qwardian
14.10.06, 19:28
Odnoszę się do następującej wypowiedzi.
"Warszawa, 28.09.2006 (ISB) – Przyjęty przez rząd w środę projekt budżetu na
2007 rok jest budżetem przejadania przyszłości, ponieważ mimo szybkiego
wzrostu gospodarczego nie prowadzi do zmniejszenia fiskalizmu i zadłużenia
Polski, uważa prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP) Leszek Balcerowicz"
Teraz trochę faktów. Deficyt na rok 2007 ma wynieść 30 mld złotych. O czym
się natomiast nie mówi, że w przyszłym roku osiągnie on gigantyczną kwotę
pięćset miliardów złotych. Pytanie więc skąd wzięła się kwota 470 mld zł
(słownie: czterystu siedemdziesięciu miliardów). Otoż wyjaśniam. Tą kwotę o
której Balcerowicz nie wspomina to góra długu jaką pozostawiła po sobie III
RP (PRL pozostawiła budżet zrównoważony więc równy zero). Kto ponosi winę?
Balcerowicz był na przemian ministrem finansów, prezesem NBP i politykiem UD
i UW, ktra miała duży wpływ na ekonomię (np. rządy AWS-u z którym UW była w
koalicji. Poza tym kilku geniuszy z SLD z osławionym nieszczęściem Belką,
który opodatkował nasze oszczędności. Co oni wszyscy zrobili? Wypuścili
masywną ilość obligacji początkowo oprocentowanych na czterdzieści i więcej
procent, potem do końca lat dziewięćdziesiątych oprocentowanie oscylowało
około dwadzieścia procent. To po pierwsze wyczyściło naszą gospodarkę z
kapitału, po drugie wpuściło nasz kraj w spiralę spłacania dawnych zobowiązań
czyli odsetek na lichwiarskich warunkach.
Mamy rok 2006. Dzisiaj oprocentowanie wynosi poniżej 5%. Więc logicznie
mówiąc deficyt 30 mld jest porównywalnie niskim deficytem i co ważniejsze,
bardziej opłacalnym niż kiedykolwiek w przeszłości. Zaryzykowałbym opinię, że
deficyt jest za niski. Ja osobiście skierowałbym dodatkowe 5 mld na budowę
infrastruktury, środki, które nie wzbudziłyby inflacji, ponieważ nie miałby
żadnego wpływu na rynek konsumpcyjny. Tutaj moglibyśmy sporo nauczyć się od
Chińczyków, którzy taki model gospodarczy wprowadzili z dużym sukcesem.
Balcerowicz udowodnił, że jest dobrym propagandzistą, wielkim liberałem i
osobowością bez talentu.