ana-23
13.08.03, 18:50
Pani Iwono!
Nie wiem jak to się stało, że zajrzałam na to forum... Ale..stało się. Mam
jedno pytanko: jak daleko powinien posunąć się człowiek współuzależniony
(jeden bliski mi człowiek jest uzależniony od heroiny) z niesieniem pomocy?
Czy kiedys powinien powiedzieć STOP, tylko po to, żeby samemu nie popaść w
depresję? Gryzę się z własnym sumieniem, codziennie... bo nie wiem, gdzie
jest ta granica... Już dawno wszystko się zatarło, gdzieś zamgliło, nie widzę
już różnicy między prawdą i kłamstwem... NIe potrafię rozróżnić dobra od
zła... bo widzę co się z NIM dzieje, co robi z niego heroina... To boli, a
jednak nie umiem mu pomóc. Uciekam... i mam wyrzuty sumienia.
Pani Iwono! Nie chcę trafic po śmierci do piekła, dlatego, że nie pomogłam
mojemu bliskiemu! Cholernie mi zależy na JEGO życiu... Ale sama się już
zatracam.... i straciłam wiarę w cokolwiek... Nie chcę rady, co mam zrobić...
Jedynie chciałabym wiedzieć... właściwie nic...