Tak dziwna historia mi się przydażyła. Jak to przy endo. w bliźnie, w każdym
cyklu przez kilkanaście dni się skręcam z bólu, mam opuchliznę i krwawe
wybroczyny. Łykam garściami środki przeciwbólowe, aby przetrwać.
Do tego cyklu...bo tym razem od początku cyklu miałam wątpliwą przyjemność
złapać jakiegoś zjadliwego grypopodobnego wirusa i musiałam zażywać min
aspirynę. Ponieważ biorę też Castagnus na zbicie prolaktyny(z pewną
nieśmiałością, bo nie mam już recepty na bromergon, a do lekarza chora nie
pójdę). I stał się cud

, mija drugi tydzień cyklu, a ja nic nie czuję,
żadnych sensacji z blizną, gulka jest, ale nie opuchnięta, nie boli, nie
rwie, nie kłuje przejmująco. Pytanie brzmi zadziałał tak sam Castagnus, czy
razem z aspiryną??
Niezależnie od przyczyny jestem zachwycona, i mogę widmo operacji nieco
odsunąć od siebie.