virusti
01.10.05, 11:58
Chciałbym się dowiedzieć czy ktoś z Was borykał się z problemem depresji u
drugiej połówki w związku i jakie ma związane z tym doświadczenia.
Od dwóch tygodni stanąłem przed tym trudnym zadaniem. Przez sześć lat byłem
obdarzony największą miłością jakiej w życiu doświadczyłem. W pewnym momencie
ukochana popadła w depresję. Chciałem żeby skorzystała z fachowej pomocy, ale
bała się, że dostanie leki. Minęło pół roku i jej rodzice przekazali mi list
pożegnalny. Zaszyła się u nich, ma ataki paniki, od miesiąca śpi 2-3 godziny
na dobę, ma lęki, nie potrafi wstać z łóżka, zmieniła numer telefonu. Jej
miłość zamieniła się w nienawiść i panicznie się mnie boi stwarzając w głowie
mój nieprawdziwy obraz, a ja oddałbym za nią życie. Na szczęście rodzice maja
do mnie zaufanie zdobyte przez lata. Psychiatra stwierdził u niej głęboką
depresję i od 12 dni bierze leki, chodzi do psychologa. Po kilku dniach
terapii nienawiść do mnie zmieniła się w obojętność, po ośmiu napisała, że
jest jej beze mnie ciężko, ale decyzji o rozstaniu nie zmieni. Czy uczucie
wielkiej miłości zaatakowane przez depresję po jej ustąpieniu odżywa czy
umiera? Czy może po wyleczeniu z depresji człowiek musi na nowo zakochać się
w dotychczasowym partnerze? Najważniejsze jest dla mnie jej zdrowi i chcę jej
pomoc, ale ona wysyła sygnały że nie chce mnie widzieć. Proszę o pomoc.
Dziękuję i pozdrawiam.