Dodaj do ulubionych

Pani Iwono...

01.10.03, 18:11
brak mi juz sil. Czuje sie gorzej i gorzej. Przez ostatnich
kilka dni odstawialam Aurorix i Fluanxol na rzecz Asentry.
Wczoraj przezylam koszmar - moglam tylko lezec i plakac, a raczej
wyc, mowic, ze nie wierze, ze nie moge juz wierzyc, ze nie bedzie
nigdy dobrze... Ze nie moge juz czekac,bo nie mam na co czekac...
to nie nastapi...po wszystkim cala sie trzeslam i nie pamietalam,
gdzie jestem. Obok mnie byl moj narzeczony, ktory probowal mnie uspokoic.
Pytalam tylko, gdzie jest moja mama, choc przeciez wiem, ze jest
we Wroclawiu. Polknelam Xanax, polozylam sie i znow plakalam.
Po jakims czasie na pol godziny usnelam. Kiedy sie obudzilam,
nie bylam w stanie ruszyc ani noga, ani reka... nic...bezruch...
uslyszalam od kogos, ze wygladam jak trup. Dzis rano sytuacja niemalze
sie powtorzyla. Nie moge zmusic sie do niczego. Jestem przerazona.
Dzis 1 pazdziernika, poczatek zajec na studiach. CO robic...
kiedy jedyne na co mam ochote to koniec...

n
Obserwuj wątek
    • blue_a Poczekaj do jutra 01.10.03, 18:13
      Proszę. Pani Iwona będzie tu jutro, ale to pewnie wiesz. Nic pochopnie, proszę.
      Trzymaj się ciepło.
      • nadja czekam... 01.10.03, 19:12
        Dzieki,ze napisalas. Zawsze to wrazenie, ze nie jestem calkiem sama...

        n.
        • blue_a bo nie jesteś 01.10.03, 19:15
          ale już muszę zmykać, ale jestem. NAPRAWDĘ.
    • iwona.grobel Re: Pani Iwono... 02.10.03, 12:43
      Nadjo, ogromna rozpacz bije z pani postu i jak zwykle w takich sytuacjach
      ogromnie trudno pomagać na odległość. Każde słowo może być przecież różnie
      zinterpretowane (mam na myśli niezgodnie z intencją autora). Wydaje mi się, że
      potrzebuje pani dłuższej, spokojnej rozmowy. Z postu wynika, że jast pani w
      trudnym momencie zmiany kuracji, co często pacjenci znoszą nie najlepiej.
      Bardzo proszę o tych objawach jak najszybciej poinformować lekarza, który się
      panią zajmuje. Z doświadczenia wiem, że rozmowa o objawach ubocznych w trakcie
      przyjmowana leków czy przy ich zmianie, pomaga przetrwać ten trudny czas. A i
      samo leczenie bywa przewlekłe.
      Pozdrawiam.
      • nadja Re: Pani Iwono... 03.10.03, 20:20
        Pani Iwono, stracilam juz nadzieje, ze to bedzie w miare
        szybka kuracja. A wczesniej sie ludzilam. Raz jest troszke lepiej,
        raz gorzej. Najgorsze, ze trzeba zyc, sa obowiazki, a ja ...
        zmuszam sie resztkami i sil i czuje sie tak okropnie. jestem wciaz zmeczona...
        wciaz sie boje. Nie wiem, czy to sie kiedys skonczy...
        n.
    • paraplucha Re: Pani Iwono... 07.10.03, 14:40
      nadjo,
      pisalas ten list pare dni temu, mam nadzieje, ze teraz czujesz sie chociaz
      troche lepiej. wiem, jak sie czulas, naprawde wiem, bo tez miewalam chwile, ze
      chcialo mi sie tylko wyc, i nie wierzylam, ze kiedykolwiek moze byc lepiej. ale
      bedzie. nie wiem, skad uslyszalals o szybkim leczeniu. to bzdura - depresji nie
      da wyleczyc sie w ekspresowym tempie. daj sobie czas!! - to najwazniejsze. za
      pare tygodni powinnas poczuc sie lepiej.
    • iwona.grobel Re: Pani Iwono... 09.10.03, 12:56
      Najważniejsze, że jest Pani leczona, to zaprocentuje, choć efekty rzeczywiscie
      nie są natychmiastowe.
      Wszystkiego dobrego.
      • nadja ... 13.10.03, 20:56
        A mnie...przesladuje smierc. Czemu wciaz mysle o niej?
        Czemu patrzac na moja mame, czuje jednoczesnie szczescie,
        ze jest i jest zdrowa a w tej samej chwili mysle o jej smierci
        i o tym, ze nie bylabym tego w stanie zniesc?Od dziecka
        nie moge sie z tym uporac...Czasem myslalam o tym przed snem,
        plakalam i zasypialam... w nocy snia mi sie wojny, samotnosc,
        to, ze jestem oddzielona od wszystkich...kiedy ide ulica,
        mysle o tym, ze zaraz potraci mnie samochod.....
        czemu tak jest.................

        n.
        • paraplucha Re: ... 14.10.03, 16:01
          a ja boje sie, ze umre na raka. codziennie to we mnie jest. raz silniejsze, raz
          slabsze. czasami strach chwyta za gardlo, czasami odchodzi w podswiadomosc, ale
          zawsze jest. powoli przyzwyczajam sie do tego, ze mimo leczenia ten strach
          niegdy mnie nie opusci. najwazniejsze teraz to to, zeby nauczyc sie z nim zyc,
          oblaskawic go, przyzwyczaic sie do niego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka