Dodaj do ulubionych

EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!!

02.06.09, 00:18
No cóż powiem tylko tyle,niestety w dzisiejszych czasach epilepsja
działa na ludzi,jak odstraszacz,Jest to przykre ponieważ ludzie
którzy na nią chorują są w pełni normalnymi osobami.Ja od 5lat
choruje na epilepsje a mam 23.Z opini kobiet z którymi się jakoś
stykam na codzień wiem,iż bardzo podobam się kobietom,i że charakter
też mam pozytywny.Byłem z kobietą przez prawie 3 lata ukrywałem ten
fakt w obawie,że ją strace no i cóz kiedyś miałem przy niej napad
epilepsji no i wydało się czego efektem było pozniejsze
rozstanie.Był to dla mnie cios niesmaowity,wówczas postanowiłem że
znajde sobie teraz kobiete która choruje na podobne schorzenie i
wówczas będe mógł się przy niej cieszyć każdym dniem nie żyjąc w
obawie,wydania się faktu chorowania.No cóż narazie nie znalazłem
takiej kobiety gdyż ciężko ją znaleść przecież ludzie nie mają
wypisane na czole,że chorują ale cóż mam nadzieje że w końcu mi się
uda,A jak wyglądają wasze relacje z partnerkami czy też
partnereami.Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • very.martini Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 10:28
      Nigdy mi się to nie zdarzyło. Chciałam powiedzieć obecnemu facetowi
      w delikatny sposób, zabierałam się do tego jak pies do jeża
      (bardziej chodziło o znalezienie dobrego momentu) i w końcu
      wylądowałam w szpitalu - wtedy już musiałam. Jakoś mnie nie
      porzucił, odchodząc w blasku zachodzącego słońca;). A jak mu kiedyś
      rzuciłam, ot, tak, między jednym zdaniem a drugim, że kolejny lekarz
      mi kazał schudnąć kilkanaście kilo, to nie wiedziałam, co mnie
      czeka... Bardziej mu na tym zależy niż mnie chyba, ja jestem
      śmierdzącym leniem:)

      Wiesz co, ja myślę, że Twoje uparte szukanie partnera z epi jest
      trochę przesadzone. Fajnie - macie ten sam problem, znacie go od
      podszewki, będziecie mogli się wspierać, ale weź pod uwagę, że
      a) po tej osobie nie widać, że jest chora - łatwo ją przeoczysz.
      Powodzenia w poszukiwaniach;)
      b) masz ograniczoną liczbę do wyboru (brzmi okropnie, wiem)
      c) epi + epi absolutnie nie gwarantuje, że związek będzie szczęśliwy
      - z jakiego powodu tak by miało być? No dobra, podobny problem ze
      zdrowiem itd, ale to przecież nie jest 100% związku.
      Znajdź sobie po prostu NORMALNĄ kobietę bez epi (albo i z epi), na
      jedno wyjdzie - wiele osób tak zrobiło i dobrze na tym wyszło. Jest
      tu podobny wątek, kilka centymetrów poniżej. Jeśli ktoś Cię porzucił
      z powodu choroby - bo obciachowa - to świadczy o nim, nie o Tobie, i
      tyle.


      16%VOL
      22%VAT

      --
      takie tam... forum homeopatia
      • izu-c-hna Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 11:54
        Aj aj trochę optymizmu, no dobra dobra ten temat był poruszany kilka razy więc
        nie będę się rozpisywała, dodam tylko, że wcale to nie jest głupi pomysł, może
        się uda, może nie, ale zawsze warto spróbować. Są takie fajne stowarzyszenia,
        kluby ludzi chorych na epilepsję i uczęszczają tam fajni ludzie. Kto wie co los
        przyniesie :D
        • sara_32 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 14.12.14, 15:37
          EPI Problem. Nigdzie nie można znaleźć tematu typu Dobrzy lekarze polecani przy EPI. Dziecięcy neurolog polecany przy EPI. Szpital - oddział polecany przy EPI Diagnostyka i szpitale polecane przy podejrzeniu o EPI Jest wiele województw i wielu dobrych lekarzy i tym samym ośrodków. Miłość też jest potrzebna, ale wiedzmy, że to również miłość do dziecka, które urodziło się z EPI.
      • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 12:16
        Witaj.Nie twierdzę,iż do pełnego szczęścia wystarczy mi fakt ,że
        druga strona również będzie chorowała,przecież nie o to chodzi,ale z
        doświadczenia wiem,że osoby które chorują mają w sobie więcej pokory
        i są dużo bardziej wrażliwe.Podałaś swój przykład żeby ukazać mi,że
        idzie związać się ze zdrową osobą i być szczęsliwym,tyle,że Ty
        jesteś kobietą i facetowi może to nie przeszkadzać,bo zapewne ma
        inne oczekiwania,kobieta zaś w dzisiejszych czasach oczekuje od
        faceta stateczności i poczucia bezpieczeństwa.Ja pomimo tego,iż
        jestem dobrze zbudowany,gdyż od długiego czasu ćwicze,pomimo tego iż
        mam dobrze płatną prace to w normalnej kobiecie mogę budzić
        obawy.Podoba mi się Twój optymizm jednak nie oszukujmy się poglądy i
        odczucia zdrowych ludzi co do epileptyków nie zmieniły się od
        średniowiecza tyle tylko,że nie można ich teraz palić.Ja na
        szczęście ataki mam rzadko co 5-6miesiecy ale widze różne reakcje
        ludzi.
        • very.martini Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 12:44
          > inne oczekiwania,kobieta zaś w dzisiejszych
          czasach oczekuje od
          > faceta stateczności i poczucia bezpieczeństw

          Zdefiniuj mi stateczność, to będziemy
          dyskutować dalej. Ja na przykład nie do końca
          oczekuję stateczności, bo bym się trochę
          nudziła... I sama bym musiała być stateczna, a
          nie chce mi się:P
          Mylisz stateczność ze zdrowiem, o ile dobrze
          rozumiem, dwie różne rzeczy. Ja mam może dziwne
          podejście do sprawy, ale uważam, że partnerzy
          powinni dawać sobie poczucie bezpieczeństwa
          nawzajem, niezależnie od płci - przynajmniej ja
          bym to chciała dać mojemu obecnemu facetowi i
          mam nadzieję, że dawałam poprzednim (też mieli
          problemy ze zdrowiem, niemal każdy ma, większe
          i mniejsze). Poza tym, nawet jak sobie bierzesz
          zdrowy model z wystawy, to gwarancję, że ta
          osoba nie zachoruje za jakiś czas na coś, albo
          na przykład nie ulegnie jakiemuś
          nieszczęśliwemu wypadkowi, masz od Losu zerową.
          Zerową.
          Jedyna sytuacja, w której bym się pożegnała z
          kimś chorym - być może nawet robiąc show:) - to
          gdyby po wielu miesiącach okazało się, że
          ukrywał przede mną chorobę. Rozumiem, pierwsze
          kilka tygodni, trudno się czasem przemóc, nie
          ma okazji, a nie wyskoczysz z tekstem przy
          kolacji przy świecach "Wiesz, mam padaczkę,
          och, nie, za deser już dziękuję, ale wino -
          fenomenalne"...

          A jeśli chodzi o moje przykłady "osoba chora +
          zdrowa", to poczytaj sobie forum i zobacz, że
          nie jestem jedyną osobą funkcjonującą w takim
          układzie. Sporo nas tu.

          > odczucia zdrowych ludzi co do epileptyków nie
          zmieniły się od
          > średniowiecza tyle tylko,że nie można ich
          teraz palić

          Cóż mogę powiedzieć... Jeśli CHORZY dalej będą
          się tak nakręcać, to poglądy CZĘŚCI ZDROWYCH
          nie zmienią się przez dalsze kilkaset lat:)

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
          • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 13:41
            Słuchaj nie chodzi mi tutaj o żadne nakręcanie się ale niema sensu
            się też oszukiwać.Mam dobry wzrok i widze jakie jest nastawienie
            ludzi zdrowych do tych którzy przykładowo chorują na epilepsje.Jeśli
            Ty nigdy nie miałaś podobnego wrażenia to cóż pogratulować tylko
            otoczenia.Mnie to raczej rzadko spotyka po pierwsze ze względu na
            to,że miewam dość rzadko napady po drugie od kilku lat trenuje
            tajski boks i Ci co o tym wiedzą raczej się boją cokolwiek mówić na
            temat mojej choroby.Ale kiedyś miałem sytuacje że o dziwo osoba
            bardoz dojrzała wiekowo stała niedaleko mnie i komentowała chyba
            godzine to,że takie osoby powinny byc zamykane w psychiatrykach bo
            jest to schodzenie psychiczne.A co do dziewczyny to stateczność to
            może złe słowo ale i tak sądze,że u większości fakt chorowania na
            tego typu chorobe budzi odpychające uczucia.Wiem to po sobie
            spotykałem się dość częśto z kobietami w momencie kiedy im to
            oznajmiałem nagle przestały się odzywać a ze związku w którym
            ukryłem ten fakt również nic nie wyszło ponieważ po 3latach się
            wydało i cóż nagle u mojej byłej miłość prysnęła heh co mnie dziwi
            bo trzeba być naprawde zimną suką żeby tak się z kimś rozstać.A
            sądzę,że osoby którym ten temat nie jest obcy inaczej postrzegają
            związek i tak jak by znają to od kuchni wiedzą że fakt chorowania na
            epilepsje nie świadczy o tym,że facet ma nierówno pod sufitem
            • very.martini Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 14:02
              > bardoz dojrzała wiekowo

              Tak zwany poziom nie zależy od wieku:) Nawet od wykształcenia, w
              obecnych czasach

              > wydało i cóż nagle u mojej byłej miłość prysnęła heh co mnie dziwi
              > bo trzeba być naprawde zimną suką żeby tak się z kimś rozstać

              Mówisz "zimną suką"... To ja powiem, używając równie mocnych słów:
              trzeba być łajdakiem, żeby przez TRZY LATA kogoś OKŁAMYWAĆ,
              cynicznie i bez mrugnięcia okiem - tak to pewnie po części wyglądało
              z jej perspektywy... A teraz całą winę zwalasz na nią, bo tak Ci
              najłatwiej, a z siebie robisz pokrzywdzonego i oczekujesz głaskania
              po główce i pociechy. Nie wiem, jak się między Wam układało, ale
              mnie się coś wydaje, że jeśli tak nagle przestała Cię kochać, to nie
              dlatego, że jesteś chory, ale dlatego, że bezczelnie jej przez 3
              lata (36 miesięcy!) łgałeś. Też bym spakowała manatki i trzasnęła
              drzwiami - jeśli ktoś nie jest w stanie mi zaufać na tyle, żeby
              powiedzieć mi prawdę o swoim stanie zdrowia, to w innych sprawach
              też się raczej nie dogadamy.
              • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 14:18
                Tak jak już wcześniej wspominałem wysnuwasz tak daleko idące wnioski
                a najlepszej jest to że w ogóle mnie nie znasz opierasz swoje wizje
                na moich kilku krótkich wpisach.To chyba nie jest zbyt
                obiektywne.Nie zwalam winy na Nią,kochałem Ją i zrobił bym dla niej
                wszytko.Zachowujesz się teraz jak byś była rzeczniczką
                kobiet,wkurwia mnie to,że na każdym forum jak powiesz coś złego na
                kobiete to zaraz tłumy na Ciebie najeżdżają nie ważne czy masz racje
                czy jej nie masz,po prostu świetej krowy się nie tyka.Jeśli Ty
                postąpiła byś podobnie to gratuluje.Ja będąc z osobą która przez
                3lata dawała mi ogrom ciepła,dostatku,miłości i wszystkiego co bym
                chciał,nie spotkała mnie ze strony tej osoby nigdy żadna przykrość
                nie potrafiłbym na zimno zerwać z Nią dlatego,że nie powiedziała mi
                o swojej chorobie w obawie przed tym,że ją porzuce.Wręcz
                zrozumiałbym to i próbował dać pewnośc tej osobie że się myliła i że
                nie ma to dla mnie znaczenia.No ale zapewne wiesz lepiej więc oświeć
                mnie
              • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 14:20
                Po za tym miłościwa kobieta oświeć mnie swoim zabójczym intelektem i
                powiedz mi na czym opierasz teze że ja niby oczekiwałem głaskania po
                główce i że bez mrugnięcia okiem ją oszukiwałem.Zastanów się co tu
                piszesz,rozumiem,że chcesz zabłysnąć na forum kontrowersyjnymi
                wpisami ale pisz chociaż z sensem
                • unusual_me Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.07.09, 19:49
                  chucky1235 napisał:

                  > Po za tym miłościwa kobieta oświeć mnie swoim zabójczym intelektem
                  i
                  > powiedz mi na czym opierasz teze że ja niby oczekiwałem głaskania
                  po
                  > główce i że bez mrugnięcia okiem ją oszukiwałem.Zastanów się co tu
                  > piszesz,rozumiem,że chcesz zabłysnąć na forum kontrowersyjnymi
                  > wpisami ale pisz chociaż z sensem

                  oj oj chyba coś za bardzo się denerwujesz, i robisz to samo, o co
                  oskarżasz swoją rozmówczynię (czyli oceniasz, a raczej oskarżasz,
                  mimo, że nie znasz). Może tak wpłynęło na Ciebie to rozstanie, bo
                  jeśli nie, to może w związku wcale nie byłeś taki wspaniały, za
                  jakiego się uważasz? <zaraz oberwę, bo chyba nie przyjmujesz innego,
                  niż swój, punkt widzenia>

                  A prawda jest taka, że po części masz rację, a po części nie masz.
                  Miałeś prawo oczekiwać, że dla niczego nieświadomej kobiety, która
                  wydawała się Cię kochać, nagły atak ukrywanej padaczki nie będzie
                  powodem do rozstania, zrozumie i zostanie, mimo, iż było to dosyć
                  okrutnym posunięciem z Twojej strony.

                  Z drugiej jednak strony, nie jest godnym pochwalenia budowanie
                  związku na nieprawdzie (nawet kierowanej lękiem odrzucenia), i jak
                  widzisz skończyło się to dla Was obu niefajnie (uniknąłbyś
                  zaangażowania i bólu po rozstaniu, gdyby sprawa wyjaśniła się na
                  początku). Rozumiem też Cię, że gdybyś ujawnił to na początku, to
                  szanse na dalsze zaangażowanie byłyby raczej zerowe, bo prawie każda
                  się przestrasza i woli zniknąć póki można bez większych
                  konsekwencji...

                  Wiesz, jakby nie patrzeć, to nie jest jednak przeziębienie, nigdy nie
                  wiadomo jak się będzie rozwijać, jakie skutki po długotrwałym
                  zażywaniu sprezentują leki (np. inne choroby i dolegliwości), może za
                  jakiś czas nie będziesz zdolny do pracy lub ukaże się charakteropatia
                  padaczkowa itp. I mimo, że jak już pisałam, może się coś podobnego
                  zdarzyć każdemu w każdym wieku, to niewielu ludzi bierze pod uwagę
                  taką ewentualność (kto myśli o tym, że on sam albo ktoś bliski dziś,
                  jutro lub kiedyś będzie chory lub ulegnie wypadkowi?).

                  Problemem przy tej chorobie, mimo, że w końcu nienajgorszej do
                  okiełznania i całkiem przecież akceptowalnej nawet dla samych chorych
                  (w końcu to nie paraliż!), jest, jak sam zauważasz niska akceptacja
                  społeczna... Która prawdopodobnie wynika z tego, że, trudno się nie
                  zgodzić, widok ataku nie należy do najprzyjemniejszych, obserwatorzy
                  często się ich nawet boją.
                  Nawet nie wiesz jakie to przykre (jeszcze się nie przyzwyczaiłam , i
                  nie sądzę, że kiedyś się przyzwyczaję), patrzeć na ukochaną osobę jak
                  upada, dostaje drgawek, sinieje i nie móc nic zrobić żeby pomóc...

                  Dla kobiety, która chce mieć dzieci potencjalne znaczenie może mieć
                  też fakt dziedziczenia skłonności do padaczki czyli niskiego progu
                  pobudliwości neuronów, które w praktyce niestety oznacza padaczkę w
                  którymś z kolejnych pokoleń, może nawet u własnych dzieci...

                  Ja wybrałam inaczej niż Twoja partnerka, zostałam. I nie powiem, że
                  jest mi łatwo, bo strasznie się tym wszystkim martwię, także
                  przyszłością i ciągle szukam informacji.
                  Dlatego z jednej strony ją rozumiem, to naprawdę wymaga wielkiego
                  wysiłku emocjonalnego (przynajmniej u mnie, choć wiem, że są osoby,
                  które "wrzucają na luz"), dużego poczucia odpowiedzialności,
                  optymizmu, także pokładów miłości. Może nie była na to gotowa, nie
                  potrafiła tyle na siebie wziąć...

                  Choć oczywiście trudno mi to zrozumieć jeśli by Cię kochała, tak jak
                  sobie tego życzyłeś. Ale czy Cie się to podoba czy nie, mało jest
                  teraz na świecie takiej bezinteresownej, romantycznej, prawdziwej,
                  odpornej miłości.

                  Prawdę mówiąc, jeśli już znajdziesz taką, która to zaakceptuje,
                  będziesz miał pewność co do jej uczucia, której często nie mają pary
                  piękne i bogate ale zdrowe (znam wiele dziewczyn, które szukają męża
                  "bogatego", takie masz wykluczone, to chyba dobrze, nie ;)?).

                  Nie zamartwiaj się, ludzi jest kuupa na świecie, jeszcze będzie
                  dobrze :)





                • omen_1990 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 18.03.14, 12:58
                  A ja - choć jestem mężczyzną - popieram very martini. Też bym trzasnął drzwiami. Bo po trzech latach zwiazku nagle okazuje się, że ktoś przez tyle czasu nie traktował mnie poważnie i nie potrafił mi zaufać. Więc w innych przypadkach też tak będzie - to oczywiste.
                  Swoją drogą - zacząłeś wątek, oczekiwałeś wsparcia, odpowiedzi jak to jest w naszych związkach - w takim razie skoro nie oczekiwałeś głaskania po główce to dlaczego się teraz wściekasz? Bo oczekiwałeś że ludzie się nad Tobą pożalą i przytakną jaka to była zimna suka.
                  Przynajmniej tak to wygląda z Twoich postów.

                  A jeśli wkurza Cię czyjaś opinia, to po co zaczynasz wątek?
              • hubertus33 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 30.04.14, 13:46
                Powiem tak jak czytam niektóre wpisy to widzę że stracili poczucie rzeczywistości. Prawda jest taka jeżeli się powie prawdę od razu to dostaję się kopniaka, ale nie oszukujmy się kobiety w dzisiejszych czasach oczekują faceta zdrowego. Sam wiem jak to jest gdy się powie dziewczynie wiesz mam padaczkę i to nie po trzech ale dajmy na to po miesiącu, miesiącu mówienia kocham cię itd nagle czar z jej strony pryska. Niezależnie gdy się powie po 3 latach czy 3 miesiącach miłość pozostaje w tym przypadku zaufanie nie ma nic do rzeczy. Z drugiej strony robienie z siebie ofiary bo olała mnie itd też nie ma sensu, trzeba podnieść rękawice od losu i walczyć choć nie zawsze jest łatwo zwłaszcza samemu
        • unusual_me Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.07.09, 16:38
          Ja bym Cię wzięła ;)
          ale "niestety" jestem już mężatką (epileptyka właśnie) - i co ważne,
          wrażliwą i pokorną :D.
          Niestety prawdą jest, że zaburza to moje poczucie bezpieczeństwa (nie
          sama choroba w takim stopniu a bardziej kłopoty z pracą), ale raczej
          dlatego, iż w odróżnieniu od Ciebie, mój mąż ma słabe kwalifikacje,
          ciągle traci pracę i dopiero teraz w wieku 27 lat po raz pierwszy
          jest legalnie zatrudniony. Faktem też jest, że jego choroba spędza mi
          sen z powiek, a to dlatego, że przez lata była lekceważona przez jego
          rodziców (kompletnie niepoważna lekarka, brak identyfikacji napadów,
          niezbyt dobrze dobrany lek :() i w związku z tym nie nastąpiły w
          czasie żadne pozytywne zmiany.
          Teraz jego rodzice, zadowoleni się go "pozbyli" zrzucając wszystko na
          mnie (wielkie emocje oraz koszty, których ponoszeniem nigdy nie byli
          zainteresowani).

          Jak widzisz, nie jest więc tak źle :). A matołkami się nie przejmuj,
          i tak chyba nie chciał byś mieć takiej żony? Przecież padaczkę można
          też nabyć np. po ślubie, i wtedy, co, odeszłaby?

          Choć z drugiej strony ludzie są okropni, i to nawet najbliżsi
          (przykład jego rodziców).

          A ja, jak widzisz spędzam czas, szukając nowych informacji o epi :).

          I jeszcze jedno, myślę, że nieuprzedzenie o chorobie na jakimś etapie
          znajomości, tylko czekanie na atak jest nie fair, to naprawdę duży
          szok - zobaczyć coś takiego po raz pierwszy, bez wiedzy na ten
          temat...

          Mój mąż oczywiście zrobił to samo (jak jeszcze nie był moim mężem) :(
          tyle, że ja z nim zostałam.

          Powodzenia, na pewno jeszcze znajdziesz jakąś miłą i mądrą osóbkę,
          choć na pewno nie jest takich wiele :(.
          • annakaz44 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 13.03.14, 18:29
            Ja wlasnie ukladam sobie zycie z mezczyzna ktory ma epilepsje, to jest calkiem normalny czlowiek, pracuje i zyje jak inni. nasza znajomosc zaczela sie calkiem przypadkiem i padly slowa......... jestem epileptykiem. Mnie to nie zrazilo, wlasnie przyjelam oswiadczyny i bedziemy zyc z epilepsja. Nie izolujcie tych ludzi, oni sa wartosciowymi i pelnymi uczuc osobami.
      • bogusiaaaaaa Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 09.06.09, 20:31
        Ja długo ukrywałam fakt ze jestem chora przed znajomymi bo bałam sie
        ze ich wystrasze.Myliłam się.Prawda jest taka, że prawdziwi znajomi
        ktorzy cie znaja to sie tym nie przejma.Co do chłopaka to bałam sie
        mu bardzo powiedziec.W pewnym momencie co s mi sie zaczelo robic gdy
        bylismmy na piwie i musialam mu powiedziec :) okazalo sie ze jest
        wspaniałym facetem na ktorego moge liczyc i bardzo go kocham
        (dziękuję:*). Musisz poprostu znalezc osobe ktora będzie cie kochać
        na prawdziwo i to nie musi byc dziewczyna chora tak jak ty. Pamiętaj
        jak kocha to nie bvędzie jej przeszkadzało ze jestes chory.
        Pozdrawiam :) powodzenia
      • sara_32 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 14.12.14, 15:32
        A według mnie to bajka. Ludzi z EPI jest więcej niż się Wam wydaje. Natomiast znalezienie ich jest problemem - nikt bowiem nie będzie biegał z kartką na szyi i napisem w stylu PiS sfałszowane wybory - ( MAM EPI) Podobne problemy no tak, ale liczy się nie problem, ale podejście do niego. Jak zaglądasz kobiecie pod spódnicę to nie po to, aby szukać problemu (ewentualna ciąża) tylko po to, aby z nią stworzyć wspólny związek. Uciekanie później przy pierwszych trudnościach oznacza tylko jedno -,,NIE DOROSŁEŚ DO PRAWDZIWEGO ŻYCIA Z KIMKOLWIEK< ANI NIE POWINIENEŚ MIEĆ TYM BARDZIEJ DZIECKA > Więc daj sobie spokój z dziewczynami pobaw się na razie sam. EPI w życiu nie jest łatwa a ludzie na nią chorujący po prostu się ukrywają bo to wstyd.
    • kinga.17 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 13:19
      chucky1235 napisał:
      Byłem z kobietą przez prawie 3 lata ukrywałem ten
      > fakt w obawie,że ją strace no i cóz kiedyś miałem przy niej napad
      > epilepsji no i wydało się czego efektem było pozniejsze
      > rozstanie.
      Moim skromnym zdaniem ,sadzę że powodem Waszego rozstania nie była epi,ale fakt
      Twojego kłamstwa.Jak Ty bys się czuł gdyby role Wasze sie odmieniły i Ty po 3
      latach chodzenia dowiadujesz sie ze Twoja dziewczyna ma epi(dostała ataku przy
      Tobie)?no powiedz jak?...Miłość to też zaufanie,widocznie nie miałeś do niej
      zaufania itd......Nie bedę cytować moich poprzedniczek bo ten temat przewijał
      sie na forum kilkakrotnie poczytaj sobie.Mam wiele szacunku dla osób które
      potrafia byc szczere wobec swoich partnerów,a nie potem uzalać się nad
      soba.Zyczę odwagi!Pozdrawiam.
      • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 13:47
        Słuchaj ale ja się nad sobą nie użalam,również stawiam szczerość
        nade wszystko i tak było w poprzednich znajomosciach ale po pierwsze
        widzac reakcje tych kobiet wiedziałem ze moze byc podobnie i tym
        razem a w momencie kiedy zacząłem odkładać to na później zaczeła
        się rodzić we mnie obawa że ją strace a byłem już zakochany.Mówcie
        co chcecie ale dla mnie zerwanie z takiego powodu to po prostu dowód
        że ktoś jest mega zimny i że miłośc tej osoby o której Cie
        zapewniała była po prostu fikcją.Macie prawo do swoich poglądów ja
        również a gadanie mi,że to przez kłamstwo no sorry do mnie to nie
        przemawia.Stosowałem już kiedys metode mówienia na poczatku o swojej
        chorobie cóz efekt był opłakany.Rozumiem,że staracie sie bronic
        kobiety ale rzeczywistosci sie nie oszuka.
        • very.martini Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 13:54
          > ,również stawiam szczerość
          > nade wszystko

          Hmm, śmiem twierdzić, że gdyby tak było, to jak najszybciej byś jej
          powiedział o swojej chorobie.

          > przemawia.Stosowałem już kiedys metode mówienia na poczatku o
          swojej
          > chorobie cóz efekt był opłakan

          Ja zazwyczaj mówię na początku, zanim znajomość w ogóle wejdzie w
          fazę damsko - męską, a czuję, że coś się kroi. Co sobie odbiorca z
          wiadomością zrobi - jego sprawa.

          16%VOL
          22%VAT

          --
          takie tam... forum homeopatia
          • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 14:06
            No cóż sorry za stwierdzenie ale masz dość dziwne niektóre
            poglądy.Nie znasz mnie ani sytuacji a wysnuwasz tak daleko idące
            wnioski że szok.W zyciu nie wszystko jest takie proste jak piszesz,a
            cóż jeśli tak prosto z mostu mówisz o swojej chorobie i masz takie
            wyrozumiałe środowisko to cóż można tylko pozazdrościć widocznie
            zyjemy na innych planetach
            • qbishtal Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 16:48
              Martini, ludzie naprawdę patrzą na nas inaczej jak się dowiadują że ktoś jest chory. To się czuje jak jesteś wśród znajomych, nie takich bliskich, ale ludzi, których poprostu znasz a oni wiedzą o twojej chorobie.
              Wcale się nie dziwię że chucky miał dosyć mówienia prosto w twarz o swojej chorobie na początku każdego związku, jeżeli to dawało opłakany efekt. Pewnie sam bym się wreszcie związał z jakąś dziewczyną bez mówienia jej o tym, jeżeli miałbym napady co 3-5 miesięcy. Poprostu chciałbym wreszcie doświadczyć tego, co większość ludzi ma na codzień.
              Sama sytuacja, że jesteś zakochany przez 3 lata i nagle po trzech latach dostajesz napadu i całość się kończy... to świadczy tylko o tej dziewczynie. Moim zdaniem powinno być zupełnie odwrotnie, to powinno was związać jeszcze mocniej. To moje zdanie.

              Ja już jestem 5 lat zaobrączkowany i powiem szczerze, że trzeba się naprawdę dobrze dobrać a epi nie ma tutaj żadnego znaczenia :)
              • very.martini Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 17:33
                > Martini, ludzie naprawdę patrzą na nas inaczej jak się dowiadują
                że ktoś jest c
                > hory.

                Nie mówię, że nie, ale ja nie czuję się wrzucona do wora z napisem
                "odpad". Ostatnio jak wylądowałam w szpitalu i musiałam zadzwonić do
                pracy i powiedzieć, że trochę mnie nie będzie, to następnego dnia
                miałam na sekretarce wiadomość od szefowej ze słowami wsparcia - w
                sumie nie musiała tego robić, nie? Wystarczyło, że sekretarki w
                biurze wiedziały i zorganizowały zastępstwa za mnie.
                Może mam dziwne podejście, ale jak tylko się da wtrącić o epi, to
                mówię, że choruję - nie obnoszę się z nią ,ale też nie ukrywam. To
                jest mój pomysł na odczarowywanie jej wśród ludzi. Jest okazja - to
                wspominam, ale nie na zasadzie jojczenia. Myślę, że jak zobaczą, że
                nie mam trzech głów, w restauracji nie trzeba mi czytać na głos
                menu, lubię siatkówkę, mam swoje poglądy na parę spraw i w dodatku
                jeszcze bez makijażu z domu nie wychodzę, to może przełamię ten
                okropny stereotyp. Ale to mój sposób. Może macie inne.

                > obie na początku każdego związku, jeżeli to dawało opłakany efekt.
                Pewnie sam b
                > ym się wreszcie związał z jakąś dziewczyną bez mówienia jej o tym,
                jeżeli miałb
                > ym napady co 3-5 miesięcy. Poprostu chciałbym wreszcie doświadczyć
                tego, co wię
                > kszość ludzi ma na codzień

                Ja akurat byłam sama przez 5 lat, wiodąc wygodne życie singla, hehe,
                związałam się akurat, jak mi się problem pojawił na nowo po raz
                kolejny:P

                > esz napadu i całość się kończy... to świadczy tylko o tej
                dziewczynie. Moim zda
                > niem powinno być zupełnie odwrotnie, to powinno was związać
                jeszcze mocnie

                A ja już napisałam parę pięter wyżej - gdybym się po trzech latach
                dowiedziała, że ktoś mnie okłamywał ukrywając przede mną prawdę, to
                bym się po prosty obróciła na pięcie i tyle by mnie oglądał, żebym
                potem miała miesiące przepłakać. Jeśli nie był szczery raz, to mam
                pełne prawo zakładać, że nie będzie szczery i drugi, niestety...
                Gdyby zachorował JUŻ będąc ze mną, to kompletnie, kompletnie inne
                halo, ale taka sytuacja... Fuj. Nie mowię, że zachowała się
                najpiękniej, ale doskonale ją rozumiem. Gdyby ktoś mi ściemniał
                latami, to nie miałabym skrupułów, żeby trzasnąć całą jego miłością
                o podłogę - a wiecie czemu? Bo byłabym zdrugzgotana tym, że nie ufa
                mi na tyle, żeby mi powiedzieć, o co chodzi, i boi się mojej
                reakcji. Poza tym, nie oszukujmy się, nie każdy chce - i nie od
                każdego można wymagać - że będzie chciał żyć w związku z chorą
                osobą. Ja na przykład wiem, że nie wyobrażam sobie siebie w układzie
                z kimś z na wózku, ale nie uważam, żeby mnie to przekreślało jako
                człowieka. Znam ludzi na wózkach, nie unikam ich, ale wiem, że fakt,
                że są niepełnosprawni ruchowo przekreśla ich jako moich partnerów
                życiowych i koniec - a wcale nie mowię przez to, że są w jakikolwiek
                sposób gorsi ode mnie czy reszty społeczeństwa. Mam prawo do tego,
                żeby marzyć o partnerze, który będzie, nie wiem, ganiał się ze mną
                po schodach:P i nie można mnie przez to piętnować. Może ta
                dziewczyna wymarzyła sobie start w dorosłe życie z kimś zdrowym, bo
                w dzieciństwie przeszła traumę życia z babcią umierającą przez rok w
                pokoju obok - nie bronię jej, ja po prostu staram się ją zrozumieć:)
                I gdyby ze mną też ktoś nie chciał być, bo jestem chora, no to
                trudno, byleby to z klasą załatwił.

                16%VOL
                22%VAT

                --
                takie tam... forum homeopatia
                • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 18:52
                  Proszę Cię kobieto Ty chyba nie wiesz o czym piszesz.Nie znasz mnie
                  ani mojej byłej,nie znasz sytuacji a wypisujesz takie głupoty że
                  szkoda gadać.Pomyśl najpierw zanim przyjdzie Ci ochota zabłysnąć na
                  forum.Ale widze u Ciebie i u mojej byłej jedno podobieństwo wasza
                  miłość nie jest naturalna to tylko dana fanaberia.Bo tak jak już
                  powyżej pisałem skoro jest się z kimś przez 3 lata i pieprzy się tej
                  osobie że się ją kocha to sorry gdzie jest ta miłość,w czym się ona
                  objawia?tylko wtedy jak jest dobrze.Z resztą nie wiem po co Ci
                  odpisuje na ten głupi wpis bo widze,że wysnuwasz tak dalekoidące
                  wnioski,że chyba wiesz lepiej ode odemnie samego jak było,poza tym
                  porównywanie przez Ciebie zatajenia w obawie przed utratą faktu
                  choroby do kłmastw jest conajmniej śmieszne i ukazuje Cię tylko w
                  wyjątkowym świetle.Zostaw te swoje mądrości w takim razie dla
                  swojego faceta i zostań może rzeczniczką kobiet bo się w pełni
                  nadajesz.Do obalenia Twojej teori użyje tylko jednego argumentu
                  przez 3lata ta dziewczyna miała wszystko czego chciała,popcząwszy od
                  materialnych spraw po ogromną miłość,zaangażowanie,pełne oddanie
                  stąd dzisiaj mój żal bo nigdy się nie pokłóciliśmy,nigdy nie
                  zasmuciłem ją,nie zaznała przy mnie nigdy smutku.Po czym
                  dowiedziawszy się o chorobie gdzie 20min wczesniej zapewniała mnie o
                  swojej miłości urwała tą znajomość.Jeśli dla Ciebie kobieto jest to
                  normalne i popierasz tego typu zachowania no to cóż żal mi Twojego
                  faceta,właściwie żal mi Ciebie bo bycie tak wyrachowaną osobą jest
                  raczej przykre.Mam nadzieje ze juz nigdy nie spotkam tego typu
                  kobiet,człowiekiem może się nazywać wrażliwa osoba dla której miłość
                  to nie tylko trwanie w szczęściu wprost przeciwnie trwanie przy kimś
                  w nieszcześciu a cóż bycie z kimś tylko na dobre jest raczej bardzo
                  złudne
                  • omen_1990 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 03.06.09, 19:36

                    facet! czytam ten Twój wątek od samego początku i...mam mieszane uczucia. jeśli
                    coś Ci nie wyszło to nie zaczynaj naprawiania błedu od rozliczania wszystkich
                    naokoło - zacznij od rozliczania samego SIEBIE!!!.piszesz że dziewczyna nie
                    kochała Cie bo Cie rzuciła przez durną chorobę i to nie była prawdziwa miłość w
                    takim razie..a jaka była pytam się kurna Twoja miłość skoro bałeś sie zaufać
                    najbliższej Ci osobie??? no pytam sie bo Cie gościu nie rozumiem!nie ufałeś
                    swojej dziewczynie na tyle zeby powiedziec jej o swojej chorobie?masz 23 lata a
                    zachowujesz sie jak gówniarz po prostu.moze najpierw wydoroślej do tego żeby
                    kogoś pokochać? okłamywałeś swoją dziewczyne przez bite trzy lata! a ja się
                    pytam DLACZEGO? zastanów sie nad soba a poźniej zacznij rozliczać swoją -ex
                    Poza tym - znam ten "strach" bo sam tez nie mowiłem swojej dziewczynie o
                    tym...tylko ze ja jej powiedziałem po 2, 3 miesiącach..
                    Myślisz że było mi łatwo? podobno wszystkie mieśnie twarzy mi drgały jak jej to
                    mówiłem;] było mi zajebiście trudno po prostu. ale powiedziałem.i powiem Ci
                    wiecej - uważam że very.martini ma rację. I weź pod uwage że jestem facetem;p
                    jestem po protu obiektywny.
                    z drugiej strony choroba nie jest az takim powodem dla którego moznaby kogoś
                    rzucać od razu ale... Ty także zawaliłeś.
                    przykro mi to pisać ale mam wrażenie ze rozpocząłeś ten wątk bo myślałes ze
                    kazdy będzie Cie pocieszał - a stało sie na odwrót..na drugi raz powiedz od razu
                    chyba ze nie potrafisz zaufac swojej własnej dziewczynie na tyle.
                    I jeszcze jedno - pomysł ze znalezieniem sobie dziewczyny z EPI jest wg mnie:
                    durny, dziecinny i po prostu kreteński nie obraź sie..pomyslałes np że wtedy
                    Wasze dzieci beda na 99% tez mieć tą pieprzoną chorobę? pozatym wspólna choroba
                    to nie jest wcale gwarancja szczescia...moze zastanów sie najpierw nad definicją
                    pojecia Miłość?
                    Pozdrawiam.
                    • qbishtal Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 04.06.09, 11:35
                      Ja chce to wszystko do czegoś porównać.
                      Większość ludzi tutaj pisze, że ukrywa swoją chorobę składając podanie o pracę. To przecież też jest kłamstwo i to na dodatek na tej samej zasadzie. Nikt tego na forum nie piętnuje. Dlaczego? Bo wszystkim na tej pracy mocno zależy, chcieliby pracować i chcieliby mieć to co inni. Może nie jest to dokładnie to samo, bo miłość i praca różnią się od siebie, ale zasada jest podobna.
                      Czemu wtedy wszyscy się użalają nad takimi osobami, które nie mogą znaleźć pracy?

                      Sam nie wiem też, czy słowo kłamstwo jest odpowiednim słowem. Jeżeli zataisz chorobę, kiedy prosisz kogoś o rękę, czyli o bycie razem przez resztę życia, wtedy rozumiem, jest to kłamstwo. Jeżeli natomiast jesteście w związku jeszcze przed ślubem, uważam że jest to zbyt mocne słowo. Trzeba się najpierw poznać, zobaczyć kim jest druga osoba a następnie, kiedy jest już jakaś akceptacja dla związku, o tym powiedzieć. To może trwać długo. Wtedy jeszcze jest wyjście, dziewczyna może odejść ale to już jest jej decyzja.

                      Jeżeli na początku słyszysz: "sorry ale mam padaczkę", to większość ludzi u nas w Polsce wyobraża sobie nie wiadomo co. Nie wiedzą co jaki czas ktoś dostaje napadu i jaki to jest rodzaj padaczki, na czym polega - bo są przecież różne jej rodzaje. Samo słowo PADACZKA odstrasza ludzi. Taka jest u nas świadomość ludzi o epilepsji.

                      ...koniec, bo się rozpisałem.
                      • very.martini Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 04.06.09, 11:40
                        > rodzaje. Samo słowo PADACZKA odstrasza ludzi. Taka jest u nas
                        świadomość ludzi
                        > o epilepsji.

                        ... i zatajając swoją chorobę latami nawet przed najbliższymi,
                        faktycznie w fantastyczny sposób walczymy ze stereotypami:PPP


                        16%VOL
                        22%VAT

                        --
                        takie tam... forum homeopatia
                          • omen_1990 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 04.06.09, 14:16
                            hehe:)
                            wiecie co aja Wam powiem tak: moze masz troszke racji qbishtal ze kłamstwo to
                            zbyt mocne troche słowo - okey zgadzam sie. ale nie zparzeczysz ze to nie w
                            porzadku? poza tym weź pod uwagę że jeśli Twój partner/partnerka bedzie
                            uprzedzony to wtedy przynajmniej nie dostanie zawału serca ze strachu jak coś Ci
                            sie zacznie dziać..poza tym..jesli ktos ma Cie rzucić z powodu EPI to nie ma dla
                            mnie róznicy czy zrobi to od razu na poczatku znajmosci czy po trzech
                            latach..szkoda tylko marnować czas na jakieś ukrywanie, zatajanie i takie tam
                            pie*doły;)
                            Ja miałem to szczęście że trafiłem naprawde na wspaniałą dziewczynę,
                            która nie żyje stereotypami;)
                            POzdrawiam;p
                            • qbishtal Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 04.06.09, 16:22
                              omen, no właśnie... to nie jest takie proste :)
                              Powiedzieć, czy nie? Na początku, czy później? Czy to jest kłamstwo, czy coś innego? Tak źle a tak jeszcze gorzej.
                              W końcu po to jest to forum, żeby się każdy mógł wygadać :)
                            • unusual_me Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.07.09, 22:23
                              omen_1990 napisał:

                              > hehe:)
                              > wiecie co aja Wam powiem tak: moze masz troszke racji qbishtal ze
                              kłamstwo to
                              > zbyt mocne troche słowo - okey zgadzam sie. ale nie zparzeczysz ze
                              to nie w
                              > porzadku? poza tym weź pod uwagę że jeśli Twój partner/partnerka
                              bedzie
                              > uprzedzony to wtedy przynajmniej nie dostanie zawału serca ze
                              strachu jak coś C
                              > i
                              > sie zacznie dziać..poza tym..jesli ktos ma Cie rzucić z powodu EPI
                              to nie ma dl
                              > a
                              > mnie róznicy czy zrobi to od razu na poczatku znajmosci czy po
                              trzech
                              > latach..szkoda tylko marnować czas na jakieś ukrywanie, zatajanie i
                              takie tam
                              > pie*doły;)
                              > Ja miałem to szczęście że trafiłem naprawde na wspaniałą
                              dziewczynę,
                              > która nie żyje stereotypami;)
                              > POzdrawiam;p

                              Sama prawda. Ja przeżyłam szok i to nie mały, gdy mój chłopak poddał
                              mnie takiej "próbie". Stało się to nie później niż po 5 miesiącach
                              znajomości, i niestety, po kilku jego zaprzeczeniach na moje pytania,
                              że chyba ma jakąś chorobę? Później się zarzekał, że to dlatego, że
                              nie chciał mnie stracić. Byłam oburzona, że miał mnie za taką, co by
                              odeszła w takiej sytuacji, mimo, że wtedy tylko się spotykaliśmy, to
                              nie było nic poważnego. Wolałabym jednak wiedzieć wcześniej -
                              wiedziałabym czego się spodziewać i jak mam w razie czego zareagować!
                              Jeśli miała odejść to nie lepiej, żeby odeszła na początku?
                              Chyba, że strategia opiera się na tym, że najpierw rozkochać i
                              przywiązać, żeby jak już się dowie, to było jej trudniej odejść? To
                              naprawdę nie w porządku! I rozumiem wątpliwości takiej osoby...
                              Ja wiem, że to się mogło zdarzyć, wiem po moim mężu... Ale 3 lata to
                              przesada (choć mój mąż pewnie gdyby nie miał ataku tak długo, też bym
                              się nie dowiedziała). I nie mam pojęcia, jakbym wtedy zareagowała -
                              po trzech latach... na pewno miałabym wtedy poważne wątpliwości co do
                              jego szczerości i zaufania jakim mnie darzy, oraz sposobu, w jaki
                              mnie postrzega i czy warto z kimś takim iść dalej.

                              Po prostu należy z tego wyciągnąć takie wnioski, że się mówi na
                              początku i już. Pan powyżej ma rację :)
                      • misiakowalska Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 06.06.09, 18:28
                        Najeżdżasz na swoją była kobiete, ok., zostawila Ciebie, wtedy kiedy ją
                        potrzebowales. Oburzasz się na ludzi, którzy napisali, ze nie powedziales jej o
                        swojej chorobie, bo bales się odtracenia. No to dlaczego jej nie powiedziales???
                        Bo ja naprawde tego nie rozumiem.
                        Ja powiedzialam mojemu chlopakowi na samym poczatku, było to dla mnie oczywiste.
                        Przewidywalam jak się zachowa, nawet nie przeszlo mi przez mysl ze odejdzie, ale
                        wstydzilam się. Zapytalam się czy ma jakies pytania itd. Twoja dziewczyna
                        dowiedziala się okreslilabym to „z grubej rury”. Ja bym nie zostawila kochanej
                        osoby, ale przyznam, ze mialabym niesamowite watpliowsci, spowodowane tym, ze mi
                        nie powiedziala. Przeciez mogla mnie ostrzec i przygotowac.
                        Pozdrawiam.
                        Ps. Nie zgadzam się ze dziewczynom chorym na epi jest latwiej...niedorzeczne
                        stweirdzenie
                    • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 04.06.09, 14:29
                      ROZBAWIŁEŚ MNIE TYM SWOIM WPISEM,NIE ZNASZ MNIE A DOSZEDŁEŚ DO
                      TAKICH WNIOSKÓW ŻE UFFFFF NO CÓŻ TAKIE SĄ MOŻLIWOŚCI NETA.NO WIĘC
                      ZACZNIJMY OD TEGO ŻE NIE UŻALAM SIĘ I NIE SZUKAM W NIKIM
                      POCIESZENIA,MIERZYSZ MNIE CHYBA SWOJĄ MIARĄ BO NAWET MI TO PRZEZ
                      MYŚL NIE PRZESZŁO.CO DO MIŁOŚCI OŚWIEĆ MNIE W TAKIM RAZIE ZNAWCO
                      CZYM JEST MIŁOŚĆ?BO DLA MNIE JEST BYCIEM Z UKOCHANĄ OSOBĄ NA DOBRE I
                      ZŁE,NIE TYLKO NA DOBRE.JA NIE TWIERDZE ŻE DOBRZE ZROBIŁEM ZATAJAJĄC
                      PRZED NIĄ TEN FAKT,W KOŃCU MUSIAŁO BYC TO DLA NIEJ SPORYM SZOKIEM
                      ALE NIE PRZEMÓWI MI TEŻ NIKT ŻE JEST TO POWÓD DO ZERWANIA Z OSOBĄ
                      KTÓREJ CHWILE WCZEŚNIEJ SIĘ MÓWIŁO ŻE SIĘ JĄ KOCHA.NIE CZEPIAM SIĘ
                      LUDZI ZDROWYCH PRZECIEŻ 3/4 MOICH ZNAJOMYCH TO ZDROWE OSOBY,BOLI PO
                      PROSTU TO JAK SPOŁECZEŃSTWO POSTRZEGA CHORYCH NA PADACZKE,JEŚLI WY
                      TEGO NIE WIDZICIE TO ALBO JESTEŚCIE TAK NAIWNI ALBO PO PROSTU
                      UDAJECIE NA FORACH OSOBY CHORE I PISZECIE TAKIE GŁUPOTY.ŻADNA OSOBA
                      Z PADACZKĄ NIE POWIE MI ŻE EPILEPTYCY SĄ NA RÓWNI TRAKTOWANI PRZEZ
                      SPOŁECZEŃSTWO.I DARUJCIE SOBIE WPISY ŻE JEST INACZEJ.W OGÓLE KOLESIA
                      TEGO OMENA CAŁEGO NIEZLE FANTAZJA PONIOSŁA,WEZ SIE ZASTANÓW CO
                      PISZESZ,JESLI JA MAM NABYTA PADACZKE TO JAK MOJE DZIECKO MOZE SIE Z
                      NIA URODZIC Z TEGO CO SIE ORIENTUJE TO JEST TO NIEMOZLIWE,A
                      PRZYNAJMNIEJ NIE BARDZIEJ NIZ W NORMALNEJ RODZINIE.TAK WIEC NIE
                      ZABIERAJ GŁOSU NA PISANIE TAKICH FARMAZONÓW,CIESZY MNIE ZE JESTES
                      SZCZERY I TAKI INTELIGENTNY ALE UMORALNIAJ SWOJA KOBIETE A MOJE
                      POGLADY ZOSTAW W SPOKOJU.SĄDZĄC PO TWOIM NICKU JESTEŚ 5LAT MŁODSZY
                      ODE MNIE WIĘC NIE GADAJ MI TU O SWOICH MIŁOŚCIACH,JAK JUŻ JĄ
                      PRZEŻYJESZ TO ZABIERAJ WTEDY GŁOS,JAK MIAŁEM 16LAT TO TEŻ SIE TYM
                      CHWALIŁEM ALE PO KILKU ZWIĄZKACH W KTÓRYCH POWODEM DO ZERWANIA BYŁ
                      FAKT CHOROWANIA GDY POZNAŁEM MOJA EKS WYSTRASZYŁEM SIE ZE I JĄ
                      STRACE I DLATEGO MILCZAŁEM I NIE PIEPRZ MI KOLEŚ O OKŁAMYWANIU BO
                      NIE ZNASZ MNIE A WYSNUWASZ TAKIE WNIOSKI ŻE ŻAL DUPE ŚCISKA.JAK
                      DOROŚNIESZ TO SIĘ ZACZNIJ UDZIELAĆ
      • sara_32 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 14.12.14, 15:51
        Bzdury - kłamstwo czasami można wybaczyć - zdrady nie. Brak przygotowania i brak wiedzy na ten temat spowodowało to, że była w szoku. Również brak zaangażowania w związek. Miłość rodzi się powoli i długo lecz umiera szybko. Czy porzuciłabym chłopaka, czy dziewczynę, gdybym kochała? Na pewno przez pierwsze dni musiałabym ochłonąć - później bym zapoznała się z chorobą i ewentualnymi powikłaniami (ciąża - dziecko) Lekarz nie gryzie. Na pewno porozmawiałabym poważnie z chłopakiem. Na pewno poprosiłabym w tym wypadku o jego kartotekę i sprawdziłabym jak często chodzi do lekarza i czy poważnie traktuje zalecenia lekarzy. Czyli wizyty, badania, branie leków, postępy. Dopiero wówczas podjęłabym decyzję. Na samym początku po napadzie postawiłabym warunek, że jeżeli udostępni te dane wszystko będzie do załatwienia i do przyjęcia. Ale warunek musi być spełniony. Odpowiedzialność za rodzinę jest najważniejsza i drugą osobę trzeba traktować poważnie nie instrumentalnie. Czyli jest bo jest i służy do zamiatania i prania. Pozdrawiam odpowiedzialnych epileptyków, którzy na samym początku zabierają na spacer kobietę po pewnym czasie znajomości i wyznają prawdę. Znam związek który się rozpadał i właściwie już się rozstali. Chłopak został napadnięty i stracił rekę prawą. Dziewczyna do niego wróciła i pomagała jemu w najcięższych pierwszych chwilach, podczas gdy inni patrzyli się z boku ona wzięła na siebie ten trud. Wcześniej wszyscy byli przeciwko niej i uważano ją za przyczynę wielu kłopotów. Czy słusznie? Kto teraz czuje się nieswojo? Ona czy ludzie, którzy na samym początku rozwalili ten związek?
    • haji Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.06.09, 21:38
      Bez przesady, nie można się zamykać w jednym kręgu. Ja jestem związany z
      dziewczyną chorą na epi od półtora roku. W tym roku bierzemy ślub. Jakoś choroba
      nam nie przeszkodziła. Ukrywanie choroby nie ma sensu. Możesz kogoś stracić
      tylko dlatego, że go/ją okłamałeś. Mi moja narzeczona powiedziała na początku,
      dała mi szansę wycofać się. Nie skorzystałem :P.
      Są ludzie, którzy od razu uciekną, a są tacy, którzy tego nie zrobią. Norma,
      takie jest życie. I nie ma co z tego tytułu drzeć szat. Życie toczy się dalej.
      Powodzenia życzę.
      • misiakowalska Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 03.06.09, 10:32
        nie rozumiem poczucia krzywdy odoby ktora zalozyla ten post. Ty miales prawo ja
        oklamac i skrzywdzic (przeciez ja kochales), ona miala idac tym tokiem myslenia
        prawo do tego zeby Ciebie zostawic (a to ze juz Ciebie kochala to inna sprawa).
        Ps.uwazam ze jednak jestes mocny psychicznie, jezeli przez trzy lata dawales
        rade przed nia to ukrywac, wiedzac ze moze sie to wydac.
        I jeszcze jedno dlaczego ludzie chorzy krytykuja zdrowych, ze nie chca wiazac
        sie z chorymi???To nie jest wina zdrowych, ze my mamy taka przypadlosc, kazdy ma
        prawo wybrac z kim chce byc. Jedni chca byc z niebieskookim przystojniakiem z
        lewa reka dluzsza od prawej, a drudzy...:):):).
        • unusual_me Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 02.07.09, 23:28
          Racja. jeśli "zdrowy" chce się wiązać z "chorym" to ma prawo wiedzieć
          od początku w co się pakuje. Np. wiążąc się z osobą niesprawną ruchowo,
          widzimy na co się piszemy, i takie związki też są. Trochę to
          niedojrzałe i emocjonalnie okrutne, pozwalać się komuś zaangażować,
          zostawiając taką "niespodziankę" na później.
    • odiczek11 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 04.06.09, 16:17
      Jestem pewna,że znajdziesz tą druga połówkę. Też panicznie się bałam
      o tym powiedzieć.Mój mąż a wtedy chłopak dowiedział sie tym jak
      wyszlismy z baru( zaciągnełam go tam aby walnąć piwko na odwagę a
      jego żeby się wyluzował).A dowiedzał się naocznie bo dostałam napadu.
    • igotepi Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 07.06.09, 18:38
      >Ja bym nie zostawila kochanej
      osoby, ale przyznam, ze mialabym niesamowite watpliowsci, spowodowane tym, ze mi
      nie powiedziala. Przeciez mogla mnie ostrzec i przygotowac.



      ja jestem zdrowa- moj chłopak niestety nie....ale nasza sytuacja jest troszke
      inna- jesteśmy razem prawie sześć lat,od 5 mieszkamy razem a on ma epi od prawie
      dwoch. Byłam swiadkiem jego pierwszego ataku i kolejnych paru tez- zawsze lapie
      go we snie-duze napady z krzykiem, ktore stawiaja w nocy na równe nogi- i jakos
      go do tej pory nie zostawilam-choc musze przyznac ze jest mi ciezko, szcegolnie
      gdy patrze na niego w srodku nocy, calego spietego, telepiacego sie i z
      wywrocynymi galkami ocznymi do gory i nie moge nic zrobic zeby to zakonczyc czy
      mu pomoc. Ja nie mialam mozliwosci zeby mnie ostrzegl czy cos, bo sam o tym nie
      wiedzial,ale dala bym duzo zeby wiedziec wczesniej.Jego pierwszy atak byl dla
      mnie szokiem i mimo, iz wczesniej wiedzialam co nie co na temat epi (z
      wyksztalcenia jestem nauczycielem WF i w okrojonym zakresie przerabialismy
      "kilka" chorób)nie zorientowalam sie ze to jest to(zbyt duze emocje) stanelo mu
      serce i przestal oddychac na chwile, pomyslalam ze to zawawal, a kolega ktory
      wtedy u nas nocowal,nosil sie zamiarem reanimowania go!!! TOTALNA BZDURA
      (dopiero lekarz z karetki nas uswiadomil) ale to jest wlasnie nieswiadomosc o
      tym ze NAJBLIZSZA NAM OSOBA JEST CHORA! Partnerzy osob chorych powinni wiedziec,
      by moc sie odpowiednio zachowac w razie napadu i dochodzi jeszcze kwestia
      zaufania-tez bym sie zdenerwowala gdyby moj chlopak ukrywal to przez tak dlugi
      okres- tez pewnie bym go zostawila i nie dlatego ze ma epi.
      • tabby1 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 09.06.09, 06:08
        Cześć Chucky,
        ja tam kopnęłabym w tyłek każdego faceta, który przez trzy lata bał się
        powiedzieć mi prawdę o tak ważnej rzeczy. Nie pomyślałeś jak mogła się poczuć
        Twoja dziewczyna? Akurat się zachowałeś bardzo niedojrzale moim zdaniem.
        A pomyśl co ona by przeżyła gdyby zobaczyła Twój atak tak ni z tego ni z owego i
        nie wiedziała co się dzieje i pomyślała, że umrzesz.
        Ja jestem chora od 24 lat lat, ale zawsze uprzedzam ludzi b. szybko o chorobie,
        nie chcę narażać ich na przerażenie. Nie boję się odrzucenia. Mało jest
        nietolerancyjnych bufonów w moim środowisku.
        Spróbuj uprzedzać, może się mile zaskoczysz.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • chucky1235 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 09.06.09, 12:52
          Heh wszyscy zauważyłem wielce mnie tutaj krytykują,wszyscy tacy
          mądrzy,rozsądni i rozważni tylko mam jedno pytanie dlaczego w takim
          razie padaczka należy w Polsce do przypadłości które ludzie
          najskrzętniej ukrywają w obawie przed odrzuceniem?Skoro wszyscy
          jesteście tacy otwarci i szczerzy to skąd się biorą te dane
          statystyczne.Może są fałszywe skoro na forach epileptyków widzi się
          tylko same otwarte osoby,które nie mają problemu z oznajmianiem
          innym o swojej chorobie.Po za tym jeśli już bierzecie się za
          krytyke,którą z resztą szanuje i zawsze biorę pod uwagę musicie
          wiedzieć o tym,że Ona nie zerwała ze mną z powodu zatajenia tego
          faktu.Zerwała ze mną z powodu tego,że choruje na
          padaczke.Porozmawiała z rodzicami,którzy do tego momentu uważali
          mnie za idealnego zięcia no i stwierdzili,że będąc w młodym wieku
          stać ją na wybór a wiadomo,że może sobie będąc bardzo śliczną
          dziewczyną wybrać innego ale zdrowego faceta.Boli mnie nie fakt że
          zerwała bo tak się w życiu zdarza tylko fakt z jakim wyrachowaniem
          to zrobiła.Nie mowcie mi tutaj o znajomych itd ponieważ sam mam
          spore grono znajomych i każdy wie o mojej chorobie ale to co innego
          bo oni dowiedzili się pozniej,wiedzieli jaki jestem i niczego to nie
          zmieniło ale nikt mi nie powie że nie jest inaczej kiedy mówi się o
          swojej chorobie na wstępie.Spoko można sie oszukiwać że ludzie w
          Polsce są tolerancyjni,że traktują normalnie epileptyków pytanie
          tylko po co się oszukiwać?Nie jestem osobą negatywnie nastawioną do
          społeczeństwa wręcz przeciwnie jestem optymistą i pomimo tego,iż nie
          miewam już napadów i odstawiam leki zawsze będe czuł się
          zintegrowany z epileptykami i zawsze będe walczył o to aby
          postrzegano ich jako normalne osoby bo z tym w Polsce bywa
          róznie.Nie twierdze ze wszyscy patrza na chorych jak na gorszych ale
          wielu niestety tak
          • mirella67 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 10.06.09, 17:13
            Krytykę też trzeba umieć przyjmować, kolego. Nikt nie twierdzi, że w
            Polsce jest to dobrze postrzegana choroba. Jest to wina stereotypów
            i po części też samych chorych, którzy wolą to ukrywać, niż otwarcie
            mówić wszystkim dookoła, że jest to normalna choroba, z którą
            normalnie się żyje, pracuje, kocha, ma dzieci. Nie spotkałam się z
            nietolerancją, a wręcz przeciwnie zawsze z chęcia pomocy.
            To prawda, że ani w pracy, ani w nowym związku nigdy nie mówiłam
            na "dzień dobry" - hej, mam padakę i bójcie się wszyscy - Starałam
            się, aby ludzie mnie poznali i wtedy po paru tygodniach bez
            narzekania i robienia z tego afery opowiadałam ile mam napadów i
            jakie i jak mi wtedy pomóc. To ostatnie ludzi najbardziej zawsze
            interesowało. Także nie kieruję się tu ani statystykami, ani
            obiegowymi opiniami. Pogodziłam się z chorobą, odczarowałam ją dla
            siebie i swoich bliskich - nawet moje 7-letnie dzieci wiedzą co to
            jest epi i "jak mamusia wtedy wygląda" - ażeby tak nie wyglądała to
            musi trochę łykać tabletek... i tak juz od 30 lat.
            Myślę, że walczyć trzeba. Spróbuj zorganizować grupy wsparcia, może
            jakieś spotkanie na swoim terytorium, może podepnij sie pod jakąś
            fundację. Tyle, że chętnych do takich działań jest mało. Największą
            walkę ze stereotypami musimy stoczyć sami ze sobą - gdy się
            ujawniamy.
            Dziewczyną się nie przejmuj - jeśli rodzice mają taki wpływ na nią i
            taka argumentacja ją przekonała - nie wróżyłabym takiemu związkowi
            wiele szans. I dobrze, że akurat epi przyspieszyła tutaj sprawę.
            Taki jest mój osąd sprawy, nie mylić z krytyką.
          • unusual_me Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 03.07.09, 00:47
            Przemknęło mi to właśnie przez głowę - podejrzewałam jej rodziców.

            Bardzo wielu ludzi tak by postąpiło, nawet część osób z mojej
            rodziny, których uważam za dobrych i mądrych, gdy dowiedzieli się już
            po ślubie, powiedzieli, że nie dopuściliby do tego małżeństwa gdyby
            wiedzieli...

            Także rozumiem tym bardziej Twój lęk, bo i nie cała moja rodzina wie
            o chorobie męża do dziś...

            I nie żałuj, widać to nie była miłość, jeszcze spotkasz lepszą a to
            ona będzie żałować :)

            Powodzenia :)
    • ak-69 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 09.06.09, 10:09
      Przed 2 laty wznowiłem po długiej przerwie naukę i pierwszą rzeczą jaką powiedziałem ludziom z grupy (po CZEŚĆ) było to, że choruję. Zdawałem sobie sprawę jaka będzie ich reakcja przy moim pierwszym ataku i ich stan nerwów. Wolałem tego uniknąć.
    • mart-a30 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 16.07.09, 20:21
      mowilam:<kto mnie taka zechce>? ale nie mozna kochac i oszukiwac bo jesli
      kochasz prawda jest najwazniejsza i na moim przykladzie : kocha mnie taka jaka
      jestem a ja jego! kiedys spytalam jego jak mozesz mnie kochac taka chora? wiesz
      co mi odpowiedzial? spytal mnie -ze gdyby on byl chory czy nadal bym kochala go?
      to bylo oczywiste ze choroba poszla na drugi plan wkoncu! a milosc sprawila ze
      nie mysle juz o swojej chorobie a mysle o nas ! a w razie zlego samopoczucia
      hihiih jestesmy razem! sproboj byc soba ! zaslugujesz na milosc !mimo wszystko!
    • goska1976 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 10.11.09, 17:02
      witaj. Ja tez choruje ne epilespje od 21 lat i jestem po dwóch nie
      udanych zwiazkach. Wszystko sie rozsypało przez epilepsje. Obecnie
      jestem sama i sama równiez wychowuje 7-letniego syna. Jest ciezko
      poniewaz gdzie w duszy doskwiera mi brak tej drugiej połowki.:(
      pozdrawiam Gosia
    • czikita1233 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 24.11.09, 20:23
      wspolczuje wam.Ja mam 23 lata i trafilam na mezczyzne ktory rozumie moja chorobe
      w grudniu bierzemy slub.Zawsze w czasie atakow mi pomaga i nigdy nie pomyslal ze
      przez moja chorobe mielibysmy nie byc razem.Zato moj 1 facet gdy dostalam przy
      nim ataku powiedzial tylko:smiesznie wygladałas
        • karolina1984_niunia Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 29.11.09, 23:15
          Powiem tak autor tego posta to straszny egoista. Nie uważasz, że osoba która
          pokłada swoje uczucia u osoby której ufa zasługuje na prawdę?? i proszę nie mów
          że nie wiemy w jakiej sytuacji jesteś bo wszyscy dobrze wiemy jak jest. Hello!!
          wiemy przecież, że jest ciężko zaufać i mówić wszystkim w około, że jest się
          chorym. Piszesz tego posta oczekując, że wszyscy potwierdzą Cię w przekonaniu,
          że masz rację ludzie są okropni,bo tak nas traktują. Nie bronię ludzi którzy
          traktują nas jak chorych psychicznie czy jak odmieńców ale zauważ, że sam się do
          tego po prochu przyczyniasz. Chowasz przed wszystkimi swoja chorobę więc czego
          oczekujesz od innych że, będą Cię za to kochać. Jakby nie było to jest oszustwo
          ukrywać przed kimś kogo się kocha taką chorobę. Nie trzeba przypominać ile
          rzeczy nie wolno nam robić chociażby spać regularnie. Całe nasze życie to trochę
          inna bajka. A co do miłości to powiem tyle osoby które szufladkują z powodu
          jakiejś choroby nie są nikogo warte. To takie moje skromne zdanie. Ja na
          szczęście znalazła osobę która mnie kocha i znalazłam w sobie siłę powiedzieć
          jej od razu jak się sprawa ma. Życzę Ci mieć tyle odwagi ile miałam ja.
    • sysa26374 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 21.12.09, 17:09
      Właśnie! Skąd ja ten problem znam?! Od dzieciństwa chorowałam na
      epilepsję i poznałam wielu ludzi z tą chorobą. Około dwóch lat temu
      w szpitalu poznałam chłopaka, który też na to choruje, z czaem
      zakochaliśmy się w sobie. Doskonale wzajemnie się rozumiemy...
      Ale co z tej milości, jak moi rodzice nie chcą Jego zaakceptować?
      Tym bardziej teraz, gdy jestem już prawie rok czasu po operacji i
      nie mam ataków, a On niestety nie mógł przejść tego zabiegu!!!
      Rozumiem ich, że boją się o mnie i nie chcą źle, ale ja Go kocham!!!
      I to nie z litości! Mówią, że sama się nacierpialam, a teraz jak
      jest lepiej, to biorę na siebie taki krzyż do dźwigania! No jak tak
      można?! Nie wiem co mam robić, bo postawili mi alternatywę:
      albo "My" albo "On"!
    • moniczka974 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 10.01.10, 12:44
      Cześć. Mam 35 lat a zaczęłam chorować od 15 roku życia. Poznałam chłopaka w
      wieku 21 lat też mu nic nie powiedziałam. Któregoś dnia dostałam przy nim atak.
      Bardzo się zmartwił ale mnie nie zostawił . Wszystko mu wytłumaczyła co i jak ,
      że nie choruję od urodzenia, że każdej innej osobie na świecie też się to może
      przydarzyć .Teraz jestem od 14 lat jego żoną mamy 2 dzieci , one nie są chore
      lekarka powiedziała ,że to bardzo minimalny procent możliwości ich zachorowania
      na tą chorobę. Ta dziewczyna, z którą byłeś za mało cię kochała. Jeszcze
      znajdziesz swoją połówkę i będziesz żyć szczęśliwie jak ja z moim kochanym
      mężem. Powodzenia i pozdrawiam.
    • czesio.dwa Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 15.01.10, 20:11
      ja poznałem swoją dziewuchę przez gg i nie powiedzialem jaj od razu - to wiadome dopier jak zagadała o prawku to jej pioeiedziałem że chciałbym ale nie moge i tak to sie zaczeło.Założyliśmy sie o butelke mineralnej że zemno skonczy troche sie musiałem produkować jak jej to powiedzieć że na to choruje - a tu prosze ona do mnie -choć bo coś dobrego na ciebie czeka'' sama sie domyśliła, butelke mineralnej przegrałem, po roku jej sie oświadczyłem i jesteśmy już 4 lata ze sobą.
      • sysa26374 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 19.01.10, 09:04
        Hmm! tylko pozazdrościć! Nie rozumiem, dlaczego moi rodzice nie chcą
        zaakceptować chłopaka, który jest chory na epilepsję! Sądzą że będę
        miała przechlapane życie, nie będę mogła mieć dzieci i wczesniej czy
        później pożałuję takiego wyboru i potem nie będzie odwrotu! Ja się
        nie boję tej choroby, bo sama przez nią przeszłam! A co
        najważniejsze On był szczery i od razu mi powiedział, że ma ataki
        (jak się okazało, słabsze niż moje)!
        Już sama nie wiem jak im to przetłumaczyć.. a może dla nich też
        odległość odgrywa rolę? dzieli nas od siebie ponad 200km.
        • ma_la_m_i Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 07.04.10, 14:55
          Wiesz..z jednej strony w sumie nie dziwie się rodzicom.. chcą dla Ciebie jak
          najlepiej. Nie rozumie tylko dlaczego postawili Ci taką alternatywę ;/ Nie
          powiem... rodzice mojego partnera też nie bardzo chcieli mnie zaakceptować -
          wiadomo - to co pisali już inni - stres związany z atakiem, możliwe problemy z
          zajściem w ciąże itp. Ale jestem z Nim już prawie 2 lata, poznali mnie i teraz
          mam z Nimi naprawdę dobre stosunki mimo tego, że dalej choruje i w leczeniu, że
          tak powiem końca nie widać :) jeżeli Go kochasz, powinni to zaakceptować. W
          końcu chorowałaś na to samo co On. Życzę Ci szczęścia! Każdy z Nas zasługuje na
          miłość :)
          pozdrawiam
          • sysa26374 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 13.04.10, 15:00
            Ja ze swoim spotykam się też już prawie dwa lata, ale co z tego jak
            to wszystko jest ściśle tajne! A jak juz prawda wychodzi na jaw, to
            są wielkie afery w domu i takie właśnie warukni mi stawiają jak już
            pisałam! Niestety inaczej się nie da. Jak nie chcą widzieć na oczy
            nawet żadnego listu od niego, to jak mam im to przetłumaczyć?! Ataki
            mnie nie odstraszają; nie wstydze się, gdy On przy mnie nagle odcina
            się od rzeczywistości! Wręcz odwrotnie, to mnie jeszcze bardziej do
            Niego przywiązuje! Jasne, że to wielka odpowiedzialność... mam tego
            świadomość... ale nie boję się! Nawet psycholog radziła, by się nie
            poddawać temu, co sądzą inni, a iść za głosem serca, intuicji, tak
            by mi było najlepiej.
            Wiem, ze założenie rodziny, własne dzieci to wielkie ryzyko, ale pod
            tym wzgledem juz przyjęliśmy pewne "za" i "przeciw". Od dawna
            nastawiałam się, że dzieci to raczej nie chcę miec. Jak pomyślę o
            wlasnym potomstwie, to jakoś lęk mnie ogarnia do tej pory, choć
            ataków już nie mam! Ale i bez dzieci, tylko dla siebie też da się
            żyć!
    • polo-ela Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 03.05.10, 10:58
      cześć
      Jestem Ela, mam taki sam problem jak ty, nie udało mi się jeszcze znaleźć
      chłopaka,aa bardzo bym chciała mieć. Też próbuję znaleźć. Jakbyś chciał do mnie
      napisać to podaję tobie mój numer gg oraz meila. Numer gg to: 9390116, a meil
      to: poloela@wp.pl
    • piedon Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 18.05.10, 22:03
      Ludzie rozstają się czy to chorzy czy zdrowi.
      Popatrz na to z innej strony - dobrze że to tylko 3 lata straciłeś z nią a nie
      całe życie.
      Jestem z kobietą chorą na epilepsję, jedno co mi dokucza to, to że nie potrafię
      jej pomóc gdy widzę jak ma atak. W tym sensie że wydaje mi się że ona bardzo
      cierpi, boję się że kiedyś może jej się coś stać i nie będzie mnie przy niej.
      Kocham Tę kobietę i nie chcę innej - chcę by ona była zdrowa
      Przyjdzie taki czas i poznasz kobietę która będzie miała na celu Cię kochać nie
      oceniać
      Pozdrawiam
    • rutek9 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 25.05.10, 21:48
      Witaj Kolego!
      Czytam Twoją historię i wydaje mi się, że ta kobieta z którą byłeś
      trzy lata nigdy Cię nie kochała! Gdyby tak było to bez wahania
      została by przy Tobie. Osobiście jestem zdrowy ale poznałem kiedyś
      (18 lat temu)kobietę swojego życia, która choruje na epilepsję i do
      dzisiaj jesteśmy szczęśliwym małżeństwem z dwojgiem wspaniałych
      dzieci. Powiedziała mi o swojej chorobie po jakimś czasie chodzenia
      ze sobą i pamiętam, że po tym fakcie jeszcze bardziej ją pokochałem.
      Jeżeli mogę coś doradzić to zrezygnuj z szukania osoby z podobnym
      problemem i zachowuj się normalnie. Gdy spotkasz kobietę i poznasz
      ją trchę powiedz jej o chorobie. Nadejdzie taki moment, że to będzie
      właśnie ta przeznaczona dla Ciebie. A tak poza nawiasem to jaką masz
      gwarancję, że kobieta z epilepsją chce poznać chłopaka chorego na ta
      samą chorobę???
      Pozdrawiam Sławek
      • sysa26374 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 29.07.10, 14:43
        to prawda, jak się kogoś kocha to bez względu na chorobę! ja się o
        tym przekonałam. Wcześniej pisalam, że wyszłam z epi a moja druga
        połowa nie. Mimo to nie zostawiłam go... tylko miałam problem w
        domu, bo rodzina go nie akceptowała. Ciężko mi było słuchać ich
        ciągłych zastrzeżeń, tak musiałam wytrzymywać przez niemal dwa lata!
        Powiedziałam dosyć tego! Zabrałam się do Niego i mieszkamy już
        razem. Mimo głupich zastrzeżeń, że bedę musiała sie nim opiekować i
        będę kurą domową, zrobiłam swoje i niczego nie żałuję a wręcz
        przeciwnie. Nigdy nie byłam bardziej szczęśliwa i jestem pewna, że
        zdania nie zmienię. Czuję, że to On bardziej opiekuje się mną.
        Wzajemnie się wspieramy, a choroba odchodzi na dalszy plan...
        • laurka_83 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 29.07.10, 21:29
          Witajcie. Powiem ci, że niestety nie każdy zdrowy człowiek jest gotowy na bycie
          z osobą chorą na epi. Nam jest łatwiej związać się z chorą osobą, bo sami
          jesteśmy chorzy i znamy to wszystko od podszewki i wiemy, że da się z tym
          całkiem normalnie żyć. Niestety nasze społeczeń stwo jest mało uświadomione o
          naszej chorobie i z tego wynika jego reakcja. Szczególnie, że atak padaczki to
          nie jest przyjemny widok (nie widziałam, ale miałam i znam zdanie osób, które
          przy mnie wtedy były). Tak sobie pomyślałam, że jakby mój facet przez 3 lata nie
          powiedział mi o tak istotnej rzeczy, po czym byłabym światkiem jego ataku, to
          nie wiem jakbym zareagowała. Powiem ci, że wiem dlaczego jej nie powiedziałeś,
          ale trochę za długo z tym zwlekałeś.
          Ja miałam trochę inną sytuację. Jak mój teraźniejszy mąż zaczął się o mnie
          starać, to też miałam kilka nocy nie przespanych, bo myślałam co mam zrobić. Ale
          powoli sobie to poukładałam i cieszę się, że tak zrobiłam. Zanim zaczęliśmy się
          spotykać tak na prawdę to przez rok czasu się przyjaźniliśmy. Bardzo dużo czasu
          ze soba spędzaliśmy i baerdzo dużo czasu rozmawialiśmy. Na każdy temat (poza
          moją chorobą, bo o niej jeszcze nie wiedział). Jak po roku czasu zaproponował
          mi, żebyśmy zostali parą, to poszliśmy na spacer i po prostu powiedziałam mu jak
          sprawa stoi. Otwarcie powiedziałam mu, że bardzo chiaółabym z nim być, bo go
          kocham, ale jestem chora na epilepsję. Powiedziałam mu, żeby się zastanowił czy
          da sobie radę z tą chorobą i czy nie bedzie to dla niego problemem. Powiem ci,
          że jak mu to mówiłam to było mi naprawdę ciężko, bo byłam świadoma tego, że może
          mnie odrzucić. Ale tak sobie postanowiłam kilka miesięcy wcześniej i tak
          zrobiłam. Jak się rozstawaliśmy po tym spacerze, to mi powiedział, żebym mu dała
          kilka dni.
          Trwało to cały bity tydzień. To był najgorszy tydzień w moim życiu. Nie oddzywał
          się do mnie, a ja wiedziałam, że też nie mogę się odezwać, bo w końcu to ja mu
          zostawiłam prawo do decyzji.
          Tydzień minął. Wieczorem zadzwonił do mnie i porpeosił żebym wyszła z domu. Ja
          byłam przerażona i cała w środku rozwalona. No ale co wyszłam. A tam, mój
          Marcin, stoi z bukietem czerwonych róż, uśmiechem na twarzy, mówi do mnie, że
          zaprasza mnie na randkę. Powiem ci, że wychodząc z domu byłam pewna, że mnie
          zostawi, a on dalej chciał ze mną być.
          Okazało się, że przez ten tydzień on dowiedział się wszystkiego o epilepsji i
          nawet był na wizycie u neurologa, z którym pogadał sobie o tym jak to wygląda ze
          strony medycyny. Jak ja to usłyszałam to byłam w szoku.
          Powiedział mi jeszcze, co mi zapadło w pamięci, że kocha mnie i nie zmieni tego
          żadna moja choroba, że razem damy sobie radę.
          Naprawdę są ludzie, którzy są w stanie żyć z tą chorobą. Jest ich niewiele, ale
          są. Z tym, że sfera uczuć jest sferą, której nie można budować ani na kłamstwie
          ani na ukrywaniu prawdy.
          Ja cię nie oceniam, zrobiłeś tak jak uważałeś, że powinieneś zrobić. Jednak moim
          zdaniem nic, co mam być zbudowane na resztę życia nie przetrwa jeśli będzie
          budowane na zaufaniu i szczerości.
          Życzę ci, żeby udało ci się kiedyś spotkać tą drugą połówkę.
          Pozdrawiam
    • malutka30_only Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 19.08.10, 00:20
      Ja choruje na epi od 14 roku życia, zaczełam dostawać napady w okresie dojrzewania. I powiem tobie że strasznie też sie bałam kiedy zaczynałam się spotykać z chłopakami , bo tu musze tobie przyznać racje że nasze społeczeństwo jest mało tolerancyjne!!!! A SZKODA!!! I kiedyś nadszedł dzień , poznałam fajnego chłopaka, był inny niż wszyscy i ...zakochaliśmy się w sobie!!! Ale był też jeden szkopuł on też nie wiedział że choruje, nigdy przy nim nie dostałam ataku i strasznie bałam mu sie o tym powiedzieć...bałam się że poprostu mnie zostawi i zostane sama!!! Ale okazał się być normalny i w tej chwili jest moim mężem i mamy śliczną córeczkę!!! Tylko chyba od zeszłego roku wie tak naprawde co to jest epilepsja, ponieważ przez 10 lat miałam spokój, nie miałam ataków , byłam szczęśliwa!!! I nagle znów się zaczęło...i najgorsze jest że nie potrafie zrozumieć DLACZEGO??? Ale mąż pomimo wszystko i tak jest cudowny!!!! Mam nadzieje, nie ja to wiem ...znajdziesz równie świetną dziewczynę , która bedzie cie kochać i akceptować takiego jakim jesteś bo my też zasługujemy na miłość!!! Pozdrawiam
    • bogna6655 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 18.09.10, 20:07
      Dwa lata temu poznałam mężczyznę, przypadliśmy sobie do gustu. Kilka osób mówiło mi że to nie jest facet dla mnie, że szkoda mnie dla niego:-) Dopiero po roku znajomości dowiedziałam się że jest chory. Było to dla mnie straszne! Raz że mnie oszukiwał, dwa choroba o której nic nie wiem. Najpierw była rozmowa z nim, hm, wyjaśnienie , bał się że mnie straci. Pózniej szukałam różnych informacji na temat choroby. Przed tygodniem przyjechałam do niego po sześciu tygodniach rozstania( mieszkamy daleko od siebie), dostał ataku, pierwszy raz w życiu to przeżyłam. Bałam się bardzo, ale pózniej byłam dumna z siebie że zrobiłam wszystko co należy. Gdy doszedł do siebie pytał mnie wciąż czy teraz przestanę go kochać. Nie przestanę, on sobie tej choroby nie zamawiał, mnie mogło to też spotkać. Jest wspaniałym człowiekiem. Jedyne co mnie nurtuje jest strach. Nie wiem zbyt dużo o tej chorobie, on nie mówi o tym zbyt wiele, a ja się ciągle boję. Pozdrawiam serdecznie!!!
      • omen_1990 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 18.03.14, 12:51
        Wiecie co a ja zgadzam się z postem very.martini.

        1. Mam obecnie trzecią dziewczynę i ona - tak jak poprzednie - wie o mojej chorobie. Żadnej to nie odstraszyło.
        2. Swoją drogą - rozumiem strach przed odrzuceniem, ale ukrywanie choroby przez trzy lata... trochę to nie w porządku. Ja sam bym się wkurzył na dziewczynę, gdyby taka sytuacja miała miejsce. Bo jeśli nie po trzech latach to kiedy ?!
        Albo traktujemy się poważnie albo nie. Kiedyś i tak musiałoby się wydać.
        3. Szukanie partnerki/partnera z epi moim zdaniem jest kiepskim pomysłem.. Bo jaka to gwarancja, że związek będzie udany? To że będziecie się ratować nawzajem? Poza tym zawsze mi się wydawało, że związek musi się opierać na wzajemnym zaufaniu i po prostu... miłości. A zdrowie? Dla mnie jest to drugorzędna rzecz.
      • greg7056 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 12.12.14, 01:28
        Witaj. Ja nazywam się Grzegorz mam 44 lata ale wiek chyba nie ma teraz znaczenia za to jestem wstanie Cię zrozumieć, bo sam jestem epi. i po dwóch nieudanych małżeństwach. Jedna jak i druga za pomocą zdrady rozwaliły nasz związek aby uciec od takiego jak ja. Miałem jeszcze wypadek samochodowy i do tego mam endoproteze lewego biodra i pętle tytanową na kręgach szyjnych C3 C5 żeby było śmieszniej. I co taki ktoś jak ja ma powiedzieć ? Mam córkę z pierwszego małżeństwa, którą ja wychowuję a syna z drugiego ale on jest u matki - czasem wpadnie do mnie. Siedzę w domu,sprzątam, majsterkuje,w gotowaniu to raczej matka bardziej pomaga, bo mi coś za bardzo nie wychodzi. Dlatego ja was rozumie - rozumie ludzi o innych chorobach. Tylko nie rozumie tych, co się boją i bronią się ucieczką np. przed nami. Widzisz jak na ulicy on i ona idą szczęśliwi i objęci a ktoś z nas opuszcza głowę aby nie było widać że kręci się łza. Przecież my też potrafimy kochać,ale tego nikt nie dostrzega.Jeżeli cię nie nudzę to odpisz - jestem tu pierwszy raz . greg7056
    • magda8adgam Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 08.04.14, 19:32
      Haha:D ja mam padaczkę odkąd skończyłam 8 lat. W chwili obecnej mam 20lat. Mniej więcej do 13 roku życia ukrywałam przed znajomymi że jestem chora. Później znudziło mi się oszukiwanie ludzi których lubię i z którymi się dobrze czuję i im powiedziałam. Jedni zareagowali lepiej, inni gorzej. Nie przejęłam się tym. Stwierdziłam, że skoro mają takie podejście do choroby to nie zasługują na moją przyjaźń... tak, wiem, trochę narcystyczne podejście, ale tak właśnie jest... od tamtej pory na wstępie, gdy poznaję nowych ludzi podczas rozmowy wkręcam jakoś kwestię mojej choroby. Czasem żartuję, że np... mam coś źle z głową, zwykle ludzie się wtedy śmieją, a ja mówię, że nie żartuję i że mam padaczkę. Może się to wydawać dziwne, ale nie chcę po prostu otaczać się ludźmi, którzy mieliby się ze mnie wyśmiewać itp. Na szczęście nigdy nie spotkałam tego typu ludzi. Zwykle są ciekawi i pytają jak mają zareagować jeśli przy nich bym dostała ataku, albo mówią, że mi współczują. Wątpię aby powodem takiej, dość pozytywnej, reakcji ludzi było to, że jestem kobietą. Jedynym problemem dla mnie jest praca. Niestety gdy szukam pracy i na to samo stanowisko jest więcej chętnych osób, to moje cv rozpatrują na końcu. Zupełnie inaczej jest gdy nie poinformuję pracodawcy o mojej chorobie.
    • hubertus33 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 30.04.14, 14:10
      Ja choruje praktycznie od dzieciństwa ale poważne ataki zaczęły się gdy skończyłem 14 lat diagnoza była w 2000 roku bo lekarze myśleli że to serce. Pomylili się. Powiem Ci ludzie boją się tej choroby dlatego, że wolą żyć w świadomości że to ich nie dotknie. Ja nie miałem problemu z akceptacją środowiska pewnie dlatego że ćwiczyłem kulturystykę, ale spotkałem się z opinią że padaczkę mam przez sterydy, bo jestem dobrze zbudowany nie że ćwiczyłem 8 lat. Polacy nie są tolerancyjni dużo nam brakuje do innych krajów gdzie nie patrzą na człowieka poprzez pryzmat choroby, ale jaki jest w rzeczywistości. Niektóre wpisy mnie szokują zwłaszcza chuky i martini coś tam. Dzięki takim osobą czuję, że świat schodzi na psy. Sami macie padaczkę nie patrzcie poprzez pryzmat swojego środowiska i swojego otoczenia może jak będziecie bardziej dojrzali to zrozumiecie. Ja mam 33 lata padaczkę zdiagnozowaną od 14 lat.
      • haji Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 27.06.14, 22:40
        Znalazłem moją zmarłą żonę w tym wątku. Umarła po 6 latach naszego związku i po 24 latach jej choroby. Bardzo mi jej brakuje. Ale nie zamieniłbym jej na nic innego. To były moje najlepsze lata. Będę zawsze ją kochał. Najbardziej na świecie. Jak zawsze.
        • haji Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 27.06.14, 22:53
          Jeszcze jedna rzecz. Padaczka nie ma znaczenia. Jeśli kogoś kochasz. Nie ukrywajcie jej. Moja ukochana żona powiedziała mi o tym na początku naszej znajomości. Zaakceptowałem jej chorobę i jej ograniczenia. Inna sprawa, że mnie to nie przestraszyło. Są ludzie, którzy boją się każdego problemu. Ale ja lubię przeciwności. A ona była trudna. Z wielu powodów. I być może dlatego była tak interesująca. Nie odrzucajcie partnerów na początku. Kryją tajemnice. Dużo fascynujących tajemnic.
    • keischa12 Re: EPILEPSJA A MIŁOŚĆ!!!!!!!!! 09.08.14, 13:02
      Hej sam mam Epi i wiem co przeżywasz życie nawet z tą chorobą dla samego chorego nie raz jest ciężkie. Mam 21 lat ale szanse na znalezienie związku jak na razie nikłe . Najgorszy jest fakt że nie jestem w stanie nic na fakt choroby poradzić i mimo że nie raz próbowałam tłumaczyć że to nie jest takie straszne ludzie i tak się tego bali więc wiem co czujesz sama tak mam i mimo że zawsze grałam fer w stosunku do drugiej osoby zawsze kończyło się to klapą.
      POZDRAWIAM KASIA

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka