marusia_ogoniok
20.06.04, 12:23
Co napisać w niedzielę czerwcową Roku Pańskiego 2004 dla Was umiłowani
prominenci tego forum?
Napisać tak, aby było to jednocześnie zrozumiane przez Was, umiłowani
bździarze, gurowie, kreciki, karaluchy i inni dwuwyrazowcy plączący się po
wszystkich wątkach?
Co napisać dla Ciebie, umiłowana Flądro - Betty - Coolle, michnikowy Lizusie
aby utrafić Ci w gust i sumienie i nie wylądować na oślej ławce alibo w ogóle
na śmietniku, jako to mi prywatnie wygrażasz, hi, hi :):):)?
Co napisać aby nie posądzili człowieka o pychę, profesorstwo i nudę....
przede wszystkim nudę?
Rozglądam się tu i tam i co widzę? Nagły, niespodziewany odwrót od tematów
gonadoidalnych w kierunku śwotopoglądowo - ogólnoprzyrodniczych. Nareszcie!
Nie to, ażebym zaraz miała coś przeciwko dymaniu ale nawet Az wie
teoretycznie!, że aby wydajnie dymać, trzeba najpierw coś zjeść i stworzyć
sobie jaką taką pośmiertną przyszłość w postaci ideologii. Potem, już
spokojnie nafutrowany, dymać ideologicznie..... dymać ile wlezie! Przy
okazji, dobrze jest też czuć się lepiej, wyżej, wznioślej od bliźniego swego,
najlepiej jak najniższym kosztem. A jakimż to kosztem forumowi bździarze
obmyślili sobie windować swoje parszywe zwłoki pod niebiosa? Ano m.in.
kosztem źródeł energii pozyskiwanej z otoczenia, niezbędnej dla metabolizmu
ich zwiotczałej powłoki. Powłoki, która tak czy inaczej w proch się obróci i
chce czy nie chce da energię innym - mądrzejszym.
Dlaczego, umiłowani bździarze, wegetarianie, mięsożercy i autotrofy jakim
niewątpliwie jest Az, odnoszę wrażenie, że ślizgacie się po wierzchu, tak w
kwestiach odżywiania jak i religii; w kołach pobożnych, nazywa się to
ściąganiem skórki z gówna.
Żeby nie przedłużać, odniosę się z grubsza tylko do żarcia.
Poproszę o wyjaśnienie dwóch podstawowych kwestii:
I. Definicję życia i śmierci, konkretnie pozbawiania życia. Po bździągwiarsku
mówiąc, idzie mi o to, kto żyje, kto nie żyje, a kto już nie żyje.
II. Kto z Was, jednoznacznie może mi podać różnice między zwierzęciem a
rośliną
Mogłabym choć w skrócie naświetlić te zagadnienia ale...... właśnie.
I. Skąd mam niby je znać, hi, hi? To Wy jesteście ekspertami.
II. II. Z uwagi na ogólny moderatorowstręt, żadnych, sensownych wykładów nie
prowadzę. Takowe są jednak w zamierzeniu, nie na tym forum oczywiście, po
konsultacji z prominentami tego forum oczywiście :). Jak tylko uchwycę wolną
chwilę, mam zamiar zwrócić się osobnym wątkiem do najważniejszych i
najpiękniejszych twarzy psuf z nieśmiałą propozycją. Czy jest
zainteresowanie? No pytam kolejny raz, czy jest jako takie
zainteresowanie...? Kto jest zainteresowany niech tu bzdnie cokolwiek ale
choć odrobinkę z sensem....