić dobra od
zła... bo widzę co się z NIM dzieje, co robi z niego heroina... To boli, a
jednak nie umiem mu pomóc. Uciekam... i mam wyrzuty sumienia.
Pani Iwono! Nie chcę trafic po śmierci do piekła, dlatego, że nie pomogłam
mojemu bliskiemu! Cholernie mi zależy na JEGO życiu... Ale sama się już
zatracam.... i straciłam wiarę w cokolwiek... Nie chcę rady, co mam zrobić...
Jedynie chciałabym wiedzieć... właściwie nic...
Obserwuj wątek
    • blue_a Re: Do pani Iwony! 14.08.03, 12:32
      Ana, można kochać i mimo wszystko w imię tej miłości odejść...

      To nie ja, to Eichelberger...

      Potraktuj to jako motto, nie chcę radzić nic...

      Hop, hop! Pani Iwono, proszę tu zajrzeć :)
    • ana-23 Re: Do pani Iwony! 14.08.03, 22:07
      ..tak, wiedziałam, że ten wieczór będzie jednym z najważniejszych w moim
      dotychczasowym życiu... Szczera rozmowa z NIM pozwala mi na trzeźwe myślenie,
      przynajmniej dziś :) Jest najcudowniejszą istotą na tej planecie!!! Wiedziałam
      od początku i będę o tym wiedzieć do końca świata. Tylko, dlaczego nie potrafię
      go kochać? Nie wiem... Mam nadzieję, że kiedyś, w przyszłości się o tym
      dowiem... I nie będzie to odpowiedź: "dlatego, że nie potrafisz kochać nikogo",
      tylko... poprostu... "potrzebowałaś czasu". :) Wierzę, że tak będzie... Na
      razie się boję... i niech tak zostanie...
      "Bo jeśli ja chcę kochać, to już jak należy,
      bo kto nie całkiem kocha, ten wcale nie kocha.
      Lecz kochać to się wiązać, a ja muszę w drogę...
      I nie możesz się nawet o to na mnie gniewać,
      że Cię całować nie chcę i pieścić nie mogę...
      bo chcę iść coraz dalej, coraz głośniej śpiewać"
      ...tak, chcę głośno śpiewać, o niczym innym nie marzę...
      • perfect_life Re: Do pani Iwony! 14.08.03, 22:30
        Bardzo ambiwalentne uczucia Tobą targają... Po przeczytaniu kilku początkowych
        zdań uznałem, że to miłość i z tym większą ochotą czytałem dalej, bo zawsze
        miło jest o takich uczuciach "słyszeć" :-). Potem zaś okazało się, że jednak go
        nie kochasz. Eh... Cóż rzec mogę. Kiedyś mocno wierzyłem, że kochać można tylko
        raz. Jednak mój "raz" nie przetrwał i teraz myślę, że miłość może mieć wiele
        twarzy. Nie zmienia to faktu, że wiem kiedy kocham :-). Bardzo ładnie to
        wszystko napisałaś.
        Pozdrowionka.
        P.S. Rewelacyjny wierszyk :-).
      • blue_a Re: Do pani Iwony! 19.08.03, 13:50
        Bo Ty jesteś trochę Włóczykijem z Muminków :) Ja trochę też :)
        • blue_a Re: Do pani Iwony! 19.08.03, 13:52
          O Jasiu Wędrowniczku było do Any!!!

          :)
    • iwona.grobel Re: Do pani Iwony! 14.08.03, 23:30
      Bardzo trudno jest dać pani radę, powiedzieć, co ma pani zrobić - odejść od tej osoby, czy nie. Pyta pani, jak daleko w
      niesieniu pomocy może się posunąć osoba współuzależniona, a obydwa pani posty rzeczywiście wskazują na takie
      określenie. Otóż bywa tak, że posuwa się tak daleko, że niszczy siebie nie osiągając celu jakim jest pomoc w wyjściu
      z nałogu. Dość charakterystyczne jest też to, że chcąc pomóc, nieumyślnie sprzyja trwaniu bliskiej osobie w
      uzależnieniu. I czasem rzeczywiście odejście partnera motywuje osobę uzależnioną do utrzymywania abstynencji i
      do leczenia. To są bardzo trudne sprawy, przeżywa się tu bardzo silne, często skrajne emocje, a huśtawka nastroju
      murowana. Musi być pani bardzo ciężko ale ważne jest to, że dostrzegła pani, że dłużej tak nie można, że "granica się
      zatarła". To jest najlepszy moment, żeby zacząć działać. Aktualnie w poradniach odwykowych jest możliwość
      uzyskania pomocy także dla partnerów osób uzależnionych, jest już coraz więcej terapeutów zajmujących się
      właśnie współuzależnieniem. Proszę z tym nie zwlekać, samej będzie pani trudno, a leczenie przez internet nie jest
      możliwe.
      Wszystkiego dobrego.
      • ana-23 Dziękuję... 18.08.03, 13:12
        ...to wszystko jest bardzo bardzo trudne... ale dziękuję za odpowiedź, dziękuję
        za każde słowo... postaram się zrobić wszystko żeby nie zaprzepaścić tego, co
        już jest... Wierzę, że będzie dobrze... (chyba ten weekend dał mi duuużo
        energii i optymizmu... :)
        Papa :)
    • iwona.grobel Re: Do pani Iwony! 22.08.03, 13:05
      Pozdrawiam
    • koliberek1976 Re: Do pani Iwony! 22.08.03, 13:18
      Co prawda list nie był do mnie...I kompletnie nie jestem specjalista w tych
      sprawach, ale mam iut podobne doświadczenie....
      Mój BYŁY chpłopak miał depresję... przypadek może jeszce nie grożący
      samobójstwem,a el doscyc już skomplikowany...Nie mył się , nei wychodził z
      domu...
      do pracy tak, ale w wygniecionej koszuli....wszytko miał w dupie łącznie ze
      mną..
      wiele osób - nawet psychologowie móiwli, zebym trwała i trwałam...
      NIE POMOGŁAM MU.....
      Sama, z natury radosna osoba, zaczęłam miec stany depresyjne. Nic mi sie nie
      chciało, przestało mi zalezec na zyciu, wszytko zaczeło sie wymykac spod
      kontroli...On mnie potowrnie ranił - psychicznie właściwie umierałam...
      awantury, drwina, olewanie...
      w końcu sie wyprowadziłam...
      w końmcu zaczęłam dbać o siebie....
      Jestem szcześliwa.....
      bliska osoba przerwała wsszytkie nitki, które nas łączyły..
      powstały ból zamroził wszytko w srodku....
      Niestety często wracaja emocje z tamtych sytuacji, strach...
      jakieś zwątpienia...
      te wszytki uczucia, któe towarzysza depresji sa gdzies we mnnie i czasami sie
      ujawiniają...
      ale i tak jestem szcześliwa..
      Ja nie chcę namawiac do olania chorej osoby,
      ale lepiej, żeby jedna była chora , niż miałby chorowac dwie......:-((((((

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka