freshka
04.06.05, 19:28
Ostatnio pojawil sie nowy watek o WB (interpretacja wynikow), co sklonilo
mnie do ponownego zerkniecia w moje wlasne i pogrzebania w necie.
Okazuje sie, ze co kraj, to obyczaj - w jednym labie wystarczy 1 prazek
charakterystyczny, gdzie indziej trzeba 5.
Przejrzalam moje prazki IgG (19, 41, 50, 62) - u nas w PZH sa one
niecharakterystyczne i ujemne, ale w takim np. czeskim laboratorium bylby to
juz wynik pozytywny. W innych opracowaniach europejskich 19 i 50 rowniez sa
charakterystyczne. W USA 41 jest jednym z plusowych.
Czyli tak naprawde z mojego badania nie wynika nic.
Jak to jest, ze w jednym tescie dobieraja takie wielkosci, w innym juz inne,
a ciagle jest to badanie na ta sama chorobe?
No i wlasciwie co jest w tym momencie wazniejsze - interpretacja tego
konkretnego testu, czy wielkosc prazkow?
(Wiem, ze najwazniejsza jest klinika, ale z takimi wynikami lekarz nawet mnie
nie slucha...)