Dodaj do ulubionych

LO im.Sempołowskiej 1987-91

IP: *.chello.pl 16.05.03, 22:43
Rany jaki człowiek jest już stary!!!!!!!!!Czy ktoś chodził do tego LO i
jeszcze żyje? A kogo uczyła Jadzia Łochowska? ;)
Obserwuj wątek
        • wiktor32 Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 22.05.03, 13:12
          Spędziłem w tym LO dwa lata (I i II klasę) i bardzo dobrze wspominam te czasy.
          Co do nauczycieli to wychowawcą była pani Bugaj, uczyła fizyki, pamiętam
          Walaska - chemia, Wojciechowska (chyba) - rosyjski, Pani Sas - polski,
          matematyka pani Giże (tyle, że nie pamiętam czy to jej panieńskie czy już
          małżeńskie nazwisko) i jeszcze trochę innych, których nazwiska niestety
          zapomniałem.
          Niestety strona www o LO jest słabiutka, a szkoda.
          Pzdr.
      • Gość: starucha Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.chello.pl 21.05.03, 21:10
        Kurczę! Ja się urodziałam w 72!!! A Łochowska juz uczyła! Ale numer!
        A czy to za Twoich czasów dyrektorką była kobieta z protezą nogi? Podobno była
        niesamowita.Dyrektorowała podobno jeszcze kiedy ta szkoła była żeńska.
        Nie wiesz od kiedy nasze LO stało sie koedukacyjne? Nigdy mnie to nie
        interesowało. Z wiekiem człowieka więcej interesuje...
        Chyba poszperam na stronie internetowej Sempołowksiej.
        Pozdrawiam
        • Gość: justa Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.chello.pl 22.05.03, 22:27
          W 1972 roku dyrektorką była,a w każdym razie jeszcze rządziła mocną ręką,
          słynna Ewa Egierowa. Po niej nastała Barbara Drzewiecka, geograficzka. Młodsi
          pamiętają ją z powodu ręki na temblaku (miała wypadek), ale za moich czasów
          była niezwykle energiczna i całkiem zdrowa. Gdy zdawałam maturę, obecny
          dyrektor Walasek dopiero zaczynał jako prosty chemik. Byłam w ostatniej
          (podobno) żeńskiej klasie w tej szkole. To miało swoje plusy. Szkołę miło
          wspominam, ale czy to w ogóle wypada?! W spodniach mogłyśmy chodzić tylko zimą,
          i to nie zawsze, tylko w ostre mrozy. Impossible, n'est-ce pas?
        • Gość: Justa Re: Do Justy, Wiktora i Justyny IP: *.chello.pl 22.05.03, 22:36
          Gość portalu: starucha napisał(a):

          > To była taka "francuska" szkoła. Robicie coś aktualnie w tym języku?
          Owszem, wykorzystuję język w pracy, ale to kwestia przypadku, nigdy o to nie
          zabiegałam, tak samo wyszło. Miałam dobre początki, bo w I kl. uczyła mnie pani
          Palusińska (teraz Duma), szybko odeszła na urlop macierzyński.Jej bliźniaczki
          muszą być już... całkiem duże. Co do francuskiego w obecnych czasach, to mogę
          tylko powiedzieć, że mój syn właśnie składa papiery do ogólniaka i zdecydowanie
          odradzam mu klasy z francuskim. O tempora, o mores! (miałam też łacinę z
          panią, której nazwiska nie pomnę, ale pamiętam, że wyglądała jak Rzymianka
          czystej krwi).
            • liloom ten temat juz byl ale nie szkodzi 23.05.03, 11:27
              drzewiecka miala ta reke za moich czasow i uczyla mnie geografii i chyba
              astronomii, francuski uzywam w pracy w handlu zagranicznym, a mieszkam w kraju
              niemiecko jezycznym (jesli to mozna niemieckim nazwac), mature robilam w 81
                • aga2112 Re: ten temat juz byl ale nie szkodzi 06.01.04, 10:06
                  Gość portalu: JUSTI napisał(a):

                  > A MOZE MIESZKASZ W AUSTRII??
                  > JA ROBILAM MATURE W 1989, MIESZKAM W WIEDNIU
                  > NAPISZ COS O SOBIE BO MOZE SIE ZNAMY!!

                  No ja tez mieszkam w Austrii, a nawet w miescie Wiedniu. Ale dziwny przypadek,
                  same dziewczyny z Sempolowskiej, ta ze my sie jakos nie poznaly i nie
                  spotkaly??? Pozdrawia was zadowolony krolik, ktorego chwilowa wolnosc konczy
                  sie dzis, w ostatnim dniu ferii szkolnych.
                  • liloom Re: ten temat juz byl ale nie szkodzi 06.01.04, 21:49
                    Zalozmy wirtualne kolko przyjaciol Sempolowskiej w krajach niemiecko-jezycznych

                    aga2112 napisała:

                    > Gość portalu: JUSTI napisał(a):
                    >
                    > > A MOZE MIESZKASZ W AUSTRII??
                    > > JA ROBILAM MATURE W 1989, MIESZKAM W WIEDNIU
                    > > NAPISZ COS O SOBIE BO MOZE SIE ZNAMY!!
                    >
                    > No ja tez mieszkam w Austrii, a nawet w miescie Wiedniu. Ale dziwny
                    przypadek,
                    > same dziewczyny z Sempolowskiej, ta ze my sie jakos nie poznaly i nie
                    > spotkaly??? Pozdrawia was zadowolony krolik, ktorego chwilowa wolnosc konczy
                    > sie dzis, w ostatnim dniu ferii szkolnych.
        • am2003 Re: Do Justy, Wiktora i Justyny 31.12.03, 15:34
          robie i bardzo sie ciesz, ze wybralam te szkole bo bez niej nigdy nie
          poznalabym francuskiego, na punkcie ktorego mam teraz lekkiego niegroznego:)
          hopla (skonczylam w 1992)

          Gość portalu: starucha napisał(a):

          > To była taka "francuska" szkoła. Robicie coś aktualnie w tym języku?
    • tygrys01 Absolwenci 1997 25.05.03, 17:20
      Ilekroć pojawia się temat Sempołowskiej, to przeglądam wszystkie posty.
      Ale... "Daremne żale ..." Czy ktoś z forumowiczów pamięta jeszcze Justynę
      Aurelię P. nazywaną nieraz Foczka? Już 18 miesięcy minęło od chwili, gdy
      Justysia zginęła tragicznie pod kołami samochodu w Krakowie 29.10.2001.
      Czasami, zdarza się, że ktoś z jej przyjaciół spoza rodziny odwiedzi miejsce
      gdzie zostały zlożone jej prochy na cmentarzu prawosławnym w częśći
      katolickiuej, na Woli i zapali znicz lub przyniesie kilka kwiatów. Czy tylko
      tyle pamięci, albo aż tyle wśród tych którzy dzielili z nią radości i smutki.
    • seelma Starucha? 05.06.03, 15:30
      Dzieci, ja skończyłam Sempołowską w 1956 roku! Jeszcze była na pl.Inwalidów i
      miała podstawówkę. Chodziłam tam od V klasy do matury. To były czasy najgorszej
      komuny. Ewa Egerowa siedziała wtedy w więzieniu, ale ciągle się o niej mówiło.
      Ależ to była reakcyjna szkoła. Prawie nie czuło się komuny. Czy ktoś z mojego
      pokolenia czyta to forum? Jeśli tak, niech się odezwie.
      • tygrys01 Re: Starucha? 06.06.03, 00:20
        seelma napisała:

        > Dzieci, ja skończyłam Sempołowską w 1956 roku! =================
        Ja maturę kończyłem w 57, wprawdzie w technikum przy ul. Sniadeckich, ale
        mialem z tej babskiej szkoly parę kolezanek o dośc zóznicowanym podejściu do
        życia. Pamiętam z tej szkoły z tego okresu dość dobrze Lilę Wysocką, może
        jeszcze inne baby których imion już nie jestem w stanie powtórzyć. Z pewnością
        szkokla ta w owym czasie była ceniona za dość wysoki poziom nauczania.
        Tak czy inaczej, nie jesateś tu sama ze zdrowego pokolenia, ktore czynnie,
        nieraz dosłownie, walczyło z komuną. Pozdrawiam
        • seelma Re: Starucha? 06.06.03, 20:31
          Lili Wysockiej nie znałam.
          Ale cieszy mnie, że miło wspominasz moją szkołę. Rzeczywiście nasza szkoła był
          to bastion reakcji. Mnie uczyły nauczycielki, które pracowały w tej szkole, gdy
          patronowała jej pani Piłsudska. Zachowywały się tak, jakby nie przyjmowały do
          wiadomości, że w okół szczerzy zęby komuna.
          Pozdrawiam.
    • jkj5 Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 14.10.03, 00:29
      ja zrobiłam maturę w 1988 w klasie ogólnej
      Wojciechowska - rosyjski - niestety odeszła na emeryturę po mojej 3 klasie
      Bugajowa - fizyka - brrrrr - działała 'siło wektorowo' i stawiała 'dwójkie'
      Walasek - chemia - obecnie dyrektor
      pozdrawiam wszystkich 'Sempów'
      • Gość: Dona Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.acn.pl 21.10.03, 11:59
        ..a jednak miło poczytać wasze wspomnienie - bo prawie wszystkich nauczycieli
        pamiętam a rozbawiło mnie teraz czytanie pani profesor Bugajowej i jej
        słynne,sapiące "...z jako siło..." - tak ,jak dziś na nią patrzę - to prosta i
        groteskowa kobiecina - kiedyś jednak wzbudzała we mnie potworny strach;-))))
        Śmieszne.Pozdrawiam sempiaków!
      • wiktor32 Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 23.10.03, 13:23
        > ja zrobiłam maturę w 1988 w klasie ogólnej
        no proszę to znaczy że swego czasu chodziliśmy równolegle (ja byłe w mat-fiz),
        > Wojciechowska - rosyjski - niestety odeszła na emeryturę po mojej 3 klasie
        na szczzęście jak dla niektórych, mi na semestr w II klasie postawiła 2 i
        przepuściła warunkowo do III, potem wyjechałem ale to już inna historia,
        > Bugajowa - fizyka - brrrrr - działała 'siło wektorowo' i stawiała 'dwójkie'
        przyznam się że nie pamiętam jej powiedzonek chociaż była wychowawczynią klasy,
        > Walasek - chemia - obecnie dyrektor
        pamiętam jak sprawdzał rano czy kosze są opróżnione w klasach a jak nie to
        wywalał zawartość przez całą salę


        Pzdr. Wiktor
        • tygrys01 Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 29.10.03, 11:57
          29 października 2003 mija 2-ga rocznica tragicznej śmierci 24 letniej Justynki
          Aurelii Pikuła, absolwentki Sempołowskiej, byłej studentki wydz. filozofii
          Uniwer. kard. S.Wyszyńskiego a przed chwilą kiedy Pan zabrał ją z ulicy w Nowej
          Hucie studjującej na kier. public relations w Krakowie.
          Szła przez życie z uśmiechem. dobrze czyniąc. Zgineła pod kołami
          rozpędzonego nadmiernie furgonu ciężarowego na wewnątrzosiedlowej uliczce
          Nadbrzezie w Nowej Hucie dnia 29 pażdziernika 2001.
          Wszystkim ktorzy wzięli udział w uroczystej mszy rocznicowej w 26.10.2003na
          Zoliborskiej Rudzie serdeczne Bóg zapłać składają rodzice i siostra Marta
          Przy tej okazji serdeczne podziękowania dla wszystkich jej kolegow i
          kolweżanek, ktorzy nawiedzją jej miejsce ostatniego spoczynku na Cmentarzu
          Prawosławnym na Woli Al. 83 kw 38
          Ryszard Pikuła - ojciec J.Aurelii
        • Gość: becia Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.uksw.edu.pl 03.11.03, 11:01
          cześć, jestem trochę młodsza (matura 94r). Pamiętam p. Bugaj - wspominam bardzo
          pozytywnie, moją wychowawczynią była p. Duma brrr!Pamiętam jeszcze nazwisko
          polonistki p. Sas. Uczyłam sie dużo francuskiego, którego teraz wcale nie
          wykorzystuję (ale nie żałuję nauki)z tego co teraz słyszę od młodszych
          koleżanek o tym LO to żadna rewelacja - wtedy to miało jeszcze renomę....
          pozdrawiam wszystkich absolwentów
          • Gość: aammm Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: 212.180.147.* 03.11.03, 21:47
            Ja skonczyłem w 82 r. Dyrektorką była Drzewiecka (nie będę pisał nic bo pewnie
            nie żyje ale chciałbym się z Nią kiedyś spotkać ...), rosyjski - Banelowa,
            matematyka - Regulanty (nudziło mi się ale w sumie była profesjonalna), wf-
            Madej (adekwatne nazwisko), francuski - Duma (nie nauczyłem się), chemia -
            Krukowska (koszmar bez litości ale można było ściągać na klasówkach a pytała
            tylko raz w semestrze), polski - Łochowska (nie była miła ale dzisiaj wspominam
            ją raczej dobrze), historia - Zamojska (umiałem ale chyba nie dlatego, że mnie
            uczyła)i jeszcze dwie mamy Naszych kolegów - p. Bugaj - Kiszka (nie uczyła mnie
            ale też się nie wtrącała do niczego) i p. Wójcik od historii (bliżej poznałem
            Ją już po skończeniu szkoły, była wspaniałą opiekunką naszej grupki przyjaciół
            aż do swojej śmierci). W sumie wyrosło z tej szkoły wielu ciekwaych ludzi. Nie
            jest zatem źle.
            • liloom Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91/ ciag dalszy 06.11.03, 18:27
              No prosze, ten watek zyje. Ciekawe ze tej Dumy nikt nie lubi, ona jest tez po
              sempolowskiej wiec powinna znac i rozumiec atmosfere. Znam ja prywatnie wiec i
              inaczej oceniam. Mnie uczyla Drobczynska, jak ktos chcial to mogl sie nauczyc.
              Milosc do francuskiego mialam sama z siebie, wiec trudno mi ocenic jej wklad,
              ale napewno duzy.
              Mature robilam w 81, zadnej Regulanty nie pamietam, mnie uczyla matmy taka
              mloda Siudakowa, ktora miala francuska klase - hej aammm mam tu w Wiedniu
              kolezanke z Twojego rocznika z francuskiej klasy (Agate), kto Ty jestes?
    • Gość: Bart Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.bmj.net.pl 15.11.03, 17:32
      skończyłam Sempołowską w 92 r. Wiele z tych nazwisk wzbudza nadal we
      mnie "dreszczyk emocji". Też "miałam szczęście" uczyć się u Łochowskiej- tylko
      ostatni rok- nie jestem pewna czy to wyszło nam(mojej klasie) na dobre. Uczył
      mnie też Walasek, dwie pierwsze klasy- później jak został dyrektorem przejęła
      nas jakaś kobieta, nie pamiętam nazwiska, pamiętam natomiast, że przedtem była
      nauczycielką matematyki w podstawówce i na naszych lekcjach przepisywała na
      tablicę wiedzę z kartek- to był czad! Wspólnie próbowaliśmy jej pomóc przy
      uzgodnieniu współczynników reakcji. Naszą wychowawczynią była Drobczyńska, a
      rosyjskiego uczyła Rostkowska(?)- nie pamiętam na sto prcent, ale chyba tak
      miała na nazwisko.Czy pamiętacie Machurę? To był naprawde świetny człowiek!
      Miał w sobie tyle pasji !! Gdyby nie on , tyle ważnej muzyki przeszłoby koło
      nosa. Córki Dumy też chodziły do Sempołowskiej - rocznik niżej niż ja.A czy
      pamiętacie panią "profesor" bibliotekarkę ? :))
      • am2003 1988-1992 30.12.03, 20:04
        ja tez skonczylam w 92 i moja wychowawczynia byla wlasnie Rostkowska. A pania
        bibliotekarke pamietam i mowilismy na nia "sterylna" i nie zapomne jak kiedys
        przyszla cala na zielono lacznie z drewniakami. U Machury spiewalam w chorze. A
        mnie francuskiego uczyla p Kolodziej i pamietam ja do dzis, i dzieki niej robie
        dzis to co robie i uwielbiam ten jezyk.
    • am2003 Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 30.12.03, 22:07
      no jadzie pamietam a jakze tez mnie uczyla, ale ciekawa jestem ze nikt nie
      wspomina niejakiej Longiny Zamojskiej od historii, ja zanim sie jeszcze
      dostalam do tej szkoly to juz wiedzialam
      ze trafic na nia to gorzej jak wojna... no i oczywisie trafilam.
      A na jadzie Lochowska mialam swoj sposob
      i przez 3 lata bylam JEDYNA osoba w klasie ktorej nie spytala ANI RAZU PODCZAS
      GDY INNI ODPOWIADALI PO 6=7 RAZY. I na 2 miesiace przed matura nie wiedziala
      jak mam na imie:)))

      Gość portalu: starucha napisał(a):

      > Rany jaki człowiek jest już stary!!!!!!!!!Czy ktoś chodził do tego LO i
      > jeszcze żyje? A kogo uczyła Jadzia Łochowska? ;)
    • amaja1 Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 06.01.04, 13:18
      Chodziłam do tego LO, matura 94', a teraz z racji chwalebnej daty (10 lat od
      matury, niestety) poszukuję moich rocznikowców - klasa mat-fiz, Duma jako
      wychowawca itp.itd, żeby się spotkać i zobaczyć, co u kogo słychać i kto jak
      wygląda. Czekam na posty (amaja1@gazeta.pl).
    • Gość: maciekp 1997, website, etc. IP: *.pth0502.pth.iprimus.net.au 07.01.04, 21:25
      Bylem w pierwszej klasie (tej z "profilem" francuzkim) od 1997, nawet
      zrobilismy oficjalny website - members.tripod.com/~sempolowska/ hehehe,
      chyba nigdy nie bylo uaktualniane. Pamietam ze pojawila sie pozniej lepsza
      strona, chyba w 2001

      Fajnie bylo tylko szkoda ze nauczyciele to potwory, np. Bugaj... A Lochowska
      to mnie nie uczyla, ona tylko myslala ze mnie uczy :)

      Pozdrawiam
      Maciek
    • Gość: jota.40 Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.04, 00:50
      Kochani! Uwaga, rzucam nowe nazwisko! Pani Gosiewska, mówi wam to coś?? Ja
      robiłam mature w słynnym roku '80. I byłam w całkowicie żeńskiej klasie!
      Gosiewska uczyła mnie polskiego, była straszna i wspaniała, teraz to widzę!
      Nauczyła mnie więcej, niż wielu potem na studiach. A nieszczęsny Walasek uczył
      mnie chemii, oczywiście. To on jest teraz dyrektorem?? Boże. Historia -
      wspominana tu już, nieżyjąca niestety, świetna Wójcikowa. Nie pamiętam, jak sie
      nazywała taka śmieszna kobieta od muzyki... Głównie dużo i zabawnie gadała, ale
      tej muzyki - to było niewiele... Ktoś z was z sentymentem wspomniał
      Kołodziejową od francuskiego, a ona mnie - owszem - uczyła, ale była zupełnie
      beznadziejna... Kiedyś cała klasa uciekła na wagary przez okno na parterze...
        • jota.40 Re: LO im.Sempołowskiej 1977-81;) 12.01.04, 23:14
          Tak, tak, byłam pewnie rok wyżej, w klasie humanistycznej - Gosiewska była moją
          wychowawczynią. Naprawdę, ciekawa jestem, czy ktoś z was ją pamięta?? To
          przecież była sławna postać... Miała kłopoty po stanie wojennym, chyba nawet ją
          wywalili? Słynna Drzewiecka, która razem ze swoja zastępczynią - Krukowską -
          działała bardzo aktywnie w żoliborskiej organizacji partyjnej.. Nadal poraża
          mnie fakt, że dyrektorem jest teraz Walasek!
          • aga2112 Re: LO im.Sempołowskiej 1977-81;) 18.02.04, 15:32
            jota.40 napisała:

            > Tak, tak, byłam pewnie rok wyżej, w klasie humanistycznej - Gosiewska była moją
            >
            > wychowawczynią. Naprawdę, ciekawa jestem, czy ktoś z was ją pamięta?? To
            > przecież była sławna postać... Miała kłopoty po stanie wojennym, chyba nawet ją
            >
            > wywalili? Słynna Drzewiecka, która razem ze swoja zastępczynią - Krukowską -
            > działała bardzo aktywnie w żoliborskiej organizacji partyjnej.. Nadal poraża
            > mnie fakt, że dyrektorem jest teraz Walasek!


            Tez zdawalam mature w 1982 roku w stanie wojennym, bylam w klasie francuskiej.
            Walaska pamietam, uczyl mnie chemii. No na prawde wrylo mnie jak przeczytalam ze
            on jest teraz dyrektorem. To on jeszcze nie jest na emeryturze? Ze w ogole
            jeszcze zyje???

            A Krukowska, to mi sie do dzisiaj sni jak jestem czasem nie w formie. Jak zamkne
            oczy to widze ja stojaca w rozkroku, w szarej spodnicy do kolan, jak takiego
            esesmana na srodku klasy i wodzaca wzrokiem po nas. Sadystka jedna.
            Pania Gosiewska pamietam, pamietam tez jej imponujacy biust. Podobno byla trudna
            w stosunkach uczen-nauczyciel, ale jako czlowiek to w porzadku (pamietajac jakie
            to byly czasy). Nie uczyla mnie, wystarczyly mi Krukowska i Drzewiecka i
            Lochowska. Ale to byl zestaw!!! Kto mi przypomni, jak sie nazywala pani od
            biologii, wysoka, lekko seplenila?
    • filozosia Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 14.01.04, 18:43
      Też miałam przyjemność / a raczej nieprzyjemność / chodzić do
      Sempołowskiej.Chociaż dziś jestem już babcią, to skóra mi cierpnie na plecach.
      Dyrektorkami były wtedy Panie : Egerowa, Szychowa.Uczyła mnie P.Wyrzykowska i
      to była jedyna sympatyczna osoba. Grozę budziła P.Purschel.Bardzo dawne to czasy
      ale wierzcie mi- to był horror.Na moje szczęście rodzice przenieśli mnie do szko
      ły przy ul.Przasnyskiej.Tam było normalnie. Do dziś Sempołowska kojarzy mi się
      z fatalnym traktowaniem uczniów, reżimem niemalże stalinowskim.
      • liloom Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 23.01.04, 15:49
        Z tego co sie piszesz droga filozosiu nie chodzilas do Sempolowskiej do konca
        (?) Przenioslas sie potem do 92-giej (?) ktora przeciez byla szkola
        podstawowa, a moze kiedys bylo inaczej, a moze cos pomylilas?
        Moja Mama tez konczyla Sempolowska, ale ok 59-tego roku, tez opowiadala o
        Egerowej, rygorze, wymaganiom i okropnym podejsciu do uczennic, ale mimo
        wszystko ma mnostwo milych wspomnien, wiele tamtejszych uczennic osiagnelo
        naprawde duzo w zyciu - jednym slowem szkola byla na wysokim poziomie.


        filozosia napisała:

        > Też miałam przyjemność / a raczej nieprzyjemność / chodzić do
        > Sempołowskiej.Chociaż dziś jestem już babcią, to skóra mi cierpnie na
        plecach.
        > Dyrektorkami były wtedy Panie : Egerowa, Szychowa.Uczyła mnie P.Wyrzykowska
        i
        > to była jedyna sympatyczna osoba. Grozę budziła P.Purschel.Bardzo dawne to
        czas
        > y
        > ale wierzcie mi- to był horror.Na moje szczęście rodzice przenieśli mnie do
        szk
        > o
        > ły przy ul.Przasnyskiej.Tam było normalnie. Do dziś Sempołowska kojarzy mi
        się
        > z fatalnym traktowaniem uczniów, reżimem niemalże stalinowskim.
          • Gość: Martami Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.02.04, 21:58
            Mnie uczą następujące p. prof. : Nawrocka(historia-fakultet),Wieczorkiewicz
            (fizyka),Janowska (matematyka),Benderz (j.polski), Cecile Wozniak (lektorat),
            Agnieszka Brzozo-Brzezina (francuski), Tomankiewicz (angielski), Adamusińska
            (geografia), Chmielewska (chemia), Czerczak (historia), pan prof. Wąsowski
            (łacina).Moją wychowawczynią jest p. prof. Leśniewska (biologia). Prócz tego
            uczą p. prof. Celitan (polski),Bugaj (wiadomo-fizyka),Zarudzki (chyba tak to
            sie pisze...takze fizyka),Metera lub Matera (corka pani Janowskiej,rowniez
            matematyka),Duma (francuski),niedawno odeszła Celeda (polski).Więcej nazwisk w
            tej chwili nie przychodzi mi jakoś do głowy :)
            Ogółem jest bardzo ciężko, teraz mamy po 2 godziny dodatkowe z 2 wybranych
            przedmiotów. Są to tak zwane fakultety, prowadzone na bardzo wysokim poziomie (
            jak twierdzi p.prof. Nawrocka-akademickim). Większość z nas ledwie sobie z nimi
            radzi.
            Ja lubię w tej szkole to, że często coś ciekawego się dzieje.Ja np. 26 lutego
            wyjeżdżam do Koszalina na festiwal z przedstawieniem po francusku.
            Ja także pozdrawiam dawnych uczniów Sempołowskiej. Jeśli ktoś ma jakiekolwiek
            pytania co do obecnego stanu szkoły, służę pomocą :)
    • Gość: maxwelka Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.03.04, 15:01
      jestem ostatnim rocznikiem, który idzie starym programem i chodzę do ostatniej
      klasy dwujęzycznej, w której normalna nauka byla poprzedzona tzw. rocznikiem
      zerowym. uczą mnie: p.Celitan - polski (ale dopiero od tego roku, bo mgr Celeda
      odeszla na emeryture. czy jest tu ktos, kto wspomina ją tak milo, jak ja?...),
      historia - p. Janaszek, ale ona tez idzie na emeryture. Ktos mial racje mowiac,
      ze jej poziom francuskiego jest zerowy. francuski - p.Wojtas (nie wiem, kto tu
      zaglada, wiec nie skomentuje...), p. Cecile Woźniak i p .Basia Wierzbicka(a w
      zerówce takze Duma - dobrz wiedziec, ze ma bliźniaczki, cudowna p. Lipiec i p.
      Piskorz.), p.o. przez 2 lata uczyl mnie Biesiadecki (do końca życia nie zapomne
      fosgienu, hihihi), pp - p.Nawrocka, chemia - p.Walasek (tak, tak, moja klasa
      jest wybrańcem pana dyrektora, ktory od przyszlego roku idzie na emeryture,
      wczesniej uczyla nas cudowna p. Chmielewska), fizyka - p.Zarudzki (kamień spada
      i te sprawy;), matematyka - p. Jolanta Szadkowska, geografia - p. Marcinkowska,
      wf - p. Obara, angielski - p. Dudziński, biologia - fantastyczna p. Adamczyk i
      to chyba wszystko. Dobrz wiedzieć, że ta szkoła miala kiedys dobra opinie, bo
      teraz, to szkoda gadac... konieczna jest zmiana dyrektora...
      • Gość: narybek XVI LO Re: LO im.Sempołowskiej 1987-91 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 15:40
        zgadzam się z koleżanką w 100%! Zmiana dyrektora konieczna! Sz.P. Walasek chyba
        juz zapomniał jak to jest być uczniem. "A to przykre" (cytując jednego z
        obecnych nauczycieli) Teraz juz się nie chodzi do dyrektora na dywanik bo się
        coś przeskrobało tylko poprawiać chemię!!! Terror psychiczny. A wszystko
        oczywiscie dla naszego dobra. aaa zapomniałam ;) oczywiście jak ktoś czegoś nie
        rozumie albo ma jakieś pytania to zawsze może przyjść do gabinetu dobrego wójka
        Zbysia a on wszystko wytłumaczy. Cóż za poświęcenie. Godne naśladowania. :/
        Kolejka (zapewne jak sie domyślacie) ustawia się już od 6 rano! niczym w latach
        80 ;) Oczywiście piszę to wszystko z ironią ale inaczej się nie da :( przykre
        ale prawdziwe. Nie wiem czy bedę dobrze wspominać tą szkołe, napewno skróciła
        mi i wielu innym życie. Oczywiscie nie wszystko tam jest takie straszne, już
        teraz wspominamy wiele zabawnych sytuacji z ubiegłych lat (juz 4 rok tam
        spędzam) i pewnie jeszcze wiele się zdarzy :))) Pozdrawiam serdecznie
        wszystkich absolwentów naszej kochanej Sempołowskiej :)))
      • Gość: foi Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 12:01
        chciałam tylko powiedzieć, że sempołowska to mój największy błąd życiowy. i tu
        chyba nie chodzi tylko o dyrektora, wszyscy profesorowie, co do jednego,
        uprawiają świetokrówstwo: "klasa ogólna z wykładowym jęz. francuskim" to dla
        chemika i biolożki - "biol-chem", dla fizyka - "mat-fiz", dla polonistów i
        historyków - "human" a dla dyrekcji francuskojęzycznej liczy sie tylko
        francuski. a wiadomo, że jak coś jest do wszytkiego, to jest do niczego! jak
        słyszę "nie wiem jak się tu znalazłaś, bo to jest klasa dla wybranych" (fizyk),
        to chce mi się krzyczeć, bo zdałabym po ósmej klasie do KAŻDEJ renomowanej
        szkoły w warszawie, ale dałam się złapać na "wyjątkowość" tej szkoły. jest
        wyjątkowa, bo potrafi zniechęcić każdego, skutecznie odebrać mu czas i ambicje
        realizowania własnych celów i poszerzania horyzontów, podejmowania inicjatyw.
        nie jest tak w "nowym" liceum, to prawda, że mają fakultety na bardzo wysokim
        poziomie (dzięki uprzejmości prof. która prowadzi rozszerzenie polskiego mogłam
        w tym uczestniczyć) i wiele innych udogodnień.. świetnie, tylko że my - ostatni
        rocznik "starego" - zostaliśmy juz chyba spisani na straty. klasa dwujęzyczna z
        zerówką to niewypał, szkoda, ze zorientowano się o tym po tylu latach. i że
        zmarnowałam tyle czasu - nie rok, ale całe pięć lat (nie było jak stamtąd
        uciekać). nie wiem czy uda mi sie te straty nadrobić.
        ps. tesknię za celedą, bo przynajmniej ona w tym wszystkim była prawie
        bezstresowa.
        • Gość: L'or Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.acn.waw.pl 20.03.04, 16:40
          Ciekawa jestem czy ci wszyscy absolwenci sa zdziwieni naszymi odczuciami. Bo ja
          wiem o czym jest mowa. Każdego dnia w tej budzie czuję,że życie ze mnie
          ulatuje. Jedyne co mnie trzyma to pare osób z poczuciem humoru. Bo bez niego
          nie dałoby się przeżyć w XVI L.O. Tyle,że ja spędzę w nim bez mała 6 lat!!!
          Liczę rok kursów przygotowawczych z matematyki. To dzięki pani Regulanty (anioł
          spokoju) nadrobiłam zaległości z tej dziedziny z całej podstawówki i dostałam
          się do Sempołowskiej (ktoś na forum wspomniał o p.Regulanty "około 30dziestki",
          teraz to około 56,ale mogę się założyć,ze nic się nie zmieniła;-) Francuskiego
          to ja sie w tej klasie nauczyłam,ale tylko w roku "0" (chyba jestem jedyną
          osobą,która dobrze wspomina panią Dumę!),bo od tamtej pory nie mam kiedy się
          tego języka uczyć! Prawdą jest,że każdy nauczyciel w tej szkole próbuje nam
          zaaplikować swój preferowany profil!! I tak zamiast rozwijać się w swoim
          kierunku tracę na wszystkim, bo usiłuję zdać z chemii (!@#$%^&*! Walasek!),
          która do tej pory trudności mi nie sprawiała i fizyki, bo nie umiem "kalkile le
          wekter"! Ciągle jednak łudzę się,że dostanę coś od życia za ten wieloletni
          koszmar, a potem będe wspominać tylko dobre rzeczy....Łudzę się(?!)
          P.S. Ktoś poszukuje Pawła Oracza? Mogę go odnaleźć :) Zainteresowaną osobę
          proszę o kontakt mailowy: shakurka@wp.pl
            • Gość: aammm Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 21.03.04, 21:06
              Nie może być tak źle. Ja kończyłem w 82 r. (pisałem o tym 3.11.03). Ta szkoła
              zawsze miała opinię klasztoru i miejsca ćwiczeń terroru nauczycieli. I nie
              zmienią tego żadne wspomnienia fajnych szyderczych zdarzeń. Ale w sumie znaczna
              część osób, które wyrosły z Sempołowskiej w moim czasie wyszła na ludzi. Tego
              Walaska to osobiście nie znałem bo mnie chemii uczyła Krukowska (ówczesny za-ca
              dyrektora) a Nasz jednyny kontakt to były napisy w toalecie :Kto uważa, że
              Walasek to chuj niech postawi krzyżyk swój". Nie byłbym dzisiaj z tego zbyt
              dumny ale widocznie koledzy, którzy go znali mieli coś na myśli. Z ostatnich
              informacji wynika, że nadal uczy Regulanty - to musi być dzisiaj bardzo dobra
              nauczycielka, już wtedy dobrze uczyła (mnie matematyka słabo pociagała ale
              potrafię docenić Jej wysiłki). Innych nazwisk już nie znam, poza Dumą.
              • Gość: maxwelka Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 21.03.04, 21:16
                tak, widze tych ludzi codziennie - łysi tuż po dwudzistce, księża, kobiety tak
                glupie, ze chyba są kosmitkami i musza zakryc swoja nadinteligencje swoimi
                wiecznymi "ale jak to?" - ja nie wiem, czy to jest znakiem "wyjścia na ludzi".
                Zdanie o Walasku dlugo pewnie w toalecie nie przetrwalo, pewnie sam je musial
                zmyc, bo byl jedynym, ktory tak nie uwazal (hehe, nie wylaczajac woźnych,
                jedynych normalnych w tym przybytku osób).
                • Gość: aammm Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 22.03.04, 07:42
                  Może patrzysz na jakieś złe przedszkole ... Ja mam czterdzieści lat, nie jestem
                  łysy. Żona nie jest głupia. Mam trzy fajne córki. Fajną pracę. Spory majątek,
                  który zdobyłem w pewnym trudzie ale nie straciłem ochoty na życie a mam też
                  sporo wolnego czasu dla siebie i rodziny. Właśnie planuję wyprawę do Norwegii.
                  Naprawdę mam powody do rozpaczy ? Jeżeli tak uważasz to moim zdaniem nie szkoła
                  jest winna ale jej obecni uczniowie. Prawdziwe jest bowiem zdanie Borgesa, że
                  musiał skończyć edukację bo posłano go do szkoły. Ale żeby miało uzasadnienie w
                  Waszym przypadku musicie jeszcze coś pokazać poza skargami na nauczycieli i
                  świat.
                    • jota.40 Re: LO im.Sempołowskiej 2005! 22.03.04, 13:19
                      Wiesz, trochę cię nie rozumiem - kogo masz konkretnie na myśli, pisząc o tych
                      łysych dwudziestoletnich, księżach i głupich kobietach - a jeśli głupie, to
                      dlaczego "nadinteligencja"??... Czy to o absolwentach? Chyba nie wszystkich
                      znasz, co? Trudno tak generalizować.
                      • jota.40 Re: LO im.Sempołowskiej 2005! 22.03.04, 13:24
                        Jeszcze do liloom: ten wątek tak długo trwa, że nie zauważyłam naszych
                        wcześniejszych postów - już się nawet zdążyłyśmy porozumieć co do klas!!
                        Skleroza. Nie, "Majka Skowron", czyli Zuzanna A. była w sąsiedniej, francuskiej
                        klasie, a ja - w humanistycznej. Ale znałam ją, moje przyjaciółki się z nią
                        często spotykały. Poszła na ASP, od kilku lat robiła karierę, tworząc tzw.
                        instalacje, az w końcu urządziła rok temu chyba swój własny pogrzeb na
                        Powązkach. Części ludzi nie uprzedziła, że to żarcik - i przyszli zrozpaczeni,
                        z wiązankami... A ona - czy też ktoś znajomy - kręcił to wszystko na video. Bo
                        to była kolejna instalacja!! Potem był lekki smród w środowisku, nie wszyscy
                        ocenili to pozytywnie... ;((
                        • liloom Re: LO im.Sempołowskiej 2005! 23.03.04, 14:14
                          jota.40 napisała:

                          > Jeszcze do liloom: ten wątek tak długo trwa, że nie zauważyłam naszych
                          > wcześniejszych postów - już się nawet zdążyłyśmy porozumieć co do klas!!
                          > Skleroza. Nie, "Majka Skowron", czyli Zuzanna A. była w sąsiedniej,
                          francuskiej
                          >
                          > klasie, a ja - w humanistycznej. Ale znałam ją, moje przyjaciółki się z nią
                          > często spotykały. Poszła na ASP, od kilku lat robiła karierę, tworząc tzw.
                          > instalacje, az w końcu urządziła rok temu chyba swój własny pogrzeb na
                          > Powązkach. Części ludzi nie uprzedziła, że to żarcik - i przyszli
                          zrozpaczeni,
                          > z wiązankami... A ona - czy też ktoś znajomy - kręcił to wszystko na video.
                          Bo
                          > to była kolejna instalacja!! Potem był lekki smród w środowisku, nie wszyscy
                          > ocenili to pozytywnie... ;((

                          No wlasnie. Abstrahujac od tego JAKI to byl numer, stwierdzam ze z
                          Sempolowskiej wyszlo mnostwo nietuzinkowych ludzi. Wlasnie latalam niedawno po
                          internecie i sprawdzalam i sporo ludzi jest po prostu slawnych i wielkich.
                          Jest to czesto slawa moze nie az na skale swiatowa;))) ale mimo to swiadczy o
                          ich nietuzinkowosci!
                          A to co wypisuja ludzie, ktorzy dopiero-co opuscili szkole nie jest dla mnei
                          miarodajne. Ja tez kiedys ocenialam rozne rzeczy nieco inaczej. Czas uczy wielu
                          rzeczy:)

                          --
                          *** Forum Francuskie ***
                      • Gość: maxwelka Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.aster.pl / *.acn.pl 22.03.04, 15:04
                        ta kobieta, absolwentka, jest tak glupia, ze tak sobie z kolezankami
                        myslalysmy, ze moza ona ta glupota musi zakryc swoja nadinteligencje, kpw???
                        wiesz, trudno nie generalizowac. z reszta sama piszesz o jakiejs wariatce,
                        ktora urzadzila swoj wlasny pogrzeb - no czy to jest normalne? i jak tu nie
                        generalizowac, jak nie dosc, ze sie zna samych dziwnych absolwentow, to o
                        jeszcze dziwniejszych sie slyszy lub czyta TU:/
                        JA NIE CHCĘ ZDZIWACZEĆ!!!
                        • Gość: ptaszyna Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: 81.210.87.* 22.03.04, 19:35
                          Ja tylko mam nadzieję, że wyrosną z nas jacyś normalni absolwenci XVI LO, z
                          jeszcze-nie-do-konca zwichrowaną psychiką :P bez nękających nas koszmarów z
                          panią C. i resztą, w rolach głównych :P
                          Prawda jest taka niestety, że gdybyśmy mogli wybierać jeszcze raz, to chyba
                          nikt nie zdecydowałby się 2 raz na tę szkołę.
                          • Gość: aammm Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 22.03.04, 21:49
                            Ja też w tym duchu starałem się pisać. W moich czasach też wiekszość mówiła, że
                            wstdzi się chodzić do takiej szkoły ale jakoś nikt nie zwichnął się
                            psychicznie. Przynajmniej nic o tym nie słychać. Myślę, że należy powrócić do
                            wspomnień a obecnych uczniów proszę ewentualnie o coś ze współczesności. Ja
                            pamiętam, że kiedyś w pierwszy dzien wiosny albo 1 kwietnia (skleroza ?) cała
                            moja klasa poszła do odpowiedniej klasy w Lelewelu za nią na lekcje a oni
                            przyszli do nas. Zabawa była przednia. W Lelewelu potraktowali to jak należy z
                            humorem a zorientowali się dopiero przy czytaniu listy obecności na pierwszej
                            lekcji. W Sempołowskiej była straszna awantura bo z wykryto podstęp już przy
                            drzwiach (szczelniejsza kontrola ?). Czy to jednak złamało mi życie. Zawsze w
                            takich razach mówię - co Cię nie zabije to Cię wzmocni.
                                • Gość: filomenka Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: 217.11.143.* 23.03.04, 12:01
                                  Tak czytam sobie ten wątek, i czytam, i nadziwić się nie mogę... Ja (i dużo,
                                  dużo osób z mojej klasy, z którymi wciąż trzymamy się razem) wspominamy
                                  Sempołowską jako jedne z najlepszych lat naszego życia. Zmieniał się właśnie
                                  system, jako że zaczęliśmy edukację w 1989 roku, zmieniała dyrekcja - nastał
                                  Walasek. Fakt, że nie znosiliśmy go wtedy, fakt, że bywaliśmy często a gęsto
                                  (jako niepokorna klasa) na dywaniku, ale to tylko dodaje teraz uroku
                                  wspomnieniom. Z tego liceum wyniosłam najtrwalsze przyjaźnie - w tym roku
                                  obchodzimy 30 urodziny, czyli znamy się już pół życia. I za każdym razem, kiedy
                                  spotykamy się teraz, pamiętamy, gdzie spotkaliśmy się po raz pierwszy: na
                                  rozpoczęciu roku w Sempie, w 1989 roku. I zawsze, przy okazji każdego spotkania
                                  towarzyskiego ten nasz "rodowód" w końcu wypłynie: w żarcie, czy we
                                  wspomnieniu. A terror nauczycielski? Bo ja wiem, poza tym, że przez dwa lata
                                  bolał mnie brzuch przed chemią (Krukowska), raczej terroru nie pamiętam...
                                  Pozdrawim wszystkich obecnych uczniów, i zapewniam, że da się wyrosnąć na
                                  normalnego człowieka, mimo faktu odbierania edukacji w Sempołowskiej.
                                • Gość: absolwentka Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.06, 20:46
                                  Zrobiłam maturę w 1972 r. Pamiętam:
                                  j. polski i wychowawczyni - p. Bartnicka - kochany i ciepły człowiek
                                  geografia - p. Drzewiecka - koszmarek
                                  chemia - p. Krukowska - postrach, ale chemię umiem do dziś
                                  fizyka - p. Chomicka - spokojnie acz nudno
                                  matma - p. Bachanek - przecudowny człowiek, ale matematyki nie umiała uczyć,
                                  umiem dlatego, że musiałam sama się wgłebiać
                                  francuski - p. Dropczyńska
                                  Czy ktoś z tego rocznika czyta, niech się odezwie. Chodziłam do IV d
                                  • Gość: absolwentka LO im.Sempołowskiej 1972 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.06, 21:43
                                    Zrobiłam maturę w 1972 r. Pamiętam:
                                    j. polski i wychowawczyni - p. Bartnicka - kochany i ciepły człowiek
                                    geografia - p. Drzewiecka - koszmarek
                                    chemia - p. Krukowska - postrach, ale chemię umiem do dziś
                                    fizyka - p. Chomicka - spokojnie acz nudno
                                    matma - p. Bachanek - przecudowny człowiek, ale matematyki nie umiała uczyć,
                                    umiem dlatego, że musiałam sama się wgłebiać
                                    francuski - p. Dropczyńska
                                    Czy ktoś z tego rocznika czyta, niech się odezwie. Chodziłam do IV d
                                    • Gość: aammm Re: LO im.Sempołowskiej 1972 IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 02.06.06, 22:41
                                      Ja zdobyłem maturę w 82. Były jeszcze Drzewiecka jako dyrektor (nie będę pisał
                                      nic złego ale tylko dlatego, że nie chcę się pastwić), Krukowska rzeczywiście
                                      była straszna ale miałem na nią sposób i przeszedłem chemię nie mając o niej
                                      pojęcia, Chomicka (ciepła i uczciwa - dostałem tróję za wysługę lat), Bachanek
                                      pomogła mi ściągnąć na maturze (dziękuję).
                                      Były też inne panie i panowie ale o tym kiedy indziej
                        • elwinga Re: LO im.Sempołowskiej 2005! 23.03.04, 18:51
                          Nie histeryzuj, dziewczyno. Myślisz, że Sempołowska ma monopol na zdziwaczałych
                          nauczycieli i zdziwaczałych absolwentów?... Chyba jednak nie - poczytaj sobie
                          wątki o innych szkołach, tam też się coś znajdzie. :)
                          • Gość: narybek XVI LO Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 20:18
                            maxwelka: wydaje mi się że trochę przeginasz, szczególnie jesli chodzi o panią
                            W.(tzn sposób w jaki o niej piszesz jest nieodpowiedni do miejsca; tak możemy
                            sobie rozmawiać na przerwie:) jeśli chodzi o "kosmitke" bo tak ją nazwałaś...
                            no cóż...bystrością nie grzeszy i jedyna rzecz na której się zna to francuski
                            (choć raczej nie umie przekazać tej wiedzy, którą niewątpliwie posiada-chyba
                            się z tym zgadzasz?) i na inny temat raczej z nią nie pogadasz bo
                            najprawdopodoniej nie zrozumie i spyta "ale jak to?" Faktycznie drugiej takiej
                            jeszcze nie spotkałam i doskonale wiem o czym mówisz,ale inni nie!!! żeby
                            zrozumieć o co Ci chodzi trzeba być w naszej klasie albo ją poznać! nawet moi
                            rodzice nie wierzą kiedy opowiadam o pani W. wydaje im się, że napewno
                            przesadzam, bo to niemożliwe.a jednak:) (hmmm...chociaż mój tata, któremu
                            zdarza się bywać na zebraniach chyba już wie o czym mówię ;)pociesza mnie fakt,
                            że całkiem spora grupka nauczycieli z naszej szk., szczególnie tych w wieku
                            pani W., podziela naszą opinię o niej:) i to dowodzi, że z nami wszystko ok. i
                            nie wymyśliliśmy sobie tego) poprostu weź pod uwagę, że to nie jest forum
                            naszej klasy! ludzie nie mają pojęcia o czym piszesz i najprawdopodobniej nie
                            będą mieli (chyba że ktoś z absolwentów miał przyjemność chodzić do klasy z
                            panią W :) to co napisałaś raczej niczego nie tłumaczy, właściwie wygląda to na
                            post zdesperowanej uczennicy pierwszej klasy (a Ty przecież siedzisz tu już 4
                            rok :),która nie radzi sobie z nauką więc wszystko zwala na nienormalną
                            nauczycielkę. A to nie tak! Wiem o czym piszesz i wiem jak to wszystko wygląda
                            i masz rację.Ale generalizujesz wiec nie dziw się reakcjom ludzi, absolwentów
                            tej szkoły. Ja uważam, że jedna pani W. na kilka roczników w zupełności
                            wystarczy, a cała reszta absolwentów wyszła na ludzi i nic im nie jest (tzn są
                            normalni). Tobie też nic nie będzie. Jeszcze tylko rok. Skoro wytrzymałaś 4 to
                            co to jest rok? a potem będziemy już tylko wspominać "calcile le vekter",łaskę
                            i nie-łaskę itp... pozdrawiam Ciebie oraz Absolwentów XVI LO. (ech ale się
                            rozpisałam, a powinnam pisać esej na 1200 słów na polski :P hmmm a za Waszych
                            czasów kazali liczyć słowa w wypracowaniach? straszne! tyle czasu się na to
                            traci :) ale za to umiem liczyć do 1200 ;)
          • Gość: maciekp ha IP: 211.26.42.* 26.03.04, 03:04
            Taka szkola jaki system. Po co sie uczyc np. 10 przedmiotow, np. fizyki, chemii,
            jesli sie tym nie tylko nie interesujesz ale tez ci sie nigdy nie przyda. Strata
            czasu, zwlaszcza jak mowisz o 6 latach..

            > Ciągle jednak łudzę się,że dostanę coś od życia za ten wieloletni
            > koszmar, a potem będe wspominać tylko dobre rzeczy....Łudzę się(?!)

            Niestety, ludzisz sie.
        • Gość: mariolcia Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 15:33
          jedna z wielu rzeczy zadziwiajaca mnie w tej szkole jest ilosc koneksji miedzy
          nauczycielami a uczniami , gdyby dobrze pliczyc to jestem pewna, ze procent
          dzieci pracownikow tej szkoly bylby znaczny. np w moim roczniku jestutworzona
          specjalna klasa dla nich do ktorej chodza dzieci 2 czy 3 nauczycieli i
          dyrektorki, dla mnie to jest poprostu zadziwiajace, nawet w gimnazjum i w
          podstawowce a takze w przedszkolu tak nie mialam
          • Gość: soulforged Re: LO im.Sempołowskiej 2005! IP: *.242.81.243.Dial1.Seattle1.Level3.net 11.04.04, 22:25
            zgadzam sie w mojej klasie jest tez conajmniej trojka dzieci nauczycieli, nic
            do nich nie mam, ale no coz... to mowi samo za siebie
            a tak ogolnie co do sempa to sama nie moge w to uwierzyc ale jestem juz 3
            pokoleniem w mojej rodzinie ktora uczeszcza do tej szkoly!! moja babcia
            jednakze wspomina szkole niezwykle dobrze-zupelnie inne czasy-zaraz po wojnie,
            wiec sie nie dziwie-poza tym szkola wtedy byla jeszcze w innym budynku-tylko
            nazwa i numer te same. Moja mama jednak, wspomina te lata (podstawowka + liceum)
            jako okres terroru - duch szkoly pozostal, jednak z opowiadan mojej mamy wynika
            ze bylo 100 razy gorzej... ale czasy znowu byly inne... teraz nadeszla moja
            kolej- nie mowie ze to DZIEKI tej szkole poznalam najwspanialszych przyjaciol o
            jakich tylko mozna marzyc, bo bynajmniej ta szkola jakos specjalnie w
            integracji nie pomaga, ale jak sie cierpi razem, powstaja przyjaznie-mimo tego
            iz nie moge zniesc tej niesprawiedliwosci ze strony nauczycieli, tych
            wszystkich okropienstw ktorych doznaje, ciesze sie ze przechodze przez ten
            koszmar w tak doborowym towarzystwie. Ale pani C. rudy demon sni mi sie po
            nocach (prrrrrezentacja), poza tym fizyka-przez te wszystkie lata ucze sie
            rzeczy (jakies wzory, ktore nic mi nie mowia) ktore nigdy mi sie nie przydadza
            (pod jakim katem odbije sie promien swiatla od zwierciadla kulistego
            wkleslego?...)i trace tylko na to czas, zeby zaliczyc przedmiot, no ale z tego
            co wiem to we wszystkich szkolach uczy sie tych samych bzdur, tylko czemu
            WSZYSCY w mojej klasie nic nie rozumieja z tego co sie ich uczy?? no ale jak
            mus to mus. ale najbardziej mnie denerwuje ze wszyscy traca zupelnie zapal do
            robienia czegos, bo nie wazne jak bardzo by sie starali i ile pracy wlozyli nie
            zostana docenieni (no chyba ze rodzice kawke i kwiatki przyniosa nauczycielkom
            w dniu prezentacji, wtedy dziwnym przypadkiem od razu 6 wpada!), nie wazne
            jakim sie jest bystrym, madrym - nauczyciel jest po to zeby udowodnic ci jakim
            zerem jestes, i to mnie dobija, ze nauczyciele tak strasznie zniechecaja ludzi
            do nauki swoja, czasem wrecz chamska postawa!
          • Gość: ..::UCZENNICA::.. Rocznik 2004-???? :) IP: *.chello.pl 10.01.05, 22:43
            Zaczęłam chodzić do tej szkoły we wrześniu 2004 r. Wybrałam ją, bo kilka osób
            kończących ją w roczniku ok 1996. mówiło, że jest świetna. Może wtedy była.
            teraz już nie jest. Nie zamierzam wypisywać tu nazwisk nauczycieli, bo wydaje
            mi się, że wszyscy oni (no może poza 2-3 wyjątkami) są beznadziejni.

            Nie potrafią uczyć, a czasami to nawet nie chcą. Przychodzą na lekcje z wyrazem
            twarzy pt."i po co ja tu znowu...", nie mają w sobie za grosz życia,
            zrozumienia dla ucznia. Często mylą im sie pojęcia, a z niektórych zagadnień
            wiedzą mniej od nas. Omiją kilka tematów (bo po co je realizować?), ale
            klasówki czasami mamy takie, że studenci by sie nie powstydzili. Nie interesują
            się nami, nie motywują, a niektórzy po pół roku nauki, nie pamiętają naszych
            imion.

            W szkole panuje bałagan, niczego nie można zorganizować, wszelkie kółka
            przedmiotowe odpadają albo z braku funduszy, albo z braku czasu - trzeba sie
            przecież zająć maturzystami...

            Ludzie chodzą wiecznie smutni, zdołowani. A jeżeli juz cos się w szkole dzieje,
            to najczęsciej wiedzą o tym tylko Ci, którzy kończyli gim. w sempole... Cały
            czas jest różnica między "starymi" a "nowymi" uczniami.

            Na lekcjach często słyszę, ze powinniśmy sie uczyć, bo w końcu jesteśmy w TEJ
            szkole. A ja mam wtedy ochote wstać i powiedzieć, że tak na prawdę dostać się
            TU było bardzo łatwo i ze jest wiele szkół o niebo lepszych oraz że nie mam
            pojęcia, czemu TU właśnie jestem (może miałam chwilową niepoczytalność???). Ale
            niestety tak nie zrobię, bo o ile w mojej starej szkole potraktowane by to było
            jako sygnał, ze dzieje sie cos niedobrego, tak tu wszystcy sie bają zrobić
            cokolwiek, bo opinia, oceny...Tak przecież nie można.
            Teraz odliczam tylko dni do matury i mam nadzieje, że nadejdą szybko. Niewiele
            jest osób za którymi będę tęsknić. Niestety.

            A co do klasy o profilu franc., która ma wszystko rozszerzone... - cały czas
            tak jest. Ale pozwólcie, ze tego juz nie skomentuję.
            • Gość: Dreamin Re: Rocznik 2004-???? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 17:26
              aaaaaaaa ja chodzę do tej szkoły...
              do 1 liceum i się do tego czegoś przyznaje... szkoła jak szkoła nie uważam żeby
              było tu super lekko i nie narzekam na nauczycieli dlatego że musimy się
              przyzwyczaić do świrów bo tacy będą na studiach awięc maamy dobry początek,
              uważam jednak że na tle innych szkół jest ona nawet dobra i przyjazna dla
              środowiska zgadnijcie dlaczrgo?>??? tak tak bo jesteśmy w niej my
              nie zapominajcie o mnie i Peci Kasiuni i Rudej warjujących i wiecznie wesołych
              pozdro dla całej 1 a!!!!!!!! uśmiech się ludzie
              pozdrowienia dla 3 d z Huty bo mnie tu kolega stresuje,,, no i trzym suię życie
              jest wspaniałe i to nie prawda że chodzimy smutni pa
              • Gość: oj ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 15:42
                Gość portalu: Dreamin napisał:
                nie narzekam na nauczycieli dlatego że musimy się
                > przyzwyczaić do świrów bo tacy będą na studiach awięc maamy dobry początek,

                1. Skąd masz takie informacje? Jestem na studiach i nie ma tam świrów.
                2. Jeśli wszyscy kradną, to ja też mam kraść? To że jakiś nauczyciel był na
                studiach 20 lat temu i wydawało mu się, że ktoś go źle potraktował, to nie
                znaczy, że ma się niestosownie zachowywać w stosunku do uczniów w liceum.
                3. Jeśli nauczyciele będą tobą pogardzać przez 3 lata i naśmiewać się z ciebie,
                to nie przygotuje cię to do studiów, a nawet może źle się skończyć.
                Przygotowaniem do studiów jest NAUKA.
                4. Czy przygotowaniem do samodzielnego życia jest jedzenie suchego chleba przez
                dwa tygodnie, bo może kiedyś zabraknie mi do pierwszego i powienieniem się
                przyzwyczajać?
            • Gość: michciu Re: Rocznik 2004-???? :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 16:42
              Zacząłbym od tego, że liceum to nie jest gimnazjum, gdzie można było sobie wszystko olewać i się niczym nie martwić. Liceum to już najwyższy czas, żeby zacząć się przyzwyczajać do warunków i wymagań panujących na studiach (no chyba, że Uczennica nie planuje kontynuacji edukacji, wtedy pzepraszam). A jeżeli ktoś porównuje nauczycieli w ogólniaku z nauczycielami w gimnazjach (nie wiedząc pewnie jeszcze jak jest w innych szkołach), to trzeba przyznać, że jest się osobą myślącą na wskroś abstrakcyjnie i bardzo twórczo. Jeśli ktoś chce, to jest w stanie znaleźć z nauczycielem wspólny język, ale jeśli ktoś ma z góry negatywne podejście do sprawy, to nie ma sensu go na siłę uszczęśliwiać.

              Poza tym, skoro pytałaś o tę szkołę ludzi kończących ją 8 lat temu, to chyba rzeczywiście miałaś chwilową niepoczytalność. Mi się zdawało, że o szkołę, do której się planuje iść pyta się tych, którzy ją ostatnio skończyli, a nie ludzi obecnie pracujących i mających inne problemy niż dokłądne szczegóły dotyczącego ich ogólniaka.

              Po drugie na Twoim miejscu zaznajomiłbym się z wymaganiami maturalnymi (skoro już zaczynasz do niej odliczać dni), może się okazać, że omijacie niektóre tematy, bo są one niewymagane na maturze. A swoją drogą, od czego masz czas wolny - możesz realizować tematy z własnej inicjatywy i też na pewno uda Ci się je opanować w dobrym stopniu.

              Po trzecie. Sugerujesz, że ludzie, którzy chodzili do gimnazjum przy tym liceum
              wyraźne dają do zrozumienia, że są "lepsi". Dosyć ciekawa sprawa. Może nie potrafisz zgrać sie z innymi uczniami? Ja miałem podobną sytuację w gimnazjum (dokładnie połowa ludzi była z podstawówki przy gimnazjum), a mimo wszystko potrafiłem szybko wkręcić się w nowe towarzystwo i zdobyć u ludzi większą sympatię niż miało wielu "starych" znajomych. Już nie będę wspominał o tym, że w liceum jeszcze łatwiej powinno zachodzić integracja z innymi niż w gimnazjum (bo jest się jednak o 3 lata starszym) oraz, że większośc "nowych" osób w Sempołowskiej ma inne odczucia.

              Po czwarte, skoro do Sempołowskiej się było bardzo łatwo dostać, a wkoło jest pełno wspaniałych szkół to po co tam poszłaś? O przepraszam, zapomniałem, wpływ rocznika '96. A swoją drogą to naprawdę śmieszne, że ktoś idzie do szkoły "w ciemno" i nie pyta o opinię obecnych uczniów, tylko absolwentów z połowy minionej dekady...

              Wspomnę jeszcze na koniec, że na początku posta piszesz, że nauczyciele nie interesują się Wami, nie realizują wielu tematów itp a na końcu narzekasz, że Twoja klasa ma wszystkie przedmioty w zakresie rozszerzonym i nie ma zmiłuj. Istny fenomen. Trzeba się dowiedzieć, czy rocznik '96 też miał coś takiego...
            • Gość: danna popieram IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.06, 15:30
              Zagadzam się z tobą. Taka właśnie panuje atmosfera w szkole. Wszyscy zadzierają
              nosy, a szkoła jest przeciętna. Niektóre przedmioty prowadzone są na prawdę na
              bardzo niskim poziomie. Nie będę tu wymieniać po nazwisku nauczycieli (chociaż
              na to zasługują). Powiem tyle, że przedmioty, które mnie interesowały były
              prowadzone beznadziejnie. Nawet język francuski jest prowadzony tak sobie,
              ponieważ uczą tam nauczyciele świeżo po studiach i to nie po romanistyce, tylko
              po KNJO (o prestiżu tego kierunku świadczy fakt, że zawsze są tam we wrześniu
              wolne miejsca). Poza tym lektor jest chamem (niestety inne słowo nie oddaje w
              pełni jego zachowań) i nauka z nim ogranicza się do tego, że lektor wyśmiewa
              kogoś np. innych nauczycieli, uczniów.
              Koleżanka przede mną opisuje swoje subiektywne wrażenia, dlatego warto podać
              kilka faktów dotyczących tej szkoły. Mieliśmy beznadziejną nauczycielkę od
              historii, która wiele roczników już terroryzowała. Nawet wychowawca nie był w
              stanie z rozmawiać. Co roku obiecywano uczniom, że będzie ona zmieniona.
              Dyrekcja tak skutecznie szukała nowego nauczyciela, że nigdy nie widzałem
              ogłoszenia w żadnej większej gazecie (a swego czasu z pewnych przyczyn musiałem
              przeglądać wszystkie ogłoszenia). Zresztą z historii nie doszliśmy do drugiej
              wojny światowej.
              Studiuję ścisły kierunek z osobą, która kończyła to liceum. Zdarza się, że ktoś
              minął się ze swoim powołaniem i tak jest właśnie w tym przypadku. Ta osoba to
              dno dna na moim kierunku. Moim zdaniem nauczyciel przedmiotu profilowanego nie
              powinien dopuścić jej do zdawania matury z tego przedmiotu. Oczywiście ta osoba
              maturę zdała (te 30% nie tak trudno osiągnąć), ale nic z tego nie wynika. Ta
              osoba nie poradzi na tym kierunku. U mnie w liceum uczniowie rozmawiali z
              nauczycielami przedmiotów profilowanych o wybranym kierunku.
              Nie dajcie się nabrać na wykładowy francuski. Wygląda to tak, że każda klasa ma
              dwa "wykładane" po francusku przedmioty. W żaden sposób nie ma się wpływu na to
              jaki przedmiot się dostanie. Chociaż byłoby logiczne, że jeśli interesujesz się
              historią, to masz wykładaną po francusku historię, a nie fizykę i biologię
              (których np. i tak nie rozumiesz). To wykładanie polega na tym, że nauczyciel
              raz na pół roku poda do zeszytu kilka słówek. Potem nawet nauczyciel zapomina,
              że miał coś takiego robić. NIC więcej z tego nie wynika.
              Teraz przykład na to, że w szkole panuje bałagan. Otóż w tej szkole po głowie
              dostaje zawsze przypadkowa osoba. Podam przykład. Uczennice na codzień chodzą z
              gołymi brzuchami, w bluzkach bezpleców, w naprawdę mini spódniczkach. Nikt nie
              zwraca im uwagi. Ale raz na pół roku wyjdzie na korytarz dyrektor i nakrzyczy
              na dziewczynę, która ma pomalowane paznokcie. To po prostu śmieszne. Inny
              przykład. Są uczniowie, którzy spóźniają się kilka razy w tygodniu i nikogo to
              nie obchodzi. Ale już ciężkim przewiniemiem jest to, że na WF nie masz białej
              koszulki.
              Dlatego namiawiam wszystkich, którzy w tym roku wybierają gimnazjum lub liceum,
              żeby nie wybierali tej szkoły. Nie warto. Jest w Warszawie wiele dobrych szkół.
        • Gość: narybek XVI LO Re: STARY WATEK O SEMPOLOWSKIEJ ZNACIE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 20:55
          ale myślę,że są gorsze szkoły.wiem ja też często narzekam na tą szkołę, co
          zresztą widać w moim pierwszym poście, może mam teraz dobry humor i dlatego
          napisałam to co napisałam, a jutro będzie inaczej.pewnie jeszcze często będę
          przeklinać ten przybytek wiedzy, ale pewnie tak samo byłoby w innej szkole. jak
          nie walasek to jakiś inny zapaleniec by się znalazł więc głowa do góry maxwelka
          DAMY RADE! myślę, że ważne jest to co poruszyła fio. problem naszej klasy tkwi
          w tym że mamy wszystko czyli nic. powinna być poprostu klasą lingwistyczną
          gdzie najważniejsze są języki, a reszta powinna być na drugim planie, powinna
          odpaść po 2 klasie i byłoby duuużo lepiej. a tak zamiast uczyć się słówek na
          francuski czy angielski za chwilę usiądę do fizyki choć i tak pewnie nic z tego
          nie będzie. stracę noc na 6 zadań, o których za dwa dni zapomnę i oprócz
          klasówki która nas już niedługo czeka nigdy (nigdy nie mów nigdy ;) mi się nie
          przydadzą i więcej już o nich nie usłyszę. a wszystko po to żeby poprostu zdać,
          albo żeby nie mieć na swiadectwie 2! a potem gdy pojade do Francji (no mam
          nadzieje że jeszcze pojade :) nie dogadam się bo akurat uczyłam się fizyki lub
          innych równie istotnych rzeczy :) oczywiście piszę o sobie, bo rozumiem, że dla
          kogoś innego fizyka może być równie ważna jak dla mnie języki. I to jest
          właśnie główny problem: w szkole z wykładowym francuskim nie mam czasu by się
          uczyć francuskiego :( zakończe czesto cytowanymi słowami naszego nauczyciela
          angielskiego "a to smutne"
          • Gość: L'or Re: STARY WATEK O SEMPOLOWSKIEJ ZNACIE? IP: *.acn.waw.pl 23.03.04, 22:14
            Ja psioczę na moją szkołę codziennie, ale jak się poważnie zastanowić to mimo
            wszystko myślę,ze gdybym mogła wybierać liceum jeszcze raz poszłabym do klasy
            dwujęzycznej w Sempołowskiej...naprawdę. Fakt faktem (pisałam o tym poprzednio)
            zamiast uczyć się francuskiego usiłuję w ogóle zaliczyć fizykę i chemię
            (grrr!), ale język mimo wszystko umiem nieźle-gdzie indziej nauczyłabym się
            tyle w tak krótkim czasie i miała możliwość wyjechania do Francji??? Myślę,że
            przynajmniej to jedno wyniosę z tej szkoły (bo napewno nie wiedzę fizyczną).
            Ale jeden wątek poruszony przez maxwelkę podtrzymam: wszyscy absolwenci
            Sempołowskiej JAKICH ZNAM (część z nich tam wróciła po studiach i uczy!) są
            naprawdę inni! Nie mówię,że wszyscy,ale napewno ci, których miałam okażję
            poznać. Tak więc respekt dla aammm :)
        • lorsque Re: STARY WATEK O SEMPOLOWSKIEJ ZNACIE? 25.03.04, 16:44
          Przeczytałam wszystkie posty i te o negatywnym zabarwieniu emocjonalnym
          stanowią pokaźną część! Ja psioczę na XVI L.O. codziennie, ale myślę,że
          wspominać będę sympatycznie (te wszstkie typy psorów to galeria osobliwości!;-)
          Zazdroszczę tym, którzy mogą się nazywać absolwentami, bo gdy myślę,że chodzę
          do Sempołowskiej czwarty rok a jeszcze jeden przede mną to mi się często
          wszystkiego odechcewa. A w dodatku z maturą są teraz jakieś chore pomysły, więc
          zaczynam wątpić czy ukończę tę szkołę normalnie. Respekt dla pana aammm- oby
          więcej takich świadectw jak to, bo wielu absolwentów, których znam jest
          wyjątkowo "innych"
      • Gość: JOTA.40 Re: STARY WATEK O SEMPOLOWSKIEJ ZNACIE? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.04, 20:34
        Nie znałam tego... Przypomniał mi się przy okazji ten nieszczęsny Darski,
        brrrr! Ależ to był obleśny facet!! Nie wiem, czy pedzio, pamiętam, że strasznie
        się puszył na prawdziwego macho, co przy jego gabarytach i aparycji było
        cokolwiek żałosne... Dziwię się, że tylko jedna chyba osoba wspomina Gosiewską,
        która była moją wychowawczynią - to była postać! Dopiero na studiach
        przekonałam się, że dała mi niewiarygodną ilość wiedzy - nie tylko z polskiego,
        bo na godzinach wychowawczych robiłyśmy cały kanon literacki, nieobecny wtedy w
        oficjalnym programie - Witkacy, Gombrowicz, Schulz, historia kina, teatru,
        muzyki, fiuu!! - to było coś. Ja swój referat o Witkacym pisałam na Koszykowej
        dłużej, niz pracę magisterską ;)))... Śmieszne, bo dziś Gombrowicz pewnie
        króluje wśród lektur. Ale wtedy "Dzienniki" kupowało się spod lady ;))...