Dodaj do ulubionych

porodówka w Tychach czy Mikołowie

IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 24.03.04, 08:35
Ostatnio zauważyłem, że kobiety mieszkające w Tychach decydują się na poród w
Mikołowie. Czy jest to spowodowane lepszą opieką, lepszą atmosferą?
Jakie jest wasze zdanie? Pytam, bo w niedługim czasie zostanę ojcem.
Obserwuj wątek
    • katek18 Re: porodówka w Tychach czy Mikołowie 24.03.04, 08:47
      W Mikołowie podobno bardziej kameralnie. Mniejszy szpital, mniejszy oddział. Ja
      rodziłam w Tychach i w sumie nie narzekam.
    • Gość: Darek Re: porodówka w Tychach czy Mikołowie IP: *.cst.tpsa.pl 24.03.04, 08:58
      Porodówka w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Tychach należy do Oddziału
      Klinicznego Ginekologii i Położnictwa Śląskiej Akademii Medycznej, więc myślę,
      że pod względem fachowców i doświadczenia wyżej stoi niż porodówka w Mikołowie.
      Być może część kobiet jak piszesz wybiera jednak mikołowską ze względu na
      zasłyszane może gdzieś informacje o lepszej atmosferze, czy opiece
      pielęgniarskiej (zgaduję tylko, bo większość moich znajomych rodzi w Tychach,
      albo w K-cach; żadna ze znajomych nie rodziła akurat w Mikołowie, więc trudno
      mi to oceniać). Wiem jednak z własnego doświadczenia (a w zasadzie mojej żony),
      że dla większości kobiet atmosfera i odczucia innych matek są o wiele
      ważniejsze niż inne względy.
    • basturk ja sie nbie wypowiem w tej kwestii 24.03.04, 17:59

      • aralski only mikolow wiem cos o tem 25.03.04, 04:00
        • Gość: tyszanin tylko TYCHY , Mikołów mie IP: *.tsi.tychy.pl / *.media-com.com.pl 25.03.04, 04:48
          moja żona rodziła w Tychach i jest bardzo zadowolona z obsugi , a pozatym ja
          jestem Tyszaniem moi rodzice to i moje dzieci ,a tak to w metryce będzie pisać
          Mikołów
          • radexior Re: tylko TYCHY , Mikołów mie 25.03.04, 10:28
            Patriotyczny argument. Mnie się podoba:)
            • eva-a Re: tylko TYCHY , Mikołów mie 04.07.05, 20:24
              chyba raczej podejście patologiczne. gdyby mieli ci tam żonę zamęczyć też byś
              się upierał?????????
          • kkamyk Re: tylko TYCHY , Mikołów mie 26.02.06, 15:45
    • literki wszędzie, byle nie w Tychach! 25.03.04, 16:15
      Koszmar, dramat, lipa i co tam jeszcze. Do tej pory chce mi się płakać, gdy o tym myslę.
      Ale po kolei.
      W listopadzie zeszłego roku urodziłam synka, nasze pierwsze dziecko. Wybraliśmy tyski szpital, bo tam pracuje mój lekarz, który zresztą jest pod każdym względem świetny. Do lekarzy zatem (nie tylko mojego) zastrzeżeń nie mam.
      Zespół pracujący na samym trakcie porodowym - czyli położne - oceniam bardzo dobrze; w przeciwieństwie do pozostałego personelu, te panie naprawdę mają serce do tego, co robią, choć liczba odebranych przez nie porodów zapewne idzie w tysiące.
      Jednak poród to zaledwie początek.... Mój dodatkowo skończył się cięciem, więc tym bardziej potrzebowałam dobrej opieki potem. Niestety...
      Po przywiezieniu z sali operacyjnej zapytałam oczywiście o dziecko. Odpowiedź: "nie wiem, jest na noworodkach" (sąsiedni oddział). "No, ale, co z nim, wszystko w porządku, mogę go zobaczyć?" Po raz kolejny "nie wiem, jest na noworodkach". I tyle. Bo przecież jest noc, w nocy się śpi, a nikt nie będzie się po nocy pytał o jakieś tam dziecko... No i jak operacja miała miejsce o 1 w nocy, to synka zobaczyłam o 9 rano. Oczywiście był nakarminony butlą (sztucznym pokarmem) ze smokeim takim, że w dziurze sam by się zmieścił. Nikt nawet mnie nie zapytał o to, czy sobie tego życzę, tym bardziej nie próbował mi pomóc przystawić go do piersi.
      Kolejny kwiatek. Przwewijam synka, co nie idzie mi lekko, bo ledwo się ruszam, zrobiło mu się zimno i się posikał. W Tychach obowiązują szpitale ubranka. Była akurat w pokoju pielęgniarka z noworodków, którą poprosiłam, żeby któraś z pań przyniosła mi czysty kaftanik, bo dziecko płacze, jest mokre itd. Usłyszałam wtedy gniewne: "Proszę pani, te panie od rana sobie nie usiadły i one nie mają czasu, żeby pani nosić kaftaniki!" Mowę mi odjęło, ale co miałam zrobić; musiałam zostawić płaczącego noworodka i poczłapać po ubranko.
      Niektóre położne na swoim nocnym dyżurze słodko sobie śpią (a nie muszę tłumaczyć, że bywają potrzebne), za to w dzień mają czas, siły i ochotę na... prezentację (w każdej sali) pt. "o wyższości pampersów nad innymi pieluchami".
      W sumie na zespół kilkunastu osób (mówię o samym połoznictwie), zaledwie kilka się przejmuje tym, co robi. Za to pielęgniarki z noworodków - zero zaangażowania. Na oddziale jest zaledwie kilkoro dzieci, bo system rooming-in (dzieci w pokojach z mamami) szczęśliwie uwolnił je od prawie wszystkich zajęć. Jedna, dosłownie jedna pani (Zosia) w dalszym ciągu uważa, że ma co robić i w czasie swojego dyżuru non stop jest u mam, pyta, pomaga, pokazuje, wyjaśnia... Ale pani Zosia jest tam tylko jedna.
      Skutki takiego poddejścia były dla nas fatalne: mały nie pił z piersi, niebezpiecznie spadał na wadze, więc trzeba go było dokarmiać tymi ohydnymi smoczkami (bo też nikomu nie przyszło do głowy, że można dzieci karmić tak, żeby nie zaburzyć odruchu ssania; inne szpitale - np. gliwicki - o tym pamiętają), ja miałam zastój pokramu, którego rozmasowanie boli tysiąc razy bardziej niż poród, do tego silne leki (gorączka itp) o nieprzyjemnych skutkach ubocznych. Wyszłam stamtąd ledwo żywa, prawie w depresji; zresztą wypisał mnie mój lekarz wcześniej, bo go uprosiłam, żeby mnie wreszcie wypuścił. W domu za to odbyliśmy kilkudobową walkę z tym, co szpital zepsuł: żeby jednak karmić piersią. Szczęśliwie się udało, ale co przeszłam ja, mój niezawodny mąż i maluch, to nasze...
      A dodatkowo tam nie ma odwiedzin, co - wierz mi - jest samo w sobie trudne do zaakceptowania, niezrozumiałe i przykre.
      Na pewno nie będę już rodzić w Tychach. (A znajomi ostrzegali...)

      ***

      Faktycznie, wiele dobrego słyszy się o szpitalu w Mikołowie. Bardzo dobrze jest też w izbie porodowej w Lędzinach (www.ledziny.pl/izba_porodowa.htm); trzeba tylko pamiętać, że tam nie ma sali operacyjnej i gdyby konieczne było cc, pacjentkę trzeba przewieźć. Ale moje koleżanki nie mogą się nachwalić opieki i warunków.
      M, dobrze się zastanów, gdzie przywitasz swoje pierwsze, jak rozumiem, dziecko.

      Powodzenia!
      A.

      p.s. polecam: forum.gazeta.pl/forum/71,46522,1540805.html?x=1511526

      • Gość: Lia Re: wszędzie, byle nie w Tychach! IP: *.katowice.agora.pl 25.03.04, 16:25
        Podpiszę się nieco pod powyższym. Co prawda rodziłam ponad 3 lata temu, ale...
        opieka na położnictwie podobna. 3 dni przed porodem już tam leżałam, po
        porodzie przewieźli mnie do innej sali, ale moich rzeczy już nikt nie raczył
        przenieść (pomogły dziewczyny).
        W opiece nad maleństwem nikt nie pomógł (miałam problem z karmieniem piersią,
        prosiłam panie z noworodków, by mi pomogły, przyszła jeden raz, szybko pokazała
        i zniknęła).
        Wiele dziewczyn nie wiedziało, że na weekend muszą mieć dla dziecka pampiersy,
        bo pralnia nieczynna (nikt o tym nie mówił)
        I ostatnie: przywieziono dziewczynę po porodzie, chciała do wc, nie miałyśmy
        siły jej pomóc, więc poszłam do pokoju pielęgniarek, pani gada w najlepse
        (słyszę, że prywatnie) przez telefon, niechętnie przerywa, mówi, że zaraz
        przyjdzie i... przyszła po pół godzinie !!!!!! (dziewczyna dotarła w
        międzyczasie sama do wc)
        To z negatywów
        Pozytywy: myślę, że jest tam dobrze przygotowany personel, rodziłam tam, bo
        chciałam, by dziecko miało pewną opiekę gdyby coś. Na samej porodówce było OK,
        przemiły lekarz, choć akurat nie mój.
        • basturk ooo nawet agora wciagnęła sie w dyskusje 25.03.04, 20:52
          nawet agora wciagnęła sie w dyskusje
          moz egrab sie wypowie jeszcze ;)
      • kkryca Re: wszędzie, byle nie w Tychach! 07.02.06, 13:47
        Witam!
        Wlasnie poszukuje szpitala, w ktorym nie balabym sie urodzic... I okazuje sie,
        ze Szpital Wojewodzki w Tychach znajdzie sie na mojej czarnej liscie. Mam tez
        taka prosbo-propozycje, czy mozecie czasem podawac nazwiska lekarzy lub
        pielegniarek godnych polecenia lub tez godnych wpisania na czarna liste? Mysle,
        ze to nam bardzo pomoze.
        Pozdrawiam!
      • malaga13 Re: wszędzie, byle nie w Tychach! 10.02.06, 11:29

        Tychy:
        Podpisuję się pod tym co napisała literki. Rodziłam w lipcu 2004 przez cesarskie
        cięcie planowane. Do urodzenia dziecka wszystko było ok. Po cesarce to juz radź
        sobie sama ze wszystkim... Jak się nie przewrócisz z braku sił do sie nie
        zainteresują....a Pani na noworodkach to właśnie tak jak napisała literka. Jak
        zanosiłam dziecko na noc na oddział (bo nie mogłam zasnać przy dziecku wogóle i
        z tego brakowało mi sił w ciągu dnia)to z wilką łaską i spojrzeniem pełnym
        pogardy zabierały syna...
        Po csarskim cięciu nie powinno się nosić wiele - a tu jestes skazana na siebie -
        dziewczyny dotawały krwiaków na ranie...

        i ten BRAK ODWIEDZIN na oddziale!! - no jak tak można - jak nie od personelu to
        przynajmniej mąż pomoże, potrzyma za rękę, pocieszy bo rózne emocje i mysli
        przychodzą kobiecie po urodzeniu dziecka zw. tak i z porodem jak i z opieką nad
        dzieckiem...
        trwała ciągła walka rodzin z pielęgniarkami - oni wchodzili na korytarz, one
        krzyczały i wyganialy... Zakaz podobno został z którejś zimy i epidemii grypy

        rodziłam w Tychach bo mój lekkarz tam pracuje

        MIKOŁÓW:
        Moja szwgierka tam rodziła 2 córeczki. Większy spokój, sale małe z
        łazienkami...personel ma wiecej czasu dla każdej matki i dziecka bo jest mniej
        porodów; chwaliła sobie bardzo...Koleżanka też wybrała Mikołów...
        Nie słyszałam jeszcze ani jednej negatywnej opinii o mikołowkiej porodówce.


      • ravvar1 Re: wszędzie, byle nie w Tychach! 18.02.06, 08:00
        "To dziecko umrze"- Tak powiedział do mnie dr Kolny i poszedł spać, po tym jak
        przyjechaliśmy karetką do tryskiego szpitala. Przedwczesny poród zaczął się
        około 2 w nocy. Doktor poszedł spać, a moja żona leżał do rana obok rodzących
        kobiet i czekała na nie wiadomo co (bo nikt się nią nie interesował). Rano
        przewieźli ją do Zabrza (przy mojej żonie personel zastanawiał się jak się
        zamawia się karetkę!!!!!!!!!??????????). W Zabrzu zajęto się nią profesjonalnie
        (Dr Kolny się pomylił- mój syn żyje i jest zdrowy), ale mało brakło a
        wylądowałaby na izolatce, bo w Tychach nie lekaże zatrzymali jej kartę ciąży.
        To tyle w wtym temacie.
    • szczypior74 opinie znajomych mam 26.03.04, 08:38
      Wypowiedź Literek potwierdza opinię moich znajomych, które w ostatnich
      miesiącach trafiały na tyską porodówkę. Wszystkie nie miały zastrzeżeń co do
      pomocy (obsługi) samego porodu. Chwaliły profesjonalizm lekarzy i położnych.
      Słowa krytyki skierowane były głównie do pielęgniarek - brak w nich chęci
      pomocy, a o zainteresowaniu potrzebami zmęczonej porodem mamy nawet nie myślą.
      Nie grzeszą uprzejmością i często zdarza im się podnosić głos.
      Może wychodzą z założenia, że wracamy do epoki kamienia łupanego i pora by
      kobiety same zajęły sobą i dzieckiem...
      Ach... i najważniejsze. Zdarzają się sytuacje, gdy pielęgniarki chodzą jak w
      zegarku. Kiedy? - gdy na oddziale pojawia się profesor Poręba, będący bardzo
      dobrym specjalistą i - ponoć - bardzo dobrym ordynatorem. Ale moim zdaniem,
      gdyby był dobrym ordynatorem to wszystko chodziłoby tam jak w zegarku
      niezależnie od tego czy on jest czy go w pracy nie ma.

      Gdy słyszę, że od momentu poczęcia dziecka kobietom rzuca się kłody pod nogi to
      mam coraz większe wątpliwości czy zdecydować się na potomka.

      Pozdrawiam Literki!
      • perlailotr Re: opinie znajomych mam 26.03.04, 08:40
        Decyduj sie Szczypiorq bo latka leca.
        Ino na "poAdasia" moze dobrze?

        :-P
        • szczypior74 Re: opinie znajomych mam 26.03.04, 08:42
          Łotrze, a nie kcesz przyjaciółki dla swego Jasia? ;)
          • perlailotr Re: opinie znajomych mam 26.03.04, 08:43
            szczypior74 napisał:

            > Łotrze, a nie kcesz przyjaciółki dla swego Jasia? ;)

            Z Takiej Mamy i Takiego Taty to jestem w stanie spisac mu akt zareczyn anytime ;-) Najwyzej pozniej sie podmieni ;-)
            • marek7302 Re: opinie znajomych mam 18.06.05, 14:18
              a tak w temacie szpitala w Tychach - czy do porodu tzw rodzinnego jest
              niezbedny kwitek za szkole rodzenia ?

              pytam bo rozwiazanie juz niedaleko..:-))))

              pzdrw
              • m.tychy Re: opinie znajomych mam 25.06.05, 19:27
                Kwitka nie trzeba!
                ja byłem przy porodzie i nic takiego nie chcieli, kazali tylko założyć
                odpowiedni strój. Tak wyglądam, że przy odrobinie szczęścia mógłbym usłyszec od
                pacjentek 'panie doktorze'.
                Ale do rzeczy, to ja jestem autorem tego wątka. Zdziwiło mnie, że ktoś go
                wyrzucił na światło dzienne po ponad roku.
                Mogę stwierdzić co następuje. Sam poród poszedł dosyć sprawnie, trafiliśmy na
                rewelacyjną położną, jednym słowem było ok. Natomiast potwierdzam to co się
                działo na oddziale noworodków. Moja żona skarzyła sie na kompletny brak
                empatii, zrozumienia, porady, dodania otuchy w tych trudnych chwilach,
                szczególnie dla matek z pierwszym dzieckiem. Na sali, w której leżała moja żona
                rolę dobrego ducha pełniła kobieta już zaprawiona w bojach (czwarte dziecko),
                pomagała i doradzała. Bo na siostry nie było co liczyć.
                Drogie panie pielęgniarki! Wiem, że macie marne zarobki, że pewnie często jest
                wam trudno związać koniec z końcem, ale same wybrałyście ten szczególny zawód.
                zawód w którym odpowiednie podejście do drugiego człowieka ma istotne znaczenie.
    • bombonik Re: porodówka w Tychach czy Mikołowie 25.06.05, 21:09
      W szpitalu w mikołowie jest super:D rodzilam w lutym tego roku i jak bym mogla
      to za kazdym razem postapilabym tak samo.Lekarze fantastyczni(szczególnie dr
      Wilk) a siostry bardzo pomocne.Dzidzia na poczatku nie potrafila chwycic
      brodawki a byla glodna to bardzo szczegolowo pokazywaly jak mam mala przylozyc
      do piersi, a kiedy myslalam ze to na nic okazalo sie ze moje serduszko od razu
      zalapalo o co chodzi:)i o kazdej porze moglam liczyc na ich pomoc.I co
      najwazniejsze nie trzeba dawac lapowek po prostu robia to z serca a nie jak w
      szpitalu w tychach.
      • izula75 Re: porodówka w Tychach czy Mikołowie 09.02.06, 15:12
        Jak czytam opinie negatywne o tyskim szpitalu to widzę że za każdym razem
        chodzi o to samo. Mamy się skarża na opiekę i brak zainteresowania
        pielegniarek. Ja się jednak nie zgodzę i po czesci rozumiem owe pielęgniarki.
        Lezałam tydzień po cesarce i złego słowa nie powiem.
        Na dzień dobry wyszłam z założenia że bedę dla nich miła i nie opryskliwa
        chociaz szłam z nastawieniem ze nie będzie różowo.
        I powiem krótko: jezeli ja dla nich byłam miła to i one dla mnie tez. Musiałam
        tylko prosić o pomoc i nigdy mi jej nie odmówiono. Niemozliwościa jest cackać
        się nad każdą mamą skoro jest ich kilkadziesiąt a pielęgniarek na dyzurze dwie.
        Prosiłam o pomoc przy karmieniu, przewijaniu a nawet prowadzeniu mnie do
        kibelka bo po cc było na prawdę ciężko. Bez zająknięcia panie mi pomagały a
        nawet przy nawale pokarmu w drugiej i trzeciej dobie masowały piersi i pomagały
        ściągać pokarm.
        Jedyne zastrzezenie do pani docent na noworodkach, która bez względu na
        wszystko miała minę jak by ktoś ją zmuszał do pracy. Ale wystarczyło to olać i
        konsultować się u kogoś innego.
        Tak więc mamy nie straszcie się nawzajem.
        Grunt to troche dystansu do tego co się dzieje i odpowiednie podejście:)
        • izoska Ledziny polecam 10.02.06, 18:28
          Witam zatroskanych ojców i przyszłe mamy ;-)

          miałam szczęście rodzić na Porodówce w Lędzinach
          w szpitalu byłam tylko prze 5 minut..na badaniu
          potem uciekłam
          jak usłyszałam odzywki personelu

          Lędziny to marzenie a nie poród

          rodzi się w takim jakby pokoju "domowym" jedynym niepasującym do jego wizerunku
          jest łóżko porodowe (bardzo wygodne zresztą, nowoczesne)

          atmosfera jest przemiła,
          dzieciaki leżą albo z mamami albo obok w takich mini łóżeczkach

          Cały parter to 4 pokoje:
          3 dla mam (w każdym po 3 łóżka) i 1, ten do rodzenia

          Na pięterku jest szkoła rodzenia
          i ćwiczalnia ;-)

          Akurat jak ja rodziłam to nie było nikogo oprócz nas
          więc mieliśmy to szczęście po porodzie być sami

          Mąż poszedł sobie spac na inne łóżko

          Właściwie to jeszcze na 4 godziny przed narodzinami Oli siedziałam z położną
          pijąc kawę i jedząc ciastko u nich w pokoiku.

          Poza tym - a to było dla mnie wazne - znałam wszyskie 4 położne ze szkoły
          rodzenia też z Porodówki z Lędzin.

          Acha - w tym pokoiku w którym leżałam po porodzie jest kanapa dla gości
          można przyjść i posiedzieć sobie z wnuczkiem czy wnuczką na przykład.

          Ktoś pisał, że ważne co w metryce.

          Brednie.

          Najważniejszy jest komfort psychiczny mamy i dziecka.
          Obydwoje z mężem bardzo ciepło wspominamy to miejsce i polecamy każdemu.

          • s.poline Re: Ledziny polecam 17.02.06, 16:03
            witam! jesli piszesz w miare na biezaco to znamy sie ze szkoly rodzenia;] chodzilam do szkoly(w ledzinach!) od wrzesnia 2005 do stycznia 2006,jakos tak nam sie fajnie chodzilo i dlatego tak dlugo...;)

            ok. co do PORODÓWKI W LĘDZINACH:

            jestem w zasadzie swiezo po porodzie i musze przyznac ze nie wyobrazam sobie porodu gdzies indziej!!
            w zasadzie moglabym sie podpisac pod poprzedniczka,ale nieco sie popowtarzam,bo az milo moc powspominac porod;)

            spedzilam na porodowce caly dzien zanim urodzilam. bylismy z mezem w przytulnym pokoiku,bylo bardzo kameralnie i intymnie! skakalm sobie na pilce i gawedzilam z przemilymi poloznymi,a maz jadl pizze;] podczas 1 fazy porodu chodzilam w pizamie po porodowce i kapalm sie kilkanascie razy pod cieplym prysznicem. gdy mialam juz perlne rozwarcie moglam przec gdzie tylko chcialam,wiec wybral;am ten nasz pokoik,ukochana pani polozna ula podpowiedziala mi pozycje,ktora uratowala mi zycie bo bole nie byly az takie okrutne;-] to ze urodzilam na lozku-krzesle porodowym to tylko moja decyzja;)

            opiekala okoloporodowa jest cudowna.. maz zostal z nami na noc,spalismy kolo siebie,a pani ula przychodfzila i pomagala przystawiac mala do piersi. moja coreczka byla czysta,zawsze przewinieta i przebrana w czyste ubranka,a ja zadowolona jak nigdy.

            na porodowce nie jest sie anonimowym,bo przewaznie leza 2-3 panie...
            co NAJWAZNIEJSZE!! podczas porodu polozne pytaja o wszytko i nic nie dzieje sie bez twojej zgody,mozna wybrac miejsce i pozycje do porodu,a gdy dzidzia wyjdzie na swiat momentalnie laduje na twoim brzuszku i zostaje tam,nadal polaczona pepowina jak dlugo zechcesz.jest wtedy czas na 1 w zyciu karminie..no niezwykle!!
            polecam,polecam,polecam

            wiem,ze kazde moje kolejne dziecko urodze w ledzinach i kazdej znanej mi ciezarnej polece porodowke i szkole rodzenia,bo znajomosc z pania ania wojcik podczas ciazy jest prawdziwym skarbem!!!

            ktos prosil o podanie nazwisk poloznych godnych polecenia: ania wójcik(prowadzi rowniez szkole rodzenia), urszula sroka, pani ania i wszytkie pozostale polozne z porodowki w ledzinach.

            pozdrawiam i sluze rada: s.poline@poczta.fm
    • lothian2 Re: porodówka w Tychach czy Mikołowie 13.02.06, 09:59
      Już pisałem o Tychach nie tak dawno:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=322&w=27784238&a=31761904
      Po porodzie i pobycie, żona powiedziała nigdy więcej porodu w Tychach. I jak
      widać po naszym drugim porodzie w Katowicach można zupełnie inaczej. Po prostu
      z życzliwością.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka