matika10
24.01.08, 20:09
Leki wyciągnęły mnie z ciężkiej depresji. Modliłam się tylko o śmierć, nie
miałam siły walczyć ale udało się, dzięki bliskim przede wszystkim. Przez
około 6 miesięcy było o.k. A teraz strasznie boję się tego o co wcześniej się
modliłam ŚMIERCI,CHOROBY. Znalazłam guzek w piersi, bliscy powtarzają, że to
na pewno nic groźnego ale je tego nie przyjmuję do wiadomości.Bo za miesiąc
będzie inna choroba w moim pogiętym łbie, nie wiem ile tego już było, pewnie
setki badań. W wyobraźni widzę swoją śmierć i biedne dzieciaczki które
zostawię na tym podłym świecie, Boże ryczeć mi się chce. Wiem, że to
doprowadzi mnie znowu do ciężkiego stanu, bo przerabiałam to wiele razy. A tak
chciałabym być dobrą matką, nie ryczącą po kontach,cieszyć się życiem, a teraz
nie potrafię. Przy następnej depresji odpuszczę sobie leczenie bo po co,
wszystko kończy sie tak samo, a ja mogę znaleźć inne rozwiązanie żeby przerwać
to błędne koło. Pomóżcie bo nie daje rady, całą klawiaturę obsmarkałam:-((
Każdy przecież może zachorować ale większość mówi sobie co będzie to będzie,
no i to jest zdrowe podejście do sprawy. Co ja mam zrobić???? Popaprane we
łbie mam i pewnie nic z tego nie będzie. Bo to choroba na całe życie krótsze
czy dłuższe. Zaczynam sie zastanawiać nad tym krótszym... Tylko tak strasznie
żal mi dzieciaczków. I tego tylko w sumie się trzymam. Czy miał ktoś podobne
problemy i jakoś sobie z nimi radził. Bo ja chce cieszyć się drobnymi
sprawami!!!!! Pomóżcie!Piszcie proszę!!!