Dodaj do ulubionych

śmierć dziecka

19.09.03, 15:59
Witajcie. Jestem tu pierwszy raz. Mam taki problem...

W sierpniu umarła nagle moja najlepsza przyjaciółka. Kochałam i kocham ja
nadal bardzo. Tesknie za nią jednak staram sie życ dalej choc nie jest to
wcale takie łatwe. W czasie gdy sie przyjaźniłyśmy poznałam i bardzo
polubiłam jej rodzinę. Jej rodzice jak i ona sama bardzo pomogli mi w życiu.
Tak naprawde dzieki niej jestem tym kim teraz jestem. Teraz widuję sie często
z jej rodzicami, staram sie im pomóc. Ja sie trzymam dzielnie i staram sie
nie poddawac jednak mama Gosi jest w strasznym stanie. Nie może dac sobie
rady z tym co sie stało. Tato Gosi tez bardzo to przeżywa choc zapewne stara
sie jakos podtrzymywac żone na duchu i nie rozpaczać przy ludziach. Gosia
umarła w domu w czasie snu. Zupełnie bez przyczyny. Sekcja zwłok nic nie
wykazała. Była całkiem zdrowa. Miała 20 lat... Zasneła i juz sie nie
obudziła...

Nie wiem co mam robić. Jak można pomóc im w takiej sytuacji. Oczywiste jest
że nigdy w zyciu nie zaznaja pocieszenia ale co moge zrobic by choć na
chwilke nie rozmyslali o tym. mają jeszcze syna - młodszego brata Gosi który
ma teraz 19 lat. To jedyne co trzyma ich przy życiu.

Co robić? Jak sie zachowywac...?
Obserwuj wątek
    • blue_a Re: śmierć dziecka 19.09.03, 16:16
      >Jak można pomóc im w takiej sytuacji.

      Słuchać ich, być z nimi, w miarę możliwości, zadawać jak najmniej pytań..

      >Oczywiste jest, że nigdy w zyciu nie zaznaja pocieszenia

      Heej..to nie jest oczywiste.
      Przeciez ta śmierć miała miejsce jakby wczoraj, minął miesiąc może dwa..
      Daj im czas, dużo czasu.

      Rok, może dwa..
      Pocieszy ich upływ czasu. Ukoi, nawet troszeczkę.

      Wiem, ta luka pozostanie już w nich do końca.

      Wiesz? Jest taka książka "Pożegnanie miłości" ,właśnie o godzeniu się ze
      śmiercią. Wyd. Santorski. Autora nie pamiętam. Jesli chcesz im pomóc, sięgnij
      do niej.

      <To książka dla nas wszystkich..>


      > ale co moge zrobic by choć na
      > chwilke nie rozmyslali o tym.

      Oni muszą.. Nie dziw się im.
      Można złagodzić ból lekami, nie umiem powiedzieć, czy to dobry pomysł. W
      przyadku cierpienia przekraczającego ludzką wytrzymałość, pewnie tak..
      mają jeszcze syna - młodszego brata Gosi który
      > ma teraz 19 lat. To jedyne co trzyma ich przy życiu.

      > Co robić? Jak sie zachowywac...?

      Bądź z nimi.
      Módl się z nimi.
      <jeśli tego potrzebują>

      Słuchaj - to chyba najważniejsze.
      • maak3 Re: śmierć dziecka 19.09.03, 17:08
        oni potrzebują czasu...
        fachowcy od żałoby mówią,żeby unikać podawania leków, żeby nie blokować
        emocji, niech wypłyną...

        dobrze,ze z nimi jesteś
        to niełatwe towarzyszyć w rozpaczy

        ale nie tylko wspieraj szukaj tez dla siebie wsparcia
        serdecznie pozdrawiam
    • aenne Re: śmierć dziecka 19.09.03, 19:11
      moze pisze glupoty ale moze sa grupy wsparcia dla takich osob? co to znaczy nie
      okazywac zalu przy znajomych? nasza kultura unika tematu smierci, a wlasnie zal
      okazywac sie powinno. dlatego pisze o grupie.
      jesli to sa jakies glupoty, to mi wybaczcie
      • dziczu Re: śmierć dziecka 19.09.03, 19:28
        Straszne to, naprawdę...bardzo współczuję Tobie i jej rodzicom, choć was nie
        znam. Może modlitwa? U mnie modlitwa wyzwala pewną ulgę w trudnych sytuacjach,
        ale nie wiem, czy pomoże coś w aż tak trudnej jak ta...
        Bądź z nimi i trzymaj się...

        P.S Aż boję się zasnąć. Śmierć czycha na wszystkich wręcz wszędzie.
        • shemreolin Re: śmierć dziecka 22.09.03, 10:13
          dziekuję wam za odpowiedzi. Jeśli chodzi o mój stan psychiczny to nie jest tak
          źle. Czasami płacze ale ogólnie trzymam sie dobrze i staram sie myslec
          pozytywnie. Myślę, że Gosia jest przy mnie i sie mną opiekuje tak jak zawsze.
          Zreszta czuje jej obecność.

          Jeśli chodzi o modlitwe to raczej odpada. Z tego co rozmawiałam z mamą Gosi to
          ona jest akurat niezbyt wierzaca chyba, a przynajmniej teraz jej wiara mocno
          podupadła. Ja sama nie jestem wierząca i raczej w modlitwy nie wierze. Tzn w te
          takie "oklepane formułki". Natomiast wierze w modlitwe w sensie rozmowy
          duchowej z osoba którą odeszła. Zastanawia mnie to, że osoby które wierzyły i
          chodziły do koscioła nagle nie czują żadnego pocieszenia w swojej wierze a ja
          która niby nie wierzy w Niebo i piekło i w Pana Boga czuje się taka spokojna na
          duchu. Jak to można wyjaśnic? Nie chce żeby temat zszedł na religię ale
          zastanawia mnie po prostu jak rozpacz wpływa na człowieka i jego poglądy na
          życie. Studiuje polonistyke i w tym roku pisałam prace roczna o Trenach
          Kochanowskiego. Chyba nawet nie zdawałam sobie sprawy o jakiej tragedii
          pisze....

          Też przez jakiś czas bałam sie zasnać. pomyślec ze ona umarła tak zuepłnie bez
          przyczyny...

          Kiedys miałam depresje. W alczyłam z nią chyba z rok az w koncu udało mi sie
          zdać na uczelnie i dostałam pracę. Mam wspaniałegochłopaka i dzielnie walcze o
          swoje szczęscie. Gosia była jedna z tych osób, któe zawsze podtrzymywały mnie
          na duchu. teraz musze walczyc sama, bez jej pomocy ale czuje, ze ona dodaje mi
          sił. Dostałabym niezłego kopniaka w dupsko gdybym zawaliła poprawki wrzesniowe
          z powodu rozpaczy po jej smierci. Zdałam wszystko... Dzisiaj ide oddać indeks.
          Gosia byłaby ze mnie dumna :)))))))))))


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka