pet-it
07.07.09, 13:11
Witam!Pisze po to zeby bardziej sie wygadac,niz w oczekiwaniu na rade,choc i tego oczekuje wlasciwie. Wyjechalam z Polski dwa lata temu,pol roku przed wyjazdem odstawilam leki antydepresyjne,ktore bralam 2 lata,myslalam ze to juz nigdy mnie nie dopadnia,poczulam sie tak silna jak nigdy dotad. Bralam seroxat,lexapro,cloraxen i dwa rodzaje tabletek nasennych,ktorych nazw juz nie pamietam.Najgorsze dla mnie byly stany leku i niepokoju,jakies niewyjasnione uczucie ze swiat caly spiskuje przeciwko mnie,wszystko wali mi sie na glowe,poczucie ze oto zaraz spotka mnie jakies straszne nieszczescie i nie ma juz odwrotu. Co za tym idzie zaczelam izolowac sie od ludzi na ile tylko pozwolily mi biezace obowiazki i rodzina,zwlaszcza mama,ktora mnie caly czas wspierala. Ona rowniez przeszla depresje,dlatego wiedziala doskonale co czuje. Teraz jestem za granica,pierwszy rok byl bardzo dobry,bylam zaafeerowana ukladaniem sobie nowej codziennosci,nawet nie bardzo tesknilam za rodzina,nawiazywalam nowe znajomosci i cieszylam sie ze znow jest ok. Ale gdzies od kwietnia zaczelo mnie znow dopadac,znow nie moge spac,budze sie w nocy,odcielam sie od ludzi totalnie,utrzymuje kontakt tylko z jedna dziewczyna z pracy i mimo,ze jestesmy blisko,nawet jej nie opowiadam jak powoli zaczyna ogarniac mnie przerazenie,to jest jakis lek,ktory doslownie mnie paralizuje i odbiera mi mozliwosc doslownie fizycznie,jakichkolwiek ruchow. Po powrocie z pracy siedze doslownie wcisnieta w kanape i gapie sie w telewizor. boje sie nadchodzacej nocy,nasluchuje szmerow dochodzacych z zewnatrz,to jest straszne bo wiem ze zachowuje sie irracjonalnie jak male dziecko,ktore sie wystraszylo czegos i boi sie samo zostac w domu. Cala noc mam wlaczone swiatlo,boje sie ciemnosci,mam jakies dziwne sny a dzisiejsza noc byla straszna,slyszalam we snie jakies glosy,ktore mnie budzily,a gdy sie obudze leze w lozku jak sparalizowana i nie jestem w stanie sie ruszyc. Moja sypialnie zamykam na noc na klucz choc mieszkam sama. Jak sie w nocy przebudze zaczynam na sile cos czytac,nie pojmujac nawet tresci,bo w glowie juz zaczyna sie gonitwa mysli,ze cos straszne go mi sie przydazy. Kiedy wieczorem wracam do domu,najczesciej siadam i wybucham placzem,czesto po przebudzeniu otwieram oczy i lzy same leca. Nie biore nic,nikomu nie mowie co sie dzieje,mam cloraxen i dzis pierwszy raz wzielam w nadziei ze to pomoze. Niestety,wiem ze musze za granica zostac jeszcze ze 2 albo 3 lata,po prostu musze,nie chce sie wdawac w szczegoly,ale prosze zebyscie nie pisali wracaj do domu,bo sama wiem,ze to bylaby polowa sukcesu,gdyz tesknie za moja rodzina do bolu i chce mi sie wyc na sama mysl,ze jestem tu w pewnym sensie uwieziona. Zaczyna sie obawiac czy nie oszaleje a moze juz oszalalam?