Dodaj do ulubionych

Depresja u ukochanej osoby

01.10.05, 11:58
Chciałbym się dowiedzieć czy ktoś z Was borykał się z problemem depresji u
drugiej połówki w związku i jakie ma związane z tym doświadczenia.
Od dwóch tygodni stanąłem przed tym trudnym zadaniem. Przez sześć lat byłem
obdarzony największą miłością jakiej w życiu doświadczyłem. W pewnym momencie
ukochana popadła w depresję. Chciałem żeby skorzystała z fachowej pomocy, ale
bała się, że dostanie leki. Minęło pół roku i jej rodzice przekazali mi list
pożegnalny. Zaszyła się u nich, ma ataki paniki, od miesiąca śpi 2-3 godziny
na dobę, ma lęki, nie potrafi wstać z łóżka, zmieniła numer telefonu. Jej
miłość zamieniła się w nienawiść i panicznie się mnie boi stwarzając w głowie
mój nieprawdziwy obraz, a ja oddałbym za nią życie. Na szczęście rodzice maja
do mnie zaufanie zdobyte przez lata. Psychiatra stwierdził u niej głęboką
depresję i od 12 dni bierze leki, chodzi do psychologa. Po kilku dniach
terapii nienawiść do mnie zmieniła się w obojętność, po ośmiu napisała, że
jest jej beze mnie ciężko, ale decyzji o rozstaniu nie zmieni. Czy uczucie
wielkiej miłości zaatakowane przez depresję po jej ustąpieniu odżywa czy
umiera? Czy może po wyleczeniu z depresji człowiek musi na nowo zakochać się
w dotychczasowym partnerze? Najważniejsze jest dla mnie jej zdrowi i chcę jej
pomoc, ale ona wysyła sygnały że nie chce mnie widzieć. Proszę o pomoc.
Dziękuję i pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • gocha_59 Re: Depresja u ukochanej osoby 01.10.05, 14:01
      Virusti leki antydepresyjne wchodzą powoli ze swoim działaniem ,zaczynają
      działać po ok.3 tygodniach.Daj swojej połówce troszkę czasu ,nie bądź
      natarczywy ale bądź bezpiecznie blisko.W tak wczesnym okresie przemawia przez
      nią jeszcze choroba .Izolacja od ludzi ,strach przed kontaktem z nimi jest
      bardzo typowy dla tej choroby ,czas jest tu waszym sprzymierzeńcem.Może być
      jeszcze kwestia fałszywie pojętego przez Twoją kobietę wstydu dotyczącego
      przypadłości o takim charakterze ,obawa przed
      zaszufladkowaniem ,,psychiczna,, .Nie wiem jak objawiała się choroba w tym
      przypadku ,ale charakterystyczne jest również to że człowiek pozostaje
      całkowicie obojętny na otaczającą go rzeczywistość .Bądź dobrej mysli ,jak
      twoja kobieta wróci do formy napewno będzie dobrze
    • gocha_59 Re: Depresja u ukochanej osoby 01.10.05, 14:10
      Ijeszcze jedno bądź wyrozumiały dla jej reakcji.Jeśli stanowiliście a własciwie
      nadal stanowicie szczęśliwy związek,bo to co sie wydarzyło to tylko próba dla
      was a szczególnie dla Ciebie to ewentualne rozstanie mogło by tylko pogorszyć
      jej stan.Dobrze by było poznać mechanizm zachorowania na depresję wtedy
      łatwiej zrozumieć osobę chorą ,jak niewiele od jej woli zależy w ostrym
      stanie.Poczytaj o neuropzekaźnikach-serotonina ,dopamina
      • virusti Re: Depresja u ukochanej osoby 01.10.05, 15:17
        Dziekuję za szybka odpowiedź.
        Prawdę mówiąc praktycznie cały wolny czas poświecam na czytanie informacji o
        depresji, przypadkach u konkretnych osób, ich pamiętników itp., kupiłem też
        kilka książek. Nie stanowimy już zwiazku - list pożegnalny zawierał informację
        o rozstaniu. I w tym cały problem. Ona ma strasznie rygorystyczne zasady i nie
        utrzymuje kontaktu ze mną gdy nie jestesmy razem. Chciałbym ją zabrać w parę
        miejsc, zrobić rzeczy jakie sprawiają jej najwiekszą przyjemność, być
        przyjacielem. Po tylu latach aspekt sexualności można wyciszyć. Ale nie mam do
        niej żadnego dostepu. W ostatnich tygodniach zwiazku gdy się spotykaliśmy
        poprawiał jej się humor i była często bardzo radosna, ale gdy nie było mnie
        obok nastrój się pogarszał i widziała zwiazek w czarnych barwach. Dlatego mnie
        odcieła bo wie że w moim towarzystwie czuje się szczęśliwa i to może być
        przeszkodą w wytrwaniu w decyzji którą podjęła będąc sama ze swoimi myslami.
        Ogladałem dzisiaj ostatnie nasze filmy, jest na nich szczęsliwa. Gdy ją
        spytałem czemu tak często się widzimy odpowiedziała, że bardzo dobrze się czuje
        wmoim towarzystwie. Wracając do domu mówi, że mnie nienawidzi. Jedno z
        ostatnich współżyć groziło ciążą, pierwszy raz w życiu oboje tego chcieliśmy i
        po nie było żadnych obaw tylko szczęscie. I nagle wszystko urwane.
        A może ktoś z Was był osobą w depresji która stłumiła miłość do partnera.
        Proszę o wszelkie historie.
        • hasanet Re: Depresja u ukochanej osoby 01.10.05, 20:36
          virusti napisał:

          > Ona ma strasznie rygorystyczne zasady i nie
          > utrzymuje kontaktu ze mną gdy nie jestesmy razem.
          Norma. Nie ma takich kobiet. Pamiętasz matkę Joannę od aniołów?
          > Jedno z
          > ostatnich współżyć groziło ciążą, pierwszy raz w życiu oboje tego chcieliśmy
          i
          > po nie było żadnych obaw tylko szczęscie. I nagle wszystko urwane.
          Ano właśnie.. Zrób jej dziecko, na pewno Ci się nie wykręci. Jak? Tyle sam
          chyba wiesz. Jakby nie zapytaj taty albo dziadka.
    • mskaiq Re: Depresja u ukochanej osoby 01.10.05, 15:40
      Milosc jest czescia nas, nie mozna sie jej pozbyc. Czasem milosc znika,
      przyczyna tego jest strach. Kiedy strach odchodzi znow pojawia sie milosc.
      Znajdz przyczyne tego strachu, jesli uda Ci sie usunac ta przyczyne wszystko
      wroci do stanu przed depresja.
      Ona sie boi Ciebie, albo czegos zwiazanego z Toba, stad bierze sie Jej
      nienawisc do Ciebie. Popros Jej Rodzicow, Ona moze im powiedziec. Dalej
      potrzebna jest wiele rozmow z Nia, moze psychoterapeta, ale warunkiem jest
      pelne zaufanie do takiej osoby, inaczej Ona sie nie otworzy. Ona musi byc
      przekonana przez kogos komu ufa, moze moga pomoc Jej Rodzice. Taki proces
      pozbywania sie strachu trwa dlugo dlatego musisz uzbroic sie w cierpliwosc.
      Kiedy pokona ten strach bedziesz z Nia, wtedy Jej uczucie do Ciebie bedzie
      jeszcze silniejsze niz przed depresja, dlatego nie poddawaj sie, walcz o Nia i
      o Siebie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • virusti Powody strachu 01.10.05, 17:21
        Znalazłem trzy powody jej strachu:
        1. Przeprowadzka do mnie planowana na 28 lutego 2006 - zawsze marzyła o tym i
        małżeństwie ze mną i o wspólnych dzieciach. Ciągle powtarzała "ty nigdy się ze
        mną nie ożenisz", a ja ją zapewniałem, że się myli. Wraz z pojawieniem się
        depresji przestała o to zabiegać. Wiedziała, że na dniach mam wziąć nieduży
        kredyt do wykonczenia naszego przyszłego domu. Napisała że nie jest gotowa na
        dorosłe życie. Tak naprawdę jest samodzielna od 1,5 roku.
        2. Zobowiązania kontraktowe - podpisaliśmy z Niemcami kontrakt na wydawanie
        naszej wspólnej muzyki, robienie jej jest naszą największą pasją. Dzień przed
        rozstaniem przyszła wiadomość że w ciągu 3 tygodni musimy nagrać piosenkę na
        radiową skladankę na której są m.in. Scooter, ATB. Powiedziała, że biznes
        muzyczny to nie dla niej. Wcześniej gdy podpisywaliśmy kontrakt skakała z
        radości...
        3. Mój wybuchowy charakter - mówie prosto w oczy co myślę. Ona zaniedbała wiele
        spraw, w świele zaciągniętych zobowiązań musiałem pewne rzeczy od niej
        egzekwować. Teraz wiem jak mogła się czuć. :(

        Każdą z tych rzeczy mogę poprawić, muzyka nie jest ważna tylko jej zdrowie. Dom
        też może poczekać lub wogóle się nie doczekać. Nie będzie z mej strony żadnych
        nacisków ani pretensji. Tylko jak do niej teraz dotrzeć?
        • anatemka Re: Powody strachu 01.10.05, 17:34
          spróbuj poczekać... jeśli ma dobrze dobrane leki, to niedługo jej spojrzenie na
          świat, na was sie zmieni. Wtedy powiedz jej to co nam:)
          • hasanet Re: Powody strachu 01.10.05, 20:48
            Szybko i skutecznie działa hipnoza, może też być telepatia.
          • virusti Re: Powody strachu 01.10.05, 21:06
            Ona to wszytsko wie, a nawet dużo więcej. Jak była zdrowa jej marzeniem było
            żebym ją zawsze kochał i nigdy nie zdradzał. Przez lata tak mi zaufała że
            czasami sam jeżdżę na wakcje jak ona nie może, albo namawia do spotkań z dwoma
            byłymi, ponieważ "to są przjaciółki na które zawsze możesz liczyć". Jeżeli
            kobiety mnie zaczepiają zawsze robię odwrót. Nie chciałem się kochać z nikim
            innym do końca życia. Poprostu miłość absolutna. Jej rodzice i nasi znajomi
            uważają że to przykład małżeństwa doskonałego nie zarejestrowanego w urzędzie.
            Nawet nie pamietam kiedy sex nie skończył się wspólnym orgazmem, czy to
            stosunek czy 6/9. I te rozmowy prowadzone non-stop które są zawsze ciekawe mimo
            7 lat bycia. Identyczny humor, ciągłe rozśmieszanie się nawzajem. I regularne
            deklaracje o przypływie uczuć i miłości 20/10, które nie są regułką ale same ze
            szczęścia cisną się na usta i dopiero ich wypowiedzenie przynosi ulgę w
            uniesieniu. Ona z nikim innym nie była. Ja przedtem miałem 3-letni związek.
            Teraz była mówi, że może porównać wiele swoich związków ale ten ze mną to
            najlepsze co przeżyła w życiu, a nawet nie można tego porównać do tego obecnego
            zaatakowanego przez depresję. Żyliśmy bezproblemowo znieczulając się nawzajem
            od zła i problemów świata. Więc świat zaatakował nas od wewnątrz.
            • hasanet Re: Powody strachu 01.10.05, 21:56
              virusti napisał:

              > Żyliśmy bezproblemowo znieczulając się nawzajem
              > od zła i problemów świata. Więc świat zaatakował nas od wewnątrz.
              Jak to możliwe? Jeśli zechcesz opowiedzieć, chętnie wysłucham.
        • hasanet Re: Powody strachu 01.10.05, 20:47
          virusti napisał:

          > Znalazłem trzy powody jej strachu:
          >1. Wraz z pojawieniem się
          > depresji przestała o to zabiegać.
          Moze miała i inne swoje powody oprócz depresji? Może ją czymś uraziłeś?
          > Napisała że nie jest gotowa na
          > dorosłe życie. Tak naprawdę jest samodzielna od 1,5 roku.
          Pewnie wątpiła w Ciebie jako w życiowego partnera. Stałość, słowność i inne
          takie..
          > 2. Powiedziała, że biznes
          > muzyczny to nie dla niej. Wcześniej gdy podpisywaliśmy kontrakt skakała z
          > radości...
          Zwątpiła w swój talent. Nie przyczyniłeś się aby do tego?
          > 3. Mój wybuchowy charakter - mówie prosto w oczy co myślę.
          To zaleta. Jednak należy mówić a nie krzyczeć.
          > Ona zaniedbała wiele
          >
          > spraw, w świele zaciągniętych zobowiązań musiałem pewne rzeczy od niej
          > egzekwować. Teraz wiem jak mogła się czuć. :(
          Widać, żeś empatyczny facet. Cudnie.
          > Każdą z tych rzeczy mogę poprawić, muzyka nie jest ważna tylko jej zdrowie.
          Dom
          >
          > też może poczekać lub wogóle się nie doczekać. Nie będzie z mej strony
          żadnych
          > nacisków ani pretensji. Tylko jak do niej teraz dotrzeć?
          Tak jak do Forumu. Forum zrozumiał nie takie oryginały, żeby nikogo nie
          dotknąć, zmilczę nicki.
    • hasanet Re: Depresja u ukochanej osoby 01.10.05, 20:29
      virusti napisał:

      > Jej
      > miłość zamieniła się w nienawiść
      Nie wysuwasz zbyt daleko idących wniosków?
      > i panicznie się mnie boi stwarzając w głowie
      > mój nieprawdziwy obraz,
      Musiałeś się zdrowo nawygłupiać.
      > Po kilku dniach
      > terapii nienawiść do mnie zmieniła się w obojętność, po ośmiu napisała, że
      > jest jej beze mnie ciężko, ale decyzji o rozstaniu nie zmieni.
      Trafiłeś na szybką kobitkę.
      > Czy uczucie
      > wielkiej miłości zaatakowane przez depresję po jej ustąpieniu odżywa? Czy
      może po wyleczeniu z depresji człowiek musi na nowo zakochać się
      > w dotychczasowym partnerze?
      Zapewne jedno i drugie.

      • virusti Re: Depresja u ukochanej osoby 01.10.05, 21:32
        hasanet napisała:

        > virusti napisał:
        >
        > > Jej
        > > miłość zamieniła się w nienawiść
        > Nie wysuwasz zbyt daleko idących wniosków?
        To jest odpowiedź na pytanie zadane jej ojcu w pierwszym dniu - "co ona do mnie
        teraz czuje?"

        > > i panicznie się mnie boi stwarzając w głowie
        > > mój nieprawdziwy obraz,
        > Musiałeś się zdrowo nawygłupiać.
        Powiedziała rodzicom, że ją nachodzę i biję. Do mnie miała pretensję, że jedno
        spotkanie u niej przypada na kilka u mnie. Nigdy nie podniosłem na nią ręki ani
        na żadną inną kobietę. Czytałem, że obarczanie partnera wymyślonymi winami i
        czynami to jeden z objawów depresji.

        >> 2. Powiedziała, że biznes
        >> muzyczny to nie dla niej. Wcześniej gdy podpisywaliśmy kontrakt skakała z
        >> radości...
        >Zwątpiła w swój talent. Nie przyczyniłeś się aby do tego?
        Jestem jej największym fanem. Wystraszyła się też wyjazdu na sesję zdjęciową
        zagranice.

        >> Ona zaniedbała wiele
        >> spraw, w świele zaciągniętych zobowiązań musiałem pewne rzeczy od niej
        >> egzekwować. Teraz wiem jak mogła się czuć. :(
        >Widać, żeś empatyczny facet. Cudnie.
        Egzekwwania polegało na tym, że po jej trzymiesięcznej nieobecnosci w studio
        zadałem pytanie, czy jest w stanie w kolejnym tygodniu wygospodarować czas na
        nagrania. Robiłem 90% pracy, raz na trzy miesiące to nie jest chyba zbyt
        męczące.

        Dziękuje wszystkim za cenne sugestie i pozdrawiam


    • mskaiq Re: Depresja u ukochanej osoby 02.10.05, 14:37
      Tak jak Ci Ona napisala przyczyna rozstania jest to ze widzi Wasz zwiazek w
      czarnych barwach. Jej mysli podpowiedzialy Jej ze nie zwiazek z Toba prowadzi
      do zniszczenia Jej i Ona to zaakceptowala.
      Jej mysli rowniez podpowiedzialy Jej ze Ja bijesz i Ona w to uwierzyla. Mysle
      ze jest w Niej pelno strachu, prawie do wszystkiego co jest zwiazane z Toba.
      Ty Jej nie wiele mozesz pomoc bo Jej mysli nie dopuszcza do tego. Gdyby Cie
      dopuscila do kontaktow z Toba to moglbys przekonac Ja, Ona nadal Ciebie kocha.
      Ona nie widzi tej milosci bo na jej miejscu siedzi strach, nie mniej pojawiaja
      sie przeblyski kiedy na chwile strach odchodzi wtedy wraca milosc.
      Ty masz bardzo dobre kontakty z jej Rodzicami. Sprobuj dzialac przez Nich.
      Sprobuj przez Jej Rodzicow zmienic to twierdzenie ze Ja biles. Ona w to wierzy,
      potrzeba bardzo wiele rozmow aby przekonac Ja ze tak nie bylo.
      Mysle ze wszystko jest w Twoich rekach, jesli chcesz aby wrocila Wasza milosc
      to walcz o nia, ona wroci. Wymaga to wiele determinacji i wiary ze mozesz to
      przeprowadzic.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • virusti Re: Depresja u ukochanej osoby 02.10.05, 21:17
        Dziekuję bardzo za zobrazowanie mi prawdopodobnego jej sposobu myslenie w tej
        chwili. To daje mi nadzieję i teraz wiem, że priorytemtem dla mnie jest
        wygranie z jej strachem i przerażeniem.
        Zastanawiałem się tylko czy ona celowo nie psuje mojego obrazu w oczach
        rodziców żeby łatwiej zaakceptowali rozpad "idealnego małżeństwa". Używając
        argumentu bycia bitą i nachodzoną mogła odwrócić ich uwagę od prawdziwych
        przyczyn bedących wynikiem przemyślen podczas depresji. Przecież jej rodzice w
        każdym poradniku mają punkt: nie można w trakcie depresji pozwolić na podjęcie
        ważnych życiowych decyzji takich jak rozwód czy rozstanie. Jednak gdy córka
        jest bita... W ten sposób zapewniła sobie dodatkowo ochronę przede mną.
        Zastosuję się do rady i poproszę rodziców o wyjaśnienie z nią dokładnie tego
        bicia, jeżeli naprawde ona w to wierzy to może uda im się to zwalczyć gdy
        wspólnie ustalimy, że jest to aktualnie największa przeszkoda.

        "Ona nie widzi tej milosci bo na jej miejscu siedzi strach, nie mniej pojawiaja
        sie przeblyski kiedy na chwile strach odchodzi wtedy wraca milosc."
        Te slowa dodały mi otuchy, chciałbym by choć przez moment podczas tych dwóch
        tygodni mnie kochała.
        Jeszcze raz dziekuję i również pozdrawiam serdecznie
        • hasanet Re: Depresja u ukochanej osoby 02.10.05, 22:01
          virusti napisał:

          > Te slowa dodały mi otuchy, chciałbym by choć przez moment podczas tych dwóch
          > tygodni mnie kochała.
          Krótkodystansowiec? Bleeeh
          • virusti Re: Depresja u ukochanej osoby 02.10.05, 23:21
            Wprost przeciwnie. Zostwiłbym Cię daleko za horyzontem
            • hasanet Re: Depresja u ukochanej osoby 02.10.05, 23:55
              To wcale nie tak daleko. Gdybyś dobrze zasuwał, a nie zgubił linii i tak
              wpadlibyśmy na siebie.
    • mskaiq Re: Depresja u ukochanej osoby 03.10.05, 17:21
      Wyslalem Ci list na virusti@gazeta.pl
      Serdeczne pozdrowienia.

    • normajean Re: Depresja u ukochanej osoby 03.10.05, 19:12
      dziekuje za poruszenie tego tematu....teraz juz rozumiem co bylo powodem
      zakonczenia sie mojego szczesliwego zwiazku...a ja glupia bylam przekonana, ze
      mojemu partnerowi juz nie zalezy na mnie. pozdrawiam i zycze wytrwalosci
      • virusti to bedzie ciężki test 04.10.05, 08:08
        Dziękuję za życzenie wytrwałości. Zdaję sobie sprawę, że czeka mnie jedno z
        najcięższych zadań w życiu. Chciałbym przynajmniej wiedzieć, że podstawy na
        których obecnie stoję są pewne. Lepiej być przygotowanym na wszystko dlatego
        staram się rozpatrzyć każdy wariant, nawet ten w którym depresja jest wymyślona
        w celu ułatwienia zerwania związku. Wczoraj prawdopodobieństwo takiego
        rozwiązania znacznie wzrosło. Zadzwoniłem do rodziców spytać jak przebiega
        kuracja i dostałem psychiczny strzał w twarz – ona poleciała z koleżanką na
        wakacje do ciepłych krajów. Dowiedziałem się też, że napisała, że tam jest jej
        super. Mogli mi oszczędzić szczegółów. Ta choroba jest okrutna, albo ludzie...
        Wprawdzie wcześniej psycholog radził jej wziąć urlop i szukała w tym celu
        koleżanki więc byłem na to trochę przygortowany, ale nie sądziłem, że to tak
        szybko się stanie - przecież nawet nie minęły dwa tygodnie od rozpoczęcia
        leczenia. Smutne tym bardziej, że namówiła mnie żebym przełożył urlop z lipca
        na listopad byśmy mogli jechać razem.
        W książkach czytałem, że nie można wysyłać ludzi z depresją na wakacje.
        Beztroska rodziców czy wymyślona choroba? Nie chciałbym żeby się okazało, że od
        dwóch tygodni niepotrzebnie zajmuje się tym wszystkim. Praktycznie nic innego
        nie robię w wolnych chwilach tylko szukam pomocy dla nie i dla siebie. Wczoraj
        byłem w szoku i odwiedziłem bliską przyjaciółkę bo przy niej wszystko jest
        lżejsze. Opowiadała mi o depresji bliskiej osoby zakończonej samobójstwem. Tam
        na żadnym etapie choroby nie było miejsca na wakacje. Wiem, że są różne
        depresje i poziomy ich nasilenia, ale czy jest możliwe by na początku leczenia
        jechać na wakacje? A co się dzieję z sumieniem?

        Pozdrawiam ciepło
        • i.waszkiewicz1 Re: to bedzie ciężki test 04.10.05, 08:55
          Virusti....czytam i czytam i zastanawiam sie....co do choroby twojej dziewczyny
          sie nie wypowiem w zaden sposob bo jestem zielona, ale jedno wiem, nie tylko
          twoja dziewczyna potrzebuje pomocy.
          Ty rowniez...
          Nie sugeruje Ci ze masz sie udac do lekarza, sugeruje ze powinienes odpoczac od
          tego problemu chociaz na chwile i sprobowac spojrzec na to z innej perspektywy,
          moze twoja dziewczyna potrzebuje od ciebie odpoczac? a moze rzeczywiscie juz
          cie nie kocha? a moze jak bedziesz bardziej niezalezny od niej to jej sie
          bardziej spodobasz...z pewnoscia kazdy z nas zna ten mechanizm..im bardziej sie
          starasz i im bardziej natarczywie zabiegasz o czyjas milosc tym ta osoba cie
          gorzej traktuje. wiem jak bardzo boli swiadomsc ze ta druga osoba juz cie nie
          potrzebuje i nie doradze ci co zrobic z tym uczuciem bo sama nie wiem, jedno
          wiem nie mozesz pertraktowac o jej uczuciach z jej rodzicami, rozmawiaj przede
          wszystkim z nia, bo jesli zauwazy ze czesciej gadasz z nimi to poczuje sie
          jeszcze bardziej zagrozona i bedzie patrzec na ciebie jak na spiskowca..
          zachowaj dystans i nie staraj sie zeby milosc wrocila bo ty tego bardzo
          pragniesz. jesli to rzeczywiscie depresja a leki zaczna dzialac to bedzie
          lepiej dla ciebie jesli twoja dziewczyna zauwazy ze byles z nia caly czas i to
          doceni.
          • virusti Re: to bedzie ciężki test 04.10.05, 19:38
            i.waszkiewicz1 napisała:

            > a moze jak bedziesz bardziej niezalezny od niej to jej sie
            > bardziej spodobasz...z pewnoscia kazdy z nas zna ten mechanizm..im bardziej
            > sie starasz i im bardziej natarczywie zabiegasz o czyjas milosc tym ta osoba
            > cie gorzej traktuje.

            Dla niej ciągłe okazywanie uczuć było zawsze bardzo ważne, dziwiłem się jak
            można mieć takie potrzeby. Teraz trochę poczytałem to forum i wiem, że ważną
            informacją którą pominąłem jest to, że ona jest neurotykiem.
        • looserka Re: to bedzie ciężki test 04.10.05, 19:49
          Virusti,szkoda mi Ciebie, ale, ale... czy przypadkiem ktoś nie gra z Tobą
          znaczonymi kartami?
          • virusti Re: to bedzie ciężki test 04.10.05, 20:20
            looserka napisała:

            > Virusti,szkoda mi Ciebie, ale, ale... czy przypadkiem ktoś nie gra z Tobą
            > znaczonymi kartami?

            Czemu podejrzewasz, że to może być mistyfikacja? Proszę odpowiedz, to dla mnie
            bardzo ważne.
            • looserka Re: to bedzie ciężki test 05.10.05, 10:30
              Mówi mi to moja intuicja, która między wierszami Twoich opisów o zachowaniach
              partnerki mających mieć źródło w chorobie(depresja) wychwytuje jakieś
              mikrozgrzyty - te opowieści rodzicom, że ją bijesz, to radykalne odcięcie sie
              od wszelkich kontaktów z Tobą ( bo nie od wszelkich kontaktów z ludźmi,
              prawda?), rzekoma nienawiść ( w depresji nie ma raczej miejsca na skrajne
              emocje, dominuje obojętność). wkońcu zgrzyt duży - radosny wyjazd z koleżanką w
              ciepłe kraje, gdzie podobno czuje się super... po zaledwie 2 tygodnaich
              leczenia?
              Ale... intuicja, zwłaszcza gdy zna się sytuacje jedynie z opisu i to
              jednostronnego - bywa zawodna, wiesz... Niemniej - nie wiem co jest grane w
              waszym układzie, ale chyba nie do końca to, w co masz uwierzyć.
              • virusti Re: to bedzie ciężki test 05.10.05, 13:34
                Nienawiść to subiektywna opinia jej ojca na temat tego co ona może czuć do
                mnie. Z drugiej strony mówi, że w rozmowach z nią nie ma mojego tematu. W tym
                czasie ona przysyła list w którym pisze, że ciężko przeżywa rozstanie.
                Czytałem, że wymyślanie i przypisywanie najbliższych krzywdzących zachowań
                (bicie) to jeden z możliwych objawów depresji.
                Jej ojciec martwi się huśtawką nastrojów od euforii po śmiertelny smutek w w
                krotkim okresie czasu. Myślę, że ktoś wysyłający smsa z wyjazdu zaleconego
                przez terapeutę ma ochotę go wysłać gdy jest na szczycie sinusoidy nastroju. W
                domu też miała chwile, w których czuła się świetnie, ale średnia poziomu
                nastroju była na tyle niska, żeby przerazić rodziców. Teraz oni nie prowadzą
                obserwacji by stwierdzić jaki jest jej nastrój na przekroju całego dnia.
                Wysyłanie jej na wakacje w tym stanie też mnie niepokoiło. Zapytałem psychiatry
                i psychologa czy to nie błąd i zgodnie powiedzieli, że nie wyklucza się takiego
                działania jeżeli depresja przebiega łagodnie lub jeśli dobrze dobrane leki
                zaczęły działać to trzeba aktywizować pacjenta. Pacjent musi mieć też na to
                ochotę, a ona była przygotowana od 3 miesięcy na wyjazd w tym terminie ze mną.
                Wiele miesięcy czekała na wrześniowy przyjazd ze Stanów jej najlepszej
                przyjaciółki i nie dziwię się, że to właśnie z nią pojechała. Jej rodzice są
                najbardziej nieodpowiedzialnymi rodzicami jakich znam (np. ojciec powiedział,
                że zastanawia się po co jej pomaga, jak i tak nie będzie wdzięczna) dlatego nie
                robili problemu z wyjazdem. Poza tym oglądając program Ewy Drzyzgi o depresji w
                tvn widać, że bliscy nie zdają sobie sprawy co naprawdę dzieje się w głowie
                chorego i rzadko są świadomi zagrożeń. Sam zrobiłem ten błąd.
                Gdy mam gorsze samopoczucie zastanawiam się czy nie jestem oszukiwany i ona nie
                ma kogoś innego. Z drugiej strony jej list był okrutny więc czemu nie
                napisałaby o tym. Napisała, że nikogo nie ma i długo nie chce mieć, że czuje
                pustkę emocjonalną. Jej ojciec też mnie nie oszczędzał mówiąc prosto w oczy
                straszne rzeczy. Innego faceta wykluczył i powiedział, że szanse powrotu ocenia
                na 40%. To nie jest ktoś kto robi niepotrzebnie nadzieję. Jeżeli rozmawiam z
                kimś o ważnych rzeczach to sprawdzam jak zachowuje się gdy kłamie -
                powiedziałem fakt o którym wiedziałem, że mu zaprzeczy kłamiąc – to był jedyny
                moment rozmowy gdy odpowiadając nie patrzył mi w oczy tylko w podłogę.

                W lutym tego roku moja Mama powiedziała, że podziwia ją za to, że równocześnie
                broni w tak krótkim okresie pracę magisterką, chodzi do pracy, jest w ekipie
                przygotowującej targi w Berlinie, jedzie na te targi, nagrywa naszą muzykę oraz
                pisze teksty i nagrywa wokale dla znanych djs z Holandii i Niemiec. To samo
                powiedział mój przyjaciel, że nie zna większego pracoholika, a ona nas
                przekonywała, że kocha takie życie. Ale im bliżej targów tym bardziej się bała,
                mówiła, że nie sprosta, co było dziwne i nowe w jej przypadku. Zaczęła się
                skarżyć, że nie może spać, że budzi się rano przestraszona i leży długo
                zdołowana nie mogąc wstać. Z każdym tygodniem było gorzej, zaczęła się martwić,
                że może stracić pracę, szef skrócił jej czas wypowiedzenia w umowie do 15 dni.
                I nagle wszystko ucichło bo przyszła nowa praca. Lipiec to był dobry miesiąc
                dla niej. Ale przyszły szkolenia, słabe wyniki w firmie i znowu wszystko
                zaczęło wracać ale z większą siłą. Do tego doszedł ciągły monitoring z centrali
                firmy tego co ma na monitorze, zdawanie tygodniowych raportów z wyników, testy,
                zbliżające się podsumowanie okresu próbnego i decyzja o zatrudnieniu.
                Dodatkowym aspektem jest choroba nerek trwająca od trzech lat, która od grudnia
                znacznie się nasiliła się i powodowała przynajmniej raz na dwa tygodnie okropne
                ataki trwające od kilkunastu godzin do 2 dni.
                Wydaje mi się, że jak ktoś chce się rozstać to robi to, a nie buduje przez
                osiem miesięcy w partnerze fikcyjny obraz choroby poprzez udawanie jej objawów,
                odwiedzanie specjalistów, gorączkowe poszukiwanie wieczorami po znajomych leków
                na bezsenność. Poza tym w czerwcu ona nie chciała korzystać z pomocy psychiatry
                bo wstydziła się przed znajomymi własnej słabości. Teraz znajomi wiedzą, że
                chodzi do psychiatry, psychologa, bierze leki i ma depresję. I cały ten teatr
                by mnie zostawić? Jeżeli jednak Twoje podejrzenia się sprawdzą na pewno o tym
                napiszę. Ku przestrodze. Mam nadzieję, że jednak nie – wtedy już chyba nigdy
                nikomu bym nie zaufał.

                Czemu wierze w depresję:
                - cieszyła się każdą rzeczą, przestało ją cieszyć cokolwiek. Każdego roku gdy
                dojrzewały owoce na jej jabłoni i ulubionej gruszy w ogrodzie podskakiwała z
                radości jak dziecko i się nimi zajadała przez całe lato. W tym roku zebrała
                reklamówkę jabłek, po gruszki już nie wyszła ponieważ wolała leżeć w łóżku,
                - w piątkowe wieczory zaczęła zasypiać na prawie każdym filmie co nigdy
                wcześniej jej się nie zdarzało. Po przebudzeniu była zła, że przez to nie
                będzie spała w nocy bo walczyła z bezsennością i ciągłym budzeniem się,
                załatwialiśmy kolejne leki ale skutek był śladowy, rano budziła się pełna
                smutku i lęku i długimi godzinami czekała na dźwięk budzika,
                - zmniejszyła ponad dwukrotnie porcje jedzenia i przestała się regularnie
                odżywiać chudnąc w miesiąc 4 kg,
                - pojawił się strach przed tłumem: bała się chodzenia po ulicach, uwielbiała
                taniec, a ostatnio długo miała opory żeby wyjść na parkiet, w połowie piosenki
                nagle złapała mnie za rękę i panicznie uciekła, ostatni występ dzień przed
                listem opóźniła 40 minut bo bała się wyjścia na scenę,
                - w ostatnim tygodniu odebrałem ją z sesji u psychologa wykupionej przez
                rodziców (adres i nazwisko lekarza zgodne z tym co mówił jej ojciec). Po tej
                sesji pierwszą rzeczą jakiej szukała w internecie było hasło neurotyk bo tak
                określono jej osobowość, gdy to znalazła strasznie się zdołowała,
                - porzuciła swoje hobby,
                - mimo sukcesów w kolejnych zadaniach wszystko widzi w czarnych barwach i się
                boi podejmować czegokolwiek,
                - zawsze najbardziej marzyła o dziecku i małżeństwie, w rozmowach z ojcem
                powiedziała, że nie chce dzieci i być może żadnego faceta do końca życia,
                - list pokazałem psychiatrze i psychologowi, określili go jako typowy dla osoby
                cierpiącej na depresję,
                - często wybuchała niekontrolowanym płaczem.

                Dziekuję Ci bardzo za Twoją opinię o tej sytuacji. Muszę być czujny i
                przygotowany na wszystko, a każde spojrzenie z innej perspektywy może okazać
                się tym właściwym.
                Gorąco pozdrawiam
                VirusTi
                • lucyna_n Re: to bedzie ciężki test 10.10.05, 11:56
                  Najbardziej niepodoba mi sie to wplatanie osoby ojca we wszystko, to jakieś chore jest. Te wypowiedzi
                  rodzicow, a w zasadzie tylko ojca z tego co zauważyłam są delikatnie mówiąc tendencyjne i chyba mało
                  wiarygodne. Nie byłeś Ty czasem niezaakceptowany przez tego pana? bo to mi wyglada na chęć
                  zabrania corki od "brutala i tyrana", i użycia wszystkich metod do osiągnięcia tego celu. Bóg jeden wie
                  co ten człowiek jej tam teraz miesza w głowie, jakie argumenty i jakie słowa padają na podatny
                  depresyjny grunt. To może być nieodwracalna szkoda, bo depresja jako taka, nawet kiedy są elementy
                  psychotyczne, a tutaj wydaje się że są, jest do opanowania.
                  Trudna sytuacja, naprawdę bardzo pogmatwana.
              • lucyna_n Re: to bedzie ciężki test 10.10.05, 11:48
                Depresja ma co prawda różne oblicza, ale to faktycznie jakieś dziwne jest. Może to jednak nie jest
                depresja tylko jakieś urojenia, albo inne cholerstwo?
                Takiego calkowitego zaaranżowania sytuacji jakoś nie mogę sobie wyobrazić, niby w jakim celu? Żeby
                odejść nie trzeba grać takiego przedstawienia, coś to wszystko dziwnie wygląda. Niby diagnoza lekarzy
                ma brzmieć-depresja, ale ... czy ja wiem.
                • virusti Re: to bedzie ciężki test 10.10.05, 21:42
                  Dzisiaj dotarłem do stron o BPD. Wszystko jest takie znajome, zmiana milości w
                  nienawiśc w jednej chwili i masa innych rzeczy która przez lata była w naszym
                  związku...
                  • lucyna_n Re: to bedzie ciężki test 10.10.05, 23:43
                    BPD czyli co? dwubiegunówka?
                    • virusti Borderline 11.10.05, 00:24
                  • looserka Re: to bedzie ciężki test 11.10.05, 09:44
                    Słuchaj, radzę Ci,nie wertuj materiałów o róznorakich zaburzeniach psychicznych
                    próbując doszukiwać się opisanych objawów u siebie lub innych osób.Można się
                    wpuścić w gęste i kłujące maliny, naprawdę.
                    • lucyna_n Re: to bedzie ciężki test 11.10.05, 11:46
                      ja to rozumiem, w takiej sytuacji człowiek chce wiedzieć co to jest i dlaczego stalo się tak a nie inaczej,
                      pewnie że jak się dobrze wczytać to co drugi jest borderline..
                      • virusti Szukam odpowiedzi 11.10.05, 12:08
                        Wiele z jej objawów było dziwnych, rózwnież dla niektórych z Was. Wczoraj
                        pierwszy raz trafiłem na stronę o borderline i czytałam kolejne objawy widząc
                        swój związek. Nawet ta nagła zmiana miłości w nienawiśc i całkowite wyrzucenie
                        mnie w jednej chwili ze swojego życia z błachego powodu wreszcie znalazła
                        wytłumaczenie. Wiem, nie jestem lekarzem i nie będę próbował diagnozować jej na
                        własne potrzeby. Ja tylko szukam odpowiedzi...
                        • lucyna_n Re: Szukam odpowiedzi 11.10.05, 12:56
                          Wiekszość z nas o ile jeszcze wogóle ma na to siłę wertuje lub wertowała strony i szuka odpowiedzi,
                          problemem jest w sumie nie to jak to sie nazywa ale co z tym można zrobić, i tu najczęściej czlowiek
                          utyka
    • maksiu102 Re: Depresja u ukochanej osoby 07.10.05, 15:13
      www.calivita-online.pl polinesian noni lub rhodiolin tylko musisz ją namówić
      żeby zaczeła stosować troche to bedzie trwało ale warto!
      • looserka Re: Depresja u ukochanej osoby 07.10.05, 18:29
        następny dealerski spam
    • milinka123 Re: Depresja u ukochanej osoby 10.10.05, 00:39
      virusti ja mam podobny problem..
      opisalam go w temacie jak sobie radzic z depresja u drugiej osoby... mi tez nie
      jest latwo mimo iz u mnei to nie wyglada tak jak u ciebie bo nadal jestesmy
      razem ale moj facet tez zachowuje sie dziwnie, rani mnie nie bedac tego
      swiadomym...ehh i jest mi z tym strasznie ciezko:(( to dopiero tydzien brania
      lekow a ja czuje ze juz mi psychika nie wytrzymuje nie daje rady :((
      zycze ci zeby twoja dziewczyna szybko wyzdrowiala, i sobie rowniez zycze by
      szybciej depresja minela u mojego faceta...
      pozdrawiam
      • virusti Smutne ale prawdziwe 10.10.05, 10:37
        Bardzo Ci współczuję, rozumiem Twój szok, sam go doświadczyłem. Ale jeszcze
        większy wywołały u mnie rady specjalistów (psychiatra i dwóch psychologów) z
        którymi rozmawiałem o moim problemie. Zasugerowali mi, żebym zastanowił się nad
        ułożeniem sobie nowego życia z kimś innym. Identyczne zdanie mają przyjaciele i
        znajomi. W jednej z opinii usłyszałem – Twoje życie zostało zniszczone, skoro
        już raz to zrobiła to może to robić wielokrotnie w przyszłości, już zawsze
        będziesz żył w ciągłej niepewności co do jej zachowań oraz uczuć i bał się
        nawrotów choroby.
        Musisz mieć świadomość, że depresja zmienia człowieka i po wyleczeniu nie
        będzie to ten sam partner jak przed chorobą. Możliwe, że na tyle się zmieni, iż
        będzie to dla Ciebie zbyt trudne do zaakceptowania. Straszna jest też
        świadomość tego co się dzieje w głowie chorego na depresję - w ostatnich trzech
        tygodniach poznałem kilka osób mających depresję, będących w związku. Czy znasz
        z jakiegoś kończącego się związku to uczucie gdy partner zaczyna Cię irytować,
        masz wątpliwości co do sensowności dalszego bycia razem, momentami miłość
        ledwie się tli, masz ochotę uciec balansując na granicy odejścia? Takie uczucia
        opisały mi te osoby w stosunku do swoich zdrowych, często nieświadomych niczego
        partnerów. Masz ochotę cały czas się zastanawiać co naprawdę jest w danym
        momencie w jego głowie? Czy wiesz, że osoby które przeszły w życiu depresję
        statystycznie dziewięciokrotnie częściej rozwodzą się?
        W pierwszym momencie gdy przeczytałem, że depresja jest rakiem duszy czułem
        niesmak gdyż 3 lata temu mój Ojciec umarł na raka. Teraz wiem, że określenie to
        nie jest na wyrost – rak toczy chorego, bliskich, a nawet lekarzy którzy dają
        nadzieję pacjentom, a odbierają ją ich bliskim.
        Musisz też być gotowa zarówno na to, że Wasz związek przetrwa jak i się
        rozpadnie. Na to drugie jest ogromna szansa, większość związków do jakich
        dotarłem nie poradziła sobie z tą ciężką próbą. Wiem, że wierzysz, iż się może
        udać, Tobą i mną kieruje miłość i chęć niesienia pomocy potrzebującej tego
        bliskiej osobie. Nie zapomnij w tym wszystkim o sobie. Wczoraj kupiłem wakacje
        i lecę na nie w listopadzie. Skoro muszę cierpliwie czekać to wolę to robić w
        najmniej bolesny sposób. Trzeba mieć siłę do ciężkiej walki, jaka nas być może
        czeka. Jakby coś to pisz tu lub na maila.
        Pozdrawiam ciepło i trzymam za Ciebie kciuki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka