lula_ripley
03.06.08, 20:17
Mam 30 kilka lat.
Od dobrych 10ciu a przynajmniej od 28go roku życia nie miałam tygodnia bez
picia. Piję w tygodniu od 1-4 razy. Więcej się nie da bo kac nie pozwala na
picie. Napiję się, następny dzień choruję i mówię "Nigdy więcej" a trzeciego
dnia już kusi.
Jest weselej, ja jestem weselsza. Dowcipniejsza. Błyskotliwsza. Bardziej urocza.
Taaa...
Kiedyś czekałam cały tydzień na weekend by pić ze znajomymi do upadłego. Potem
zaczęłam sama. Teraz w 80% piję sama. Ale potem mogę pisać takie urocze maile,
posty, smsy... Nawet na skypie się nie orientują, że chleję. Tylko się
zachwycają jaka jestem inteligentna i dowcipna.
A jak jeszcze mieszkam sama to przynajmniej nikt nie ogląda tego stosu butelek...
Ale nie jest tragicznie. Jakiś czas temu poznałam kogoś przy kim wręcz nie
chcę pić, chcę go chłonąć na trzeźwo. Lecz niestety mieszka tak daleko, że
możemy się rzadko widywać...
Czasem on się dziwi moim zmianom nastroju... Ale ja się nie przyznam, że
zwyzywałam go bo byłam pijana...
Przecież by od razu uciekł.
A w ogóle to uwielbiam połączenie alkoholu z tabletkami. Jakiś Zolpic czy
choćby Cloranxen...
A tak niby miło się obudzić po trzeźwym wieczorze, bez kaca...
Mam świetną pracę, fajnych znajomych. Jestem uważana za duszę towarzystwa.
A tak naprawdę od 10 lat leczę się na depresję. Konkretnie na chorobę
afektywną dwubiegunową. Psychiatrzy, psycholodzy... Psychiatrzy przynajmniej
dają tabletki. Ci drudzy nic mi nie pomogli. Bo czy można zmienić charakter
człowieka? :)
Miałam ciężkie dzieciństwo, potem też nie było lekko. To gdzieś w środku
zostaje. Ale staram się zachować pozory i chyba mi się udaje.
Nikt chyba nie wie o moim tak częstym piciu w samotności.
A ja się zastanawiam jak skończę. :)