Dodaj do ulubionych

Mały Belweder Wojciechowskiego

14.10.05, 15:04
Kto wie, czy jest jakiś follow-up w sprawie tzw. małego belwederu przy ul.
Langiewicza 19/21, w stosunku do stanu rzeczy opisanego przez panów Kozaka i
Szczepaniuka w warszawskim dodatku Rzepy (21 czerwca tr. - "Mały belweder w
ruinie")? Taki stan rzeczy jest ekonomicznie nieuzasadniony, w czasach gdy
ceny domów na Kolonii Staszica nie schodzą poniżej siedmiu cyfr, budynek ten
służy za melinę i warsztat samochodowy dla wartburgów ...
Obserwuj wątek
    • jarekzielinski Re: Mały Belweder Wojciechowskiego 14.10.05, 19:04
      Z tym "belwederem" to trochę nie tak. Według moich ustaleń dom ten należał do
      Franciszka Anusza i Henryka Strasburgera, natomiast Wojciechowski mieszkał pod
      numerem 15. Tak przynajmniej wykazuje spis adresowy z końca lat 20. Dziś dom
      prezydencki, po zniszczeniach wojennych, to nędzna karykatura dawnej
      świetności. Po prostu odbudowano go byle jak, natomast bliźniak 19/21 wygląda
      jak Belweder, bo ocalał jako jedyny z całej grupy podobnych willi, jakie stały
      między Langiewicza a Wawelską. Oczywiście to nie zmienia faktu, że trzeba go
      koniecznie wyrwać z łąp barbarzyńców "komunałów" i odrestaurować.
      • chinique Skrót z artykułu 15.10.05, 02:40
        Nie posilę się na polemikę w sprawie Wojciechowskiego, natomiast odnośnie
        Langiewicza 19/21 ...

        Artykułu nie mogę przekleić, tak więc dla zainteresowanych formumowiczów w
        skrócie wygląda to tak. W latach 1960-1990 dworek był w rękach państwa,
        następnie, podniszczony został przekazany spadkobiercom, którzy nie mają za co
        go remontować, a podnajmują pokoje, aby w ogóle sie utrzymać. Jako, że Kolonia
        Staszica jest wpisana do rejestru zabytków (1536 - przyp. mój), teoretycznie
        właściciel ma obowiązek wykonywania remontów, ale nie ma na to pieniędzy, zatem
        Urząd Wojewódzki nie może go do remontu zmusić. Dziennikarze podpytali
        urzędników i teoretycznie jest jakaś możliwość dofinansowania ew. remontu, ale
        samemu właścicielowi musiałoby na tym zależeć, a przede wszystkim musiałby mieć
        przynajmniej część pieniędzy na remont. Koło się zamyka.

        Z tego, co "widać", to grzyb na zewnętrznym tynku na dobre wgryzł się na
        wysokość parteru, a modne w dwudziestoleciu międzywojennym "kulki" już dawno
        zdążyły rozkruszeć. Artykuł porusza także sprawę lokatorów-najemców, którzy
        reprezentują raczej Polskę solidarną niż liberalny eksperyment, czasami także
        odwiedza ich straż miejska, głównie z powodu zaśmiecania sąsiedztwa.
      • chinique Mój follow-up 15.10.05, 03:02
        Napisałem zatem do Pana Szczepaniuka (Rzepa), przytaczając mu jako formę zachęty
        pewną ciekawostkę, będącą akurat potwierdzonym faktem. Otóż jeden z dworków
        Pocztowej Kasy Oszczędności przy Mochnackiego był w marcu 2005 wystawiony do
        sprzedaży przez agencję Emmerson z ceną sugerowaną 3.5MPLN i z tego co wiem
        rozszedł się na pniu (w około miesiąc). Dworek PKO był w stanie do generalnego
        remontu. Jak można dzisiaj zaobserwować, został w znacznym stopniu (a na pewno
        wewnątrz) przykonserwowany, bo postępująca korozja nie leży w interesie Pana
        (pozdrawiamy), który zainwestował trzy i pół bańki, tj. w interesie własności
        prywatnej w ogóle. I tą analogią chciałem Pana Szczepaniuka zdopingować do
        follow-upu. Niestety gdy dowiedział się, że nie jestem potencjalnym inwestorem,
        powietrze z niego uszło i follow-up nie wystąpił.

        Moim zdaniem pomoc administracyjna dla nowego bezradnego właściciela dworku przy
        Langiewicza nie jest właściwą drogą - procedury, papiery, chodzenie,
        załatwianie, urzędy, a tymczasem po przybiciu paru gwoździ dworek można
        wynajmować jeszcze przedstawicielom Polski solidarnej przez następne
        ćwierćwiecze, dopóki dach się nie zawali.

        Dlatego najlepiej byłoby, aby znalazł się taki pan, jak od dworku PKO i zakupił
        ruderę na poczet inwestycji, do remontu, a już jego prawnicy i księgowi
        refundację, zwrot, odliczenie i odpis załatwią. Do tego celu można by było
        wykorzystać drapieżne warszawskie agencje nieruchomości. Imię i nazwisko
        właściciela dworku-ruiny jest znane, telefon "domowy" także, ogłoszenie w
        gazecie - "Sprzedam Mały Belweder Wojciechowskiego, Kolonia Staszica, ul.
        Langiewicza, do remontu, 1.5MPLN, telefon ..." i tego samego dnia jeszcze przed
        drugim śniadaniem zaczyna się polowanie.

        Jeżeli nikt tego elaboratu nie przeczyta, to przynajmniej niech będzie pamiątka
        w archiwum forum zabytki, że ktoś, kiedyś, gdzieś próbował ratować mały
        belweder, który tak naprawdę nie był ani belwederem, ani też nie był mały.
    • chinique "Mały Belweder" Langiewicza 19+21 na sprzedaż 24.03.06, 12:50
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26220&w=39053795

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka