gregorak
24.10.05, 18:36
Ojciec premiera:
"Organizował Dni Filmu Radzieckiego, jeździł "pociągiem przyjaźni" do Moskwy.
Był w PZPR, jako lektor Komitetu Miejskiego tłumaczył politykę partii."
Brat premiera:
"Mirek, został w wojsku kandydatem na członka PZPR. Legitymację kandydacką
wręczał mu osobiście Gierek, kiedy wizytował jednostkę w Wędrzynie."
Afery premiera:
"W Towarzystwie Emerytalnym HMC Marcinkiewicz dorobił sobie w 2001 roku 36
tysięcy, których nie wpisał do oświadczenia majątkowego. - Zapomniałem -
tłumaczył się niedawno kandydat na premiera."
"- Jak byłem w rządzie Buzka, jeździłem z Gorzowa do Warszawy samochodem
służbowym.- Na dodatek sam kierowałem. I tam, gdzie kończy się poznańska
dwupasmówka, łapała mnie policja. Nie dawali mandatu, bo minister, bo to
rządowa lancia. No, trochę takich rzeczy mam na sumieniu."
Największa gafa premiera:
"Przyjechał Jarosław Kaczyński, wtedy lider niewiele znaczącego PC. Wpadł do
Zarządu Regionu, nie za bardzo miał kto z nim gadać. Szef Zarządu kazał mi
szybko znaleźć kogoś, kto pójdzie z Kaczyńskim na kolację. Zadzwoniłem do
Kazia. A ten bardzo spokojnie: "Panie Robercie, niech pan zapamięta. Z
przegranymi nie warto się spotykać". I nie przyszedł."
serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,2980198.html
W sumie ten Kaziu M. to normalny obywatel III RP. Po co ta cała hucpa z IV RP?