Dodaj do ulubionych

Depresja, choroba dla bogaczy

13.10.03, 11:57
Przynajmniej jedna choroba upodadnia mnie do wielkich tego swiata - moja
depresja:) Ale roznica jest znaczna.. ja nie mam kasy na prywatne leczenie, w
krakowie wizyta u psychitary to 50-80 zl, terapia 60 zl godzina. A NFZ mozna
sie zapisac na termin za 3 miesiace - a wczesniej.. coz, umrzec ze strachu
lub wyjsc przez okno. Lecze sie od kilku lat, stale slysze to samo..
regularne spotkania, terapia... leki... Pewnie, zainwestuj w siebie... latwo
sie mowi...Pracuje, place skladki na ZUS i niewiele z tego mam... jak mi
bardzo zle, ide do OIK i tam przez godzine ktos mnie slucha i stara sie
zrozumiec. Szkoda, ze nie zostalam psychiatra.. moze nie bylabym zdrowsza,
ale mialabym pieniadze na moje lekarstwa...i na mnostwo innych rzeczy.
Siedzialabym w gabinecie i sluchala, sluchala.. sluchala... A gdyby trzeba
bylo pomoc, powiedzialabym to, co sama uslyszalam wiele razy... no niestety,
nie moge pani pomoc:( Niech zyje leczenie depresji i nerwic w Krakowie!
Obserwuj wątek
    • looserka Re: Depresja, choroba dla bogaczy 13.10.03, 12:23
      moma40 napisała:

      > Przynajmniej jedna choroba upodadnia mnie do wielkich tego swiata - moja
      > depresja:) Ale roznica jest znaczna.. ja nie mam kasy na prywatne leczenie, w
      > krakowie wizyta u psychitary to 50-80 zl, terapia 60 zl godzina. A NFZ mozna
      > sie zapisac na termin za 3 miesiace - a wczesniej.. coz, umrzec ze strachu
      > lub wyjsc przez okno. Lecze sie od kilku lat, stale slysze to samo..
      > regularne spotkania, terapia... leki... Pewnie, zainwestuj w siebie... latwo
      > sie mowi...Pracuje, place skladki na ZUS i niewiele z tego mam... jak mi
      > bardzo zle, ide do OIK i tam przez godzine ktos mnie slucha i stara sie
      > zrozumiec. Szkoda, ze nie zostalam psychiatra.. moze nie bylabym zdrowsza,
      > ale mialabym pieniadze na moje lekarstwa...i na mnostwo innych rzeczy.
      > Siedzialabym w gabinecie i sluchala, sluchala.. sluchala... A gdyby trzeba
      > bylo pomoc, powiedzialabym to, co sama uslyszalam wiele razy... no niestety,
      > nie moge pani pomoc:( Niech zyje leczenie depresji i nerwic w Krakowie!


      A ja, widzisz, właśnie dzisiaj w Krakowie poszłam z marszu do psychiatry w
      poradni "PRO PSYCHE" przy ul.Śląskiej 5 - nie trzeba się wcześniej rejestrować
      i czekać 3 miesięcy. Ani płacić słono za prywatną wizytę. Trzeba tylko poszukać.
      • moma40 Re: Depresja, choroba dla bogaczy 13.10.03, 13:04
        Ciesze sie wraz z Toba.. tez tam chodzilam przez jakis czas, ale "moja"lekarka,
        stracila kontrakt z KCh, wiec juz jej tam nie ma.. a inna ma "komplet". Nie
        naleze do ludzi, kotrzy mowia, zanim nie sprawdza. Mam nadzieje, ze nie
        zaczniesz leczenia i nie bedziesz musiala szukac sobie innego lekarza, bo ktos
        przytnie srodki, albo nie podpisze umowy..
        A kiedys ze strasznymi objawami lekowymi poszlam na klinike psychitaryczna na
        kopernika (ze skierowaniem z pogotowania) i lekarz dyzurny zgodzil sie ze mna
        porozmawiac (po dluuugich moich blaganiach) TYLKO w obecnosci grupy studentów -
        podejscie do pacjenta CUDO. Studenci byli ze Szwecji, a ja bylam krolikiem...
        A potem ow lekarz przyjmowal mnie w poradni darmowej (na pl. SIkorskiego) za
        pieniadze, bo inaczej sie podobno nie dalo:) .. wie pani, te kontrakty,
        limity.. itp.. Zyc, nie umierac...
        • looserka Re: Depresja, choroba dla bogaczy 13.10.03, 13:31
          moma40 napisała:

          > Ciesze sie wraz z Toba.. tez tam chodzilam przez jakis czas,
          ale "moja"lekarka,
          >
          > stracila kontrakt z KCh, wiec juz jej tam nie ma.. a inna ma "komplet"

          Wobec tego dziwne, że przyjmują każdego pacjenta, któtry zjawi się w godzinach
          pracy lekarza. Mówię o czywiście o wizycie w celu diagnozy lub dobrania leków,
          nie psychoterapii. Ale pisałaś o "nagłych przypadkach".

          >
          A kiedys ze strasznymi objawami lekowymi poszlam na klinike psychitaryczna na
          > kopernika (ze skierowaniem z pogotowania) i lekarz dyzurny zgodzil sie ze mna
          > porozmawiac (po dluuugich moich blaganiach) TYLKO w obecnosci grupy
          studentów -
          >
          podejscie do pacjenta CUDO. Studenci byli ze Szwecji, a ja bylam krolikiem...
          > A potem ow lekarz przyjmowal mnie w poradni darmowej (na pl. SIkorskiego) za
          > pieniadze, bo inaczej sie podobno nie dalo:) .. wie pani, te kontrakty,
          > limity.. itp.. Zyc, nie umierac...

          Moja podstawowa zasada wynikająca z doświadczenia - nie mam zamiaru zbliżać się
          nawet do kliniki na Kopernika i całego tego entourage... I na dodatek liczyć na
          to,że ktos tam będzie cię prowadził w ranach ubezpieczenia.
        • malcolm-x Re: Depresja, choroba dla bogaczy 15.10.03, 11:44
          Co za głupie gadanie. Robicie z Polski kraj III Świata, zacofany, skorumpowany,
          gdzie zwykły, przeciętny człowiek musi każdego przekupić aby cokolwiek osiągnąć!

          Co za brednie!!! - nie możesz pójść do zwykłego psychiatry bo czeka się 3
          miesiące??? Dzieczyno co ty wygadujesz?

          Zresztą pół naszego narodu tak biadoli, a później wyczytuje to nasza kochana
          emigracja i myśli "jak to dobrze, ze z tego syfu uciekłem".

          Wszyscy w około narzekają, że jak się nie da w łape lekarzowi to ręką nie
          ruszy. Wiele razy miałem do czynienia z służbą zdrowia, również jak rodziły się
          moje dzieci, i nigdy nie dałem ani grosza (wszyscy gadali, że bedą cie olewali
          itd. tymczasem wspominam wszystko super). Nikt nigdy nie powiedział mi że jak
          nie dam to mnie nie przyjmie, czy obsłuży mnie gorzej.

          Jeszcze rozumiem - za komuny - była rejonizacja i nie mogliśmy wybierać, ale
          teraz !!! jeśli lekarz wyciąga rękę po forse, to go olej, a jeszcze lepiej
          postrasz, że odwiedzisz prokuraturę.
          To przez takich jak ty częsc naszej służby zdrowia jest zepsuta. Wciskanie
          lekarzom kopert a później narzekanie że jak nie dam to mnie nie bedzie leczył.

          W Krakowie są dziesiątki przychodni zdr.psych. DO wyboru do koloru. I tylko nie
          mów że musisz czekać 3 mies. TO to zwykłe kłamstwo!
          • moma40 Re: Depresja, choroba dla bogaczy 15.10.03, 17:47
            Niekoniecznie musisz od razu rzucac sie na nieznajomych ludzi. Polecam Ci
            pouczajaca wedrowke po poradniach zdrowia psychicznego w Krakowie... sam sie
            przekonasz jak to latwo. A na dokladke w kraju bez rejonizacji - to ostatnie
            wiesci - terapia w zasadzie nie przysluguje ludziom po 40 roku zycia, dla nich
            zostaje chemia.. Fajnie.. nie:)) I nie obrazaj mnie,mowiac, ze to przeze
            mnie... I nie zarzucaj mi klamstwa, bo to troche uwlaczajace, nie sadzisz? P
            • malcolm-x Re: Depresja, choroba dla bogaczy 17.10.03, 10:57
              nie no, ręce opadają.
              Co to znaczy, że w kraju bez rejonizacji w zasadzie psychoterapia nie
              przysługuje ludziom po 40-tce???
              Trudno aby człowiek cokolwiek osiągnął, w jakikolwiek sposób sobie pomógł jeśli
              z góry zakłada, ze każy go oskubie, okradnie, że nic mu nie przysługuje itd.
    • blue_a jest dokładnie tak, jak napisałaś 13.10.03, 12:56
      jedno z mott-zdań, które cholernie przydają mi się w życiu:

      Korzystanie z własnych zasobów.
      Zrobię to, co mogę zrobić.

      Propozycja: mów do nas, rozmawiaj ze mną, z innymi tu, może będzie Ci lżej.
      Tyle, ile chcesz, ile możesz.

      Ja chcę Ci pomóc, tak, jak umiem (nie jestem psychiatrą).


      • moma40 Re: jest dokładnie tak, jak napisałaś 13.10.03, 13:12
        Mile slowa..:) Kiedys mowilam.. teraz przestalam, bo kazdy ma swoj garb,
        krzyz.. swoj los... nie jestem pepkiem swiata, zeby zatruwac go mowieniem o
        moim zyciu.. Napisalam tylko moje spostrzezenia o leczeniu depresji w Krakowie,
        miescie uniwersyteckim, gdzie co krok to gabinet, co dwa kroki poradnia:)
        Kiedys mialam ochote napisac o lekarzach, ktorzy zawiedli, odmowili pomocy,
        wzieli pieniadze i umyli rece. Ostrzec innych, aby omijali ich z daleka, bo i
        tak sami musza sobie pomoc. Teraz mi przeszlo. Slowa nic nie daja.... a im
        wiecej sie mowi, tym bardziej negatywnie jest sie postrzeganym... Ot, wariat..
        i tyle... objawy przez niego przemawiaja, nie wie co mowi... to choroba...
        A ja coz, pracuje na pelnym etacie, w domu doodatkowo tez, sama wychowuje
        dwoch, mam w domu starszych rodziców - ciezko chorego ojca, ktory stal sie
        dzieckiem:( I to wciaz za malo, zeby znalezc pomoc i terapie az do zrozumienia
        i wyleczenia. I korzystam tylko z wlasnych zasobow...:))
    • kochanica_francuza może to nie na temat, ale jaskra też 13.10.03, 14:41
      na szczęście mam na prywatnych lekarzy i płatne badania
      inaczej kto wie co teraz bym widziała...
      we wrześniu dzwoniłam do przychodni: - Pani pierwszy raz? Pacjenci
      pierwszorazowi zapisy od Nowego Roku.(zapis, a potem dwa miesiące czekania
      zapewne).
      Do Kliniki Nerwic czeka się 5 miesięcy...
      ogólnie biorąc, ten kraj jest ch..owy.
      Tak czy owak, trzymam za autorkę wątku i resztę też.
      Pozdrawiam
      • evpak to ja nie mam co narzekac 14.10.03, 00:12

        To zatrwazajace co tu wyczytuje, ze trzeba w Polsce czasami placic za pobranie
        krwi, za operacje itp. to slyszalam, ale zeby leczyc sie u psychiatry z wlasnej
        kieszeni??????????!!!!!!!!!!!!!!!
        Mieszkam od lat w niemczech, kraju ktory cholernie mi zmierzl,ale przynajmniej
        moge sobie chodzic po lekarzach, w tym roku wyprobowywalam ginekologow, bo
        pierwszy chcial mnie namowic do pewnej bardzo ryzykownej operycji, metoda,
        ktora jest w niemczech stosowana dopiero od 2 lat i to tylko w poteznych
        klinikach.Jak sie okazalo, oper. wcale nie byla potrzebna.Gdybym uwierzyla mu i
        z braku pieniedzy na konsutacje innego lekarza po fachu zgodzila sie na ta
        mordercza op. to fajne rzeczy bym przeszla.
        Czy naprawde nie ma mozliwosci w Polsce pojscia do lekarza, czy ps.
        terapeuty na kase chorych? Przeciez placicie skladki, przeciez zawsze jest cos
        za cos, a psychiatra to taki sam lekarz jak chirurg, tylko inna specjalnosc.
        Podziwiam cie(nie pamietam nicka)ty, ktora wspomnialas o swojej syt. rodz.
        Podziwiam,mysle, ze powinnas byc dumna z siebie, ze sama zarabiasz, wychowujesz
        i jeszcze sie zajmujesz chorymi rodzicami.A to wszystko majc depresje, ja
        jestem w nieco podobnej sytuacji.Tylko gdy bliznieta byly bardzo male mialam
        takie totalne zalamanie i odczowalam nienawisc do tych malych istotek, ze tak
        rozwalily mi swiat a moj starszy syn, czekal godzinami cierpliwie, ze mu
        poczytam bajke,albo pogram w szachy...a ja padalam z nog, wlacznie z mezem 24
        godz. a dobe.....jak tu nie zwariowac.
        Kazdy z nas cierpiacych na depresje przezyl jednak lub przzywa cos co nas
        skreowalo do tego czym jestesmy.Ja np. odkrylam ostatnio(bo obserwuje siebie)ze
        nie potrafie sobie poradzic emocjonalnie z porazkami,bo kazda porazke odbieram
        jako upokorzenie, ponizenie.Ostatnio sprzedawca specjalow tajlandzkich zle mnie
        zrozumial, bo byl nieskoncentrowny i zaczal sie mnie czepiac, ze sie nie moge
        zdecydowac,na moje uprzejme pytanie dlaczego tak sie denerwuje, wykrzyczal mi,
        ze sie nie moge zdecydowac, a ja poprostu oprocz jednej zamowionej porcji
        poprosilam o druga dla dzieci.A on chyba zrozumial, ze rezygnuje z jednej na
        rzezc drugiej.Moj niemiecki jest tak perfekt, ze 80% niemcow nie dostaje mi do
        czubka glowy, nie mam nawet akcentu,wiec nieporozumienie wyniklo z
        bezmyslnosci tego drania.Moj maz powiedzial, zeby sobie te swoje zarcie sam
        zjadl i odeszlismy, ale ja bylam cala roztrzesiona.Pytalam sie dlaczego ja
        zawsze mam szczescie do takich glopkow a na dodatek szlo za nami dwoch polakow
        dziarsko przeklinajac, na co moj maz niemiec zaczal sie smiac a mnie to jeszcze
        bardziej rozwscieczylo i spytalam tych panow, czy mogli by tak pogadac bez
        uzywania przeklenstw???Sorry ale jestem w Bawarii a tu jakies ku.... i
        hu.......wybaczcie rozgadala sie ciotka.glowa do gory wszystkim
        depesjonczykom...Eva
        • brytan Re: to ja nie mam co narzekac 14.10.03, 00:33
          ciekawe ze nie masz akcentu - w jakim wieku wyjechalas do Niemiec? Normalnei
          jest tak ze po 14 roku zycia akcent pozostaje.
          • moma40 Re: to ja nie mam co narzekac 14.10.03, 08:17
            Ciekawe, bo ja tez nie mam akcentu, kiedy mowie po niemiecku:)) a nie mieszkam
            w Niemczech, tylko od urodzenia w Polsce. Polski akcent jest najmniej znaczny z
            jezykow slowianskich i najlatwiej go "zgubic". Mnie np. w Niemczech, kiedy sie
            zdenerwuje i mowienie troche mi szwankuje, biorą za Holenderkę (nie mylic z
            krowa).
            Pozdr.
            • kochanica_francuza Re: to ja nie mam co narzekac 14.10.03, 21:19
              moma40 napisała:

              > Ciekawe, bo ja tez nie mam akcentu, kiedy mowie po niemiecku:)) a nie
              mieszkam
              > w Niemczech, tylko od urodzenia w Polsce. Polski akcent jest najmniej znaczny
              z
              >
              > jezykow slowianskich i najlatwiej go "zgubic". Mnie np. w Niemczech, kiedy
              sie
              > zdenerwuje i mowienie troche mi szwankuje, biorą za Holenderkę (nie mylic z
              > krowa).
              > Pozdr.


              Ha!
              Mnie biorą za Francuzkę i jestem tres contente (bardzo zadowolona), bo odkąd
              się uczę niemca, mam akcent francuski, a francuskiego prawia nie znam...
              pzdr
          • miriam_73 Re: to ja nie mam co narzekac 14.10.03, 17:02
            Nieprawda. Akcentu można się wyzbyć.
        • kochanica_francuza do evpak 14.10.03, 21:18
          A znasz pojęcie "polnische Wirtschaft"?
          Co kraj, to kurde obyczaj...
          Pzdr
    • pajdeczka Aż boję się zacząć leczenie... 15.10.03, 09:39
      ..po Twoim poście Moma. Właśnie kombinuję, gdzie tu pójść po poradę. W
      skuteczność leczenia w ramach kasy chorych nie wierzę, prywatnie mogę pójść
      raz, 2 razy, ale to przecież za mało. Leków boję się brać, a psychoterapia
      kosztuje, bo długo trwa. Obłędne koło. A jest coraz gorzej, bo przestaję
      kontrolować swoje emocje...
      • evee1 Re: Aż boję się zacząć leczenie... 15.10.03, 12:50
        > raz, 2 razy, ale to przecież za mało. Leków boję się brać, a psychoterapia
        > kosztuje, bo długo trwa. Obłędne koło. A jest coraz gorzej, bo przestaję
        > kontrolować swoje emocje...
        A dlaczego boisz sie brac lekow?
      • looserka Re: Aż boję się zacząć leczenie... 15.10.03, 15:42
        Pajdeczko - przysięgam Ci na moje 23 lata doświadczeń z leczeniem depresji,
        nerwicy itp. - fakt,że idziesz leczyć się prywatnie i jesteś skasowana na circa
        about pięć - osiem dych za wizytę, nie daje Ci żadnych gwarancji,że trafisz na
        lepszych lekarzy/psychoterapeutów niż w publicznej służbie zdrowia i będziesz
        lepiej leczona. Nie wiem jak to jest w innych specjalnościach, ale jesi chodzi
        o tę działkę - wierz mi, to mity /tak samo jak czekanie 3 miesiace na wizytę
        jako standard/.
        Pozdrawiam i nie bój się...leków zresztą też
        Loo
      • moma40 Re: Aż boję się zacząć leczenie... 15.10.03, 17:51
        Nie boj sie... jak znajdziesz dobrego lekarza, kotry bedzie chcial Ci pomoc,
        bedzie ok.. skieruje na terapie, moze sie uda gdzies za darmo??.. Nie wolno
        sie nie leczyc... to chyba najgorsze, co mozna zrobic.. Walcz...bo
        warto...pozdrawiam cieplo i przepraszam, ze Cie przestraszylam:)
      • dethy Re: koniec narzekania ! 17.10.03, 10:14
        Po przeczytaniu wszystkich postow w temacie o depresji zadzwonilam do
        przychodni zdrowia psychicznego w moim miescie,bo wierzyc mi sie nie chcialo,ze
        na wizyte trzeba tak dlugo czekac.Dodam,ze mieszkam w100 tys.miescie.Otoz
        sympatyczna pani w rejstracji chciala mnie juz rejestrowac bez zadnego
        skierowania na ..poniedzialek,20 pazdziernika 2003r !!
        Jakies 3lata temu moj maz korzystal z tej poradni.Ja tez tam bylam,zeby umiec
        jemu pomoc.Wierzyc mi sie nie chcialo ,ze az tak bardzo sytuacja sie zmienila i
        chory moze liczyc tylko na prywatna pomoc.Stac nas na prywatne wizyty i na
        takie jezdzil moj maz na poczatku swoich problemow.Jednakze spytalam naszego
        lekarza rodzinnego kogo z psychiatrow poleca mojemu mezowi,a ten powiedzial mi
        o doktorce z "darmowego" osrodka zdrowia.Po co jezdzic i placic,skoro mam na
        miejscu i za darmo? Moj maz nie bierze lekow od 2lat.Czuje sie swietnie,wiec
        nie biadolcie tylko ruszcie do przychodni po pomoc i leki.Tak, leki! Bo sama
        terapia grupowa nie pomoze.Teraz leki sa nowoczesne,pozwalaja normalnie
        funkcjonowac i przespac noc.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka