Dodaj do ulubionych

samobójstwo

IP: *.chello.pl 30.01.02, 01:18
W końcu chce się zabić, myślę jak to najlepiej zrobić.Mam już dosyć ponad
rocznego leczenia!!! Szkoda, że jeszcze brakuje mi odwagi. Powiesić się,
wyskoczyć przez okno, cholera lepszy byłby pistolet, itp.Ale to życie jest
dołujące, nudne, trudne, etc.
Obserwuj wątek
    • dz Re: samobójstwo 30.01.02, 03:24
      Gość portalu: Paweł napisał(a):
      No i następny mądry...Chyba zostanę na tym forum specjsalistą d/s samobójców.
      Zadna ironia, sam to miałem, poczytaj sobie moje inne posty.

      Ale przejdźmy do rzeczy:

      > W końcu chce się zabić, myślę jak to najlepiej zrobić.Mam już dosyć ponad
      > rocznego leczenia!!! Szkoda, że jeszcze brakuje mi odwagi. Powiesić się,
      > wyskoczyć przez okno, cholera lepszy byłby pistolet, itp.
      Wszystkie te sposoby są niewiele warte; niumiejętnie sie powiesisz - zostaniesz
      kaleką do końca życia, to samo jest z innymi sposobami. Są znane przypadki osób
      wypadających z 10 piętra i spadających np. na drzewo lub śnieg i przeżywających.
      Więc jeśli naprawdę chcesz to zrobić - wymyśl coś konkretnego i skutecznego. A
      mnie przekonuje dialog z "Raz w roku w Skiroławkach", cytuję:

      "-Następnym razem utopię się naprawdę - obiecał Sewruk.
      -Tak naprawdę to nigdy nie warto się topić - powiedział do Sewruka doktor i
      wsiadł do swojego samochodu.

      A ludzie w Skiroławkach nabrali jescze większego szacunku do doktora, bo to w
      rzeczy samej wypowiedział święte słowa, że topić się naprawdę nie jest warto..."

      Mam w nosie moralizatorstwa, też uważam, że życie jest nudne i do dupy, do
      kościoła nie chodzę, nie mam żadnego wsparcia, ani w ludziach ani w Bogu, ale
      jedno wiem: Tak naptrawdę umierać nie jest warto, cholera wie, co przyniesie
      następny dzień. Żyje się tylko dla tych kilku pieprzonych, wspaniałych chwil,
      które przychodzą nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy. I życiem można nazwać
      oczekiwanie na te chwile.

      I jeszcze raz powtarzam: najgorsze w samobójstwie jest to, że się potem nieżyje.

      pzdr
      dz





      • dz Re: samobójstwo 30.01.02, 03:45
        Acha, no i oczywiście wal do lekarza, najlepiej dobrego psychiatry; kilka
        pogułek na jakiś czac Ci nie zaszkodzi...a może i dobrą radą posłuży ? Byle był
        dobry...sam osobiście trafiłem na konowała w ZUS-ie, który weryfikował moje
        zwolnienie. Szkoda gadać..Zresztą były potem o nim art. w prasie, że cudownie
        uzdrawiał np. chorych na padaczkę, likwidując im grupy inwalidzkie. Zresztą
        ostatnie wypadki w Łodzi jeszcze bardziej mnie do lekarzy zniechęciły...

        pzdr
        dz
        • Gość: yukka Re: samobójstwo IP: 212.244.180.* 30.01.02, 10:30
          masz we wszystkim rację, boję sie tylko, że jak ktos ma już strasznego doła, to
          żadne argumenty nie pomogą. Ja w pewnym momencie doszłam do takiego stanu, że
          bałam sie zostawac sama w domu i zamykałam szczelnie okna (11 pietro) żeby
          przypadkiem "nie pójść polatać", no a potem wylądowałam u lekarza - nerwica ze
          skłonnosciami depresyjnymi.
          • ninety to nie zart 30.01.02, 11:50
            tresc twojego postu jest zbyt powazna aby cokolwiek robic publicznie, wiec
            jesli chcesz to napisz prywatnie info@lingon.prv.pl wtedy podadamy troszke o
            roznych sprawach..

            Pozdrawiam cie
            Ps. Zacznij dzialac, poki jeszcze masz mozliwosc podejmowania swiadomych
            decyzji. Wielu takich bylo ktorzy odkladali na pozniej i nie zdazyli, dlatego
            tez traktuje cie powaznie
            • Gość: yukka Re: to nie zart-do ninety IP: 212.244.180.* 30.01.02, 15:14
              ninety, przepraszam ale nie wiem czy zwracasz sie do mnie, czy do Pawła :-)
      • Gość: Paweł Re: samobójstwo IP: *.chello.pl 31.01.02, 00:31
        "I jeszcze raz powtarzam: najgorsze w samobójstwie jest to, że się potem nieżyje"

        To, że się nie żyje uwalnia od trudu życia i dlatego to jest moim celem(uważam,
        że nie jest to najgorsze w samobójstwie).Może "tam" będzie lepiej.
        • Gość: arc Re: samobójstwo IP: 10.131.128.* 31.01.02, 00:43
          Paweł, jesteś chory. Istotą Twojej choroby jest to, że nie uznajesz, że jesteś
          chory, gdybyś mógł tak się osądzić, byłoby Ci łatwiej. Wiem, że nie uwierzysz
          mi, że tak jest. Skąd wiem? Z doświadczenia, niestety. Poproś kogoś bliskiego,
          żeby się zajął Twoją sprawą. Powiedz mu po prostu to, co nam na forum. Musisz
          iść do psychiatry, i byc może pobyć trochę w szpitalu. Niech ta bliska Ci osoba
          dobrze wybierze szpital, są lepsze i gorsze. Nie jest to przyjemne, ale do
          zniesienia. Może tak jak ja nabierzesz szerszego spojrzenia na problem chorób
          psychicznych i więcej tolerancji.
          Nie będę Ci mówić, że życie jeszcze wyda Ci się piękne, bo szkoda strzępić
          ozora, ja wiem, że Ty WIESZ, że nie i z definicji nie dasz się przekonać. Nie
          teraz.
          Niech Ci znajdą dobrego specjalistę i nawet zawiozą do niego.
          Może nie masz rodziny, ale na pewno masz jakiegoś przyjaciela.
          Nie wstydź się. Ludzie na poziomie podchodzą do sprawy NORMALNIE.
          Jeśli mieszkasz w Warszawie, mogę Cię w szpitalu odwiedzić, tak jak mnie
          odwiedzano.
          Trzymaj się i daj znać.
          • dz Dzień - tylko się zabić. 31.01.02, 17:15
            Dzień dziś mam potworny. Cała noc nie spałem. W dzień - ogromne wory pod
            oczami,potworny dół psychiczny i ogólna niechęć do życia. I takie dziwaczne
            podniecenie nerwowe. Okropność. Nic, tylko ze sobą skończyć.
            A gówno !!! Na złość temu czemuś przetrzymam i będę żył. W końcu nie raz mi się
            to zdarzało i przechodziło. Przejdzie i tym razem. I przestań tu się z nami
            przekomarzać, jak to bardzo chces się zabić. Gdybyś naprawdę chciał, to nie
            było by Twoich postów, bo byś już nie żył !!! Ba ! Gdym ja naprawdę chciał się
            zabić - żywa dusza by o tym nie wiedziała. Zwłaszcza, że znam doskonały i w 100
            % skuteczny po temu sposób. Nie okalecza ciała, jest ogólnie dostępny.....I zna
            go każdy lekarz... jedyna niedogodność - dość mocno się cierpi przez ok. 3 - 5
            minut. Ale wtedy już nie ma odwrotu...Jak maprawdę chcesz, to Ci go zdradzę....

            Reaguję emocjonalnie, bo mnie to trochę denerwuje...Takie przekomarzanie
            się...Chciałabym, a boję się...to zdaje sie tekst z Kabaretu Starszych
            Panów...Chłopie, napisz dokładnie CO Ci dolega, co spowodowało taki stan i
            najważniesze: czy chcesz się zabić, czy masz myśli samobójcze, a to wielka
            różnica. I sam siebie okłamujesz, że świat jest do dupy...A może tylko starasz
            się nas okłamać ? Albo zwrócić na siebie uwagę ? Jak ci ludzie, którzy siadają
            na dachu i grożą, że skoczą tylko po to, żeby wreszcie się ktoś nimi
            zainteresował ? Ależ to wszystko jest jak najbardziej ludzkie; tak samo
            boleśnie ludzkie, jak ten szary, beznadziejny świat. A po "drugiej stronie" (o
            ile takowa w ogóle istnieje") wcale lepiej być nie musi. A co, może miałeś
            gościa "z tamtej strony" ? To podziel się z nami wrażeniami z jego opoweści.

            Popatrz, jak wiele osób zareagawoło na Twój post. Ba ! Widzę tutaj nawet chęci
            odwiedzenia Cię w szpitalu (też bym zaglądnął, ale do Wa-wy mam ponad 300
            km)...No i co ? Włożyłeś kij w mrowisko a teraz tak po prostu nas olejesz ? I
            pójdziesz się zabić ? Bez sensu to jest...Taki szary, ponury świat i tylu
            obcych, chcących pomóc Ci ludzi..Nonsens chłopie, nonsens...Pomyśl trochę...I
            jeszcze raz uparcie powtarzam:


            Najgorsze w samobójstwie jest to, że się potem nie żyje.

            Spróbuj zrozumieć to zdanie.

            pzdr
            dz
            • Gość: j Re: Dzień - tylko się zabić. IP: *.stacje.agora.pl 31.01.02, 22:56
              Blagam Cie - daj mi swoj adres prywatny, gdzie moge napisac i dowiedziec sie od Ciebie jaki masz
              sposob skuteczny na 100 procent. Usiluje wymyslic ten sposob juz troche czasu. Nie chce nikogo
              epatowac swoimi probami samobojczymi ani nic w ten sposob osiagnac czy zmanipulowac kogos
              zeby sie mna zajal. Ja NAPRAWDE chce stad zniknac. Chce o tym zdecydowac. To jest moj wybor.
              Nie ma ani jednego powodu dla ktorego mam dalej tutaj istniec. Licze na to ze odpowiesz.
              • Gość: dz Re: Dzień - tylko się zabić. IP: *.pp.rzeszow.pl 01.02.02, 02:31
                Gość portalu: j napisał(a):

                > Blagam Cie - daj mi swoj adres prywatny, gdzie moge napisac i dowiedziec sie od
                > Ciebie jaki masz
                > sposob skuteczny na 100 procent. Usiluje wymyslic ten sposob juz troche czasu.
                > Nie chce nikogo
                > epatowac swoimi probami samobojczymi ani nic w ten sposob osiagnac czy zmanipul
                > owac kogos
                > zeby sie mna zajal. Ja NAPRAWDE chce stad zniknac. Chce o tym zdecydowac. To je
                > st moj wybor.
                > Nie ma ani jednego powodu dla ktorego mam dalej tutaj istniec. Licze na to ze o
                > dpowi

                OK, nie ma sprawy, sposób Ci zdradzę.....był stosowany jako jedyny w świecie do
                uśmiercania więźniów przez SS...żaden Cykkon B czy też wstrzykiwanie benzyny, po
                której sie umiera tygodniami. Jak mówiłem - 3 do 5 minut. Śmierć pewna, bardzo
                bolesna, ale nieodwołalna.

                Mój warunek:

                oboje się spotykamy u notariusza, gdzie:

                1.prawnie decydujesz się na przerwanie swojego życia za pomocą mojego sposobu i z
                tego tytułu nie rościsz do mnie żadnych pretensji w obecności lekarza-psychiatry
                i adwokata;

                2.jakiekolwiek dobra materialne, jakie posiadasz zostaną spieniężone i cała ich
                wartość zostanie przeznaczona na wyznaczone przeze mnie hospicjum dla
                śmierytelnie chorych i umierających ludzi; ostrzegam, że taka operacja odbywa się
                w obecności adwokata , bo diabli wiedzą, jaki tam masz majątek po przodkach i co
                zostało zapisane w księgach wieczystych; czasami to trochę trwa (jak to zwykle u
                prawników bywa);

                Jeśli zgadzasz się na te warunki gotów jestem "sprzedać" Ci sposób na szybką,
                aczkolwiek bolesną śmierć, ba! gotów jestem nawet w tej eutanazji uczetniczyć;
                nigdy jeszcze nie spotkałem kogoś tak głupiego, więc sporym wydarzeniem w moim
                życiu będzie spoglądanie na jego zejście.

                Jeśli się zgadzasz napisz na ogólnym
                pzdr
                dz
                • Gość: agulha Re: Dzień - tylko się zabić. IP: 10.131.128.* 01.02.02, 07:50
                  Abstrahując od meritum:
                  - to chyba jakaś podpucha, bo
                  - zawarcie takiej umowy - na pomoc w samobójstwie - to wysłanie siebie do
                  więzienia na własne życzenie, bo nawet eutanazja u nas jest karalna, a co
                  dopiero czynna pomoc w samobójstwie (które eutanazją nie jest - tam mówi
                  się "śmiertelnie chorym" i "pod wpływem współczucia dla Ciebie", a my jesteśmy
                  świadkami, że tu współczucia nie ma.
                  To tak, jakby złodziej samochodów zapraszał Cię do notariusza celem spisania
                  umowy o kradzież góra dwuletniego Opla Astry...
                • Gość: j Re: Dzień - tylko się zabić. IP: *.stacje.agora.pl 01.02.02, 19:09
                  Oczywiscie bzdura bylo pisac do ciebie. Przez chwile mi sie zdawalo, ze wiesz, o co w tej chorobie
                  chodzi.
                  Natomiast to co piszesz swiadczy tylko o tym, ze nigdy dotad nie miales prawdziwej depresji i
                  wstawiasz moralizatorskie gadki w ksiezowskim stylu typu "wez sie w garsc i sam sobie pomoz" jak
                  ci tepi idioci ktorzy tak mowia do cierpiacych na depresje bo kompletnie nie rozumieja na czym ona
                  polega. A ona polega na tym ze w zaden sposob nie mozna sie wziac w garsc i racjonalnie myslec o
                  przezyciu. Poniewaz mysli sie wylacznie o tym, zeby umrzec.
                  Z kolei o moim skretynieniu swiadczy fakt, ze pytam o sposob na publicznym forum. Ale jak kiedys
                  bedziesz mial naprawde prawdziwa chec smierci, to wtedy moze zrozumiesz co to znaczy i dlaczego
                  zadaje sie glupie pytania i robi glupie rzeczy.
                  Mozesz zalozyc 100 hospicjow, a i tak nie zrozumiesz kogos kto naprawde cierpi.
                  Na razie zegnaj na zawsze, matolku. I nie zawracaj ludziom dupy.
            • Gość: Paweł Re: Dzień - tylko się zabić. IP: *.chello.pl 02.02.02, 18:24
              dz napisał(a):

              "I przestań tu się z nami przekomarzać, jak to bardzo chces się zabić. Gdybyś
              naprawdę chciał, to nie
              było by Twoich postów, bo byś już nie żył !!! Ba ! Gdym ja naprawdę chciał się
              Reaguję emocjonalnie, bo mnie to trochę denerwuje...Takie przekomarzanie
              się...Chciałabym, a boję się...to zdaje sie tekst z Kabaretu Starszych
              Panów...Chłopie, napisz dokładnie CO Ci dolega, co spowodowało taki stan i
              najważniesze: czy chcesz się zabić, czy masz myśli samobójcze, a to wielka
              różnica. I sam siebie okłamujesz, że świat jest do dupy...A może tylko starasz
              się nas okłamać ? Albo zwrócić na siebie uwagę ? Jak ci ludzie, którzy siadają
              na dachu i grożą, że skoczą tylko po to, żeby wreszcie się ktoś nimi
              zainteresował ?"
              Wcale się nie przekomarzałem, miałem poprostu strasznego "doła", więc chyba nie
              rozumiesz istoty tej choroby. Może ten post był wołaniem o pomoc.
              Poza tym do psychiatry chodzę na psychoterapię regularnie.Ale mam zamiar go
              zmienić.Leczenie nie daje oczekiwanych efektów.
              Też uznaje fakt, że jestem chory.
              • dz Re: Dzień - tylko się zabić. 04.02.02, 01:10
                Gość portalu: Paweł napisał(a):

                > dz napisał(a):
                >
                > "I przestań tu się z nami przekomarzać, jak to bardzo chces się zabić. Gdybyś
                > naprawdę chciał, to nie
                > było by Twoich postów, bo byś już nie żył !!! Ba ! Gdym ja naprawdę chciał się
                >
                > Reaguję emocjonalnie, bo mnie to trochę denerwuje...Takie przekomarzanie
                > się...Chciałabym, a boję się...to zdaje sie tekst z Kabaretu Starszych
                > Panów...Chłopie, napisz dokładnie CO Ci dolega, co spowodowało taki stan i
                > najważniesze: czy chcesz się zabić, czy masz myśli samobójcze, a to wielka
                > różnica. I sam siebie okłamujesz, że świat jest do dupy...A może tylko starasz
                > się nas okłamać ? Albo zwrócić na siebie uwagę ? Jak ci ludzie, którzy siadają
                > na dachu i grożą, że skoczą tylko po to, żeby wreszcie się ktoś nimi
                > zainteresował ?"
                > Wcale się nie przekomarzałem, miałem poprostu strasznego "doła", więc chyba ni
                > e
                > rozumiesz istoty tej choroby. Może ten post był wołaniem o pomoc.
                > Poza tym do psychiatry chodzę na psychoterapię regularnie.Ale mam zamiar go
                > zmienić.Leczenie nie daje oczekiwanych efektów.
                > Też uznaje fakt, że jestem chory.


                Kilka spraw:

                1.Nie zwrócłem uwagi, że "j" i "Paweł" to zupełnie inne osoby; pisałem wciąż do
                jednego człowieka, co mogło wypaczyć sens moich wypowiedzi;

                2,jasne, że nie mam się prawa w tym temacie wypowiadać; te głupie 9 m-cy
                zwolnienia, weryfikowanego przez ZUS, dzienne dawki benzodiazepin przekraczające
                40 mg (słoń po tym śpi kilka dni zdaje sie) + leki antydepresyjne, kilku
                psychiatrów, wiele m-cy psychoterapii..cóż to jest ? Może po prostu tylko ząb
                mnie bolał ?

                3.nie odniosę się teraz do żadnej wypowiedzi; po prostu BARDZO ŹLE SIĘ CZUJĘ, co
                może mieć poważny wpływ na ich treść, a chciałbym być w miarę obiektywny i nie
                przyczynić się do pogorszenia samopoczucia innych,

                Zdaję sobię sprawę, że takie okresy muszę przejść; nigdy nie wiem, kiedy
                nastąpią, jak długo będą trwać i czy faktycznie nie skończą się moim samobójstwem
                (bynajmniej bez pytania, jak to zrobić); postaram się napisać "cokolwiek" raz na
                jakiś czas, jeśli nie będę tu obecny kilka tygodni....nie, wole nawet o tym nie
                myśleć, to bez sensu jest...

                pzdr
                dz
                • dz Re: Dzień - tylko się zabić. 04.02.02, 04:37
                  I następny post. Nie jestem pewien, czy nie będzie tylko przejawem
                  ksenofobii bo sam jeszcze nie wiem, o czym napiszę. Chodzi mi o zajęcie czymś
                  umysłu, zanim zaczną działać leki ( o ile zaczną). Tak Pawle, wiem, co to "dół"
                  doskonale. Moje życie to taka sinusoida, gdzie na osi "-" na samym dole jest
                  śmierć. Jak na razie, tak "na poważnie" otarłem się o nią 2 razy. Najgorzej, że
                  nie mam żadnego "podparcia". W Boga raczej nieszczególnie wierzę (a wiara to
                  potęga), bliscy mi się ostatnio mocno wykruszyli, miłość szlag trafił, jakiegoś
                  konkretnego celu w życiu za diabła znaleźć nie mogę. Prawdopodobnie, w
                  okresach "dołów" przy życiu trzymają mnie dwie rzeczy: instynkt
                  samozachowawczy, czyli zwierzęca chęć do życia (czy widziałeś kiedyś zwierze
                  popełniające samobójstwo? ) oraz jakieś strzępki nadziei, że kiedyć będzie
                  lepiej. Bo na razie to i w lekarzy zwątpiłem. W zasadzie to oni chyba sami nie
                  widzą, o co w tej depresji tak naprawdę chodzi. Tyle, co z książek. I z ludźmi
                  postępują "po książkowemu". A psychika to nie np. samochód u mechanika albo
                  buty u szewca. To urządzenie dość trudno naprawialne. I nie podlegające
                  schematom.

                  Jak sobie radziłem w cięzkich atakach, połaczonych z chęcią zabicia się ?
                  Robiłem wielokilometrowe spacery, non stop powtarzając sobie zdanie.
                  Jakiekolwiek. Treść była nieistotna, chodziło o to, zeby zagłuszyć "złe myśli".
                  Non stop powtarzałem cokolwiek w myślach. Później sie dowiedziałem, że to się
                  nazywa "mantra" wg hindusów i że lepiej, żeby to zdanie jednak miało sens. Bo
                  wtedy przenika do podświadomości. Coś w tym jest; wymyśliłem sobie kilka
                  dyżurnych zdań na mój uzytek.

                  I tak, jak napisałem wiem, że ta choroba to sinusoida. W zasadzie jak ludzkie
                  zycie, tylko wychylenia są większe i dużo dłuższe (szczególnie "w dół").
                  Niestety, cały czas jestem na etapie obserwacji, co mnie tak ciągnie do dołu,
                  jakie wydarzenia czy nawet to, co jem. Jak na razie nie mam żadnego schematu.
                  Może go wcale nie ma ? Ale raczej wierzę, że jest. Trzeba chyba wypracować
                  indywidualny typ zachowania, aby jak najbardziej zmniejszyć ryzyko nawrotu
                  choroby. Cóz, próbuję...

                  Acha, co do tego sposobu. Osobiście nie polecam. Zresztą żadnego sposobu
                  zabijania się. Bez żadnego moralizowania, ale to naprawdę bez sensu. Żeby to
                  człowiek chociaż wiedział, że TAM będzie lepiej. A jeśli TAM w ogóle nie ma.
                  Taka depresja "sama w sobie" raczej jest wprawdzie ciężką, ale nie śmiertelną
                  chorobą. Co innego, gdybym się dowiedział, że mam np. raka i 2 m-ce życia i
                  śmierć w męczarniach. Wtedy to co innego.
                  No i sposób. Raczej, jako ciekawostka. Zwykła igła i strzykawka. Wbić w
                  tętnicę, wpompować powietrze. Czegoś takiego nikt nie ma prawa przeżyć. Zator w
                  sercu. Ale cierpi się ponoć okrutnie (czytałem relacje z ob. koncentracyjnych).

                  Generalnie..cóz mozna orzec jednoznacznie. Trzeba chyba próbować ciągnąć ten
                  wózek. Cholera, przecież tylu ma gorzej, niz my ! A żyją. Jakoś...Bo muszą ? Bo
                  chcą ? Oto jest pytanie. Kończę, bo z dziedziny depresji wchodzę na filozofię,
                  w której chyba nie jestem zbyt mocny.

                  Pozdrawiam
                  dz
                  • Gość: chuda Re: Dzień - tylko się zabić. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.02, 23:59
                    Trzymaj tak dalej. Złe chwile mina twoje samopoczucie jutro bedzie lepsze
                    trzymam za ciebie kciuki. mnie pomogla moja rodzina bez niej nie istnialabym
                    cokolwiek by nie bylo po drugiej stronie - czesto myslalam o przejsciu na
                    tamten brzeg. Depresja wraca, ale nie z taka sila jak kiedys. Dzieki wsparciu
                    ze strony rodziny funkcjonuje.
                    Ostatnio wyczytałam ze wiele chorob to tylko bóle somatyczne. Pewnie znów muszę
                    wrócić do mojego psychiatry. Boję się, że depresja wraca w ukrytej formie.
                    Pozdrawiam cię serdecznie i życzę dalszej upartej walki o siebie. Warto!
    • lot-lot Re: samobójstwo 19.04.02, 08:04
      Wiem, że jesteś niewierzący.
      Ale idź do księdza.
      Spytaj się go o niebo, i o sens życia wszystkich katolików.
      Potem spytaj o to co może Cię spotkać po śmierci
      wiem, że w to nie uwierzysz. Ale musisz wiedzieć, w jakiego Boga nie wierzysz, i
      w jakie niebo nie wierzysz, i wreszcie - w jakie piekło nie wierzysz.
      Żebyś nie żałował, jak już będzie za późno.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka