sheherezada
04.09.03, 00:36
Po latach nieskutecznego leczenia ambulatoryjnego zdecydowałam sie na pobyt w
klinice(csk um w Łodzi). Był to koszar porównywalny z lotem nad kukułczym
gniazdem. Zajmowała sie mną dziewczynka w trakcie specjalizacji z
psychiatrii, leczenie jej polegało na powtarzaniu codziennie zdanń "wiosna
idzie" "faceci chodzą po ulicach" i faszerowaniu mnie codziennie Lorafenem,
kiedy po tym leku zasypiałam przychodziła razem z dr prowadzącą i krzyczała
że na oddziale dziennym nie ma spania(lek med D. Palińska Ostrzegam!!!).
Kiedy po 10 dniach tego typu praktyk zaprotestowałam przeciwko temu to
PRZENIESIONO MNIE NA ODDZIAŁ ZAMKNIETY PODAJĄC FAŁSZYWE INFORMACJE Ż JEST TO
ODDZIAŁ Z KTÓREGO MOŻNA WYCHODZIĆ!!!Dopiero gdy zobaczyłam zamykające sie za
mną drzwi i ludzi przywiązanych do łóżek zrozumiałam gdzie jestem!Gdy
zarządałam rozmowy z lekarzem który mnie przyjął na oddział facet USIŁOWAŁ
MNIE ZASTRASZYĆ GROZIŁ MI MÓWIĄC ŻE JEŚLI BĘDE SIĘ BUNTOWAĆ PRZENIESIE MNIE
DO KOCHANÓWKI I JEŚLI ON ZECHCE NIE WYJDE Z TAMTĄD!
Wyszłam z osdziału zamkniętego po 3 dniach tylko dzięki tacie- prawnikowi.
Ordynator potwierdził w rozmowie z moim tatą że to jest normalny sposób
postępowania z pacjentami tzn mówi im sie że oddział jest otwarty, a kiedy
podpiszą zgodę nie wiedząc gdzie idą dopiero na miejscu okazuje sie że są
zamknięci.Pani ordynator powiedziała że "przecież inaczej nikt by się nie
zgodził".
Ponaddto kiedy zostałam zamknięta mój lekarz zostawił mnie i nie zapytał choć
ma taki obowiązek ag KPP czy powiadomić rodzinę. GDYBYM NIE MIAŁA KOMÓRKI
NIKT Z BLISKICH NIE WIEDZIAŁBY GDZIE JESTEM!!
Dlatego ostrzegam przed podpisywaniem jakiejkolwiek zgody na przyjęcie na
oddział przed zobaczeniem go!!! Permanentne łamanie Praw Pacjenta jest normą.
Nie chcę szerzyć stereotypów opisuje to tylko ku przestodze.Oddział dzienny w
tym szpitalu funkcjonuje nieżle o ile trafi się na normalnego lekarza.Ale nie
dajcie sie nigdy przyjąć na żaden inny bo może sie okazać że znajdziecie sie
w totalitarnym państwie w państwie.