Dodaj do ulubionych

Bez depresji nie będzie mnie...

21.01.09, 18:15
Tak właśnie sobie pomyślałam dzisiaj. Dla większości depresja to
choroba jak katar, grypa... leczą ją i.. znowu są sobą. A ja nie
wiem jaka byłabym bez niej, to moja jedyna twarz. Mam ją od
dzieciństwa, odkąd pamiętam, czyli ponad 20 lat. To nie ja mam
depresję ale ona ma mnie. Robi ze mną co chce, zadecydowała o całym
moim życiu, o wszystkim. Dołów i myśli samobójczych już nawet nie
rejestruję, bo to taka norma. Tak samo fobie, obsesje.. Nie umiem
ich już nawet wymienić. Jeżdżę tylko własnym autem, tylko 50/h i
tylko polnymi drogami, bo inaczej dostaję ataków paniki i duszności,
nie mogę spać, bo boję się pożaru, jak słyszę R-kę to obdzwaniam
rodzinę czy coś się nie stało, nie jeżdżę windą bo może się urwać,
głodzę się i obżeram, jak ktoś mnie skrzywdzi to zadaję sobie ból,
chowam się w szafie bo strach mnie paraliżuje, boję się ludzi, jak
ktoś na mnie patrzy to wszystko leci mi z rąk. Często mam taki
odruch , że muszę uciec z miejsca gdzie jestem, tak nagle..
wystarczy jedna rzecz, która mnie zaniepokoi i czuję ze muszę biec
gdzieś daleko przed siebie najlepiej do lasu albo schować się
gdzieś, zaszyć. Kiedy nie mogę uciec to zastępuje ją inna, że np
muszę wyskoczyć przez okno albo budzi się agresja, kiedy mam ochotę
kogoś pobić i wyładować strach, a kiedy to tłumię w sobie, robi mi
się słabo i ciemno przed oczami. Nigdy nie mam na nic siły i ciągle
wszystko mnie boli. Budzę się bardziej zmęczona niż kładę się spać.
Czasem mam takie dni, że nie odbieram telefonów, nie wychodzę z
domu, bo boję się rozmowy, wtedy myślę, że jestem taka głupia, że
gadam same głupoty, wstydzę się słów które wypowiadam. Albo popadam
w obojętność, nie słyszę nikogo i czego, nie reaguję na dotyk, tzn
czuję i słyszę wszystko, ale nie umiem na to zareagować, jakbym była
sparaliżowana, nie mogę nawet ręką ruszyć mam taką blokadę. I tak to
wygląda. Nie znam innego życia. Chociaż czasem zdarzają się jasne
dni tylko tych wstydzę się strasznie, bo wtedy odwala mi w drugą
stronę i mam takie totalne głupawki, jakbym się czegoś nawąchała.
Obserwuj wątek
    • d1963 A coś z tym robisz ... 21.01.09, 18:26
      próbowałaś leczyć, czy choćby porozmawiać z lekarzem lub
      psychologiem?
      Czy Ci z tym "dobrze" i chcesz żeby tak zostało?
      Może da się coś z tym zrobić? Chcesz sprobować?
      Pozdr D
    • jednak_morfina Depresjo! 22.01.09, 09:39
      anna679.wrzuta.pl/audio/ftEXYipoJr/odzial_zamkniety_-_gdyby_nie_ty
      • olga_w_ogrodzie Re: Depresjo! 24.01.09, 11:38
        no tak.
        nie ma to, jak utonąć z Oddziałem Zamkniętym udając, że to topienie
        się w depresji i miłości do niej, a nie, zgodnie z intencją muzyków,
        w miłości do jakiejś pannicy.
        • jednak_morfina Re: Depresjo! 24.01.09, 11:58
          no nie wiem, czy intencja byla do pannicy, bo mi to na jakas piesn oazowa
          wyglada, to chyba o jezusie piosenka
    • mskaiq Re: Bez depresji nie będzie mnie... 24.01.09, 05:12
      Kiedy pojawiaja sie jasne dni wtedy odwala Ci w druga strone bo w
      padasz w euforie a tej sie boisz wiecej niz depresji a ta znasz i
      radzisz sobie z nia jakos.
      Mysle ze Twoj najwiekszy problem to brak kontroli emocji, tych
      negatywnych jak i pozytywnych.
      Sprobuj codziennie zrobic spacer, to bardzo pomaga kontrolowac
      emocje i pozbywac sie strach. Masz tego strachu bardzo wiele ale
      probujesz z nim walczyc. Masz samochod i jedzisz, udalo Ci sie
      pokonac strach przed prowadzeniem samochodu. Probuj pokonywac jeden
      strach za drugim, bardzo pomoga Ci w tym regularne spacery. Twoja
      depresja bedzie slabasza kiedy strach bedzie pozbywala sie strachu.
      Serdeczne pozdrowienia.


      • lucyna_n Re: Bez depresji nie będzie mnie... 24.01.09, 11:28
        >Kiedy pojawiaja sie jasne dni wtedy odwala Ci w druga strone<
        do młodzieży po młodzieżowemu? kombinujesz jak koń pod górę żeby trafić w gusta.
    • minasz Re: Bez depresji nie będzie mnie... 24.01.09, 12:56
      jezeli cos długo trwa to faktycznie ciezko sie wyleczyc
      bo trzeba by zmienic prawie cała informacje

      mozna sprobowac odwołac sie do jakis dawnych wspomnien z dziecinstwa
      ewentualnie do zdjec ktore pokazuja człowieka jako osobe zadowolona z zycia -
      trzeba tez byłoby zrozumiec jak wyglada tworzenie osobowosci
      ze tak naprawde nie ma czegos takiego ze jestem taki i owaki bo taki sie
      urodziłem tylko ze taka osobowosc nabyło sie w interakcji z otoczeniem
      (oczywiscie istnieje rozna reaktywnosc osob na czynniki zewnetrzne jedni sa
      bardziej odporni inni mniej(zaleznosc genetyczna)
      ale nie sadze ze ktos rodzi sie z depresja,(moze miec wieksza podatnosc)
      bo i po co)
      • olga_w_ogrodzie Re: Bez depresji nie będzie mnie... 24.01.09, 13:16
        nooo, Minasz, mój ulubieńcu ćwiczący intelekt na pornolach...
        po tej wypowiedzi winna Cię skomentować bertrada.
        • minasz Re: Bez depresji nie będzie mnie... 25.01.09, 20:30
          wiesz moje wypowiedzi sa bardzo mocno ugruntowane
          to nie jest takie bla bla jak sie niektorym wydaje hehehe
    • gwenda Re: Bez depresji nie będzie mnie... 25.01.09, 19:37
      Dziękuję za Wasze słowa. Walczę już od 15 lat, bo wtedy mniej więcej
      uświadomiłam sobie, że nie jest tak jak być powinno. Wcześniej mając
      te 10 - 12 lat, po prostu godziłam się z tym, że jestem dziwadłem.
      Wiem, że moja depresja jest efektem przemocy psychicznej i
      ficzcznej, ponad 20 letniej. Nie umiem z nią walczyć, umiem tylko
      uciekać. Całe życie uciekam. Ale najpierw uciekałam od siebie,
      nienawidziłam się, winiłam, wstydziłam się tego jaka jestem i nadal
      się wstydzę. Wstydzę się do tego stopnia, że nigdy nie byłam 2 razy
      u tego samego lekarza, nie mam przyjaciół, mam opory przed pójściem
      2 razy do tej samej restauracji, kina, sklepu, bo boję się, że ktoś
      mnie zapamięta, czegoś się o mnie dowie. Zrezygnowałam z zapłaconego
      wcześniej kursu w połowie jego trwania, bo prowadząca ów kurs
      okazała się znajomą mojej ciotki. Przeraziło mnie to, że może czegoś
      o mnie się dowiedzieć.
      • minasz Re: Bez depresji nie będzie mnie... 25.01.09, 20:28
        oczywiscie byłoby najlepiej abys zmieniła srodowisko
        ale moze to jest niemozliwe(w znaczeniu wydaje sieniemozliwe)
        mozesz zaczac robic twojemu katu pewne złosliwosci ale tak zeby on sie o tym nie
        dowiedział (mozesz np wykorzystac pomysł z filmu chłopaki nie płacza) i włozyc
        sobie kata szczoteczke w dupe a pozniej patrzyc jak myje zeby
        nawet cos tak małego powinno zmienic twoja sytuacje :)
      • chalida Re: Bez depresji nie będzie mnie... 26.01.09, 15:34
        Tak mi się właśnie wydaje, że w depresję często uciekamy, kiedy nie chcemy skonfrontować się z tym, co naprawdę czujemy, co nam się przytrafiło, kim jesteśmy. Często to przed czym uciekamy jest naprawdę straszne, ale cena jaką jest depresja nie jest chyba lepsza. Poza tym uwolnione emocje z czasem stają się łagodniejsze, depresja nie. Zastanów się, może uciekając tracisz swoją szansę, może warto rozważyć konfrontację z demonami, bo one i tak żyją w Tobie.
    • awanturka Do lekarza! I to szybko! 26.01.09, 19:47
      To co opisujesz to nie jest pierwsza lepsza depresyjka czy jakaś tam nerwica. To poważne zaburzenia. I masz to jak w banku, że nie leczone będą się pogłębiać. Zmiana otoczenia, próby zmiany siebie nic tu nie pomogą. Tobie jest potzrbna profesjonalna pomoc to szybko!! Wiem co piszę bo cierpię tak jak Ty na zaburzenia psychiczne (a ściślej mówiąc na chorobę psychiczną)praktycznie od urodzenia.

      Zastanawia mnie to co piszesz o tych głupawkach. Proszę (nie bez powodu)byś rozwinęła temat.
      • chalida Re: Do lekarza! I to szybko! 26.01.09, 23:19
        Popieram, koniecznie do lekarza. Musisz sobie pomóc.
      • gwenda Re: Do lekarza! I to szybko! 27.01.09, 15:23
        Awanturka, jaką chorobę masz na myśli? Też myślę, czy to nie coś
        więcej. Moje głupawki polegają na kompletnie niekontrolowanych
        eksplozjach radości, kiedy jestem sama to np śpiewam, tańczę,
        skaczę, wygłupiam się przed lustrem, a w towarzystwie to najczęściej
        objawia się histerycznym śmiechem nieadekwatnym do sytuacji, ogólnie
        nadaktywnością i wygłupami.
        • awanturka Re: Do lekarza! I to szybko! 27.01.09, 15:59
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15184
          Wejdź na to forum i napisz tam to co napisałaś tutaj. Te eksplozje radości są symptomatyczne....
          • gwenda Re: Do lekarza! I to szybko! 27.01.09, 16:29
            Myślisz, że to może być CHAD? Z tego co czytam przy tej chorobie są
            nawroty i wahania co parę miesięcy np, a ja mam w każdym miesiącu ok
            1 tydz radości, energii ( zawsze wtedy zakładam firmę:) a potem ze 4
            tygodnie doła, gdzie wszystkie plany biorą w łeb i oczywiście firmy
            nie mam. Zakładam ją już 5 rok:(
            • bszalacha Re: Do lekarza! I to szybko! 17.06.09, 21:52
              Wszyscy się przyzwyczaili,że nic nie potrafisz.Z tego można czerpać
              takie zyski,że nie warto zakładać własnej firmy.Ja tez bym się bała
              tak rozczarować ludzi.
            • tadzionalepa Re: Do lekarza! I to szybko! 17.06.09, 22:25
              nie wyglada to na CHAD przeciez, ale ozesz rozwinac ten watek
              o 'wesolkowatosci', jak dlugo trwa, co robisz w czasie jego trwania,
              mysle ze to deprecha i po prostu zdajesz soebie z tej depresji
              sprawe, czasami nie juz nie masz na to sily i przekornie 'wariujesz
              wesolkowato'
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka