Dodaj do ulubionych

'Wilsona' czy 'Łilsona'?

23.02.04, 21:15
jak się teraz mówi?
Obserwuj wątek
    • Gość: esscort Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 00:57
      niedawno to solidnie przerobilismy
      • kubajek Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 24.02.04, 12:47
        ja przejazdem tu jestem
        a wyszukiwarka nic nie znalazła :(

        • Gość: esscort Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 14:18
          Nie chce ci się szukać. I tyle. forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
          f=296&w=9656373
        • Gość: esscort Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.04, 14:19
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=296&w=9656373
          jeszcze raz, bo coś się nie udało
          • spinkaa Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 24.02.04, 22:18
            Kubajku - "W", zawsze "W", czyli Plac Wilsona:)))
            Pozdrówka - i zapraszamy, bo plac piekny, rozkopany, i pełen nadziei na rychły
            powrót do stanu pierwotnego.
    • balkan Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 25.02.04, 14:46
      Podobno po tym sie rozpoznaje przyjezdnych, że mówią "Łilsona".....:))
      • Gość: elgreco Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 25.02.04, 15:38
        Ja jestem z Zoliborza i mowie Łylsona podobnie jak mowie Rondo de Gola a nie
        Rondo de Gaulle'a oraz ulica Dibua a nie Dubois itp. itd. Wedlug mnie powinno
        sie mowic poprawnie a nie tak jak na to wskazuje pisownia.
        • roody102 Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 25.02.04, 17:49
          Z formalnego punktu widzenia masz za pewne rację, choć zastanawiam się czy
          mówisz też Pari czy Paryż albo London czy Londyn albo - żeby wrócić na
          warszawskie ulice - Waszyngtona czy Łoszingtona?

          Ale poza formalnym punktem widzenia jest jeszcze żoliborska tradycja. Nie
          musisz się w nią włączać. Twoja sprawa. Ja tam się identyfikuję i w ten prosty
          sposób daję o tym znać. Wiesz jak miło spotkać przypadkiem na wakacjach osobę,
          która mówi przez "w"? Od razu wiadomo, że swój :)
          ________________________________________
          Roody102

          Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
          • pstrys Brawo Roody! 25.02.04, 18:04
            Brawo Roody! Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Wilsoniak jest swojsko-
            żoliborski i już. Co do Łilsona ... Ech, jak tak dalej pójdzie to jutro
            będziemy mówić kompjuter i kołka-kołla a pojutrze ... może bajdżas (zamiast
            bigos)?

            Zaczynam się bać...
            • Gość: zojka Re: Brawo Roody! IP: *.chello.pl 12.07.04, 11:48
              dokladnie tak :) mój dziadek - stary warszawiak - zawsze mowił "plac wilsona" ew, 'wilsoniak'... kiedyś jeszcze Plac komuny paryskiej :P
              • z-o-s-i-a Re: Brawo Roody! 13.07.04, 10:16
                Gość portalu: zojka napisał(a):

                > dokladnie tak :) mój dziadek - stary warszawiak - zawsze mowił "plac wilsona"
                e
                > w, 'wilsoniak'... kiedyś jeszcze Plac komuny paryskiej :P

                Jest starym warszawiakiem i mowil pl.Komuny Paryskiej???
          • Gość: elgreco Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 26.02.04, 16:03
            Uwazam ze twoje przyklady sa calkowicie chybione poniewaz zarowno Waszyngton,
            Paryz jak i Londyn sa to "spolszczone" odpowiedniki nazw oryginalnych
            Washington, Paris i London. W zwiazku z tym naturalna jest wymowa polska. Ja
            mam na mysli wersje nazw/nazwisk ktore w jezyku polskim wystepuja w oryginale
            np. Wilson, Dubois, de Gaulle.

            Nie widze powodu dlaczego wymawiac je po polsku. Brzmialoby to zreszta
            groteskowo. Co do lokalnej tradycji zoliborskiej z wymowa przez W nie wydaje mi
            sie charakteryzowac zoliborskiej spolecznosci poniewaz bardzo wielu moich
            zoliborskich znajomych oraz ja sam mieszkajacy tutaj od urodzenia wymawiamy
            zgodnie z oryginalem.

            Nie podzielam tez obaw kolejnego forumowicza ze bedziemy wymawiac komputer z
            angielska poniewaz tutaj rowniez mamy do czynienia z pisownia polska a nie
            angielska (computer).
            • Gość: irrcia Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 16:39
              Ale taka żoliborska tradycja istnieje. Ktoś nawet ją wspominał kiedyś w "City
              Magazine" w jakimś felietonie, ale było to kilka lat temu i nie pamiętam, kto
              to był - zapewne jakiś młody gniewny pod 40-tkę ;-)
              Ja też jak słyszę, że ktoś mówi plac Wilsona, to wiem, że "swój". A pozostałe
              nazwiska wymawiam poprawnie.
              Zresztą za komuny też się tak rozpoznawało, że ma się do czynienia z elementem
              napływowym ;-) - jak mówił "plac komuny" a nie plac Wilsona.
              • Gość: warszawiak Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.03.04, 01:22
                Gość portalu: irrcia napisał(a):

                > Ale taka żoliborska tradycja istnieje. Ktoś nawet ją wspominał kiedyś w "City
                > Magazine" w jakimś felietonie, ale było to kilka lat temu i nie pamiętam, kto
                > to był - zapewne jakiś młody gniewny pod 40-tkę ;-)

                Moze jest to jedna z "zoliborskich tradycji" ale na pewno istnieja i inne,
                takie w ktorych nazwy ulic i placow wymawia sie poprawnie. Troche mi glupio,
                ze ludzie insynuuja, ze tradycja w dzielnicy z ktorej sie wywodze jest brak
                poprawnosci w wymowie obcych nazwisk. Otoz tak nie jest. Wydaje mi sie, ze
                sposob w jaki sie wymawia nazwe tego placu moze miec cos wspolnego z
                wyksztalceniem. Osoby o wyzszym stopniu wyksztalcenia beda ja wymawiac
                poprawnie, natomiast osoby z nizszym wyksztalceniem beda ja czytac tak jak sie
                ja pisze. A nie ma to nic wspolnego z tym kto jest prawdziwym Zoliborzaninem
                bo mieszkaja u nas ludzie roznych kategorii.
                • Gość: control Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.03.04, 11:22
                  Ale chrzanisz. Znam dwóch profesorów, w tym jeden wybitny humanista, który
                  nigdy nie powiedziałby łilsona. Świat, Warszawiaku, nie jest taki jednoznaczny.
                • Gość: kiwi Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 16:02
                  Człowieku gdzie Ty się chowaleś! Prawdziwy Zoliborzanin zawsze powie "wilsona"
                  ew. WIL, słyszałam to wielokrotnie z ust osób, które posiadają wykształcenie o
                  jakim Ci sie nie śniło. Tytuł profesorski nie ma tu nic do rzeczy!!!!
                • Gość: grarza Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.04, 13:04
                  Gość portalu: warszawiak napisał(a):

                  > Gość portalu: irrcia napisał(a):
                  >
                  > > Ale taka żoliborska tradycja istnieje. Ktoś nawet ją wspominał kiedyś w "C
                  > ity
                  > > Magazine" w jakimś felietonie, ale było to kilka lat temu i nie pamiętam,
                  > kto
                  > > to był - zapewne jakiś młody gniewny pod 40-tkę ;-)
                  >
                  > Moze jest to jedna z "zoliborskich tradycji" ale na pewno istnieja i inne,
                  > takie w ktorych nazwy ulic i placow wymawia sie poprawnie. Troche mi glupio,
                  > ze ludzie insynuuja, ze tradycja w dzielnicy z ktorej sie wywodze jest brak
                  > poprawnosci w wymowie obcych nazwisk. Otoz tak nie jest. Wydaje mi sie, ze
                  > sposob w jaki sie wymawia nazwe tego placu moze miec cos wspolnego z
                  > wyksztalceniem. Osoby o wyzszym stopniu wyksztalcenia beda ja wymawiac
                  > poprawnie, natomiast osoby z nizszym wyksztalceniem beda ja czytac tak jak
                  sie
                  > ja pisze. A nie ma to nic wspolnego z tym kto jest prawdziwym Zoliborzaninem
                  > bo mieszkaja u nas ludzie roznych kategorii

                  no jasne! od razu widac, ze ty jestes zoliborzaninem "od urodzenia" czyli
                  jakies ostatnie 36 a moze 42 miesiace... nie wiem czy wiesz, ale na zoli
                  mieszkaja raczej wyksztalceni ludzie, i zawsze tak bylo, oni stworzyli te
                  dzielnice... artysci, aktorzy, dziennikarze...
                  eh! sluchac hadko!
            • pstrys Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 26.02.04, 18:20
              Drogi forumowiczu. Niestety nie rozwiałeś obaw mych a i twe argumenty aliści do
              mnie nie przemówiły.

              A tak na serio. Twierdzisz, że dopiero polska pisownia (różna od
              cudzoziemskiej) przyzwala na swojską wymowę. Jak zatem wymawiasz obce słowa,
              które pisowni nie zmnieniły, a w naszym języku się pojawiają? Mówisz media czy
              midia (w szczególności maltimidia), beemwu czy beemwe? Jak wymawiasz hamburger
              (hambarg'r)?
              Dalej, twierdzisz iż "Wilson" wymawiasz tylko z angielska, brzmi to zapewne
              mniej więcej jak "Łyls'n". Powiedz mi proszę jak radzisz sobie z odmianą przez
              przypadki? "Jadę na plac Łyls'n'a" z akcentem na 'Łyl' - to dość oryginalne (by
              nie rzec groteskowe) ;)
              • garma Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 26.02.04, 23:35
                No i w końcu nie wiem jak mam mówić, bo na Żoliborzu mieszkam dopiero 14 lat,
                więc nie uważam się za swojaka ;)
                • jota.40 Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 27.02.04, 11:45
                  Nieco wyżej esscort napisał, że gruntownie przerabiany był ten wątek - i miał
                  rację! Dyskusja ciągnęła się tygodniami i temat został potraktowany z punktu
                  widzenia historycznego, socjologicznego i wielu innych ...;)) O ile się nie
                  mylę - wniosek był taki (i teraz zresztą powtórzony!) - "Wilsona" mówi się
                  tradycyjnie na Żoliborzu od czasów przedwojennych jeszcze, a "Łylsona" mówią ci
                  inni... I tyle.
                  • kubajek Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 27.02.04, 16:13
                    ja mieszkałem na Żoliborzu 20 lat
                    sądzę że to czas wystarczający
                    aby poczuc się żoliborzaninem
                    tak sie zreszta czułem i czuję do dzis
                    musze powiedzieć że 90% osób z ktorymi
                    się spotykałem, takich samych żoliborzan
                    jak ja, używało wymowy 'łilsona'
                    wymowa 'starożoliborska' brzmi mi prawdziwie
                    jedynie w ustach 'starych' mieszkanców tej
                    dzielnicy. Obawiam się ze duża częśc tu
                    piszących do nich się nie zalicza
                    i dla mnie ich determinacja w wymowie 'Wilsona'
                    jest trochę pozerstwem, nieszkodliwym a nawet
                    czasami sympatycznym (gdy nie zatrutym poczuciem 'wyższości'
                    w stosunku do tych 'innych'), ale zawsze..
                    pozdrawiam
                    :)



                    • Gość: "stary zoliborzak" Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: 193.114.111.* 27.02.04, 18:43
                      spadaj ty kretynski pajacu! jestem sto razy lepszy od ciebie bo mowie wilsona
                      przez 'wu' a ty skoro mieszasz polsko-angielska wymowe to znaczy zes wsiok i
                      kolek! nie bedziesz mi tu mowil ze moj wwwwwilson to pozerstowo!

                      alez to bylo sympatyczne, czyz nie?


                      > dla mnie ich determinacja w wymowie 'Wilsona'
                      > jest trochę pozerstwem, nieszkodliwym a nawet
                      czasami sympatycznym
                      • garma Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 27.02.04, 20:05
                        Kubajek napisał:
                        >ja mieszkałem na Żoliborzu 20 lat
                        >sądzę że to czas wystarczający
                        >aby poczuc się żoliborzaninem
                        >tak sie zreszta czułem i czuję do dzis

                        A ja na Żoliborzu czuję się coraz gorzej, a to za sprawą Trasy AK, przy której
                        mieszkam, a która ma być łącznikem między końcówkami autostrady. Bardzo mnie
                        martwi i wszystkiego mi się odechciewa. Mam pecha, ot co.
                    • roody102 Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 28.02.04, 10:21
                      Z racji wieku i miejsca zamieszkania, to mi moze rzeczywiscie nie wypadaloby
                      mowic przez W, ale ja to W odziedziczylem po ojcu, ktory mieszkal obok, poza
                      tym zawsze Wilsoniak uwazalem za centralny punkt swojej malej ojczyzny, wiec
                      mozes sobie myslec, ze to pozerstwo, a u mnie W wynika z prawdziwej
                      identyfikacji z ta okolica. I nie zostalo wybrane - u mnie sie po prostu zawsze
                      mowilo przez W. Nie bylo tak, ze ja sie ktoregos dnia zdecydowalem przejsc na
                      wymowe przez W.
                      ________________________________________
                      Roody102

                      Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
                    • pstrys Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 01.03.04, 13:34
                      > i dla mnie ich determinacja w wymowie 'Wilsona'
                      > jest trochę pozerstwem, nieszkodliwym a nawet

                      Wolę być pozerem mówiącym Wilsona przez W,
                      niż pozerem spod znaku M.M.Kolonki
                      (... oooonly Łyls'n, yeeeah!)
                    • Gość: bielany Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.chello.pl 08.01.05, 18:47
                      no widzisz bo mieszkasz tu raptem od 20 lat, ja mieszkam od 25 czyli od
                      urodzenia na Bielanch (kiedyś dzielnica Żoliborz) i mówie Wilsona bo my to
                      wynosimy z domu tak mówią nasi rodzice i my mamy to po nich tak samo jak
                      Warszawiacy mówią RENKE czy DŹWI
              • Gość: warszawiak Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.03.04, 01:26
                pstrys napisał:

                > Mówisz media czy
                > midia (w szczególności maltimidia)

                Slowo "media" wywodzi sie z laciny i w orginale jest wymawiane mniej wiecej tak
                samo jak po polsku a nie z 'i'. Abstrahujac od tego, przyklady Twoje sa w
                wiekszosci chybione bo odnosza sie albo do skrotow albo nazw pospolitych a
                Wilson to jest nazwa wlasna i ma okreslona wymowe zwiazana z nia.
                • pstrys Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 01.03.04, 13:32
                  Czyli tak: skróty i nazwy pospolite można wymawiać po polsku a nazwy własne
                  nie? Zastanów się dobrze, czy na pewno wszystkie skróty wymawiasz po polsku
                  (np. IBM)? Czy wszystkie nazwy własne wymawiasz zgodnie z wymową oryginalną?
                  Jak byś wymówił np. Hodmezovasharhely (miejscowośćna Węgrzech, dla dotatkowego
                  utrudnienia wszystkie kropeczki i prezercinki nad literami pominięto), jak
                  radzisz sobie z trudniejszymi nazwiskami np. fińskimi, szwedzkimi, litewskimi,
                  holenderskimi (wmów proszę poprwanie Tuijl) itp?

                  Ciężko jest ustanawiać jasne reguły, więc nie mów proszę, że mówienie Łyls'n
                  (rozumiem, że tak włąśnie mówisz) a nie Wilson (przez w) to jest określona
                  (poprawna w domyśle?) wymowa.

                  > Abstrahujac od tego, przyklady Twoje sa w
                  > wiekszosci chybione bo odnosza sie albo do skrotow albo nazw pospolitych a
                  > Wilson to jest nazwa wlasna i ma okreslona wymowe zwiazana z nia.
                  • Gość: warszawiak Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.03.04, 16:05
                    Okej, nie wiem nic o jasnych regulach. Jednak poruszylo mnie to, ze ktos
                    wystrzelil z pomyslem, ze "prawdziwego" Zoliborzanina poznaje sie po tym, ze
                    mowi "wilsona". Ludzie mowia na rozne sposoby.
                    • pstrys Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 01.03.04, 16:52
                      Mnie zaś poruszyło to, że wymawianie 'plac Wilsona' przez 'w' jest odbierane
                      jako błąd albo pozerstwo. Jeśli któs mówi 'plac Wilsona' przez 'ł' - ok,
                      jej/jego sprawa. Niech jednak ten ktoś nie twierdzi, że plac Wilsona przez 'w'
                      wymawiają tylko pozerzy/głupole (Ładnie podsumował to roody, znów muszę mu
                      przyklasnąć).
                      Zgadzam się, że wymowa 'pl. Wilsona' nie mówi nic o byciu "prawdziwym
                      Żoliborzaninem". Generalnie co do pojęcia "prawdziwy Żoliborzanin" to chyba
                      jest to niebezpiecznie blisko "prawdziwego Polaka" i innych "jedynych
                      prawdziwych". Nawet jeśli "prawdziwy Żoliborzanin" to żart, jest to żart nader
                      kruchy.

                      > Okej, nie wiem nic o jasnych regulach. Jednak poruszylo mnie to, ze ktos
                      > wystrzelil z pomyslem, ze "prawdziwego" Zoliborzanina poznaje sie po tym, ze
                      > mowi "wilsona". Ludzie mowia na rozne sposoby.
                    • Gość: esscort Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 16:54
                      Gość portalu: warszawiak napisał(a):

                      Jednak poruszylo mnie to, ze ktos wystrzelil z pomyslem, ze "prawdziwego"
                      Zoliborzanina poznaje sie po tym, ze mowi "wilsona".

                      No to czuj sie poruszony. Ale ja tez po tym poznaję, że ktoś jest z Żoliborza.
                      Taka jest tu wymowa i już.
                    • Gość: Asia68 Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: 212.160.172.* 11.01.05, 11:16
                      >Okej, nie wiem nic o jasnych regulach. Jednak poruszylo mnie to, ze ktos
                      >wystrzelil z pomyslem, ze "prawdziwego" Zoliborzanina poznaje sie po tym, ze
                      >mowi "wilsona". Ludzie mowia na rozne sposoby.

                      Jak to miło, jak ktoś potrafi się przyznać do błędu lub przeprosić na forum -
                      tak rzadko się to zdarza!!! A wracając jeszcze do spolszczonej pisowni nazwisk -
                      jak Twoim zdaniem można spolszczyć pisownię nazwiska Wilson? W przypadku
                      Washingtona sprawa była oczywista, ale tu? Ja uważam, że po prostu po polsku i
                      po angielsku pisze się to tak samo, ale wymawia już różnie. Ja mówię Wilson
                      przez "W", bo tak mówili jeszcze moi rodzice, ale faktycznie wśród moich
                      znajomych mieszkających na Żoliborzu zdania są podzielone i część mówi przez w,
                      a część przez ł. I nie ma to nic wspólnego ze znajomością angielskiego czy
                      wykształceniem - moi rodzice, siostra i ja - wszyscy mamy wyższe wykształcenie.
                      Co do znajomości angielskiego - no cóż, prawdę mówiąc przez jakiś czas
                      pracowałam nawet jako nauczycielka angielskiego w szkole i dawałam prywatne
                      lekcje i uważam, że poprawna wymowa i akcent, to akurat moje mocne strony.

                      PS. Ale i tak Cię lubię 'warszawiaku', za to że potrafiłeś napisać, że być może
                      nie masz racji!!!
            • roody102 Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 28.02.04, 10:26
              A moze wlasnie jestes swiadkiem spolszczania kolejnego nazwiska? Nie mozesz
              tego wykluczyc. Ale basta, jak nie chcesz, to naprawde nie mow w ten sposob -
              przeciez nikt Ci nie powiem, ze jestes przez to gorszym zoliborzaninem. Jesli
              Cie to drazni, jako blad, nie mow. Ale ja ten blad-nie blad robie swiadomie,
              nie z niewiedzy, a z tradycji wlasnie.
              ________________________________________
              Roody102

              Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
              • jota.40 Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 28.02.04, 12:29
                Tak, to zabawne, te argumenty o pozerstwie... Bo ja też odziedziczyłam "Www.."
                w Wilsonie po rodzinie, z której połowa mieszka od lat trzydziestych na
                koloniach WSM. I długo bardzo nie wiedziałam, gdzie w Warszawie jest plac
                Komuny Paryskiej ;)).. Bo u nas tak nikt nie mówił. Co więcej, kiedy pierwszy
                raz usłyszałam tego nieszczęsnego "Łylsona" - przykro mi jakoś zabrzmiało w
                uchu i odebrałam to... jako pozerstwo właśnie! Taką hiperpoprawność. To kwestia
                tradycji - bo przecież mówiąc o prezydencie, najczęściej używam fonetycznej
                wersji anglosaskiej. To jest chyba trochę tak, że plac nam się oderwał od
                patrona - stał się czysto żoliborskim miejscem, nazwą własną i tyle. Myślę, że
                gdybym zawsze mówiła "plac Łylsona" - nie zaczęłabym chyba po tej wymianie
                opinii mówić na siłę przez "W". O czym tu gadać...
        • Gość: warszawiak Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 01.03.04, 01:16
          Elgreco, masz racje! Ja tez jestem z Zoliborza i od zawsze wymawialo sie u nas
          nazwe tego placu przez "el".
          • Gość: elgreco Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 02.03.04, 13:57
            Nie wiem czy mam racje w kontekscie tezy tego watku ale po prostu tak mowie i
            juz. Nie jest to bynajmniej pozerstwo. Cala moja rodzina mieszka na Zoliborzu
            od wielu lat i wszyscy tak to wymawiali (rowniez oczywiscie w czasach Placu
            Komuny Paryskiej). Sadze, ze po prostu czesc ludzi mowi tak a czesc siak.
            Mowienie jednak o "zoliborskiej tradycji" mowienia przez W jest w moim odczuciu
            grubym naduzyciem.
          • liloom Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 04.03.04, 19:43
            Gość portalu: warszawiak napisał(a):

            > Elgreco, masz racje! Ja tez jestem z Zoliborza i od zawsze wymawialo sie u
            nas
            >
            > nazwe tego placu przez "el".


            Na WILSONA z angielska to mowila mlodziez DLA JAJ. A stary Zoliborzanin nigdy
            tak nie powie. Jasne ze kazdy moze mowic jak chce. Niektorzy nawet
            mowili "Komuny Paryskiej":)
            Mowienie WILSONA z angielska jest po prostu smieszne i jak ktos nie jest "z
            dzielnicy" to po prostu nie wyrosl w tym i stad nie kuma. Kropka. To nie
            kwestie jezykowe tylko tradycje dzielnicy. A teraz obrazajcie sie ile chcecie.
            Ta dyskusja nie ma sensu bo tu nie chodzi o wymowe POPRAWNA tylko TRADYCYJNA.
            • Gość: jugoslawia Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.chello.pl 04.03.04, 23:38
              Pewnie!!! nigdy nie przestanę mówić WILSONA (przez w:))
              • jota.40 Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 05.03.04, 10:52
                A jeszcze pozwolę sobie zapytać was, którzy mówicie "Łylsona", jak wymawiacie
                rondo Waszyngtona? O tym też już ktoś wspominał we wcześniejszym wątku na temat
                placu Wilsona. I proszę nam tu nie mydlić oczu spolszczoną pisownią - zawsze
                możemy powiedzieć, że plac Wilsona też jest spolszczony (bo niby jak byłoby go
                można napisać bardziej po polsku?)..;))) Pozdrowienia
                • Gość: elgreco Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 05.03.04, 15:47
                  A jak czytasz ulice Chopina? Moze jest jakas srodmiejska tradycja? ;-)
                  • garma Re: Syn Wila 05.03.04, 19:49
                    Mam pytanie.
                    Kto jest lepszy: prawdziwy żoliborzanin czy prawdziwy lwowiak ?
                    • pstrys Syn Wila - Wiluś 05.03.04, 21:31
                      Oczywiście, że prawdziwy lwowiak jest lepszy. W tym wypadku wiadomo, że chodzi
                      o Ukraińca i jest spokój. Wystarczająco dużo mamy kopotów z samymi sobą, by
                      jeszcze si przejmować naszymi wschodnimi sąsiadami.

                      A jeśli idzie o 'przwdziwego żoliborzanina to mam takie oto pytania. Jeśli nasi
                      rajcy miejscy / poslowie / inne nieroby wykręcą nam kolejną zmianę ustroju
                      miasta i okaże się, że nie ma już Żoliborza i Bielan tylko jest nowy organizm
                      miejski 'Szuflandia':
                      - Jak szybko pojawią się "prawdziwi Szuflendrzy"?
                      - Jak szybko wymowa Wilson przez "wu" zostanie uznana za tradycyjnie
                      szuflandzką?
                      - Jak szybko wymowa przez 'w' zostanie uznana za pozerską a sama Szuflandia
                      zostanie nazwana drawer-district przez tych 'nie-pozerów'?
                      • garma Re: Syn Wila - Wiluś 05.03.04, 22:06
                        Pstrys napisał:

                        >Oczywiście, że prawdziwy lwowiak jest lepszy. W tym wypadku wiadomo, że chodzi
                        >o Ukraińca i jest spokój. Wystarczająco dużo mamy kopotów z samymi sobą, by
                        >jeszcze si przejmować naszymi wschodnimi sąsiadami.

                        Jakże Ci zazdroszczę tej pewności, że prawdziwy lwowiak to Ukrainec :-)
                        Zapewniam Cię jednak, że w Warszawie żyją jeszcze Polacy, którzy są prawdziwymi
                        lwowiakami.
                        • roody102 Re: Syn Wila - Wiluś 05.03.04, 23:04
                          Prawdziwy lwowiak, żoliborzanin... zaraz za tym czają się prawdziwi Polacy i
                          inne łyse pały. Dajcie spokój. Nie wypada...
                          ________________________________________
                          Roody102

                          Dziennikarzyna-wazeliniarz-pseudointelektualista-palmofil (by sigrun)
                          • pstrys Re: Syn Wila - Wiluś 07.03.04, 00:10
                            Roody - masz w 100% rację (cholipa, który to już raz Ci ją przyznaję...)

                            A co do żyjących 'prawdziwych lwowiaków' - tylko Ukrainiec może powiedzieć, że
                            od urodzenia mieszka w tym mieście. Innego kryterium 'prawdziwości' nie widzę i
                            widzieć nie chcę :)
                            (Zaraz się okaże, że E. Stainbach to 'prawdziwa dziewczyna z Pomorza'.)
                            • garma Re: Tomasz Wilson 07.03.04, 01:22
                              Pstrys napisał:
                              > A co do żyjących 'prawdziwych lwowiaków' - tylko Ukrainiec może powiedzieć,
                              > że od urodzenia mieszka w tym mieście. Innego kryterium 'prawdziwości' nie
                              > widzę i widzieć nie chcę :)

                              We Lwowie rodzą się i mieszkają nie tylko Ukraińcy.

                              Skoro nie jestem urodzona na Żoliborzu, to muszę mówić "Łilson", żeby nikogo
                              nie wprowadzić w błąd co do mojego pochodzenia ;-)
                      • liloom takie sobie dywagacje:) 06.03.04, 14:31
                        pstrys napisał:

                        > Oczywiście, że prawdziwy lwowiak jest lepszy. W tym wypadku wiadomo, że
                        chodzi
                        > o Ukraińca i jest spokój. Wystarczająco dużo mamy kopotów z samymi sobą, by
                        > jeszcze si przejmować naszymi wschodnimi sąsiadami.
                        >
                        > A jeśli idzie o 'przwdziwego żoliborzanina to mam takie oto pytania. Jeśli
                        nasi
                        >
                        > rajcy miejscy / poslowie / inne nieroby wykręcą nam kolejną zmianę ustroju
                        > miasta i okaże się, że nie ma już Żoliborza i Bielan tylko jest nowy organizm
                        > miejski 'Szuflandia':
                        > - Jak szybko pojawią się "prawdziwi Szuflendrzy"?
                        > - Jak szybko wymowa Wilson przez "wu" zostanie uznana za tradycyjnie
                        > szuflandzką?
                        > - Jak szybko wymowa przez 'w' zostanie uznana za pozerską a sama Szuflandia
                        > zostanie nazwana drawer-district przez tych 'nie-pozerów'?

                        Strasznie sie usmialam.
                        To nie chodzi o bycie lepszym, bo to nie ma znaczenia kto co ile, ale dam Wam
                        taki przyklad: w czasach komunistycznych na pl. Dzierzynskiego mowilo sie
                        Bankowy. Mialam tam niedaleko wydzial na ktorym studiowalam. I wszyscy tylko i
                        wylacznie dla PRZEKORY bez specjalnej znajomosci histori mowili na ten plac
                        wlasnie nie inaczej jak Bankowy. Teraz on sie tak nazywa, ale gdyby nazwali go
                        Swietym Bankowym lub Wszystkich Bankow w Warszawie, to ci co go kiedys nazywali
                        Bankowym - teraz tez by tak mowili. To tradycja i przyzwyczajenie.
                        Byc moze powstalaby dyskusja ktorej nazwy nalezy uzywac i ktora jest poprawna.
                        A teraz pytanie: gdyby w tej potencjalnej dyskusji brali udzial DOPIERO CO
                        PRZYJEZDNI DO WARSZAWY czy tak naprawde wiedzieli by o co chodzi?
                        Oczywiscie ze TAK NAPRAWDE to zyjemy tu i teraz ale to bylo wyjasnienie dla
                        tych co nie rozumieja o co chodzi. Nie chodzi wcale o to KTO JEST LEPSZY...
                  • liloom El greco nie daje za wygrana:)))) 06.03.04, 14:14
                    Gość portalu: elgreco napisał(a):

                    > A jak czytasz ulice Chopina? Moze jest jakas srodmiejska tradycja? ;-)
                    Tu akurat walnelas /es jak lysy grzywka o schody bo SZOPENA heheh Polacy akurat
                    TEZ wymawiaja zle:))))))))) ZADEN przecietny Polak nie wymowi SZOPENA z
                    Francuska:)))))))
                    To byl samoboj Elgreco:)))))
                    Ale szukaj dalej:))))))
                    Wiesz, ktos mi kiedys wmawial ze mieszkalam na Sadach Zoliborskich, bo tak jest
                    na planie. Ale ja mieszkalam na Zatrasiu. Czy mam udowodnic ze nie jestem
                    wielbladem ? :))))))))))
                    • garma Re: :)))) 06.03.04, 23:50
                      Liloom napisała:
                      >To nie kwestie jezykowe tylko tradycje dzielnicy.

                      Znasz jeszcze inne tradycje żoliborskie ?
                      • liloom Re: :)))) 07.03.04, 08:27
                        Kolezanka sie poczula urazona? Poszukaj sobie w interencie o starym willowym
                        zoliborzu, hufcu zhp i czasach komunistycznych, nie dam rady tego wszystkiego
                        tu napisac. Pozdrawiam
                        • liloom do garmy dla przypomnienia 07.03.04, 11:31
                          Zobacz garma ile emocji wywoluje zoliborz, pamietasz te dyskusje?
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=296&w=4&s=1
                      • esscort Re: :)))) 07.03.04, 20:58
                        garma napisała:

                        Znasz jeszcze inne tradycje żoliborskie ?

                        Chodzi Ci o językowe? Np. nikt z Żoliborza nie powie Kępa Potocka (chociaż taka
                        jest nazwa oficjalna) lecz kanałek.
                    • Gość: elgreco Re: El greco nie daje za wygrana:)))) IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 08.03.04, 10:57
                      Moj przyklad wcale nie mial za cel udowadnianie ze Chopin czy Mozart powinnismy
                      wymawiac tak jak odpowiednio Francuzi (z akcentem na ostatnia sylabe) czy
                      Austriacy/Niemcy (z przedluzonym i nieco gluchym o). To rzeczywiscie byloby
                      smieszne i pozerskie. Istnieja jednak niektore nazwiska/nazwy ktore wymawia sie
                      w jezyku polskim w wersji wyposrodkowanej miedzy oryginalna a polska. Tak jest
                      z Chopinem, Mozartem oraz moim skromnym zdaniem rowniez z Wilsonem...
                      Pozdrawiam
                      • garma Re: :)))) 08.03.04, 19:56
                        Liloom napisała:
                        >Kolezanka sie poczula urazona? Poszukaj sobie w interencie o starym willowym
                        >zoliborzu, hufcu zhp i czasach komunistycznych, nie dam rady tego wszystkiego
                        >tu napisac. Pozdrawiam

                        Coś Ty :-) Dlaczego miałabym się poczuć urażona ? Ja jestem skądinąd i dlatego
                        nie znam żoliborskich tradycji. A w ogóle to chyba ten wątek nie należy do
                        poważnych, tylko do żartobliwych... Ale może się mylę ?

                        Powracając do Wilsona, to zastanawiam się jak żoliborzanie z dziada pradziada,
                        wymawiali jego imiona, zwłaszcza to: Woodrow. No bo Thomas, to wiadomo, że
                        Tomasz(ek) ;-)
                        • garma Re: :)))) 08.03.04, 20:09
                          Liloom napisała:
                          >Zobacz garma ile emocji wywoluje zoliborz, pamietasz te dyskusje?
                          >forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=296&w=4&s=1

                          Pewnie, że pamiętam :-) Jak Tyś go wygrzebała ? To już prehistoria, internetowa
                          oczywiście...
                          Ten wątek założył Bor"ka, bardzo lubiłam jego posty. O ile dobrze pamiętam,
                          był żoliborzaninem, ale mieszkającym wtedy poza Żoliborzem. Ale jego przodkowie
                          z Lubaczowa się chyba wywodzili.
                          • garma Re: :)))) 08.03.04, 20:13
                            Escort napisał:
                            >Chodzi Ci o językowe? Np. nikt z Żoliborza nie powie Kępa Potocka (chociaż
                            >taka jest nazwa oficjalna) lecz kanałek.

                            No, tę tradycję to i ja, nietutejsza, znam ;-)
                            • Gość: Liloom ciekawostki IP: *.117.11.vie.surfer.at 08.03.04, 21:27
                              garma, przypuszczam, ze jest mnostwo rzeczy na Zoliborzu, ktore w miedzyczasie
                              staly sie tradycjonalne, jak pamietasz ja nie mieszkam na Zoliborzu tyle ile
                              TY MIESZKASZ, wiec to co jest teraz bedziesz wiedziala duzo lepiej.
                              Te nowe tradycje i "tradycje" sa mi calkowicie nieznane.
                              Imion Wilsona kiedys sie wogole nie uzywalo. Tak jak sie nie uzywa pelnej
                              nazwy ani wobec ulicy Krasinskiego, ani Broniewskiego, ani Slowackiego itd.
                              A co do tradycyjnych (!) bledow jezykowych to typowe dla ktorejs dzielnicy
                              Warszawy (niestety nie wiem ktorej) jest zmiekczanie dwuglosow SZ na SI albo
                              RZ na ZI - np. w slowach drzwi, prysznic etc. Slyszalas o tym?
                              Czy dowiedzialas sie co bylo przedtem na Potoku?


                      • Gość: liloom El greco Mozart i Chopin IP: *.117.11.vie.surfer.at 08.03.04, 21:40
                        Wydaje mi sie ze niech sobie kazdy TERAZ wymawia jak chce, ja od kiedy pamietam
                        chodzilam z mama na plac Wilsona przez Wu, na ten sam plac chodzili znajomi z
                        Sempolowskiej, Lelewela, Dewulotu i innych okolicznych szkol, jak rowniez ich
                        rodzice. I ci co mieszkali na Czarnieckiego i ci z Promyka i ci z Sadow i z
                        Izabelli i nawet (bo to niby nie byl juz wtedy Zoliborz) z Reymonta a nawet
                        Boguslawskiego (jedne z pierwszych "ostatnich" domow na Chomiczowce)
                        Zapewne wszyscy byli cwokami i cale szczescie ze przyszly lata gdy przychodza
                        nowe pokolenia i dzieki nim moge wstydzic sie za te wszystkie zmarnowane lata
                        huehue zmarnowane w zlej wymowie nazwy placu Wilsona bez imienia i przez
                        Wu:))))) - zart.
                        W kazdym razie jak slysze wymowe przez WU to jest to dla mnie potencjalny
                        mieszkaniec Zoliborza sprzed 20 lat, a niekoniecznie cwok nie znajacy jezykow:)
                        • Gość: elgreco Re: El greco Mozart i Chopin IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 09.03.04, 11:23
                          Zapewne ci wszyscy ludzie nie byli wcale cwokami tylko nauczono ich mowic prze
                          Wu i tak im zostalo. Czy jest to jednak lokalna tradycja to jest to dla mnie
                          nie do konca pewne chociaz mieszkam na Zoliborzu od ponad 30 lat (nota bene
                          jestem absolwentem cytowanej przez ciebie Sempolowskiej) i nie zaobserwowalem
                          takiej prawidlowosci. Wsrod moich znajomych czesc mowi przez W a czesc przez L.
                          Tak wiec teza o tradycyjnej zoliborskiej wymowie jest dla mnie watpliwa. Moze
                          przed wojna tak sie mowilo powszechnie ale w moim odczuciu juz od wielu lat
                          (przynajmniej moich ponad 30 lat zycia) juz tak nie jest.
                          Pozdrawiam,
                          • jota.40 Re: El greco Mozart i Chopin 09.03.04, 17:37
                            Ha! Witamy wśród absolwentów! Ja też, ja też... A popytaj przy tzw. okazji tę
                            część znajomych, która mówi przez "L", zobaczysz, że napływowi... Jak nie oni -
                            to rodzice ;)))...
                            • Gość: elgreco Re: El greco Mozart i Chopin IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 10.03.04, 09:53
                              Byc moze tak jest ale czy obecni mieszkancy Zoliborza to w wiekszosci
                              zoliborzanie od kilku pokolen? Watpie. Sadze ze wiekszosc albo przynajmniej
                              duza czesc to "naplywowi" w tym czy innym znaczeniu.

                              • jota.40 Re: El greco Mozart i Chopin 10.03.04, 14:36
                                Mnie się właśnie wydaje, że duża część mieszkańców - przynajmniej starego
                                Żoliborza - to właśnie potomkowie dawnych mieszkańców. Na pewno nie wszyscy,
                                ale i tak jest ich tu więcej, niż w innych dzielnicach Warszawy. Ocalało jednak
                                sporo przedwojennych budynków i lokatorzy po wojnie wrócili do siebie. Zresztą
                                mam wrażenie, że wspominana wymowa przez "W" nie była charakterystyczna jedynie
                                dla ludzi z Żoliborza, tak mówili moi dziadkowie, którzy mieszkali i przed
                                wojną i po wojnie w innych dzielnicach Warszawy...
                        • Gość: Joliborzanin Re: El greco Mozart i Chopin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 10:31
                          A czy przypadkiem nie chodziłes na PLAC KOMUNY PARYSKIEJ . Zapomnieliscie że 20
                          lat temu ten wspaniały plac tak własnie sie nazywał . O placu Wilsona to mogłes
                          sobie mówic w domu ale jak wsiadałes np w autobus 181 to jechał na Plac Komuny
                          PAryskiej a nie wil czy łylsona .
                          • Gość: esscort Re: El greco Mozart i Chopin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 18:42
                            Gość portalu: Joliborzanin napisał(a):

                            > A czy przypadkiem nie chodziłes na PLAC KOMUNY PARYSKIEJ . Zapomnieliscie że
                            20 lat temu ten wspaniały plac tak własnie sie nazywał . O placu Wilsona to
                            mogłes > sobie mówic w domu ale jak wsiadałes np w autobus 181 to jechał na
                            Plac Komuny PAryskiej a nie wil czy łylsona .

                            Jakiś pl. Komuny podobno był. Ale nie na Żoliborzu. Tu się jezdziło na pl
                            Wilsona. Tak się mówilo w domu, na ulicy, w autobusie, w taksówce. Jeżeli ktos
                            mówił inaczej, to znaczyło, że nie jest z Zolborza.
                            • jerzyslaw Żoliborzanie 13.03.04, 20:42
                              Żoliborzanie to na plac Wilsona CHODZILI. Ci co musieli dojechac, to nie
                              Żoliborzanie.

                              • pstrys Re: Żoliborzanie 13.03.04, 21:33
                                > Żoliborzanie to na plac Wilsona CHODZILI.

                                Czas przeszły?!

                                Czyżby wyginęli (jak mamuty)???
                            • Gość: jugoslawia łilsona niech skona;) IP: *.chello.pl 14.03.04, 19:54
                              Prawdziwy Żoliborzanin nigdy nie mówił na Plac Wilsona - Plac Komuny
                              Paryskiej. Dajcie spokój, chyba ci co sądzą inaczej nie są z Żoliborza. Nie
                              przeszliśmy na tą nazwę, tak jak nie przeszliśmy(przynajmniej większosć z nas)
                              na Rondo Radosława i nadal mówimy Rondo Babka. I nadal będziemy mówić Wilsona,
                              nawet jeśli ktoś kiedyś chciałby dokonywać tu jakiś zmian.pozdrawiam
                              • Gość: Borys Re: łilsona niech skona;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.04, 01:41
                                Ahoj!
                                > Prawdziwy Żoliborzanin nigdy nie mówił na Plac Wilsona - Plac Komuny

                                No to ja nie jestem "Prawdziwym żoliborzaninem". Zresztą mnie to wali. Jestem z
                                Bielan. Z rogu Podleśnej i Marymonckiej. SP 53.
                                Koniec lat 70-tych, lata 80-te - ja i moi koledzy z podworka mówili tak:
                                "Pojechalem na Komuny, do Wisły. A gdy po filmie wracałem z Wilsona to kupiłem
                                śledzie w Hali [Marymonckiej]".

                                Jednym tchem, w jednym zdaniu używane były obydwie nazwy. Tak zapamiętałem.

                                Borys, który jeżdzi Stołeczną i przez Rondo Radka

                              • Gość: bielany Re: łilsona niech skona;) IP: *.chello.pl 08.01.05, 19:09
                                no jasne tak samo jak mówi sie Stołeczna, a nie Popiełuszki :)
                                • donkej Re: łilsona niech skona;) 10.01.05, 11:43
                                  A wiecie co?
                                  Ciekawe jak nowe komunikaty będą kształtować świadomość...
                                  To będzie interesujące jeździć metrem i podsłuchiwać, jak niektórzy będą
                                  komentować komunikat przez W...
                                  :-)))
                                  • roody102 Re: łilsona niech skona;) 10.01.05, 17:17
                                    Jestem pewny, że pierwszą reakcja będzie zdziwienie pomieszane z przekonaniem,
                                    że to jest błąd (i zaraz potem telefony do metra oraz Stołecznej w tej
                                    sprawie). A potem przywykną :)
                                    • donkej Re: łilsona niech skona;) 11.01.05, 09:45
                                      No właśnie, właśnie, na to liczę.
                                      He he - te wszystkie osoby które mnie poprawiają z poczuciem wyższości - he he
                                      Ostatnio Pani mgr w aptece:
                                      - tego u nas nie ma - może na pl. Łilsona.
                                      - czy jest większa szansa, że to będzie na pl. Wilsona? - pytam
                                      - Na pl. ŁILSONA jest większa apteka... - ona, akcentując TO słowo

                                      He he
                          • Gość: elgreco Re: El greco Mozart i Chopin IP: *.crt.warszawa.supermedia.pl 16.03.04, 15:26
                            W mojej rodzinie zawsze chodzilo sie na plac Lilsona, wersja wymyslona przez
                            komunistow nie byla brana pod uwage.
        • Gość: żoliborzanin Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.04, 22:37
          mowi sie wilsona a nie łilsona tak mówią jak bardzo madra osoba powiedziala
          (czyli prawedziwy mieszkaniec zoliborza)ze tak mowia przyjezdni zeby podkreslic
          charakter swojej wioski z ktorej przyjechali wiec popieram wszystkich co mowia
          wilsona pzdr
    • rubeus Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 14.03.04, 20:35
      hmmmm.... ja od prau minut ćwicze wymowę z przez W i Ł...
      Przyznaję - mówienie przez z W na początku wydaje mi się trochę
      na siłę...

      A co ronda pana W. - nazwisko i jego wymowa usadowiła się
      w polszczyźnie i mówi się przez W...

      Osobna kwestia to maniera wymawiania wszystkich W z angielskiego
      jako Ł, nawet w słowach obcojęzycznych - nawet w przypadkach gdy nie są
      to zwroty o pochodzeniu anglojęzycznym... To mnie doprawdy niezmiernie
      irytuje i denerwuje...
      • pstrys Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? 15.03.04, 09:50
        > hmmmm.... ja od prau minut ćwicze wymowę z przez W i Ł...
        > Przyznaję - mówienie przez z W na początku wydaje mi się trochę
        > na siłę...

        czyżby mnie ktoś przez całe życie zmuszał ????????????????????????????

        > Osobna kwestia to maniera wymawiania wszystkich W z angielskiego
        > jako Ł, nawet w słowach obcojęzycznych - nawet w przypadkach gdy nie są
        > to zwroty o pochodzeniu anglojęzycznym... To mnie doprawdy niezmiernie
        > irytuje i denerwuje...

        Fakt. Jakiś czas temu na Marszłkowskiej spytano mnie, gdzie jest sklep
        firmy "Łytczen" (p. Jędrzej Wittchen nie spodziewał się chyba
        takiego 'umiędzynarodowienia' swojej firmy :))
    • Gość: Walter Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.04.04, 17:05
      Ja mam 25 lat, od tylu mieszkam w okolicy tego placu, a jego nazwę wymawiam
      tylko przez W. Nie widzę w tym żadnej głębszej ideologii, tak się po prostu
      mówiło i mówi. A jeśli ktoś chce sobie wymawiać inaczej, to nie ma problemu.
    • Gość: warszawianka Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: 62.215.3.* 15.05.04, 16:11
      Jestem warszawianka od paru pokolen.Juz przed wojna mowiono prawidlowo nie
      kaleczac nazwiska polska wymowa.Wszystkim nieukom i madralom proponuje
      odwolywac sie do slownika jezyka poprawnej polszczyzny (na temat wymawiania
      obco brzmiacych nazwisk).Zalew Warszawy przez wioche niestety daje takie
      skutki, ze nad prosta sprawa zaczyna sie dyskusja.Ludzie na jakim poziomie
      jestescie?Wstyd za takich rodakow-nieukow.
      • pstrys do światłej od kilku pokoleń warszawianki 15.05.04, 19:08
        W imieniu tych ciemnych nieuków - wiochmenów, co to mowę ojczystą kaleczą.
        Wyjaw proszę łaskawie tajemnicę, o światła od kilku pokoleń warszawianko (a nie
        pęknij przy tym z dumy bo raz - strata niepowetowana by była, a dwa - huk byłby
        wielki no i mieszkanie trza by wietrzyć).

        Trzeba mówić zatem "Wilson" z akcentem oksfordzkim, czy też okolic Cambridge?
        (O jakieś 'czikagoskie' akcenty jak i te z okolic Greenpointu nie pytam, gdyż z
        definicji trącą nieuctwem i wiochmeństwem)

        Wyjaw tę tajemnicę i niech zapanuje jasność!
    • Gość: Borys A nie masz większych problemów? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.05.04, 01:34
      Ahoj!
      Od dziecka mieszkam na Bielanach. I od dziecka nie zwracalem uwagi na wymowę
      nazwy tego placu. Jedni mówili Łilsona, inni Wilsona (większość), każdy wiedzial
      o co chodzi. Gadaj jak ci wygodnie.
      Co ciekawe, z dzieciństwa pozostała mi wymowa Żolibórz.

      Borys
      • Gość: xxx Re:WILSONA!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.04, 08:34
        ja tu mieszkam od zawsze i mówę WILSONA! jesteśmy w Polsce!
    • Gość: Mandragora Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.chello.pl 13.06.04, 15:11
      Ja mieszkam od urodzenia na Żoliborzu...od lat mówiło się i mówi nadal (jeśli ktoś jest prawdziwym Warszawiakiem z Żoliborza) Wilson, a nie Łilson czy Łylson. Tak więc jeśli nie chcesz wyjść na wsiochę to mów Wilson przez W. Pozdro
      • Gość: Nowicjusz Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.chello.pl 13.06.04, 16:26
        Czy ktoś pamięta jak wyglądał pl.Wilsona w 1950 roku? A po zmianie nazwy
        wystarczyło powiedzieć pl Komuny i odrazu było się ignorowanym... a pisało się
        w tych czasach Żolibórz a nie Żoliborz....itd,itd......
        • Gość: Julka Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.acn.pl 15.06.04, 18:00
          Po czym poznac Żoliborzanina? Po tym se mozi Wilsona a nie Łilsona.
          • Gość: kamil Re: 'Wilsona' czy 'Łilsona'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 09:01
            Proponuje spotkanie wszystkich warszawistów na pl. Lilsona przed kinem Lisła na
            Liosnę.
            • Gość: Borys A "ł" gdzie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 11:59
              Ahoj!
              Proponuje spotkanie wszystkich warszawistów na pl. Lilsona przed kinem Lisła na
              >> Liosnę.

              A gdzie reszta polskich znaków, hę?

              Borys

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka