Dodaj do ulubionych

fobik fobikowi

17.05.08, 23:53
po moich doswiadczeniach netowych moge powiedziec jedno. fobicy nie potrafia
sluchac,albo ja na zlych fobikow trafialam. potrzebuja pomocy lub maja dobry
nastroj - chetnie sie kontaktuja, ty potrzebujesz pomocy - cisza.mowie tu o
znajmosciach wydawaloby sie blizszych niz tylko forum. pocieszajace,ze
czlowiek moze z tym cos zrobic jednak. chcialam sie wyzalic i niniejszym to
zrobilam. dziekuje za uwage, dobranoc heh
Obserwuj wątek
    • fobikspoleczny ludzie ludziom gotują ten los 18.05.08, 16:49

      A ileż już można słuchać tego użalania się nad sobą, płaczu,
      niespełnienia?
      W kółko to samo: " jest mi źle, jestem nikim, wszystkiego się
      boję... itp. itd ".
      Człowiekowi psuje się od razu humor po kontakcie z taką "
      płaczliwą " osobą.
      Jak można wychodzić do kogoś z otwartymi ramionami, kto od razu na
      wstępie obniża ci nastrój, psuje ci dzień - słowem - "sprzedaje" ci
      swoje problemy i oczekuje babrania się w nich ???
      Ktoś kto chce się wyrwać z takiego błędnego koła, " niskiej
      wibracji " szuka innych osób, które zamiast smutku przynoszą mu
      uśmiech, pocieszenie, nadzieję...
      • rather.not.happy Re: ludzie ludziom gotują ten los 18.05.08, 20:33
        fobiku spoleczny...

        czy ja dobrze rozumiem,ze ta ofiara losu,o ktorej piszesz w swoim poscie, to
        niby mam byc ja?

        cos ci sie w takim razie mocno popieprzylo.
        • rather.not.happy Re: ludzie ludziom gotują ten los 18.05.08, 21:18
          <A ileż już można słuchać tego użalania się nad sobą, płaczu,
          niespełnienia?
          W kółko to samo: " jest mi źle, jestem nikim, wszystkiego się
          boję... itp. itd ".>

          gdzie ty wyczytales,ze ja sie tak nad soba uzalam?

          <Jak można wychodzić do kogoś z otwartymi ramionami, kto od razu na
          wstępie obniża ci nastrój, psuje ci dzień - słowem - "sprzedaje" ci
          swoje problemy i oczekuje babrania się w nich ???>
          Ktoś kto chce się wyrwać z takiego błędnego koła, " niskiej
          wibracji " szuka innych osób, które zamiast smutku przynoszą mu
          uśmiech, pocieszenie, nadzieję...>

          byleby sie nie zdarzylo,ze te 'inne osoby' ktoregos dnia, na wstępie,nie
          sprzedaly ci swojego problemu, to by bylo straszne,
          obnizac nastroj komus,kto szuka pozytywnych wibracji.
          czyli, albo jestes w dobrym nastroju,ktorym sie moze zaraze,albo spadaj na drzewo.



        • allicez Re: ludzie ludziom gotują ten los 18.05.08, 21:23
          a ileż można przebywać miedzy ludźmi, którzy są wiecznie uśmiechnięci, z którymi
          nie można poruszać poważnych tematów bo im sie lukier rozpuści. Tutaj ludzie są
          przynajmniej szczerzy, czarne to czarne a białe to białe a nie na odwrót. Tutaj
          przynajmniej ludzie nazywają rzeczy po imieniu i mają więcej do powiedzenia niż
          nie jeden pożal się boże optymista.
      • allicez Re: ludzie ludziom gotują ten los 18.05.08, 21:26
        fobikspoleczny napisał:
        > Jak można wychodzić do kogoś z otwartymi ramionami, kto od razu na
        > wstępie obniża ci nastrój, psuje ci dzień - słowem - "sprzedaje" ci
        > swoje problemy i oczekuje babrania się w nich ???
        > Ktoś kto chce się wyrwać z takiego błędnego koła, " niskiej
        > wibracji " szuka innych osób, które zamiast smutku przynoszą mu
        > uśmiech, pocieszenie, nadzieję

        masz na myśli te wszystkie osóbki od różowego promienia? Niedobrze się od nich robi.
      • vanilla.net do fobika 18.05.08, 23:37
        Czy ty sprawdzasz poczte, czy po prostu nie odpisujesz na maile? bo
        wyslalam ci pare dni temu maila i mam do ciebie wazne pytanie.
    • allicez Re: fobik fobikowi 18.05.08, 21:29
      rather.not.happy napisała:

      > po moich doswiadczeniach netowych moge powiedziec jedno. fobicy nie potrafia
      > sluchac,albo ja na zlych fobikow trafialam. potrzebuja pomocy lub maja dobry
      > nastroj - chetnie sie kontaktuja, ty potrzebujesz pomocy - cisza.

      chorują rożne typy, depresja może przesłonić osobowość, gdyby ją zdjąć okazało
      by się, że nie taka osoba fajna i sympatyczna.
      • allicez Re: fobik fobikowi 18.05.08, 21:47
        a tak w ogóle rather.not.happy to na co chciałaś ponarzekać?
        • rather.not.happy Re: fobik fobikowi 18.05.08, 22:18
          nieaktualne :)

          juz stoje na nogach, nie leze, nie wolam help.

          chcesz przetestowac swoja [niby bliska]znajomosc z fobikami,powiedz im,ze masz i
          jaki to problem,heh. moze nie zobaczysz,ze nie umieja nawet powiedziec,sorry,ale
          nie umiem ci pomoc.

          no i na koniec,tak mi sie jakos skojarzylo :))

          stare,ale dobre,dobreee ! :)

          www.youtube.com/watch?v=VCH6n-OGSJA
          pozdrawiam
          • riz.story Re: fobik fobikowi 18.05.08, 22:37
            sprawdź pocztę rather.not.happy :)
          • fobikspoleczny " sorry, ale nie umiem ci pomóc " 19.05.08, 20:40

            Czy jak ktoś leży przyciśnięty do ziemi swoim Krzyżem, to dobrze
            jest podejść do niego i jeszcze ze swego mu trochę dołożyć?

            Wiesz... poprzedniego posta z tego wątku nie pisałem odnośnie Twojej
            osoby... pisałem ogólnie,- że być może kiedyś trzeba przynajmniej
            spróbować wyjść poza niekończący się kołowrotek tego samego sposobu
            myślenia i spróbować trochę inaczej.
            Sama napisałaś ( ze 100 % racją ), że fobicy fobikom raczej nie
            pomagają... ale to chyba nie dla tego, że nie chcą; tylko poprostu
            NIE POTRAFIĄ (...skoro nie potrafią pomóc nawet samym sobie )!!!
            No więc po co wchodzić na forum, gdzie nie tylko nie uzyska się
            żadnej pomocy, a wręcz można stracić nadzieję w jakiekolwiek
            uzdrowienie - słuchając samego tylko płaczu, lamentu i cierpienia?

            Gdyby ktoś zamknąłby Cię w jakiejś sali tortur - nawet tylko jako
            obserwatora, który nic nie może zrobić, nikomu nie może pomóc; to
            czy nie wydaje Ci się, że w bardzo szybkim czasie zwariowałabyś od
            słuchania tych ciągłych " jęków "?
            Jestem pewien, że po pewnym czasie zapragnęłabyś za wszelką cenę
            wydostać się z tej sali, stanąć w słońcu, wsłuchać się w szum
            wiatru, pooddychać świeżym powietrzem... i zupełnie zapomnieć o tych
            scenach, tych ludziach...i o ich problemach.
            I naprawdę nikt nie musi Ci pisać: " sorry, ale nie umiem ci
            pomóc ", bo nikt na tych wszystkich forach z samego założenia
            naprawdę - choćby nie wiem jak chciał - nie potrafi.

            Podchodzisz do człowieka przygniecionego do ziemi własnym Krzyżem i
            mówisz: " pomóż mi, gdyż pod swoim się już uginam ".
            Ale jak on ma ci pomóc? Nawet czasami nic Ci nie odpowie, bo
            poprostu - i tak zupełnie zwyczajnie braknie mu na to tchu.
            • rather.not.happy fobiku 19.05.08, 22:31
              zgoda, w tym,co piszesz jest racja,ale...

              to nie jest taka sytuacja, ta, ktora mnie sklonila do napisania tego pierwszego postu, w tym temacie. niestety, zdarza mi sie jednak truc ludziom tylek,jak widac, ale zapewniam,ze to sie jednak zdarza dosc rzadko :)

              nie chce juz tutaj rozwijac tego tematu dalej. trudno by bylo to zreszta zrobic, poniewaz nie moge sie powolac na konkretne przyklady,a one najlepiej zobrazowalyby to co mialam na mysli. ale z tym juz nie na ogolnym forum, tylko ewentualnie z osobami , do ktorych mam jakies uwagi.

              pozdrawiam wszystkich

              • dzerzhynsky rather 20.05.08, 12:19
                rather.not.happy napisała:

                > pozdrawiam wszystkich

                Czuję się pozdrowionym. Na wzajemn młoda damo :)
    • vanilla.net Re: fobik fobikowi 18.05.08, 23:34
      > po moich doswiadczeniach netowych moge powiedziec jedno. fobicy
      nie potrafia
      > sluchac,

      A mi sie wydaje, ze fobicy potrafia sluchac i to nawet za dobrze.
      Mysle, ze my wszyscy jestesmy bardzo wrazliwymi osobami z duza
      empatia (czyli swietny material na sluchacza!)
      Ja ci powiem od siebie, ze duzo czasu mi zajelo aby sie pozbyc
      nieustajacego przezywania emocji za kogos. To nie jest egoizm, tylko
      asertywnosc. Generalnie mam podejscie, ze "ja nic nie musze i nikt
      nic nie musi" i tak mi latwiej zyc. Ja akurat nie naleze do osob,
      ktore lubia opowiadac innym o swoich problemach, za to moi znajomi
      uwielbiaja mi opowiadac o swoich. Jezeli ktos ma jakis problem na
      serio, to wyslucham, jesli moge to pomoge. Ale jesli ktos sie ze mna
      kontaktuje po to zeby ponarzekac i truc mi dupe za przeproszeniem i
      tym samym zdolowac mnie totalnie, a ja wiem ze ten ktos nie chce nic
      w swoim zyciu zmienic i tak na prawde dobrze mu z tym narzekaniem, w
      depresji, samotnosci i z workiem problemow (ktore czesto sam sobie
      stwarza) to wtedy zwyczajnie splawiam. Bo ja nie musze tego sluchac.
      Nic nie musze!
      • rather.not.happy vanilla 19.05.08, 22:34
        vanilla.net napisała:


        > Nic nie musze!


        oczywiscie vanilla,ze nic nie musisz, spokojnie :)
        absolutnie nie uwazam,ze cos musisz.
        • vanilla.net Re: vanilla 19.05.08, 23:00
          > oczywiscie vanilla,ze nic nie musisz, spokojnie :)
          > absolutnie nie uwazam,ze cos musisz.

          rather.not.happy mam nadzieje, ze nie odebralas tego personalnie,
          tak naprawde moja wypowiedz byla skierowana ogolnie w przestrzen. Po
          prostu po przeczytaniu twojej wypowiedzi nasunela mi sie na mysl
          sytuacja, z ktora walczylam od dlugiego czasu (nadmierna empatia do
          wszystkich wokol) W moim przypadku odbywalo ( i czasem sie jeszcze
          odbywa) ten proces ze szkoda dla mnie. Moze jest cos w tym co
          powiedzial fobik, ze jak mamy komus pomoc skoro sami nie potrafimy
          pomoc nawet w sobie (?) Ale wedlug mnie problem polega tak na prawde
          glownie na tym, ze my czasem nie chcemy dac sobie pomoc. Nawet jak
          mamy do wyboru skorzystac z jakiejs okazji (tudziez porady osoby
          postronnej, ktora chce pomoc) zeby cos zmienic, to wybieramy
          tkwienie w tym stanie lekow, depresji i rezygnacji. Zwyczajnie
          wybieramy to co jest nam znane, bo inaczej nie chcemy/nie umiemy
          zyc. I tu nikt cudow za nas nie zdziala, rewolucja musi sie
          przewalic w naszej glowie z NASZEJ WEWNETRZEJ inicjatywy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka