Dodaj do ulubionych

Jestem samochodzikoholikiem.

13.12.05, 14:45
Muszę się przyznać - jestem samochodzikoholikiem;-)
Ale na tym forum chyba zostanie to zrozumiane.
Zresztą z wszystkich nałogów, w które wpaść może człowiek, ten - uważam -
jest najprzyjemniejszy i najmniej groźny dla życia i zdrowia:-)

Zrozumie to i przyzna każdy, kto choć raz wkroczył w ten świat, gdzie wiatr
łagodzący upal, niesie ze sobą zapach jeziora, lasu i sianokosów; gdzie fale
raz po raz zdobywające brzeg, mruczą swą jednostajną melodię; gdzie jest
przygoda, przyjaźń, tajemnica, zasady, ale także miłość do Polski, przyrody,
książek, historii i nie tylko.

Pamiętacie ten moment, kiedy pan Tomasz skończył opowieść o Jaćwingach i
rozszumiał się las? To mnie urzekło w twórczości Nienackiego - wiele, wiele
podobnych opisów, tak namacalnych, że zda się rzeczywistych. Czy
czytaliście „Niesamowity dwór” podczas jesiennej szarugi, po zapadnięciu
zmroku, kiedy na dworze hula wiatr, i chłoszcze deszczem nasz dom?

Walce owych tytanów - wiatru i murów naszego „castle” - nieodłącznie
towarzyszą jakies skrzypy, stuki i gwizdy. Takiego człowieka jak ja -
wyposażonego w bujną wyobraźnię - potrafią one przeszyć dreszczem i wzbudzić
lęk przed tym co tajemnicze i nieodgadnione. Zapewniam was - nie ma lepszej
atmosfery do czytania takich książek. Tak, opatulony w koc, otoczony
książkami, przenosiłem się do dworskiej biblioteki, z tym większa
intensywnością przeżywając przygody bohaterów.

Jako pierwszą z serii przeczytałem - będąc jeszcze 8, czy 9-letnim
szczeniakiem - Wyspe Zloczyncow. Do dziś ją pamiętam - co krok zbrodnia i
ponura historia. Czy zauważyliście, że autor, wprowadził specyficzną
atmosferę. Zrobił to z pełną premedytacją – dzięki temu pogłębił nasze
doznania. Postarał się zrobić wszystko, abyśmy się poczuli jak samotny
wędrowiec, który znalazł się w lesie po zmroku, i ma świadomość ponurej
tajemnicy skrywanej przez ten las.

Zauważyliście, że pan Tomasz często obozował samotnie – w lesie lub na
wyspie. W kluczowych momentach otacza nas mrok, nieprzeniknione ciemności
nocy, lub równie nieprzenikniona ściana siąpiącego deszczu i mgły – jesteśmy
sami w obliczu nieokreślonego zagrożenia.

W tym kontekście słoneczne popołudnie, kiedy Zaliczka natknęła się na pana
Tomasza - to wręcz klasyczny, dramatyczny kontrast, pogłębiający nasze
odczucia. Las przeszyty promieniami słońca i rozśpiewany głosem ptactwa, jest
przyjazny, napotkani wędrowcy niegroźni, ich zamiary łatwo odczytać, czujemy
się bezpiecznie i pewnie, odpoczywamy; las po zmroku staje się tajemniczy,
pełen jest trzasków i szmerów, staje się sprzymierzeńcem, współtowarzyszem
człowieka złego, przez to groźnym i strasznym, wzbudza w nas lęk, przeszywają
nas dreszcze, panikujemy.

I tak mamy się czuć, i w takiej atmosferze śledzimy losy naszych bohaterów,
odkrywając straszną prawdę o ludziach i o niewinnym cichym miasteczku
położonym gdzieś nad brzegiem Wisły. Długi czas jako dzieciak uważałem tą
książkę za straszną, stąd przeczytałem ją chyba najmniejszą ilość razy.

Jeśli jednak, od czasu do czasu, nie powracam do tych książeczek, to czuję,
ze czegoś mi brak, jakbym zapomniał odwiedzić najlepszego przyjaciela.
Jednocześnie musze stwierdzić, że to co w pewnym momencie mówi o Panu
Samochodziku Anka (w „Templariuszach”), jest prawdą, że my mężczyźni,
bardziej lub mniej, cały czas jesteśmy chłopcami, którzy powinni, a nie chcą
wydorośleć. To jest między innymi wg mnie przyczyna fenomenu Pana
Samochodzika. Ja też, mimo ze stuknęło mi – nieco ponad tydzień temu – 25
lat, czasami poddaję się tej słabości i odczuwam pragnienie by znów być
dzieckiem, by cofnąć czas, nie mieć zmartwień i obowiązków.

Rzucam wtedy wszystkie sprawy, wsiadam do wechikułu razem z panem Tomaszem i
wyruszam na spotkanie przygody. Nawet nie wiecie jak w takiej chwili
zazdroszczę tym, którzy jeszcze nie czytali Pana Samochodzika i właśnie robią
to pierwszy raz.

Nie byłbym sobą, gdybym nie wspomniał Uroczyska i młodzieńczych uniesień pana
Tomasza – któż, będąc w tym samym wieku, nie przeżył podobnych emocji i
uczuć. I najbardziej ekspresyjna scena, czy pamiętacie – kolegiata, dwoje
młodych ludzi – on i ona – stojących w obliczu siebie i wieczności; w obliczu
dwóch tajemnic – tej którą kryje napis i tej która jest tajemnicą życia. Owa
wieczność i tajemnica, pogodziła ich i zbliżyła do siebie z nieprzepartą
siłą. I zapach, ten zapach starożytnych wnętrz, i włosów Babiego Lata –
atmosfera przesycona mistycznym erotyzmem do tego stopnia, ze przyprawia o
ból fizyczny. Osobiście nie wierzyłem, ze można wznieść się, na podobny
poziom odczuwania; ze cos takiego istnieje... do czasu...

Takie jest Uroczysko - tajemnica banalna, rozwiązanie każdy zna właściwie od
początku, ale równocześnie, wiedząc, wciąż nie wiemy, stąd pragniemy
dowiedzieć się jak najszybciej i wprost pochłaniamy kolejne rozdziały. Tak
szybko, jak szybko pragniemy poznać, co to znaczy miłość.

Mógłbym w nieskończoność zachwycać się tymi książeczkami. Przeczytałem je -
doprawdy - nie wiem ile razy. Z początku nie miałem wszystkich części.
Kupowała je mama - tę tzw. „kolorową serię”.

Pamiętną „Wyspę Złoczyńców” z rysunkiem czaszki na okładce, stanowiącej
fundament wyspy, podsunęła mi na stolik przy łóżku i tam sobie leżała. Nie od
razu wziąłem ją do ręki. Ale sięgnąłem po nią pewnego dnia, kiedy strasznie
się nudziłem – wspaniała metoda. Od tej pory zaczęło się istne szaleństwo.
Jak napisałem, ta opowieść była dla mnie straszna, bałem się ją czytać
wieczorami, ale już po przeczytaniu rzuciłem się na następne części (miałem
szczęście czytać je po kolei ponieważ w międzyczasie pojawiały się kolejne
tytuły tego nowego wydania).

Części których mamie nie udało się zdobyć, sam później wynajdowałem w
bibliotekach. Łącznie z Uroczyskiem. Pamiętam jak wypożyczyłem Uroczysko. To
jedyna książeczka, którą przeczytałem na końcu, choć wyprzedza przygody pana
Tomasza. Paradoksalnie to nawet lepiej, że tak się stało, bo choć opisuje
przygody z jego studenckich czasów, to wg mnie jest ona
najbardziej "dorosła", i naprawdę można ją zrozumieć dopiero w pewnym wieku.

Pamiętam, że czytałem ją m.in. w pociągu - tzw. „brązowym piętrusie”, na
stojąco, przy drzwiach, bo nie było gdzie usiąść. Tłok, upał, zapach potu i
lizolu oraz inne kolejowe wyziewy, a ja czytałem; czytałem i nie mogłem się
od niej oderwać. Pamiętam, że patrzono na mnie jak na wariata (nie tylko upał
to sprawiał, rok 95 to był ten okres, kiedy zaczynały się te czasy, kiedy
chłopak z książką uważany był za dziwaka, a już chłopak z książką, który w
opisanej przeze mnie sytuacji, śmieje się jak wariat - doszedłem do libacji w
ogrodzie;-) – musiał sprawiać wrażenie pomyleńca).

Rok temu udało mi się dokonać tego, co obiecałem sobie, ze zrobię jeśli tylko
będę miał możliwości - i udało się. ZDOBYLEM i POSIADAM wszystkie tomy
kolorowej serii z wyd. Pojezierze-Euro. Robiłem to dla siebie, ale też z
nadzieją, ze nie zostanę starym kawalerem jak pan Tomasz:-). Wtedy moje
dzieciaki będą miały je wszystkie na wyciągniecie ręki – ładne, kolorowe,
zadbane. Kiedy pisze te słowa widzę je stojące na półce. Sam postanowiłem, ze
od momentu, kiedy zbiorę je wszystkie, nie wrócę już do nich, ze czas
wydorośleć. Ale nawet nie wiecie z jakim trudem mi to przychodzi, zwłaszcza,
kiedy dzielą mnie od nich tylko dwa metry przestrzeni i przeszklone drzwi
szafki... Poza tym mam z Panem Samochodzikiem jedną wspólna cechę, którą nie
wszyscy mogą się pochwalić – również mam na imię Tomasz;-) Podobno po nim
dostałem to imię.

Wszystkich miłośników Pana „S” POZDRAWIAM GORACO.
Obserwuj wątek
    • zuziotek Re: Jestem samochodzikoholikiem. 20.12.05, 22:43
      ale fajny gość z Ciebie... ;o)))))))
      • lukas1492 Re: Jestem samochodzikoholikiem. 22.12.05, 20:43
        No pewnie, że fajny! Szcególnie, że podobny do mnie co najmniej pod jednym
        względem ;)

        ---
        TU JEST MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ!!!
    • anka9992 Re: Jestem samochodzikoholikiem. 22.01.06, 21:24
      Polubiłam Cię od pierwszego przeczytania. Mam 33 lata i (mimo upływu lat) wciąż
      przy moim łóżku na półce gości seria Nienackiego. Sięgam po nią kiedy chcę
      uciec od szarej rzeczywistości, kłopotów lub kiedy chcę powrócić do lat
      dzieciństwa.Nie mam pojęcia ile razy przeczytałam "Samochodzikową serię"...,ale
      sięgam po nią przynajmniej dwa razy w roku....czasami częściej.Mój mąż nie dał
      się namówić, ale odwiedził ze mną prawie wszystkie "samochodzikowe" miejsca i
      wie, że jak czytam Nienackiego,to czytam całą książkę bez przerw (bywa,że do
      rana).Myślę,że można dorośleć na wiele sposobów i wcale nie musi to być
      żegnanie się z tym co pozwala nam złapać "wiatr w żagle".Pozdrawiam.
      • niagara8 Re: Jestem samochodzikoholikiem. 24.02.06, 00:39
        Dziś przypadkiem weszłam na to forum.Przypomniałam sobie dawną
        fascynację.Niestety,książki oddałam młodszym.W sercu jednak i wyobraźni wciąż
        mam te wszystkie obrazy i motywy.Pamiętam te wszystkie godziny spędzone ( z
        wypiekami na twarzy) nad PS.
        Zawsze marzyłam,żeby pojechać kiedyś sladem PS.Kiedyś to zrobię, jestem pewna.
        Cieszę się,że takich "Samochodzikowych fanów" jest więcej.
        Pozdrawiam.M
        • tompay Re: Jestem samochodzikoholikiem. 27.02.06, 21:08
          Co robi czytelnik po przeczytaniu PS, a często już w trakcie - oczywiście
          zadaje sobie pytania: np. "czy wydarzenia opisane w tej książce, zdarzyły się
          naprawdę", albo - "czy PS, to postać autentyczna", lub - wspólne chyba 99,99%
          fanów - pytanie - "czy ten straszny dwór, ta wioska Kortumowo, odmalowane
          przecież tak sugestywnie - istnieją, a jeśli tak, to jak wyglądają w
          rzeczywistości". Skutki postawienia tego ostatniego pytania są oczywiste -
          jedziemy, lub marzymy.

          Czy jestem wyjątkiem, ależ oczywiście, że nie, dlatego muszę powiedzieć, iż
          zazdroszczę ance9992, i - jak niagara8 - obiecuję sobie, iż to marzenie,
          również kiedyś spełnię.

          Jako dzieciak byłem jednym z tych, którym z różnych przyczyn, nie tylko
          materialnych, pozostawało niestety marzyć. Dzisiaj, już jako dorosły człowiek,
          jestem bardzo blisko spełnienia tego marzenia. Myślę, że w tym roku jeszcze się
          to nie stanie, ale za dwa, trzy lata, kto wie, kto wie. Zastanawiam się nawet,
          czy nie zrobić z tego jeszcze większej przygody - co prawda nie mam wehikułu
          jak PS, i wózka elektrycznego jak Wielki Bóbr, ale mam nogi:-), jak Winnetou, a
          już wkrótce wejdę w posiadanie ekologicznego blaszanego rumaka zwanego
          potocznie rowerem:-).

          Zwierzę się wam, że mam jeszcze jedno marzenie (jestem ciekaw, czy i wam nie
          przyszło to kiedyś na myśl), aby zamieszkać w domu z taką biblioteką i TAKIM
          księgozbiorem (nie miałbym także nic przeciwko takiemu zegarowi...,
          kominkowi..., fotelom...), jaki miał Czerski, lub wybudować sobie dom wyłącznie
          z drewna, nad brzegiem jeziora, taki sam, jak miał Winnetou, no może tylko z
          nie tak spartańskimi warunkami:-).

          Kto kiedyś, choć przez chwilę, miał możliwość przebywać w domu zbudowanym z
          drewna, ten zrozumie moje marzenia - solidność, trwałość, atmosfera i zapach
          takiego domu, pachnącego lasem, są niepowtarzalne, są jedyne (zresztą, kto
          czytał PS i Winnetou, tego nie muszę przekonywać, że tak jest, a kto nie
          czytał, tego odsyłam do wspomnianej – zapewniam, że Nienacki w opisie atmosfery
          takiego domu nie przesadził nic a nic, i zrobił to w sposób genialny; kiedy to
          piszę przed oczami staje mi obraz płonących w kominku bierwion, i mam ochotę na
          wątróbkę z cebulką:-)).

          Pozdrawiam
    • emilka_72 Re: Jestem samochodzikoholikiem. 24.02.06, 13:17
      Trafiłam na to forum i odkryłam, ze nie jestem sama w swojej fascynacji
      przygodami P. Tomasza.
      Twój post w pełni oddaje moje uczucia.
      Pana Samochodzika poznałam w początkowych klasach szkoły podstawowej i jestem
      pod jego urokiem do dziś (mam 33 lata)
      To niesamowite, ze są ludzie, którzy odpierają świat podobnie jak ja.
      Pozdrawiam wszystkich samochodzikolików.
    • magi09.77 Re: Jestem samochodzikoholikiem. 24.02.06, 13:26
      Witam!Właśnie natchniona tym wątkiem wynalazłam na allegro Uroczysko i
      zakupiłam sobie. Lubię czasami wracać do dawnych czasów kiedy czytałam
      Samochodzika non stop. Pozdrawiam innych czytelników.
      • tompay Re: Jestem samochodzikoholikiem. 27.02.06, 21:47
        Być może nieco przesadziłem w opisie, ale zapewniam, że czytelnik PS nie
        zawiedzie się. Znajdziesz w "Uroczysku" tę samą, wspaniałą atmosferę, którą
        odnalazłaś kiedyś w tym cyklu. Osobiście uważam, i śmiem twierdzić, że
        Uroczysko jest być może najlepszą częścią spośród tych wszystkich.

        Zazdroszczę ci, że jeszcze tej książki nie czytałaś (co ja mówię - tej książki
        się nie czyta, tą książkę się pochłania:-).

        Jeśli już dałaś się namówić na Uroczysko, polecam także "Laseczkę i tajemnicę"
        Nienackiego. To już nie jest cykl PS, ale klimat tego genialnego kryminału
        bardzo podobny, a w każdym razie takie były moje wrażenia w trakcie czytania
        tej książki.

        Nawiasem mówiąc, jak na razie czytałem ją tylko raz, na drugi nie mogę się
        zdobyć (żeby to zobrazować - za prl-u, kiedy za wszystkim trzeba było stać,
        czekolada, czy pomarańcze w domu, były prawdziwym świętem, a ich konsumpcja
        prawdziwym ceremoniałem, otóż postanowiłem, że spróbuję w taki sam sposób,
        podejść po raz drugi do tej książki, którą uważam właśnie za taki rarytas; albo
        jeszcze inaczej - pamiętacie czekoladki podarowane sekretarce Marczaka w
        Zagadkach Fromborka - dla mnie ta książka jest jak to pudełko czekoladek -
        poczekam na odpowiednią chwilę, usiądę wygodnie w fotelu, z namaszczeniem wezmę
        w dłonie i z rozkoszą przeczytam).

        Pozdrawiam

        PS. Ciekaw jestem Twoich wrażeń.
    • tompay Re: Jestem samochodzikoholikiem. 26.02.06, 12:59
      Cieszę się, bardzo się cieszę, że są tacy, którzy rozumieją moje dziwactwo, a
      może nawet je podzielają:-)

      Czuję, że jestem wam winien kilka słów wyjaśnień, dlaczego milczałem. Wyznając
      zasadę Nienackiego, iż o człowieku należy mówić całą prawdę, muszę się wam
      przyznać, że do dziś w ogóle nie sprawdzałem, czy ten wątek spotkał się z
      jakimkolwiek zainteresowaniem, odpowiedzią z waszej strony. Postępowałem tak
      dlatego, ponieważ nieco obawiałem się reakcji na mój wpis - nie dlatego, abym
      miał jakieś kompleksy i bał się krytyki, nie, bałem się spoliczkowania, bałem
      się, że ktoś, w sposób barbarzyński, postanowi zburzyć moją twierdzę.

      Na drugi dzień, po napisaniu tego postu, stwierdziłem, że słowa w nim zawarte
      są zbyt szczere, zbyt intymne. Z człowiekiem, z jego duszą, z jego dziwactwami,
      jest jak z ogrodem kwiatowym - co innego jest usłyszeć: "zbyt wiele w twym
      ogrodzie fiołków, wolę róże", a co innego zobaczyć swój starannie pielęgnowany
      ogród, zniszczony kopytami bezmyślnego zwierzęcia, które – po prostu – wpada,
      bieży na przełaj i tratuje wszystko na swej drodze.

      Stwierdziłem, że zbyt pochopnie, pod wpływem chwili, ukazałem w sposób tak
      szczery moje fascynacje literaturą Nienackiego; zaprezentowałem swój starannie
      pielęgnowany ogród tu, gdzie jest bardzo wielu czujących jak ja, ale może tyleż
      samo takich, którzy tylko z sobie znanych powodów tratują i niszczą. Jak ci
      trzej ludzie z opowiadania Marka Hłaski „Pierwszy krok w chmurach”, których
      ktoś, kiedyś, bez powodu zranił, skutkiem czego oni, przez resztę życia nie
      potrafili już nic innego tylko krzywdzić.

      A dla człowieka wrażliwego nie ma rzeczy straszniejszej - zobaczyć swój ogród,
      bezmyślnie zniszczonym, tak jak dla człowieka kochającego zobaczyć jak byle
      drań, bez powodu, policzkuje obelgą jego ukochaną; tak jak dla człowieka
      zafascynowanego malarstwem trudnym do przeżycia byłby moment, w którym
      dowiaduje się, że jakiś szaleniec oblał benzyną i podpalił dzieła Tycjana czy
      Rubensa. Ogarnia nas w takich chwilach ból, zwątpienie, wściekłość, rozpacz, bo
      jesteśmy bezsilni wobec tak strasznego nieszczęścia; trudno nam się z tym
      pogodzić, trudno na coś takiego patrzeć, bo trudno jest uklęknąć i wziąć do
      ręki coś, ze świadomością, że jeszcze przed chwilą było to arcydzieło sztuki, a
      teraz jest tylko nic nie wartą kupką popiołu; tak jak trudno jest spojrzeć w
      oczy kobiecie, którą ktoś przed chwilą obraził, jak tylko można obrazić
      kobietę, której myśmy nie potrafili w żaden sposób obronić przed podobnym
      łotrostwem.

      Tym bardziej cieszę się z tak pozytywnej reakcji na ten wątek, że potrafiliście
      uszanować mój ogród kwiatowy, (nawet jeśli się wam nie podoba), który dla mnie
      jest wszystkim, jest miejscem do którego zawsze wracam w chwilach zwątpienia,
      lub kiedy jestem zmęczony, by odpocząć i nabrać sił. To ciekawe, ale
      dostrzegam, że z tego rodzaju dziwactwami jest trochę jak z ramionami kobiety,
      ciepłej, pełnej zrozumienia, czułej – i to, i to, jest swego rodzaju terapią na
      wszelkie troski, wszelkie bóle, których nam przecież nie brakuje, bezpiecznym
      miejscem do którego możemy uciec i ukryć się w tajemnicy przed wszystkimi,
      będąc pewnym, że nikt nas tu nie znajdzie, że tu jak nigdzie jesteśmy
      bezpieczni i możemy przeczekać wszelkie burze.

      Jeszcze raz pozdrawiam was gorąco w te zimowe dni.

      PS Jeśli chcecie zapoznać się z pięknym opowiadaniem Hłaski, o którym była
      mowa, mogę go zamieścić na forum, ponieważ liczy sobie raptem trzy stroniczki
      formatu A4.
    • tragacik Re: Jestem samochodzikoholikiem. 27.02.06, 12:04
      Tom...

      Twój tekst jest piękny. Kiedy go czytam, to... jakby były moje słowa. Chętnie
      zamieściłbym go na stronie.
      • tompay Re: Jestem samochodzikoholikiem. 27.02.06, 18:57
        Cieszę się, że i Tobie spodobały się moje słowa.
        Co do Twojej propozycji, to nie mam nic przeciwko, ale z drugiej strony nie
        wiem czy ten post jest aż tak dobry, aby zasługiwał na zamieszczenie go na tak
        świetnej stronie jak nieacki.rt.pl.

        Pozdrawiam
        • tragacik Re: Jestem samochodzikoholikiem. 28.02.06, 10:59
          tekst jest ok :)
          ale oczywiscie jesli uwazasz, ze trzeba go dopiescic - to nie mam nic przeciwko
          temu.
          gdybys go zmienial, to podeslij mi go potem, adres znajdziesz na dole kazdego
          pliku ze strony :)
          • griswold79 Re: Jestem samochodzikoholikiem. 11.03.06, 10:47
            A ja mam 27 lat. Często czytuję to forum, ale raczej nie pisałem. Byłem oporny
            jesli chodzi o czytanie. Kiedys ojciec jak byłem mały przyszedł i przeczytal
            pierwszy rozdział "Tomka w krainie kangurów" i byłem pod wrazeniem. Łyknąłem
            całą serię. "Wyspę złoczyńców" Pojezierza dostałem od ciotki. Zabrałem się
            chyba po kilku dniach no i stało się. Przeczytałem ekspresem. Marzyły mi się
            takie wyjazdy. Zacząłem kupować kolejne części (wtedy akurat zaczęły wychodzic
            te z Pojezierza czyli miałem ok. 11 lat). Pamietam że rozczarowałem się gdy w
            Niesamowitym Dworze nie było harcerzy. W szkole zadawali lektury, a ja czytałem
            powtornie Samochodziki. W międzyczasie łyknąłem książki Bahdaja i Niziurskiego,
            jednak to do Samochodzika wracalem rok w rok. Po lekturze na wyczucie
            wypozyczylem dwie inne książki Nienackiego, okazalo sie że to części
            poprzedzające oficjalną serię. Byłem wniebowzięty. Po latach skompletowałem też
            wydania "czarnej serii", ale uslyszalem, że zmieniano treść więc zaraz się ich
            pozbylem. Został tylko "Nieuchwytny kolekcjoner" i ten kolejny koszmarek
            podpisany nazwiskiem Nienacki, ktorego nazwy nie wspomnę. Przeczytałem z dwie
            kontynuację i powiedziałem dość. Nie chciałem sobie niszczyć wyobrażenia tych
            książek które zbudowałem jako dziecko. Obejrzałem też ekranizacje. Pamiętałem
            że Samochodzik i templariusze mi się podobały niezmiernie (dzis mam na DVD,
            podobnie jak Wyspę złoczynców - średnio udaną, ale zawsze). Pamiętam jak
            wkurzony bylem ekranizacjami z lat 80-tych. Profanacja i wstyd. Jakiś czas temu
            wyjechałem do Anglii. W rzeczach które zabrałem znalazło się ok. 20 książek, w
            tym moje kolorowe samochodziki. Juz potem dokupiłem na Allegro Pojezierzową:
            Księgę strachów i Nowe przygody (bo mialem inne wydania) i mam całą kolorową
            serię. Stoją sobie na półeczce i czekają na mojego synka, który ma się urodzić
            w czerwcu. Juz dzis myślę jak zaszczepić w nim zapał do czytania Samochodzika.
            Szczegolnie gdy są komputery, Harry Pottery itp. Może macie jakieś rady. Może
            sam mu będę czytał. Oby miał po mnie zapał do okreslonych książek.
            • kowal70an Re: Jestem samochodzikoholikiem. 12.03.06, 19:38
              Witam wszystkich samochodzikoholików!
              Mam 36 lat.Serię "PS" przeczytałem po kilka razy w latach 80-tych gdy byłem w
              szkole podstawowej.Przeczytałem i potem do nich nie wracałem.Przyszły
              fascynacje inną literaturą.Pewnego dnia poszedłem z córką(8 lat) do biblioteki-
              staram się w erze komputerów zaszczepić dziecku czytanie książek,co chyba mi
              się trochę udaje.Córka wyciągnęła z półki jedną z części Pana Samochodzika i
              przyniosła mi z pytaniem czy może to wypożyczyć.Ja zdumiony odpowiedziałem że
              oczywiście ale jest to lektura raczej dla starszych dzieci.Córka się jednak
              uparła i powiedziała mi że oglądała film("Pan Samochodzik i praskie tajemnice")
              i chce teraz przeczytać książkę.No i tak to się zaczęło.Zamiast córki ja
              zacząłem czytać stare i nowe części przygód PS!
              Wkroczyłem z powrotem w świat mojej młodości.Jestem samochodzikoholikiem.
              • lukas1492 Re: Jestem samochodzikoholikiem. 12.03.06, 21:06
                Wspieramy Cię ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka