Dodaj do ulubionych

Zasypianie dziecka "na misiu"...onanizm?

23.02.06, 22:24
Moja córcia ma 16 miesięcy; od jakiś 10 dni zasypia na misiu, dzisiaj
przyglądałam się jej, oczywiście ona mnie nie widziała; leży na brzuszku,
między nogami ma misia-przytulankę, z którym zawsze od dawna zasypia; i tak
na nim "jeździ", męczy się przy tym, w końcu zasypia;
wzięłam jej tego misia, dałam troszkę soczku, dla niepoznaki, wyszłam z
misiem; to zasypiała dalej i robiła "tak" z kołderką;
Wymysliłam, ze jutro wyciągnę jej do zasypiania wszystko z łóżeczka, jak
zaśnie to ją przykryję;
Czy to onanizm? Nigdy wczesniej tego nie robiła.
Czy to może byc zapalenie dróg moczowych? Czy ktoś tak miał?
Co robic?
malinka
Obserwuj wątek
    • mama_kotula Re: Zasypianie dziecka "na misiu"...onanizm? 23.02.06, 22:34
      Moja Młoda się smyra po pępku, jak zasypia. To jest dla niej forma uspokajania
      się. Być może u Twojej jest podobnie - czyli "jeździ" na misiu czy kołderce w
      celu uspokojenia się, ale sugerowałabym diagnostykę w kierunku ZUM i pasożytów.
      • malinka255 ZUM? co to jest? 23.02.06, 22:37

        • mama_kotula Re: ZUM? co to jest? 23.02.06, 22:38
          Zakażenie układu moczowego smile
          • malinka255 Re: ZUM? co to jest? 23.02.06, 22:40
            acha, jutro zrobimy jej badanie kupki-chyba kupie w aptece coś i w to włożę
            kupke i zaniose do sanepidu tak?
            A jak kupka będzie "czysta" to zrobimy z moczem, to trudniej złapac...
            malinka
            • mama_kotula Re: ZUM? co to jest? 23.02.06, 23:05
              malinka255 napisała:

              > acha, jutro zrobimy jej badanie kupki-chyba kupie w aptece coś i w to włożę
              > kupke i zaniose do sanepidu tak?

              Do sanepidu? Chyba do laboratorium smile ale jak tak zrobisz, za badanie będziesz
              musiała zapłacić. Jak chcesz bezpłatnie, najpierw idź do pediatry po
              skierowanie, powie ci też, jak pobrać materiał do badania.

              > A jak kupka będzie "czysta" to zrobimy z moczem, to trudniej złapac...
              Zgadza się, niestety u dziewczynek tak już jest smile
    • malinka255 sanepid 24.02.06, 12:41
      jednak kał zanosi się do sanepidu, a nie do laboratorium
      malinka
      • mama_kotula Re: sanepid 24.02.06, 13:46
        malinka255 napisała:

        > jednak kał zanosi się do sanepidu, a nie do laboratorium
        > malinka

        A to zależy. W sanepidzie owszem, wykonuje się badania kału, ale z tego co mi
        wiadomo, nie na pasożyty, a na obecność bakterii typu salmonella czy shigella.
    • kropka271 Re: Zasypianie dziecka "na misiu"...onanizm? 24.02.06, 12:58
      Myślę, że raczej nie ma się co liczyć z infekcją, tylko z onanizmem (wiem co
      mówię, bo u mnie jako u dziecka też się to tak zaczęło, tylko moja mama to
      przez dłuższy czas lekceważyła myśląc, że samo przejdzie).
      Sama przeszłam to jako dziecko i mama dokładnie mi mówiła jak to wyglądało.
      Też "jeździłam' na przytulankach, kołderce, poduszce. Po prostu- kiedyś przez
      przypadek odkryłam że tak może być bardzo przyjemnie. Mamie nie mieściło się w
      głowie ( w tamtych czasach), że małe dziecko może robic "coś takiego". Też
      zaasłaniała się tłumaczeniami o infekcji, swędzeniu itp. Tylko lekarze
      kategorycznie zaprzeczali, a mama i tak wiedziała swoje.
      W końcu zaczęła mnie za to karcić (po pół roku wożenia się) - ale wtedy było
      już za późno. Miałam dwa lata i swój rytuał zasypiania. Wiedziałam ponoć że tak
      nie wolno- ale i tak ukradkiem "robiłam swoje".
      I nie wierzcie lekarzom mówiącym, że nie wolno stresować dziecka- bo to samo
      przejdzie. Otóż w niektórych przypadkach nie przechodzi i odbija się potem na
      dorosłym życiu płciowym (zupełnie inne obszary erogenne, inaczej się szczytuje).
      Najgorsze dla mnie jako dla rozumiejącego już wiele rzeczy dziecka (np.
      sześcioletniego) było to, że mimo tego, że jest to przyjemne, jestem karcona,
      nie wolno mi bo to wstyd itp. Totalnie do mnie to nie docierało, ale i tak
      czułam się jak "nieczysta" i inna niż "normalne" moim zdaniem dzieci.
      Dlatego tak ważne jest, żeby "zdusić' onanizm w zarodku, kiedy łatwo odwrócić
      uwagę dziecka, czymś go zająć.
      Proponowałabym przekonać malutką do zasypania na boku- w międzyczasie trzymać
      ją za rękę- gładzić po dłoni. W drugiej raczce niech trzyma misia, albo niech
      leży obok.
      Nie znam waszych rytuałów zasypiania. Moja córeczka też niestety jakiś czas
      temu zaczęła tak się zachowywać i z miejsca zareagowałam. Choć nauczyłam ją
      zasypiać bez mojej pomocy- to jednak wróciłam "do korzeni"- usypiałam ją znowu
      będąc obok, opowiadałam bajki, delikatnie przewracałam na bok, na plecy,
      odciągałam uwagę. Po miesiącu żmudnych zmagań nie było już śladu tego typu
      zachowań w łózku (wiem, bo z ukrycia patrzyłam jak zasypia).
      To duże poświęcenie ze strony rodzica- ale wierzcie mi- warto. Bo jeżeli
      takie "wożenie" nie przejdzie, to niestety dostaje się "kłopotliwy" prezent na
      całe życie.





      • malinka255 kropka271 24.02.06, 13:12
        witaj-dziękuję za długa odpowiedź; masz po części rację, ale z jednym się nie
        zgodzę-z zasypianiem z dzieckiem; ja odkąd mała skończyła 8 mies. nauczyłam ją
        zasypiac sama, nie chcę wracac do jej usypiania, nie widze takiej potrzeby; z
        onanizmem musimy sobie inaczej poradzic, np. jak wyciągne z łóózeczka wszystko,
        czyli misia i kołdrę, to nie będzie miała na czym...
        Pozdrawiam.
        malinka
        • kropka271 Re: kropka271 24.02.06, 13:24
          Malinko- pozostają rączki- na to uważaj wink
          • malinka255 Re: kropka271 24.02.06, 13:27
            wiem, wiem, mam nadzieję, ze jakoś nam się uda , że mała o tym zapomni, gdyu
            nie będzie misia i kołderki; a jak nie przestanie, użyje rączek, to wybiore się
            do naurologa;
            malinka
            • kropka271 Re: kropka271 24.02.06, 13:38
              Powodzenia i trzymam kciuki zeby się wam udało.
              Swoją drogą jestem ciekawa gdzie naprawde należałoby skierować pierwsze kroki-
              nurolog a może psycholog dziecięcy?
              Obiecujące jest to, że wielu dzieciom rzeczywiście "ten" wstydliwy okres
              przechodzi sam- po prostu. Zastanawiające jest to dlaczego inne dzieci jednak
              borykają się później z onanizmem przez całe życie.
              I jeszcze jedno- myślę że sprzymierzeńcem onanizmu dziecięcego jest nuda. Moja
              córeczka zaczęła to robić, kiedy kładlismy ją spać a ona jeszcze nie była
              odpowiednio zmęczona i wybiegana. Czasami zachowywała się tak na przekór- kiedy
              nerwy nam puszczały i krzyczelismy że ma skończyc z wygłupami wreszcie i
              zasypiać. Myślę, że mogła to byc równiez jakaś reakcja na stres, sposób jego
              odreagowania.
              No nie wiem, do każdego dzieciaczka trzeba znaleźć sój własny klucz- a kto nie
              zna go lepiej niż rodzice?

              Jeszcze raz pozdrawiam i mam nadzieję że dacie sobie jakoś z tym radę.
          • inkainka5 Re: kropka271 26.02.06, 12:00
            Onanizm pojawia sie u dziecka które ma jakiś deficyt bodźców- może zasypianie
            w samotności jest dla niej na tyle jałowe,ze musi znależć sobie jakieś zajęcie-
            zabranie z łóżeczka wszustkiego nie zda egzaminu- pozostają rączki,można
            przywiązać,pozostaje piżamka,można zdjąć, pozostają szczebelki, można wyjąć,
            pozostaje materac, można dziecko położyć na podłodze- sama wodzisz to blędne
            koło- zaopiekuj się nią, odciągnij jej uwagę, spiewaj ,głaszcz, nuć ,
            przytulaj, ona potrzebuje kontaktu, jesli nie ma go z Tobą szuka go z misiem,
            zabierzesz jej misia, oszuka go z kołderką,materacykiem,piżamką albo z samą sobą
      • mama_kotula Re: Zasypianie dziecka "na misiu"...onanizm? 24.02.06, 13:44
        kropka271 napisała:

        > Myślę, że raczej nie ma się co liczyć z infekcją, tylko z onanizmem (wiem co
        > mówię, bo u mnie jako u dziecka też się to tak zaczęło, tylko moja mama to
        > przez dłuższy czas lekceważyła myśląc, że samo przejdzie).

        To, że u ciebie był to przypadek onanizmu, nie oznacza, że u każdego tak
        będzie. Napisałam o możliwości infekcji, bo występuje to o wiele częściej niż
        masturbacja u dzieci w wieku poniemowlęcym. Warto wykluczyć przyczyny
        fizjologiczne, zanim się zabierze za psychologię.
    • mamamisiow Re: Zasypianie dziecka "na misiu"...onanizm? 24.02.06, 13:33
      Proponuję jeszcze udać się do ortopedy i laryngologa...
      • malinka255 do:mamamisiow 24.02.06, 13:45
        sorki, rozwin wypowiedz, nie czaję
        malinka
        • martika06 :) 24.02.06, 15:13
          ty jej teraz "zabronisz" a ona i tak za...10 lat sobie o tym przypomnismile)
          i co...też będziesz sprawdzać czy ma lapki na kolderce?
          • malinka255 Re: :) 24.02.06, 17:12
            widze że niektórych to bawi
            gratuluję
            malinka
      • acorns Mam lepszy pomysł 24.02.06, 17:40
        Zabrać z łóżeczka absolutnie wszystko należy, a nóżki i rączki do szczebelków
        przywiązać. Wtedy dziewczynka pozbawiona zoetanie wszelkich możliwości ulegania
        pokusom Szatana i oddawania się przyjemnościom nieczystym.
        Amen
        • malinka255 propozycja 24.02.06, 19:16
          proszę aby odpowiadały an mój post tylko normalne osoby, a inne-każdy wie po
          wpisach które-niech sie udadza do psychiatry; forum nie dla Was, skoro robicie
          sobie żarty z takich poważnych tematów; chyba nigdy Was nic złego w życiu nie
          spotkało;
          forum nie jest dla takich jak Wy-to do Pana o przywiązaniu i jednej z jego
          poprzedniczek.
          bez odbioru
          malinka
          • acorns Re: propozycja 24.02.06, 19:51
            My jesteśmy normalni. A do psychiatry niech idą ci, którzy chcą faszerować 16
            miesięczne dziecko lekami neurologicznymi, zabierać mu przytulanki, kołdrę,
            może jeszcze poduszkę i nie wiadomo co jeszcze. Tylko po co? Po co to robić? Po
            co zmieniać coś co jest naturalne?
            • malinka255 Re: propozycja 24.02.06, 20:12
              Nie wiem jak twoje dziecko, ale moja ma dużo zabawek, przytulanek, ja tylko
              chce spróbowac do spania jej to wzią; nie chce jej faszerowac żadnymi lekami,
              chciałam poznac zdanie naurologa; nic nie rozumiesz widze z tego co tu piszemy;
              baba to baba
              malinka
            • kropka271 Re: propozycja 24.02.06, 20:41
              Ciekawa jestem co byś powiedziała, albo jak zareagowała, gdyby twoje dziecko
              miało podobny problem. Przepraszam - w końcu to dla ciebie naturalne.
              Ale chciałabym zobaczyc miny np. znajomych u których twoje dziecko zaczęłoby
              się onanizować w obecności innych. Tak właśnie sprawa się miała z dwuletnim
              synkiem naszych znajomych. Rytmicznie sapał i woził się na brzuchu podczas
              kiedy inne dzieciaki jak gdyby nigdy nic bawiły się obok. Też z uśmiechem
              stwierdziłabyś, że to wszystko przejdzie z czasem i żeby na dzieciątko nie
              zwracać uwagi?
              To że córeczka malinki robi to w nocy- to pół biedy. Ale jak zacznie w ten
              sposób zachowywać się również podczas zabaw z rówieśnikami, czy rodzinnych
              wizyt? Oczywiście liczysz na pełne zrozumienie otoczenia. Ale zapewniam cię,
              najczęściej jest zupełnie odwrotnie.
              I jeszcze jedno- moja mama jest nauczycielką. Bardzo często spotykała się z
              przypadkami onanizmu (np. podczas lekcji wf kiedy dzieci ćwiczą na brzuchu). I
              wtedy juz na pewno nie jest śmiesznie i naturalnie. Takie zaochowanie obserwują
              inne dzieci, szydząc bezlitośnie z wożących się rówieśników. Bezpardonowo
              nazywając ich zboczeńcami.

              Jeżeli sama nie miałaś nigdy z onanzmem dziecięcym do czynienia- proszę, nie
              zabieraj na ten temat głosu, bo to jest doprawdy powazny problem. Zjadliwe
              komentarze o neurologu nie są na miejscu, bo tak naprawdę w takiej sytuacji
              rodzic który chce dogłebnie poznać podłoże emocjonalne takich zachowań myśli
              najczęściej o psychiatrze dziecięcym albo neurologu. I nie w kwestii tabletek-
              tylko postępowania w taki sposób, żeby emocjonalnie nie skrzywdzić dziecka.

              Ale najlepiej machnąć ręką i idiotycznie sobie poszydzić.
              Brak słów
              • mama_kotula Kropka... 24.02.06, 20:47
                A ja myślę, że wyolbrzymiasz problem, czyniąc z onanizmu coś niesamowicie
                wstydliwego, temat tabu, a zwykle jest to normalny etap w rozwoju dziecka
                (odkrywanie własnego ciała) bądź forma radzenia sobie z problemami, która
                owszem wymaga terapii, ale nie siania panikim jak ty to czynisz.
                BTW, wiesz, że 90% dorosłych ludzi się masturbuje?
                • kropka271 Re: Kropka... 24.02.06, 21:08
                  Nie chodzi mi o sianie paniki. Tak jak napisałam wcześniej- niektóre dzieciaki
                  wychodzą po jakimś czasie z onanizmu, niektórym się to nie udaje. Mnie się
                  niestety nie udało i dlatego chciałam bardzo osobiście napisać o tym problemie.
                  To moje zdanie że onanizmu nie nalezy bagatelizować- bo w moim życiu ta
                  przypadłość stała się problemem. Dlatego odciągałam jak mogłam od tego moją
                  córeczkę, bo chcę, żeby w przyszłości inaczej rozładowywała swoje emocje i nie
                  miała problemów z odmiennym odczuwaniem seksu.
                  Odkrywanie własnego ciala to coś zupełnie innego- co innego kiedy dziecko
                  odkrywa swoje strefy erogenne, dotyka rówieśników - co innego gdy traktuje
                  onanizm jako sposób na zabicie nudy, przyjemne zakończenie dnia.

                  > BTW, wiesz, że 90% dorosłych ludzi się masturbuje?
                  Jasne że wiem, tylko u większości z nich nie wpływa to później na jakość życia
                  seksualnego, bo onanizują się powiedzmy w granicach "normy", którą znacznie
                  przekracza ktoś, kto masturbował się od dziecka.
                  • mama_kotula Re: Kropka... 24.02.06, 22:34
                    Widzisz, nie zawsze "tłumienie w zarodku" (słynne: rączki na kołderkę) da
                    efekt, skąd wiesz, co będzie za lat kilka, kilkanaście?
                    Wydaje mi się, że nieco wystraszyłaś autorkę wątku, po lekturze twojego
                    pierwszego postu odnoszę wrażenie, że onanizm to niemalże dzieło szatana, zło
                    najgorsze z możliwych i takie dziecko koniecznie trzeba leczyć, bo jest
                    nienormalne. Chodzi mi tu o ton wypowiedzi, a nie treści merytoryczne,
                    jakkolwiek też daje się odczuć twój stosunek emocjonalny do tego problemu (i
                    jest to dla mnie jak najbardziej zrozumiałe). Pisząc jednak przez pryzmat
                    emocji, można wzbudzić niepotrzebne lęki u odbiorcy. Nie zrozum mnie źle,
                    onanizm dziecięcy jest problemem, ale przeważnie nie na taką skalę, o jakiej
                    piszesz.
                    Aha, dla mnie masturbacja może być przyjemnym zakończeniem dnia big_grin big_grin big_grin zależy
                    jak na to spojrzeć big_grin
                    • kropka271 Re: Kropka... 25.02.06, 00:00
                      Z tego co widzę ciągnięcie dalej tej dyskusji nie ma sensu.
                      To moje ostatnie odpowiedzi specjalnie dla mamy_kotula i innych w tym klimacie,
                      potem znikam.

                      Droga "mamo"- pisałam na własnym przykładzie. Chętnie posłuchałabym w
                      przeciwieństwie do ciebie osób, które nie zlekceważyły onanizmu swojego
                      dziecka, tylko spróbowały mu zaradzić.

                      Równie dobrze straszenie- to może być mówienie o infekcji. Ja przecież nikogo
                      nie straszę, tylko mówię co sama przeszłam- a wierz mi niewiele osób chętnie o
                      tym napisze. Robię to tylko dlatego, żebyście wiedziały co czuje dziecko. I to
                      nie niemowlę, tylko dziecko w wieku kilku lat.
                      I to własnie jako dziecko czułam się tak fatalnie, bo choć moja mama rozumiała,
                      to cięzko było mi wytłumaczyć się z tego przed innymi (np. na koloniach).
                      Rodzic może być najbardziej nowoczesny, tolerancyjny i wyrozumiały- za to
                      otoczenie osądza najczęściej pochopnie,złośliwie i bezlitośnie. A dla małego
                      dziecka to dramat jeżeli jego osoba jest przedmiotem niewybrednych żartów.
                      Czasami tak bywa, rodziców boli to również.

                      > Wydaje mi się, że nieco wystraszyłaś autorkę wątku, po lekturze twojego
                      > pierwszego postu odnoszę wrażenie, że onanizm to niemalże dzieło szatana, zło
                      > najgorsze z możliwych i takie dziecko koniecznie trzeba leczyć, bo jest
                      > nienormalne.
                      Wybacz- ale to co mi zarzucasz to totalna bzdura. Nikogo nie straszę, nie
                      szerzę ciemnogrodu, nie epatuję dziełem szatana. Pisałam co czuje kilkuletnie,
                      nawykowo onanizujące się dziecko. I to własnie jako dziecko czułam się tak
                      fatalnie, bo choć moja mama rozumiała, to cięzko było mi wytłumaczyć się z tego
                      przed innymi (np. na koloniach). Rodzic może być najbardziej nowoczesny,
                      tolerancyjny i wyrozumiały- za to otoczenie osądza najczęściej
                      pochopnie,złośliwie i bezlitośnie. A dla małego dziecka i jego rodziców to
                      dramat, jeżeli jego osoba jest przedmiotem niewybrednych żartów.

                      > onanizm dziecięcy jest problemem, ale przeważnie nie na taką skalę, o jakiej
                      > piszesz.
                      O jakiej skali ja piszę? O własnym przypadku.
                      I tylko proszę, żeby też ten drobny epizod wziąć pod uwagę.

                      Zreztą co ja mówię- niech malinka sama powie, czy ją przestraszyłam, czy
                      doradziłam. Po prostu - inteligentny, emapatyczny i rozumiejący rodzic sam
                      wyciągnie z tego wszystkiego wnioski.

                      > Aha, dla mnie masturbacja może być przyjemnym zakończeniem dnia
                      no cóż, jak kto woli- ja wolę w tej roli jednak męża :o) na zakończenie dnia


                      • malinka255 odp 25.02.06, 08:31
                        Dziękuję za liczne odpowiedzi; najbardziej jednak dziękuję mamie o
                        nicku "kropka271", która wcale sie wyolbrzymia, tylko stara się mi pomóc;
                        Kropka-napisz do mnie maila, jesli moge Cie o to prosic, popuiszemy dalej
                        mailowo-nikt nas wtedy nie skrytykuje czy nie wyśmieje, tak jak tamten Pan-bo
                        nie wiem czy zauwazyłas, ale to facet tak szydził.

                        malinka
                        • acorns Re: odp 25.02.06, 13:10
                          > nikt nas wtedy nie skrytykuje czy nie wyśmieje, tak jak tamten Pan

                          Wyśmiewam bo to wszystko się głównie do wyśmiania nadaje. Takie zachowania
                          muszą być wyśmiewane i piętnowane w XXI wieku. Czas najwyższy wyzwolić się od
                          ciemnoty i zabobonu.

                          > najbardziej jednak dziękuję mamie o nicku "kropka271"

                          Kropka ma skrzywioną psychikę dzięki swoim rodzicom, którzy nawet sześcioletnią
                          dziewczynkę potrafili wpędzić w poczucie winy i teraz się to na niej odbija i
                          przenosi swoje fobie na córkę, tak jak jej matka przeniosła swoje fobie na nią.
                          I teraz nawet potrafi wrzeszczeć na córkę, żeby przestała. Kropka powinna iść
                          do seksuologa albo psychologa i uwolnić się od tego co zafundowali jej rodzice.
                          Dla dobra swojego i swojej córki.

                          Gdy moja córka była niespełna dwuletnią dziewczynką, zabierałem ją ze sobą do
                          pracy na budowę. Byłem kierowcą wywrotki. Między fotelami w Kamazie
                          przyspawałem taką rurkę - stelaż do mocowania fotelika dziecięcego dla Młodej i
                          ona tak ze mną jeździła. Jak tylko jej odpinałem pasy, one siadała okrakiem na
                          rurce, bo wibracje od silnika i wiadomo o co chodzi. Nie robiłem z tego
                          problemu bo w końcu to jest jej ciało i jeśli natura dała jej możliwość
                          odczuwania takiej przyjemności, to ja nie będę walczył z naturą. Oczywiście
                          było potem tłumaczenie, że nie robi się tego przy ludziach, ale to dopiero
                          wtedy jak już więcej rozumiała. Nie przerywałem jej tego, bo nie chciałem, żeby
                          uważała to za coś złego i żeby nie miała poczucia winy tak jak Kropka.

                          Zacytuję Ci teraz fragment "Encyklopedii Wychowania Seksualnego 10-13 lat".
                          "- Czy z dzieciństwa zapamiętuje się tylko rzeczy przyjemne?
                          - Oczywiście, ze nie. Pamięta się wszystko kochanie... Na przykład, jeżeli
                          rodzice krzyczą na dziecko podczas jego pierwszych zabaw seksualnych, może ono
                          zachować w podświadomości niemiłe odczucia, a kiedy będzie dorosłe, te odczucia
                          mogą się odezwać. W chwili aktu miłosnego bez żadnej przyczyny taki człowiek
                          będzie się bał, tak jakby robił coś złego i mógł za to ponieść karę. To
                          odczucie może tkwić w nim długo"
                          • mama_kotula Re: odp 25.02.06, 15:25
                            acorns napisał:

                            > Kropka ma skrzywioną psychikę dzięki swoim rodzicom, którzy nawet
                            > sześcioletnią dziewczynkę potrafili wpędzić w poczucie winy i teraz się to na
                            > niej odbija i przenosi swoje fobie na córkę, tak jak jej matka przeniosła
                            swoje
                            > fobie na nią. I teraz nawet potrafi wrzeszczeć na córkę, żeby przestała.
                            > Kropka powinna iść do seksuologa albo psychologa i uwolnić się od tego co
                            > zafundowali jej rodzice. Dla dobra swojego i swojej córki.

                            Wyjątkowo - zgadzam się w 100%. To właśnie miałam na myśli: demonizowanie
                            masturbacji wieku dziecięcego. Utwierdza mnie w tym zwłaszcza jedna z
                            wypowiedzi Kropki "pamiętaj, są jeszcze rączki". I co - jak nie pomogą metody
                            zaprezentowane wcześniej, uciąć?
                            • melmire Re: odp 25.02.06, 15:31
                              a tam, nie latwiej mala obrzezac? Co ma sie masturbowac, zepsuta dziewucha!
    • milannn Re: Zasypianie dziecka "na misiu"...onanizm? 26.02.06, 12:26
      Malinko pracuję z dziećmi które mają różne problemy emocjonalne,(nie jestem
      nauczycielem- i przeważnie nie zgadzam sie z ich sposobami radzenia sobie z
      dziecmismile
      Prosze żebyś zwróciła uwagę ma kilka aspektów..
      Mama o nicku Kropka może Ci służyc pomocą , niemniej jej obraz masturbującego
      sie dziecka jest oparty na własnych doświadczeniach i według mnie przepełniony
      zbyt duża dozą destrukcjyjnych emocji-jeśli dziecko się onanizuje i to w
      szczególny sposób rzutuje na jego dorosłe życie to onanizm najprawdopodobniej
      jest konsekwencja innych deficytów-braku więzi z rodzicami, piętnowania
      onanizmu przez rodziców, samotności i pustki emocjonalnej, fantazji dziecka na
      swój temat, o których z nikim nie rozmawia, a które ostatecznie prowadzą do
      narastającego poczucia winy....wszystkie te nie[pokąjące odczucia i stany
      nasilają masturbację...Pamiętajmy jedank, że sferą seksu nie rzadzą narządy ale
      mózg...
      W przeważającej liczbie przypadków dziecko się onanizuje ponieważ ma zbyt mało
      bodźców, potrzebuje stymulacji, jest zwyczajnie znudzone,jest samotne,
      potrzebuje kontaktu z drugim człowiekiem..Twoja córka nie musi spać z Tobą, ale
      możesz jej towarzyszyć przy usypianiu, możez ja wyciszyć i utuilić..oczywiście
      nie daje to gwarancjii,że dziecko nie bedzie sie nigdy onanizowało- dziecko
      jest istotą seksualną...małe dziecko jest jednak przede wszystkim osobą
      potrzebująca uwagi, akceptacji, czułości- czułość rekompensuje potrzebę
      onanizowania sie-jedno dziecko potrzebuje tej czułości mniej inne więcej, może
      Twoja córa nalezy do tych dzieci, które portrzebują jej bardzo dużo..
      Dobry psycholog nie będzie szukał problemu w dziecku ale w waszej wzajemnej
      relacji- poznawaj swoje dziecko, nie szukaj w niej chorób, przypatruj
      się ,słuchaj i wychodź na przeciw jej potrzebom-a będzie dobrzesmile)
      Zycze Ci powodzeniasmile
      • bambusska Re: Zasypianie dziecka "na misiu"...onanizm? 27.02.06, 08:12
        sprawdz pasozyty, wejdz na alergie tam sie wszystkiego dowiesz pozdrawiam..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka