umschlagplatz
24.01.08, 16:49
"Twoj Ojciec ma urojenia. Biora sie one ze strachu. On sie boi ze
wszyscy dzialaja przeciwko Niemu. Cokolwiek nie zrobisz aby Mu pomoc
storpeduje bo bedzie uwazal ze jest to przeciwko Niemu.
Gdyby znalazl sie ktos kto moglby codziennie pokazywac Mu ze nikt
nie jest przeciwko Niemu, uzmyslowic Mu ze to jest tylko
podejerzliwosc i strach to moglby pozbyc sie urojen.
To wymaga wiele miesiecy pracy nad Nim, przekonywania. Moze Twoja
Mama moglaby Mu pomoc, najlepsza osoba jest ktos komu ufa i gotowy
jest jej uwierzyc. "
Wczesniej ten sam autor pisal, ze dyskusja nie ma sensu bo nie mozna nikogo
przekonac i odebrać drugiemy czlowiekowi mysli, dlatego nie wdaje sie w dyskusje.
Jesli nie ma sensu dyskutować, ze osoba w miare zdrowa, skad przekonanie
autora o zbawczej roli przekonywania, w przypadku osoby ktora z zasady
przekonac nie mozna. co zreszta sam tez zauwaza :
"Cokolwiek nie zrobisz aby Mu pomoc
storpeduje bo bedzie uwazal ze jest to przeciwko Niemu."
Czy autor nawet jak widzi niezgodnosc swoich mysli z rzeczywistoscia i z
innymi swoimi myslami, nadal uwaza ze wlasne przekonania sa prawdziwe, bo w
glowie autora nie moze sie pojawic nieprawdziwa mysl? wiec nawet jesli dwie
sprzeczne mysli sie pojawiaja musza byc prawdziwe.