Dodaj do ulubionych

badanie kota na toksoplazmozę

31.03.05, 17:21
Muszę przebadać kota na toksoplazmozę (jestem w ciąży).
Wiem, że są dwa badania: kału i krwi. Wiem, żekot ma mieć pobraną krew, mam
pojechać z tym do laboratorium, z tym, że to jest chyba jeden wynik i nie
wiem czgo właśnie.
Chciałabym się dowiedzieć jaka jest między tymi badaniami różnica, czy któreś
badanie może wskazać, że kot jest nosicielem czy wykazuje jedynie, że w danej
chwili kot nie jest chory. Czy choroba się odnawia (kot jest niewychodzący),
pod wpływem czego?
Lekarz kazał najpierw zbadać kota, tylko nie wiem czy to ma sens jeżeli u
niego to się jakoś samoistnie odnawia. Przed kotem badałam swoją odporność i
obydwa wuniki IgG i IgM miałam zerowe - brak zachorowania, brak odporności
(mimo iż wiecznie dłubię w ziemi). Zasugerował mi ewentualne oddanie kota.
Nie widzę tego absolutnie, ale troche się zmartwiłam. Wiem, że mam nie
czyścić kuwety, ale jak parzę jak kicia wszędzie się tą swoja pupką usadza to
nie jestem pewna czy też się nie przeniesie.
Obserwuj wątek
    • anna.jozwik Re: badanie kota na toksoplazmozę 01.04.05, 15:57
      tamara5 napisała:

      > Muszę przebadać kota na toksoplazmozę (jestem w ciąży).

      Od razu mówię, że badania kota na toksoplazmozę jest kompletnie bez sensu;
      wiarygodne i dające jakąkolwiek podstawę do dalszego działaniu lub jego braku
      są jedynie badania krwi konkretnego CZŁOWIEKA.

      > Wiem, że są dwa badania: kału i krwi. Wiem, żekot ma mieć pobraną krew, mam
      > pojechać z tym do laboratorium, z tym, że to jest chyba jeden wynik i nie
      > wiem czgo właśnie.

      Żeby było jaśniej i prosciej, to moze zacznę od przybliżenia Ci tej choroby u
      kota. Kot - zwykle wychodzący - może zarazić się oocystami toxoplazmy np. w
      piaskownicy na placu zabaw albo gdziekolwiek indziej grzebiąc w ziemi. Po
      jakimś czasie wykazuje objawy typu biegunka, wymioty, brak apetytu, podwyższona
      temperatura. Wtedy równiez dochodzi u niego do wydalania oocyst - które mogą
      zarazić kolejne ssaki. TO JEST JEDYNY CZAS KIEDY KOT WYDALA OOCYSTY. Własnie te
      kilka dni po zakażeniu. Po czym objawy się kończą, kot kończy wydalanie oocyst,
      a pierwotniak ten może ewentualnie usadowić się w niektórych jego narządach w
      postaci nieaktywnych, otorbionych bradyzoitów. Ale może również całkowicie
      pozbys się go z organizmu. OD TEGO CZASU KOT JUZ NIGDY WIĘCEJ NIE WYDALA OOCYST
      A WIEC NIE JEST W STANIE ZAKAZIĆ CZŁOWIEKA.
      Badanie krwi o którym piszesz polega na zbadaniu obecności przeciwciał
      przeciwko toxoplazmie w surowicy kota. Badanie to może nam odpowiedzieć na
      pytanie, czy kot w swoim życiu zetknął się kiedykolwiek z toxoplazmą - ponieważ
      każdy kontakt z pierwotniakiem wywołuje powstanie przeciwciał. Natomiast to że
      kot się z nią zetknął absolutnie nie oznacza że "jest chory", tzn, że może Cię
      zarazić.
      Tak więc ze zrobienia go niewiele wynika.

      > Chciałabym się dowiedzieć jaka jest między tymi badaniami różnica, czy któreś
      > badanie może wskazać, że kot jest nosicielem czy wykazuje jedynie, że w danej
      > chwili kot nie jest chory.

      O pierwszym badaniu już napisałam - nie odpowiada na pytanie ani czy jest
      nosicielem, ani czy jest chory - odpowiada tylko na pytanie czy kot
      kiedykolwiek zetknął się się z danym patogenem.
      Drugie badanie to badanie kału w poszukiwaniu oocyst. Tak jak juz napisałam,
      kot wydala oocysty toxoplazmy tylko jeden raz w życiu, tuż po zakażeniu, a więc
      żeby "trafić" akurat na ten moment w życiu kota trzeba mieć takie szczęście jak
      trafić szóstkę w totolotka. I kolejna sprawa dotycząca badania kału - oocysty
      toxoplazmy wyglądają pod mikroskopem identycznie jak oocysty kilkunastu innych
      kokcydii mogących wywyołać chorobę u kota, ale absolutnie niegroźnych dla
      człowieka. Żaden szanujacy sie parazytolog nie napisze na wyniku "widoczne
      oocysty toxoplazmy". Za to każdy szanujący się parazytolog napisze na wyniku
      (ozcywiście jeśli coś zobaczy) - "widoczne oocysty kokcydii".
      Czyli - nadal nic nie wiemy.

      Czy choroba się odnawia (kot jest niewychodzący),
      > pod wpływem czego?

      Zapewne w pytaniu chodzi o to, czy jesli zdarzyło sie tak, że doszło do
      powstania otorbionych bradyzoitów w narządach kota, to czy jest szansa na to by
      się znów uaktywniły i znów zaczęły się pojawiac oocysty w kale.
      Odpowiedź brzmi: taka szansa jest, tak - jeśli kot jest w ostatnim stadium
      wyniszczającej choroby zwanej kocim AIDS-em lub jesli jest w ostatnim stadium
      białaczki kociej (obie te choroby są wyniszczające i śmiertelne dla kota).

      > Lekarz kazał najpierw zbadać kota, tylko nie wiem czy to ma sens jeżeli u

      Nie, nie ma - ze względów o których pisałam powyżej.

      > niego to się jakoś samoistnie odnawia. Przed kotem badałam swoją odporność i
      > obydwa wuniki IgG i IgM miałam zerowe - brak zachorowania, brak odporności
      > (mimo iż wiecznie dłubię w ziemi).

      Ej, no to juz lepiej nie dłub w ziemi :)

      >Zasugerował mi ewentualne oddanie kota.

      Sadysta :( Nie ma najmniejszych powodów dla których musiałabyć to zrobić.
      Dajcie Wy spokój temu Waszemu kotu :)
      Powiem Ci jedną ważną rzecz. Jestem lekarzem weterynarii jak wiadomo. Przez
      moje ręce przeszlo mnóóóóóóóóstwo kotów, pewnie można by je liczyć w tysiącach.
      Swego czasu tez byłąm w ciąży i też badałam oba poziomy IG we krwi. I co? OBA
      POZIOMY MAM ZEROWE, podobnie jak Ty.
      Dziwne? Nie, nie dziwne, normalnie mieszczę się w statystykach. A one mówią, że
      główne przyczyny zachorowań na toxoplazmoze to:
      1) jedzenie surowego mięsa
      2) jedzenie nieumytych, brudnych warzyw i owoców
      3) spozywanie czegokolwiek nieumytymi rękami - zwłaszcza jeśli te ręce dotykały
      wcześniej ziemi, piasku, trawy.

      > Nie widzę tego absolutnie, ale troche się zmartwiłam. Wiem, że mam nie
      > czyścić kuwety, ale jak parzę jak kicia wszędzie się tą swoja pupką usadza to
      > nie jestem pewna czy też się nie przeniesie.

      Spokojnie i bez paniki. Powiem Ci kolejną ważną rzecz - oocysty aby móc zakażać
      muszą "dojrzec" na świeżym powietrzu, tj. z dostępem tlenu, około 24 godzin.
      Tak więc ważne jest aby kuweta z "kocim bobkiem" była najlepiej sprzątana od
      razu albo przynajmniej jak najczęściej. I to nie Ty masz to robić,tylko ktoś
      inny.
      Zachowuj podstawowe elementy higieny, nie jedz surowego mięsa, po przyrządzaniu
      schabowych od razu myj ręce pod bieżącą woda; nie jedz nieumytych warzyw ani
      owoców (owoce mogły być zbierane z ziemi). Nie dłub w ziemi, a jeśli już musisz
      to robić, zawsze umyj ręce przed każdym posiłkiem. A kota nie całuj pod
      ogonkiem :-)))

      To chyba tyle, powodzenia życzę i szczęśliwego rozwiązania, mam nadzieję że coś
      wyjaśniłam i że da się zroumieć to co napisałam, jeśli coś jest niejasne to
      spróbuję wyjaśnić.
      Pozdrawiam!
      • miss_dronio Re: badanie kota na toksoplazmozę 01.04.05, 17:28
        Co prawda nie byłam autorką postu ale bardzo dziekuję Pani Doktor za tak
        wyczerpującą odpowiedz. Jestem wielbicielką kotów i czesto spotyka się właśnie
        z pytaniami o toksoplazmozę. Pani post pozwoli mi udzielać fachowych
        odpowiedzi:)
        Jeszcze raz dziekuję:)
      • tamara5 Re: badanie kota na toksoplazmozę 01.04.05, 23:34
        Wielkie, naprawdę wielkie podziękowania za kompletną i wyczerpującą odpowiedź.
        Jestem pod ogromnym wrażeniem. Jest to jedna z najbardziej kompetentnych
        wypowiedzi na temat toksoplazmozy jakie czytałam. Większość jest rozsądna, ale
        powierzchowna i niefachowa. Nawet nasz weterynarz zapytany w swoim czasie o
        tokspazmozę odpowiadał półsłówkami, bez sensu i przekonania.
        Ginekolog może nie jest taki zły, ale chyba nie ma, nie miał nigdy kota i nie
        przepada za kotami (nie wie co traci). Nawet pytał czy koty też się szczepi
        podobnie jak psy!!! Niestety ginekolodzy często z niewiedzy, braku własnej
        dociekliwości swoimi uwagami wprowadzają w błąd. Prawdopodobnie dochodzi tu też
        niechęć do "szastania" skierowaniami na badania dla mnie. Kotka bym nie oddała,
        aczkolwiek chodziłabym struta. I faktycznie w dbaniu o czystość, myciu rąk,
        warzyw, owoców jest chyba cała tajemnica odporności na toksoplazmozę. Do
        surowego mięsa mam osobną deskę, do jajek osobny garnek, nie wyobrażam sbie
        niemycia rąk po przyjściu do domu itp.
        Bardzo się cieszę, że istnieje takie forum i, że znajdujecie panie czas by tak
        rzetenie odpowiadać na pytania.
        Serdeczne pozdrowienia (gdyby kot miał świadomość, że uniknął poniedziałkowej
        wyprawy do weta na pewno by sę dołączył słodkim, wibrującym mruczeniem).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka