tarja30
04.02.08, 12:38
lęki lękami bo z nimi da sie życ ale tu gdzie ja zyjeeee nie da sie
zyc
dluzej nie wytrzymam
wyszlo mi sie za maz majac 18 lat glupia bylam i tyle
ale tesciowa chciala nooo
potem tesciowa chciala wnuka to kurde urodzilam jej wnuka majac 19
lat.Jak juz wiekszosc wie maly urodzil sie z wada serca i po 3
dniach zmarl.Zalamanie i zero pomocy tylko oskarzenia
maż po 2 tyg.od smierci malego trzepnal mnie w pysk
w ciazy tez mnie nie oszczedzal
tesciowa dookola gadala na mnie bzdury w koncu zaczelam bac sie
wychodzenia z domu zeby nie uslyszec na swoj temat co raz
ciekawszych rzeczy
a ja?
dół dół
szuakalam przyczyn smierci malego,codziennie biegalam na cmentarz
zalamywlam sie i przyszlo
depresja
agorafobia
lęki
siedzenie w domu baaa lezenie w lozku latami
wolalam o pomoc
budzilam meza i mowilam ze chce sie zabic ze ide po tabletki on na
to:a żryj!
leczenie leczenie i nic
zaszlam w ciaze i urodzilam drugiego syna,dzis wspanialy 10 latek
wtedy ostatni raz spalam z mezem
nie da sie
nie umiem z kims kto bil i psychicznie po mnie jezdzil
zawsze slyszalam ze jestem szmata nic nie warta
15 lat mojego zycia to strach i zamkniecie
i jedyne swiatelko moj syn
gdy nabieralam sil i chcialam zakonczyc ten zwiazek to slyszalam ze
jestem psychicznie chora
ze zabierze mi syna
ze jestem beznadziejna i ze zdechne sama
tak jest do dzis
siedze tu bo sie boje
bo mowie mamie ze jest mi zle i pytam czy jak wyrwe sie z tego czy
mi pomoze,wesprze
a ona:nie wiem
bo syn bo dla niego to bedzie stres....
ok czyli mam tu byc a jak syn dorosnie to walne sobie kulke w leb
syn widzi jak mi zle
wczoraj wyszlam z domu by poplakac zeby on nie widzial
no dosyc qrwa mam