Witam wszystkie mamusie! Od razu zaznaczam, ze nie liczę na cudowną poradę -
panaceum - na moje problemy, chcę się tylko wygadać. Otóż moj problem zaczął
się w 3 tygodnie po urodzeniu upragnionego, wyczekanego synka. Zaczęłam
odczuwać potworne bóle w kolanach. Myslałam, że to jakiś skutek uboczny
znieczulenia przy CC. Ból stał się tak uporczywy, że poszłam do ortopedy,
który zdiagnozował u mnie brak mazi stawowej w kolanach, który to powoduje
ubytek chrząstki. Żeby podjąć jakiekolwiek leczenie poza zwykłą rehabilitacją
konieczne jest zaprzestanie karmienia piersią. Postanowiłam przecierpieć ten
ból i karmić nadal. Poszłam na zapisane zabiegi rehabilit., które przynosiły
początkowo ulgę na 30 minut po zabiegu, potem krócej aż wreszcie wcale.
Obecnie po kilku miesiącach zgrzytania zębami i ciąglych prób życia normalnie
na przekór bólowi - nie wytrzymałam. Podjęłam decyzję o leczeniu a tym samym
o zaprzestaniu karmienia. I tu zaczął się dramat. Moje 5 miesięczne dziecko
okazuje brak piersi. Płacze, chce byc tylko przy mnie, tuli się ze smutkiem
do mojego ciała, otwiera błagalnie buźkę do cycusia. Serce chce pęknąć. Nie
wiem co robić. To trwa od 2,5 dnia, jeszcze nie wzięłam zastrzyków a zatem
moj pokarm narazie nie zaszkodziłby małemu. Za kilka dni kiedy wezmę pierwszy
z 6 zastrzyków w kolano - będzie juz za pozno. Czuje się fatalnie. Marzę o
tym, zeby przestało mnie boleć, żebym mogła usiąść bez syku, przykucnąć,
schylic sie... ale nie wiem czy wytrzymam ten smutek mojego synka po
odstawieniu go od piersi...Może ktoś wie jak długo małemu może tak bardzo
brakować piersi i czy jest sposób na jakąś rekompensatę dziecku tej straty