Dodaj do ulubionych

Chyba mam depresję

15.01.08, 16:30
Cześć. tak sobie czytam o waszych problemach i wydaje mi się że coś ze mną
jest nie tak. Zaczęło się dawno... jeszcze na studiach a może jeszcze
wcześniej. Przeszedłem nowotwór jąder... mało przyjemna dla faceta sprawa ale
cóż. Stało się. Muszę stosować non stop leki co nie wpływa pozytywnie na
samopopczucie. Wydaje mi się że jakoś to wpłynęło na moja osobowość - nie
ukrywam- chyba każdemu facetowi cos by sie stało - nie stanowiło to jednak
jakiegoś wiekszego kompleksu, raczej nie... Poznałem dziewczynę. układało się
nam średnio. odkryłem że coś ze mna jest nie tak, coś nie pasowało więc sie
rozstaliśmy. Przykro to mówić ale to moja wina. Sorry - nie chciałem żeby
cierpiała niepotrzebnie.
Zaczeły sie studia. byłem normalnym, wesołym, czerpiacym garściami z życia
człowiekiem. Aż do pewnego momentu kiedy pewna kobieta przepowiedziała mi (
nie śmiejcie się- to była prawda) że spotkam kogoś kto zmieni moje życie w
piekło. Wyśmiałem to.
Nie wiedziałem ze stanie się to tak predko. Wróciłem na studia i w lutym 97
poznałem kolezankę z równoległego roku. poznalismy sie na fajnej imprezie. A
właściwie to on mnie poznała bo jak się okazało później chciała. Zaczęło się
jak zawsze - bardzo miło. NIe miałem wtedy pojęcia że Ona jest już z kimś.
Stare dzieje ale dobrze pamietam. było coś co jakby odciągało mnie od tej
znajomosci. BYła po prostu jakas przypadkowo poznana kiedyś koleżnka która
chciała mnie na siłe wyciągnąc z tej imprezy w celu lubieżnym, ale ja takich
rzeczy po prostu nie robie z zasady więc zostałem . i to był mój ogromny błąd
w rezultacie. to znaczy to że nie wyszedlem
Zaczęliśmy się spotykać. ktoś mi napomknął żebym sie w to nie angażował ale
już chyba było za późno z obu stron.
Zaczęliśmy chyba (tak mi sie wydawało ) tworzyć jakiś związek. przez 3
miesiące. pewnego razu powiedziała mi że jest ktos jeszcze i że nie może tego
skończyć. Byłem zdecydowany się rozstać poza tym ze byłem w szoku. To uczelnia
artystyczna wiec sami wrażliwcy... wiadomo. Nie chciała tego - poprosiła żeby
dac jej trochę czasu. ja już nie potrafiłem sie nie zgodzić choć szczerze
powiedziawszy marnie widziałem szanse związku który tworzy się na tym że
kobieta zrywa nagle ze stałym partnerem .Ten czas jak się później okazało
rozciągnął się na cały pozostały okres studiów (4 lata). Zacząłem się
zmieniać.Coraz cześciej łapałem doły, siedziałem sam przy piwie, znajomi mnie
nie poznawali bo z twarzy znikł uśmiech i znikałem gdzieś na całe dni. W
dodatku gnębiła mnie choroba. Związek cały czas trwał. Ani ona ani ja nie
mogłem przeciąć tego co tak daleko zabrnęło. Oszukiwała mnie, oszukiwała jego
( moze nawet bardziej niż mnie). pewnego dnia powiedziała mi że już jesteśmy
sami. odżyłem, zaczelismy normalne , znów wydawało mi się życie, jakie
prowadzi dwoje dorosłych kochających sie ludzi. Świat nabrał barw. niestety...
nie trwało to długo. ja w tym czasie kompletnie olałem już studia. zdawałem bo
zdawałem egzaminy ale to wszystko wydawało mi sie be sensu, na siłę. Miałem
okazję zacząć następne - zapewniające mi świetny zawód i perspektywy. Ale już
zacząłem życ w innym świecie. Juz chyba tylko moim. Dlaczego? Inaczej już
chyba nie potrafiłem.
pewnego dnia kumpel przy kolejnym piwnym wieczorze (to było już chyba 2 lata
znajomosci z nia)zapytał mnie dlaczego ty się w to jeszcze bawisz skoro Ona
jest już zaręczona. Poczułem jakby ktoś kopnął mnie z buta w głowę. Nie
wyobrażałem sobie że kobieta która kilka dni wcześniej wyznawała mi miłość
mogła zrobić coś takiego. Pech chciał że jeszcze tego samego dnia dowiedziałem
się że pomimo leczenia już nigdy dzieci miec nie bedę. Szczerze powiedziawszy
tego dnia nie zapomne chyba nigdy. to było jak nemesis.na niczym już mi nie
zależało. Powiedziałem że kończę to wszystko i chcę jakoś to wszystko
poukładać. Cała ta sprawa zatruła mi życie tak że przestałęm się już
kontrolować. nie utrzymywałem kontaktu z rodziną. jak wracałem do domu to
jechałem jak do obcych ludzi. W pociągach liczyłem stukot kół o torowisko -
apatia kompletna. Wracałem na studia - rzygać mi się chciało na widok pokoju.
na jakąkolwiek pracę patrzeć nie mogłem - z ledwością pisałem zresztą
cokolwiek. najlepiej czułem sie w pociągu albo w knajpie.Sam z własnymi
myślami.I co dalej?
...Znów się zaczęło. tym razem nie z mojej winy choć niestety na to jej
pozwoliłem. Do dziś nie potrafię sobie tego wytłumaczyć. Znów zaczęlismy się
spotykać. Nie potrafiła odmówić sobie wieczoru, nocy. ja nie potrafiłem
odmówić jej. Zerwała zaręczyny. Zresztą... sam juz nie wiem co ona robiła.
Starałem się to przerwać bo wiedziałem ile to wszystko będzie kosztować ale
chyba oboje mieliśmy słaby charakter. tyle ze u mnie przerodziło się to albo w
depresję albo w obsesję - sam nie wiem w co. W końcu pewnego ranka do pokoju
wszedł kumpel który powiedział mi o tych zaręczynach. Miał dość dziwną minę -
ona jeszcze dziwniejszą. Sprawa się wydała. powiedziałem DośĆ. Zmieniłem
otoczenie, skończyłem te studia, wyjechałem zacząłem nowe . Miałem własne
mieszkanie, daleko od niej od jej znajomych i jej juz męża. Wydawało się - nic
tylko zaczynac nowe życie. Ale ja dalej nie potrafiłem się z tego wygrzebać.
nie potrafiłem wejśc normalnie w życie i obawiam się ze dziś dalej nie
potrafię. nic nie sprawia mi radości, jestem apatyczny, trudno mi się zabrac
za cokolwiek, świadomosc że nie mogę założyć normalnej rodziny zniechęca mnie
już do jakiejkolwiek działalnosci w tej dziedzinie, choć nie miałbym problemu
żeby zaadoptować dziecko - żadnego. Na dyplom nie moge nawet spojrzeć - staje
mi przed oczami jakiś wyimaginowany chyba świat który tyle mnie kosztował,
zresztą nie chce mi się tak naprawdę nic robić bo nie widzę w tym sensu. jakoś
się utrzymuję finansowo, ale jak pomyśle co mogłem zrobic przez ten czas,
zmarnowany doktorat, zerwane kontakty, dobra praca... Szkoda gadać
Mysłałem ze z czasem przejdzie, ale problem zaczął się pogłebiać. zmaknałem
się w sobie, przestałem się spotykać z kimkolwiek, awantury w rodzinie która
przestała mnie w ogóle rozumieć. Wyjechałem za ocean. myślałem że tam
ucieknę od tego wszystkiego i po roku czy dwóch dostałem od niej znów
cholernego maila przez ten durny portal Nasza Klasa. i znów się zaczeło. Znów
nie mam ochoty na nic, znów dręczą mnie jakies obsesje, chodzę z wzrokiem
wbitym w ziemię choc tak naprawdę nic już chyba nas nie łaczy. przynajmniej
tak sądziłem. Chyba nie miałem racji bo ustaliliśmy że nie bedziemy się jednak
do siebie odzywać. PRzynajmniej ja o to poprosiłem i mam nadzieję ze już nidy
wiecej zadnego maila od niej nie dostanę

Zacząłem poważnie zastanawiac się nad leczeniem bo nie wydaje mi sie normalne
aby po tylu latach wciaż tkwić w tamtej rzeczywistości - chorej, do której nie
chce wracać. próbowałem założyć jakiś nowy zwiazek. Moze to za dużo
powiedziane bo nie próbowałem.. Moze ze mna próbowano, ale tu następuje sedno
sprawy. Mnie już nic nie ekscytuje. nie zwracam uwagi na nic. mam stany
lękowe, budze się od paru już lat zreszta z jakąś pustką. Jakbym wpadł w
czarną dziure z której nie ma wyjścia. Koszmarne uczuie wypalenia i niemocy.
Od świąt schudłem 5 kilo bo znów ją zobaczyłem i przeczytałem. Bo znów
wszystko zaczęło wracać jak bumerang. nie wychodzę z domu a jak wyjdę to
właczy mi się taki szwendacz że przejdę 30 km w mrozie zanim wrócę byle nie
siadać przed komputerem. Nie , nie chcę niczego jej udowadniać, nigdy nie
chciałem. Nie chcę przekonywac, tłumaczyć czy wbijac szpilek w laleczki.
życzyliśmy sobie powodzenia i myśle że to w końu koniec, ale chciałbym ja
wyjść jakos z tego wszystkiego i nie wiem jak.
Czasami mam już wszystkiego dość. Czuję jak życie ucieka mi przez palce i
marnuję najlepsze lata. Nie potrafię wytłumaczyć sobie dlaczego tak jest i
dlaczego to wszystko tak mnie zmieniło że z wesolego chłopaka zrobił się ze
mnie zmęczony życiem facet. To trwa już tyle czasu że naprawdę mam dość.
Sorry że tak to wszystk0 opis
Obserwuj wątek
    • o-solitude Re: Chyba mam depresję 15.01.08, 16:56
      1. trafiłeś na psychopatkę. cóż, zdarza się. tacy ludzie są często uroczy i
      barwni, ale jedyne stosunki jakie można z nimi utrzymywać, to
      uprzejmo-koleżeńskie. i najlepiej na dystans. to nie Ty się powinieneś leczyć,
      tylko ona.
      2. na pewno znajdziesz kogoś dla siebie. czy wiesz, jak wiele kobiet marzy, żeby
      ich facet był bezpłodny? może to brzmi głupio, ale chodzi mi o to, że czasem
      niemożność posiadania dzieci jest atutem. a na pewno Cię nie przekreśla.
      3. a na razie - jeśli czujesz się naprawdę paskudnie, przejdź się do psychiatry.
      lekarz oceni, czy potrzebujesz prochów, czy może wyśle Cię na psychoterapię.
      trzymaj się. i wierz w siebie!
      • rumburakk1 Re: Chyba mam depresję 16.01.08, 09:50
        > 1. trafiłeś na psychopatkę. cóż, zdarza się....

        Nie znam dokładnej definicji psychopatii wiec jeśli można coś blizej to będę
        wdzięczny. nigdy nie zajmowałem się tym problemem. Nie wiem czy była
        psychopatką. Zawsze wydawała się być normalną dziewczyną - była chwiejna - to
        fakt. Coś było jednak dziwnego... Jak się mówi przed swiętami o uczuciach a po
        świętach przyjeżdża z pierścionkiem na palcu to może i masz racje. ona zyła jak
        w dwóch swiatach. Zresztą... to nie forum o dziwacznych związkach tylko o
        depresji, a wydaje mi się że nie jest ze mną najlepiej

        2 > na pewno znajdziesz kogoś dla siebie. czy wiesz, jak wiele kobiet marzy,
        żeby ich facet był bezpłodny? może to brzmi głupio, ale chodzi mi o to, że
        czasem niemożność posiadania dzieci jest atutem. a na pewno Cię nie przekreśla.

        Tak ... wiem. Czasem to wygodna sprawa.Wiesz tu nie chodzi o to co ja mogę czy
        czego nie mogę. napisałem ze to nie jest dla mnie problemem. Zawsze stawiam
        sprawę jasno - ona też oczywiscie o tym wiedziała. problem polega na tym że mi
        się nic już nie chce. Zawsze miałem ambicje. Wiedziałem czego chcę. byłem
        człowiekiem dość konsekwentnie zmierzajacym do celu. Pasjonowało mnie to co
        studiowałem, czułem się swietnie w swoim (choć powiedzmy sobie szczerze dosć
        hermetycznym) środowisku.
        Dziś już czuję się jak outsider który nawet nie chce wracać na właściwy tor.
        Trudno to opisać ale właściwym określeniem jest właśnie pojęcie studni lub
        bagna. Taplam sie w nim i wyjść nie mogę. na tyle długo że już mi się chyba
        nawet nie chce.
        Na dodatek z nikim o tym nie rozmawiam bo sorry... ktos pomyśli że ma przed sobą
        kretyna, ale to prawda niestety. Moze to ja jestem jednak jakims psychopatą bo
        normalny człowiek nie ładuje się w takie historie.
    • mskaiq Re: Chyba mam depresję 16.01.08, 09:16
      Nie napisales czy kochalas ta dziewczyne. Byc moze ze bales sie Jej
      kochac z powodu Twoich problemow. To bardzo wazne abys sie
      zastanowil nad tym.
      Ten zwiazek przyniosl Ci wiele zalu, zlosci, strachu i tesknoty. Te
      uczucia przynosza depresje, powoduja ze znika milosc.
      Brak milosci przynosi pustke, bol i wiele negatywnych mysli. Znika
      radosc ktora tworzy milosc.
      Mysle ze Wasz zwiazek nie zostal zakonczony dlatego nieustannie sie
      odnawia. Sa uczuci ktore nie wygasly ani w Tobie ani w Niej.
      Oboje musicie rozwiazac co jest pomiedzy Wami.
      Z tym wszystkim zwiazany jest nowotwor jader. Boisz sie zwiazku z
      kobieta bo uwazasz ze nie mozesz miec dzieci. Nie mozesz tak myslec,
      jesli kochasz i jesli ktos Ciebie kocha to milosc jest znacznie
      wazniejsza niz problemy ktore masz. Zastanow jakby Wasz zwiazek
      wygladal gdybys nie mial nowotworu jader.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • rumburakk1 Re: Chyba mam depresję 16.01.08, 10:09
        > Nie napisales czy kochalas ta dziewczyne. Byc moze ze bales sie Jej
        > kochac z powodu Twoich problemow. To bardzo wazne abys sie
        > zastanowil nad tym.

        No nie... sprawa była jasna. To nie był zwiazek towarzyski. Uzucie było z obydwu
        stron. Z mojej byłem tego pewien. i to bardzo silne. Moja choroba nie miała tu
        nic do rzeczy. Rozmawialiśmy o niej często i dla niej też nie miało to znaczenia.

        > Ten zwiazek przyniosl Ci wiele zalu, zlosci, strachu i tesknoty. Te
        > uczucia przynosza depresje, powoduja ze znika milosc.
        > Brak milosci przynosi pustke, bol i wiele negatywnych mysli. Znika
        > radosc ktora tworzy milosc.
        > Mysle ze Wasz zwiazek nie zostal zakonczony dlatego nieustannie sie
        > odnawia. Sa uczuci ktore nie wygasly ani w Tobie ani w Niej.
        > Oboje musicie rozwiazac co jest pomiedzy Wami.

        Tak - dokładnie to sobie powiedzieliśmy. Mówilem jej zawsze że w tn sposób się
        tego nie skończy. ona tez miała tego świadomosc.Nie pytałem się dlaczego wybrała
        tak a nie inaczej. Po prostu. TAk zdecydowała. i tyle. ja też myślałem że łatwo
        sobie jakos to wszystko poukładam jak będziemy daleko od siebie. Jej to chyba
        wyszło w jakimś stopniu - może nawet całkiem, mi nie bardzo choć już dawno wiem
        że to coś miedzy nami było jest kompletnie bez sensu

        > Z tym wszystkim zwiazany jest nowotwor jader. Boisz sie zwiazku z
        kobieta bo uwazasz ze nie mozesz miec dzieci. Nie mozesz tak myslec,jesli
        kochasz i jesli ktos Ciebie kocha to milosc jest znacznie wazniejsza niz
        problemy ktore masz. Zastanow jakby Wasz zwiazekwygladal gdybys nie mial
        nowotworu jader.
        > Serdeczne pozdrowienia.

        Wyglądałby dokładnie tak samo. ona po prostu nie potrafiła zdecydować .Ta sprawa
        nie miała kompletnie znaczenia w tym wypadku. Moze poza tym że mnie dość często
        łapia jakieś doły. nie... pogodziłem się z tym i tyle, czkolwiek trudno mi rzecz
        jasna o tym rozmawiać z każdym. są osoby które o tym wiedzą. nie mam problemu z
        rozmowa na ten temat. jest tylko problem akceptacji i zaufania.
        Czy boję się związku? uff .. to trudne pytanie. jak się kogoś kocha to nie ma
        to żadnego znaczenia. Napisałem że były próby stworzenia czegoś nowego, ale
        trudno sie zaangażować w nowy ziązek tkwiac tak mocno w tej idiotycznej
        przeszłości.
        Tak masz racje. To wszystko nie zostało skończone i dlatego wygląda to tak jak
        wyglada.
        Rozmowa z nią jest ju z mojej strony absolutnie wyklucona z jednego prostego
        względu. ma już swoją rodzinę a ja nie bedę nikomu w życie z butami wchodził -
        co powiemy sobie zresztą? To samo co zawsze?
        Pozdro - dzięki za wsparcie
    • edytaona Re: Chyba mam depresję 05.02.08, 01:17
      Wyjdziesz z tego, pojdz do psychologa, może jakaś terapia pomoże. Jestem młodym i madrym człowiekiem, zobaczysz jeszcze będziesz cieszyc się życiem. Rozumiem, że cieżko się podnieść, zrozumiec niektóre rzeczy, postępowanie, zachowanie. Moim zdaniem to już jest chamsto, że jeszcze wysyła Ci jakieś majle przez nasza klase, nie pozwala Tobie zapomieć. Chyba z nią jest coś nie tak.
      • rumburakk1 Re: Chyba mam depresję 19.02.08, 12:17
        Spoko. Dzięki. Na dziś jestem w takiej sytuacji ze załatwiam sprawy ze zdrowiem
        i jednocześnie szukam jakiejś normalnej roboty - wracam do zawodu a właściwie
        do życia choć przyznam - nie jest to już proste po tylu latach przebywania w
        innym świecie i uciekania przed własnymi sprawami. ale spoko ...dałem sobie radę
        z takimi problemami ze ten już nie powinien sprawiać mi jakiejś specjalnej
        bolączki. Mam juz jakiś plan na życie. Do psychiatry nie poszedłem choć wydaje
        mi się ze powinienem . Jak załatwię sprawy ze zdrowiem fizycznym to i za
        psychiczne się wezmę. Po prostu istnieje ryzyko nawrotu choroby i musze to
        załatwić jak najszybciej. Są dni kiedy czuje się zajeb..e a czasem to normalnie
        flauta na całej linii. No ale cóż... Po prostu wydałem wojnę własnym problemom
        i jest git. W pewnym momencie przychodzi po prostu otrzeźwienie i pora sobie
        powiedziec że pewne sprawy to nie koniec świata i trzeba jakoś żyć dalej. To
        trochę tak jak alkoholik czasem budzi się trzeźwy i widzi w jakim syfie zyje i
        dochodzi do wniosku ze czas z tym skończyć. Jest jakieś inne wyjście? Można
        problemy schować pod dywan ale już wiem że to rozwiazanie najgorsze z możliwych
        bo marnuje się czas, kasę i zdrowie a życie ucieka przez palce topione w
        knajpach. Można też wyskoczyć przez okno tyle że naprawdę... ja się cieszę że
        żyje po tych wszystkich chorobach i potrafię to docenić.
        Wydaje mi się że wygrzebałem się już z paru spraw a przynajmniej definitywnie z
        tego poje..go związku i przynajmniej jestem happy z tego powodu. Nie mam do niej
        pretensji. Dla mnie już nie istnieje i tyle.
        Teraz to wygląda jakbym krok po kroku załatwiał sprawy niezałatwione od
        kilkunastu lat. Jest to fascynujące ale nie jest to proste ale cóż... Co jest
        proste? Zwłaszcza dla ludzi z tego forum?

        • demole Re: Chyba mam depresję 19.02.08, 18:43
          patrzac z zewnatrz na te impreze,
          kiedfy nagle dowiadujesz sie,ze pomieszczenie zostaje zamkniete do
          odwolania,jest podobna sytucaja na oddziele otwartym,tylko z odwrotnej strony,i
          prosze,prosze sie o wypis a tu nie wolno,
          • demole Re: to sie zemsci 19.02.08, 18:48
            nie wiem po co to pisze zeby moze wrog to wykorzystal ale nie moge sie
            powstrzymac,z taka obraczka,czy kula u nogi,
            z zewnatrz wyglada to podobnie do zwiazku z jakims wywiadem z ktorego nie
            wyjdziesz ale od wewnatrz inaczej,to tak jakbys chial zakladac taka obraczke
            slubna na kule,nie wiadimo o pktorej stronie obraczki na kuli jest zakniecie
            • rumburakk1 Re: to sie zemsci 19.02.08, 19:47
              Spoko spoko... kolego. Tylko jaśniej pliizzz jeśłi można
        • mskaiq Re: Chyba mam depresję 20.02.08, 10:30
          Dobrze ze wracasz do zawodu, ze masz plan na zycie i dobrze ze
          rozwiazujesz sprawy niezalatwione od lat.
          Mysle ze wiesz lepiej niz ktokolwiek inny czego potrzebujesz i co
          jest wazne dla Ciebie a takze czego masz unikac.
          Serdeczne pozdrowienia.
    • czarna_wolga Re: Chyba mam depresję 19.02.08, 23:58
      Za TAK DŁUGIE WĄTKI TO POWINNI WsADZAĆ DO WIĘZIENIA.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka