Dodaj do ulubionych

7+7 Synaj, Jordania,Kair, Aleksandria-WSPOMINKI

08.12.04, 13:43
14.XI. - 28.XI.2004
Pomysł wyjazdu wziął się z chęci poznania azjatyckiej części Egiptu.

W okolicach sierpnia pojawiła sie oferta 7+7 z pobytem w Sharm El Sheikh i
objazd przez Synaj do Kairu, z wypadem do Aleksandrii. Jeszcze na dokładkę
perełka - starozytne miasto Nabatejczyków - Petra w Jordanii z mozliwościa
ewentualnego fakultetu do Suwayamah nad Morzem Martwym.
Decyzja o wyjeździe zapadła natychmiast. Trochę trudniej było z ustaleniem
optymalnego terminu dla trzech zapracowanych i zabieganych egiptomaniaczek.
W ten sposób 14 listopada, w niedziele rano w pełnym składzie - ja, Chudzinka
i Stefa zameldowałysmy sie na lotnisku im.F.Chopina na warszawskim Okęciu.

Lot do SSH spokojny, lądowanie, spokojne - na lotnisku docelowym
rezydentka (spokojnie) udziela informacji o zamianie tygodni....pierwszy jest
pobyt. Dołączając do tego mój niedziałający telefon - spokój pryska. Ponieważ
dostałysmy wizę "Sinai only" wszystkie wczesniejsze plany wzięły w łeb, a do
domu - no cóż - wrócimy bezposrednio po siedmiu dniach spędzonych w
autokarze.....

POBYT
Transport do hotelu Holiday Inn Amphoras (19km) przebiegł bez przeszkód,
za to na miejscu poczekalismy sobie równo trzy godziny w recepcji - na
szczęście klimatyzacja działała bez zakłóceń. Jedyną przyczyną braku
zainteresowania naszą grupą (17 osób) koczującą w hotelowym lobby, był według
rezydentki ostatni dzień RAMADANU. Czyzby Pani Hanka była muzułmanką??...Nie
wyglądała...
Kiedy już dotarłysmy do pokoju byłyśmy tak zmęczone i tak skruszałe, że nawet
podobał on sie nam pomino, że nie znajdował sie na piętrze tak jak sobie to
zastrzegłyśmy. Postanowiłysmy napić się przed kolacja czegoś na
pocieszenie...a ewentualnie jutro sróbować coś zrobić w sprawie pokoju...

Po szwedzkim stole z dużą ilością arabskich ciastek - wybrałyśmy sie na
pierwszy w Sharmie spacer. Okazało się, że to nie jest takie proste. Od Naama
Bay dzieliło nas około 10 km, od starego Sharmu ok. 5km. Napotkane dwie
przemiłe Polki (nie znam nawet ich imion - ale pozdrawiam) wskazały nam drogę
do "Fantazji"-El Tekeia oraz wspomogły małą pożyczką, jako że nie zdążyłyśmy
wymienić naszych dolarków na choć odrobinę funcików - hotelowy kantor jest
czynny do 21-ej.
Potrzeba nam było dużo Baraki, odrobiny Stelli no i rozejrzenia się po
okolicy, złapania klimatu.
Trafiłysmy bez problemu - Alf Leila Waleila (Pałac Tysiąca i Jednej Nocy)
ogromny teren zabudowany masą wież i wieżyczek, rozświetlonych jarmarcznymi,
kolorowymi lampkami, rozgłośniony zbyt głośną, nachalną muzyką - jak w śnie
szaleńca - O TAK POCZUŁYSMY KLIMAT... powłóczyłysmy się trochę, wypiłyśmy
pierwszą na Synaju Stellę, zrobiłysmy zakupy w Markecie "Smile" i
powędrowałyśmy do łóżeczek. Byłoby zbyt pieknie - pościel wymagała wymiany!!
Udało nam się położyć w okolicach godziny 2-ej w nocy.

Kiedy o świcie (czyt. 8 rano) wyglądnęłam na balkon - usiadłam z
wrażenia... przede mną rozciągało się srebrzysto-grafitowe morze rozświetlone
porannym słońcem, podkreślone koronami drzew palmowych rosnących pomiędzy
białymi domkami, z których składał sie nasz kompleks hotelowy. Szczęki opadły
mnie i moim towarzyszkom.... Jakoś zrobiło sie przyjemniej...
Zaraz po śniadaniu spotkanko z rezydentką Hanką. Świetny fachowiec!
Doskonale potrafiąca lawirować i tak zmieniać temat co by nie udzielić
odpowiedzi na konkretne pytanie - nie ze złośliwości jednak ale oczywiście z
ignorancji - totalnej niewiedzy! Po 20-u minutach spotkania, z którego nic
(dla nas) nie wynikało dałysmy spokój i nie tracąc czasu udałysmy się
do ...DUTY FREE - jedynego (podobno) w tym kurorcie. Wszak kończył sie nasz
24-godzinny okres na zakup np. zgrzeweczki piwka lub kartonika papierosków.
Po udanym targowaniu z taksówkarzem dowiózł on nas z prędkością 130km/h za 10
LE do Naama Bay. Tu okazało sie, że w sklepie jest własnie inwentaryzacja,
ale cóz to za przeszkoda...natychniast dostajemy sie pod opiekę Nemo i
Wahida, którzy przez ścianę z Duty Free handluja perfumami, a przy okazji
dzieki swoim konszachtom, moga nam sprzedać - bez paszportów i po utargowanej
cenia wszystko zza ściany. Kupujemy zatem wspomnianą zgrzeweczkę Heinekenka
dla nas wszystkich, a Chudzinka dla siebie trzy boxy jakichs Kentów - ja i
Stefa nie palimy!!
Skoro juz znalazłysmy się w nowym Centrum - postanowiłyśmy spędzić tutaj
popołudnie. Tak też zrobiłyśmy.
Wstąpiłysmy na małe co nieco do...KFC, na skwerze przed Hard Rock Cafe
byłysmy atrakcją fotograficzną dla 7-u gości z Bangladeszu, spacerując po
centrum handlowym, filmując i fotografując np. kaskady, nawiązałyśmy pierwsze
znajomości na Synaju - z kelnerem, sprzątaczem, trzema sprzedawcami i chyba z
jedynym - a więc myślę, że wszyscy go tu znają - tutejszym karłem...
Spacer promenadą Katarakty trochę nas przynudził, jednak było warto - widoki
były pyszne. Jak również niezapomniane wrażenia estetyczne z plaży
publicznej - trwale wryły nam się w pamięć.
Po powrocie i po kolacji rozpracowałyśmy do końca naszą zgrzeweczkę - to były
małe piwka. Sen zastał nas około 4-ej nad ranem.

Drugi dzień pobytu powitał nas lekko zamglonym niebem. Konieczność
opalania się była jednak tak silna, że wybrałysmy się na plażę. Ztrudem około
11-ej udało nam się znaleźć wolne leżaki... Zostawiłam dziewczyny i pobiegłam
za moimi biznesami do "kafejki internetowej". Przeraziłam się gdy ją
zobaczyłam - jeden komputer, zamykany na klucz w ogromnej sali, normalnie
służącej do spotkań np. z rezydentami. Gdybyż jeszcze udało się otworzyć choć
jedną stronę w ciągu pół godziny (!!!!) ale się nie udało, za co należało
zapłacić 10 LE!!! No cóż... Zawsze jest cos za coś i teraz też tak było. Nie
udało sie skorzytsać z net-u, ale udało się zupełnie przypadkiem znaleźć cos
czego szukałyśmy od przybycia tutaj. Żeby było ciekawiej, ludzie których
pytałysmy też nie potrafili nam powiedzieć gdzie jest basen. W sumie tych
basenów wcześniej namierzyłyśmy trzy, więc wszyscy byli zdziwieni po co nam
jeszcze czwarty? Tymbardziej, że znajdował się niespełna 50m od naszego
pokoju - ludzie sądzili,że może robimy sobie jakieś żarty albo coś.. Tyle, że
ten czwarty widziałysmy na fotkach w katalogu i zresztą był to chyba jedyny w
którym mozna było się kąpać...dlatego tak nam na nim zależało, i dlatego
byłysmy trochę niepocieszone, że go nie ma. Nawet nasze znajome z pierwszego
wieczora (niestey wyjechały już we wtorek) nie wiedziały, że to miejsce
istnieje - a były tam przez cały tydzień!!
W każdym razie juz w środę zrobiłysmy wejście na basen i zostałysmy tam do
soboty (dnia moich urodzin) - oczywiście z małymi przerwami na sen. Oraz z
jednym małym wyrywkiem na czwartkowy spacer do starego Sharm - Old Market i
na cypel Hadaba nad Zatoką Sharm el-Maya.
Cypel - owszem - REWELACJA, i te przepiekne wille, aż trudno uwierzyć, że
ludzie w Egipcie (poza El Guna) też potrafia pięknie mieszkać, jeździć
dobrymi samochodami i takie tam.....Jednak już kiedy schodziłyśmy z cypla po
stromych stopniach schodów, natrafiłyśmy na małe, zaśmiecone domki prostych
tubylców...zapach kotów i brudu - namiastka prawdziwego Egiptu, takiego jaki
kochamy...
Natomiast Stare Centrum...-wydało nam się jakieś sztuczne i naciągane
bardziej niz gdziekolwiek indziej w całym Egipcie. I ludzie jacyś jakby
przytłoczeni, mniej otwarci i przygaszeni - może to tylko takie wrażenie, a
może zbyt przywykłysmy do gwaru Hurghady i tamtejszego zgiełku?

Dwa ostatnie wieczory w Sharmie spędziłysmy rozrywkowo. Oczywiście z
natłoku propozycji spotkań z różnymi Sharifami, Mohammedami, Mustafami itp.
wybrałyśmy towarzystwo własne - przynajmniej nie opowiadamy sobie nawzajem
bzdur i tanich komplementów.
Arabian Show w Alf Leila Waleila, mimo wrażenia cyrkowości strojów - bardzo
nam sie podobał. Zwłaszcza jeden z tancerzy - chyba szef całej grupy
(oczywiście rosyjskie
Obserwuj wątek
    • mariarella Re: 7+7 Synaj, Jordania,Kair, Aleksandria-WSPOMIN 08.12.04, 13:58
      tancerki) i jak przypuszczam - twórca układów tanecznych - był UROCZY. Szeroki
      usmiech nie znikał z jego twarzy i było oczywistym,że to co robi sprawia mu
      ogromna przyjemność i satysfakcję. Ludziska na widowni śledzili z zapałem każdy
      jego ruch - cała grupa obok i za nim mogła nie istnieć. Ale też płynność jego
      ruchów, ich harmonia, gracja i jakaś dostojność godne były chyba niezłej szkoły
      baletowej.

      Niedzielny ranek powitał nas małym smuteczkiem - do 12-ej należało opuścić
      pokój i czekać na rozpoczęcie kolejnego etapu naszej podróży. Około godziny 14-
      ej ma zajechać po nas nasz polski pilot razem z tour leaderem z Eagle Travel
      oraz grupą 11-tu osób nowo przybyłych prosto z zaśnieżonej (podobno) Bolandy.
      Oznacza to, że wyjeżdżamy w OBJAZD i o dzisiejszej nocy wiemy jedynie tyle, że
      spędzimy ja w Nuwaibie, nad Zatoką Akabańską - jeszcze w Egipcie choć już
      prawie jedna nogą na półwyspie Arabskim......
      • Gość: Kicia Re: 7+7 Synaj, Jordania,Kair, Aleksandria-WSPOMIN IP: *.plichowice.sdi.tpnet.pl 08.12.04, 16:53
        No fajnie, fajnie, ale może coś dalej jeszcze sie działo.Jak już czytać -to do
        końca!Czekam na dalszą relację z podróży...Pozdrówka.
        • mariarella Re: 7+7 Synaj, Jordania,Kair, Aleksandria-WSPOMIN 08.12.04, 22:37
          Dalej oczywiście działo się duzo i oglądało się duzo - teraz to spisać i
          przepisać - niebawem dokończę.
          • Gość: an1001 Re: 7+7 Synaj, Jordania,Kair, Aleksandria-WSPOMIN IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.12.04, 12:11
            A z ajkim biurem podróży byłaś? Jakie wycieczki fakultatywne były i które
            polecasz? Ile kasy trzeba ze sobą wziąć - na wstępy, wizy itp. Wybieram się tam
            w wakacje. Help. Pozdrawiam.
    • Gość: misiek Re: 7+7 Synaj, Jordania,Kair, Aleksandria-WSPOMIN IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 22:17
      Mariarella czekam na ciąg dalszy wspomnień,a w szczególności na tę część
      objazdową. Wybieram się też na taką impreze i interesuje mnie wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka