blue_a
31.10.03, 09:28
Przyznaję, że troszeczkę. W tamtym roku smutek przylazł do mnie po powrocie z
cmentarza. Leżałam nieruchomo i zapadałam się w siebie. Na cmentarzu,
paradoksalnie, było pogodnie, rozmowy nawet nazbyt wesołe. Świeciło słońce.
A może nie należy sie bronić przed odczuwaniem smutku, nostalgii? Pozwolić
sobie na nią. Pamiętać, że wszyscy jesteśmy śmiertelni..Tak sobie rozmyślam.
Nie podobają mi się chryzantemy i astry (?). A może kłaść na groby Bliskich
białe róże?
Zwykle odrzucałam amerykańską tradycję z dynią, ale teraz myślę - czemu nie..
Czy jako "depresyjni" odczuwamy "dół" głębiej?
Czy..przygotowujecie się jakoś na ten dzień? To pytanie jest głupie?
Nie pójdę tym razem na cmentarz, ale gdy zapadnie zmrok, zapalę świece i
długo w noc będę czytać, niekoniecznie przy świeczce. Kupiłam ostatnio
wydaną "Nostalgię anioła", może dorzucę coś z poezji, ale jakiej?
A co muzycznie?
Prywatne Zaduszki Jazzowe?
Pozdrawiam Wszystkich ciepło.