romanwat
03.09.06, 18:03
Tramwaj ma silne lobby.W zasadzie wszyscy najważniejsi tego miasta są za.
Za jest Pan prezydent,za są radni,chociaż tu jest wyjątek, gdyż jeden jest
przeciw tramwajowi przez Gajową.Ale wiadomo, że nie dlatego,że jest
faktycznie przeciw, ale raczej z troski o swój byt w przyszłej kadencji, więc
w pewnym sensie z pobudek wyższych.Za są uczestnicy ankiety, miłośnicy
komunikacji miejskiej a nawet jeden pan, który na pewnym forum internetowym z
zapałem udowadnia,że tramwaj przez Błeszno spowoduje zmniejszenie
przestępczości i patologii.Za jest też,a jakże, Gazeta Wyborcza. Dzielnie
rozprawiła się z niektórymi mieszkańcami Gajowej,którzy okazali się jacyś
tacy nieeuropejscy i tramwaju nie chcieli.Słowem jednomyślność niespotykana
chyba od czasów dyskusji nad tezami na kolejny zjazd PZPR.Ponieważ myślę
inacze,jest całkiem możliwe, że będę czarną owcą w tej naszej częstochowskiej
owczarni.
Zwolennicy tramwaju twierdzą,że jest on ekologiczny,ekonomiczny,szybki i
niezawodny.
Ekologiczny?
Jeśli liczyć to w skali miasta to i owszem. Energia elektryczna jest energią
czystą.Gdy w rachunku uwzględnić elektrownię węglowa, która emituje do
otoczenia wiele świństw to wynik nie jest już tak jednoznaczny.
Ekonomiczny?
Tak.Koszt eksploatacji tramwaju jest nieco niższy niż autobusu.Tyle tylko,że
autobusy jeżdżą po jezdni która służy nie tylko im.W Częstochowie tramwaje w
godzinach szczytu jeżdżą co 6 minut.W tym czasie po równoległej jezdni
przejeżdża 50 do 150 innych pojazdów.Tramwaj wymaga bardzo drogiej
infrastruktury, która służy tylko jemu i ma sens gdy torowisko łączy duże
dzielnice lub też dzielnice mieszkaniowe z dużymi zakładami pracy,gdy w
krótkim czasie należy przewieść dużą ilość osób.Budowa lini tramwajowej w
obecnym kształcie miała głęboki sens.Tramwaj łączył wtedy Tysiąclecie
(sypialnię miasta)z hutą i po drodze wieloma innymi zakładami oraz dwoma
dworcami.Huta zatrudniała w szczycie 12-15 tysięcy pracowników.Wtedy tramwaje
jeździły co 2 minuty i były pełne.Istniejąca linia okres świetności ma już za
sobą.Huta zredukowała zatrudnienie o 2/3,część zakładów padła,ogromna liczba
ludzi przesiadła się do swoich samochodów.Tramwaje jeżdą co 6
minut.Najważniejszą zaletą tej lini jest to, że już jest.Czy w aktualnej
sytuacji jest jakakolwiek możliwość uzyskania frekfencji porównywalnej z
linią istniejącą? Nie ma żadnej.
Szybki?
Może tak,ale nie w Częstochowie.Znam wiele osób które z racji pracy
dojeżdżają codziennie między Tysiącleciem a okolicami Sezamu i PZU.I zawsze
gdy mają alternatywę wybierają autobus. Sprawdziłem.Tramwaj między
Dekabrystów a przystankiem koło DK1 jedzie 20 minut.Autobus przez Krakowską
minut 13.Wynika, że tramwaj jedzie o ponad 50% dłużej.Czy nie lepiej zamiast
pakować się w pod każdym względem wątpliwą budowę nowej linii nie lepiej
pomyśleć o modernizacji istniejącej? Rozwiązania są znane.
Niezawodny?
Tak długo jak wszystko idzie dobrze.Zwykła stłuczka z jego udziałem
dezorganizuje ruch na długo i odbija się negatywnie na komunikacji
autobusowej,bo przecież "zatramwaje" trzeba zabrać z tras autobusowych.
Bezpieczny?
Napewno nie dla pasażerów samochodów, które weszły mu w drogę,tym bardziej
dla pieszych.Pieszy w spotkaniu z nim jest bez szans.I dziwię się mieszkańcom
Gajowej,że siedzą tak cicho.Nie tym z bloków ale tym którzy mieszkają między
Lipową a Orkana.Jest to cicha spokojna uliczka kwalifikująca się do wyłożenia
kostka brukową i postawienia znaku "strefa zamieszkania". Zreszta jest tam
już znak ograniczający predkość do 30 km/h.Miasto chce im zafundować
wariant"z furtki pod tramwaj".A co z kościołem budowanym kilkanaście metrów
od proponowanej linii? Ksiądz wyprosił próg zwalniający i dostał.Kto
zagwarantuje bezpieczeństwo nie tak tłumowi wychdzącemu z kościoła bo ten
porusza sie wolno i jest widoczny z daleka ale dzieciom które zachowują sie
nieobliczalnie.
Trasę autobusu można zmienić praktycznie z dnia na dzień.W Częstochowie robi
się to niekiedy kilka razy do roku.Nie zawsze z sensem ale można to
naprawić.A co zrobić z linią tramwajową, która się nie sprawdziła? Zaludniać
ją pasażerami z "łapanki",dotować bez końca puste wozy z budżetu miasta? Nie
jest jasne co miasto zamierza zrobić z istniejacymi liniami autobusowymi
obsługujacymi ten obszar .Czy zamierza je polikwidować,czy mają być
konkurencja dla tramwaju?Bo jeśli będą likwidowane, to co powiedzą
mieszkańcy, którzy zamiast odjechać z przystanku pod blokiem będą musieli
maszerować do tramwaju,który w dodatku powiezie ich drogą okrężną.Miasto
myśli o wykupie gruntów,ma na to iść około 3 mln. Jak jest to skomplikowane
można zobaczyć na prostym przykładzie:Jakieś 5-6 lat temu miasto przystąpiło
do budowy łącznika ul. 11 Listopada z Bohaterów Katynia.Skończyło się na
Olszowej.Właściciel jednej z posesji,zresztą zupełnie słusznie zaprotestował
przeciw poprowadzeniu jezdni pod oknami.Na ile takich problemów natknie się
nowa linia,bo przecież planuje się ją wcisnąć w istniejącą tkankę miejską.
Dwa tory z poboczem mają około 7 m szerokości.Nie da się tego wcisnąć w pas
zieleni rozdzielającej jezdnie tak 11 Listopada jak i Jagielońskiej.Trzeba by
go poszerzyć przesuwajac przy okazjii jezdnię kosztem trawnika lub
chodnika.Powyrywać latarnie,wyciąć niektóre drzewa.A co z lewoskrętami tak
licznymi na wymienionych ulicach?
I przy okazji.Jak to właściwie jest z tym planowanien?Prywatny inwestor chcąc
budować np. galerię handlową na zgodę musi czekać latami,gdyż odpowiedni plan
rodzi się w bólach i znajdzie się dziesiątki powodów dla których szybciej się
nie da.Kilka lat temu przebudowano 11Listopada.Teraz trzeba by ją rujnować
aby poprowadzić tramwaj.Czyli tu można bardzo szybko metodą "wyciągania
królika z kapelusza" na zasadzie "co komu do głowy strzeli".Obszedłem
wszystkie ulice po których planuje sie poprowadzić tramwaj.I nie tylko Gajowa
stanowi problem.Co zrobić np. z ul Orkana? Poprowadzić tramwaj pod
kościołem,a może pod szkołą? Bo jeśli środkiem to trzeba powyrywać latarnie i
drzewka posadzone najwyżej kilka lat temu.Podobny problem wystąpi na
Jesiennej.Czy na tym ma polegać gospodarność.Na tramwaj planuje się wydać 70
mln.Za tę sumę można wybudować prawie dwa wiadukty i wyremontowac dużo,dużo
kilometrów dróg.Drogi jakie są każdy widzi.Wiaduktów w Częstochowie jest jak
na lekarstwo.Może więc, zamiast budować pod każdym względem wątpliwą linię
tramwajową pomyśleć o wiadukcie np. na skrzyżowaniu Armii Krajowej i Jana
Pawła.Same korzyści.Dla wszystkich.Także dla tramwaju.Przez to skrzyżowanie
przejeżdża ponad 20tys.pojazdów na dobę,z tego ok.15 tys. stoi pod
światłami.Postój pod światłami to nie tylko strata czasu. To także
ekologia.Największe zanieczyszczenie powietrza występuje właśnie w okolicach
skrzyżowań.Ale to także ekonomia.Każde rozpędzenie pojazdu do szybkości 50-70
km/h to koszt paliwa około 7-10 groszy.Niby niedużo,ale gdy to pomnożyć przez
15 tys.pojazdów to daje to na dobę 1000-1500zł.Rocznie około 0.5 mln z
kieszeni kierowców.W mądrze rządzonych miastach już dawno to zauważono.Ale
tam się zakłada że bogactwo miasta,kraju zaczyna sie od bogactwa obywateli.
P.s.
Aby nie zostać posądzonym że za czymś lobbuję skrzyżowanie to podałem jako
przykład.