Dodaj do ulubionych

najchętniej zalałabym się w trupa

24.12.06, 14:20
cieszyłam się na te święta. I już po radości. Szlag wszystko trafił.
Pustelnia. Od dzis wiem, że to jedne miejsce, gdzie będzie mi naprawdę
dobrze. Bo nie będzie tam ludzi. No to zajefajnych świąt i "Bóg się rodzi..."
Obserwuj wątek
    • rene-76 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 14:29
      wiesz ze ja tez mialo byc fajnie a jest...szkoda gadac pomimo zycze
      wszystkiego naj masz ochote sie wygadac napisz rene@gazeta.pl
    • aniazm Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 14:36
      Rozumiem, że Ci ktoś, delikatnie mówiąc, dokuczył... przykre, szczególnie, że
      to taki dzień. ale to także dzień radości i miłości, więc uśmiechnij się!
      pewnie nie będzie to łatwe, ale spróbujsmile))
    • kosheen4 no to pijemy n/t 24.12.06, 15:46

      • verdana Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 15:52
        Co sie stało? Współczuję...
        • agysa Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 16:00
          Moje święta też szlag trafił mam dość wszystkiego !!!!!!!!!!!!!
          Zae=raz otwieram wino smile
        • asiorzynka Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 16:06
          urżne sie. Jak świnia. Mam dość cholernego życia. Tylko pod góre i pod góre.
          Ile można znieść? Nic sie nie stało, poza tym że zmarła mi Mama 2 miesiące
          temu, że moje dziecko urodziło się o dwa miesiące za wcześnie, poza tym , ze
          nie mamy czasem z czego żyć,że nie umiem żyć z siostrą, że ciotka mnie
          drażni...I dopiszcie co jeszcze chcecie. Jaki to dzień pojednania? Żaden. Dzień
          jeden z najgorszych, bo sie pamiętało , co się robiło rok temu. I pamiętam
          siebie szczęśliwą z brzuchem, Mamę roztrzęsioną, bo Babcia nie chce wejśc na
          górę do Nas na Wigilię. I pmiętam jak mnie karetka zabrała bo miałam skurcze po
          postniku. I pamiętam , że zanim to się stało, byliśmy na Wigiliii u Taty mojego
          mężczyzny. I już Go nie ma. Bo zmarł w maju tez na raka. Tak jak moja Mama!!!
          Modlę się, zeby było już po wszystkim. Po całej fałszywej ceremonii. Ja już
          zrobiłam, co najważniejsze- zaniosłam opłatek na grób Mamy.To tyle, a poza tym
          szczęścia życzę.Tym, co Go mają za mało.
          • agysa Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 16:10
            Ja zawsze lubiłam Święta, ale dzisiaj jak zwykle mój mąż wprowadził mnie w
            zajebisty humor i odwołałam Wigilię u mojej mamy. A teraz siedzę i zajadam
            kanapkę z kiełbachą i popijam wino i jednego jestem pewna, że za rok Wigilię
            spędzę bez męża przynajmniej tego.
            • karolinka123 Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 16:27
              Ja zawsze kochalam swiaet. Ale te mam totalnie z..e (sorry) przez wczorajszy
              dzien, a mianowicie. Niedawno troszke poklocilam sie z tesciem, znaczy
              spokojniejsza klotnia. wczoraj dzwoni do mnie szwagierka i mi poslala wiazanke.
              A za co? powiedziala ze przeze mnie jej mama plakala(moja tesciowa). poszlismy
              do tesciow i sie okazalo ze ja rzekomo powiedzialam" wy nam nic nie pomagacie,
              tylko moj ojciec". no do cholery jak tesc mgl tak powiedziec?! ja pierwsze
              slyszlalm, powiedzialam ze jestem gotowa przysiadz na co chca ze czegos takiego
              nie powiedzialam. Przeciez jestem bardzo wdzieczna! kupia malemu pieluchy,
              "zawolaja" na obiad, mama z malym zostanie zawsze, raz tylko odmowila bo byla
              chora. Wiec jak moglabym byc tak bezczelna i cos takiego powiedziec?! Nie
              rozumiem, stary grzyb sobie to zwyczajnie wymyslil! oczywiscie wszyscy wierza
              jemu, tylko moj maz mi wierzy, ale dobrze ze chociaz on. Teraz poszedl z malym
              do nich na Wigilie, prosil zebym poszla z nimi, ale nie zgodzilam, sie bo nie
              dam soba pomiatac i mam swoj honor. Jeszcze taka wiazanke dostalam od szwagierki
              ze sie poplakalam, nie dala mi dojsc do slowa, nic wytlumaczyc! a przeciez ja
              czegos takiego nie powiedzialamsad Teraz siedze sama i czekam na chlopcow, juz
              sie yszykowalam i chociaz normalna Wigilie spedzimy u moich dziadkow. pozdrawiam
              i zycze Wam wesolych swiateksmile
              • agysa Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 16:37
                Ja nawet gdybym chciała iść na Wigilię bez męża to dziecko mi usneło i śpi więc
                nie ma mowy jest mi strasznie źle oczy od płaczu mam całe czerwone i już nie ma
                pół butelki wina sad((
                Właśnie wykrzyczałam MU że go nienawidzę, że zepsół mi i moim rodzicom jeden z
                ważniejszych dni w roku.
        • kosheen4 Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 16:42
          gdyby nie wczorajsze spotkanie pre-wigilijne wink ze znajomymi, z grzańcem,
          ubieraniem choinki przez młodego, śmiechem i obżeraniem się, byłoby gorzej.
          dzisiaj jeszcze akumulator pracuje, dobrze naładowany, chociaż mam ochotę golnąć
          sobie na znieczulenie.
          ale z powodu postu dla kurażu łykam mleko smile
          będzie dobrze dziewczyny. byle do pasterki...
          • agysa Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 16:49
            Chyba nie doczekam pasterki, bo zaleję się i padnę. Po co mi to wszystko tzn
            mąż, rodzina ja zawsze lubiłam samotnośc i to sobie chwaliłam. Jestem
            rozpieszczonym jedynakiem i dobrze mi samej a jak ktoś się wpieprza w mój świat
            to mam go dość.
            • kosheen4 Re: no to pijemy n/t 24.12.06, 17:22
              agysa napisała:

              > Chyba nie doczekam pasterki, bo zaleję się i padnę. Po co mi to wszystko tzn
              > mąż, rodzina ja zawsze lubiłam samotnośc i to sobie chwaliłam. Jestem
              > rozpieszczonym jedynakiem i dobrze mi samej a jak ktoś się wpieprza w mój świat
              >
              > to mam go dość.

              wink
              coś jest na rzeczy
              ale wszystko można przekuć w dobre
              z powodu takiego podejścia nie mamy np. kłopotu, u kogo spędzamy święta. ja ze
              swoimi, chłop ze swoją rodziną, zjeżdżamy się wspólnie 28 grudnia i planujemy
              sylwestra.
              i dzięki temu, zamiast miotać się między dwoma miastami, jest spokój święty...
              przynajmniej pod pewnymi względami smile
    • bozenka12 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 16:46
      Ja nie lubie swiat i tyle. Moja rodzina za oceanem, ja siedze w per....ych
      stanach z mezem kretynem, ktorego nawet rodzina nie nazwe. Tzn nawet wcele z
      nim nie siedze w swiata, bo on zawsze pracuje. Takze w domu sama z dziecmi. I
      gdbym nie miala dzieci w ogole bym swiat nie obchodzila. Dla nich troche
      obchodze. Nic nie gotuje. Kupilam gotowa saladke, jakis tam chleb nadziewany
      szpinakiem, ciasto. I tyle. A i jeszcze zjemy z papierowych talerzy, zeby
      zmwania nie bylo. No i kupilam butelke wina,jak juz po tzw, samotnej wieczerzy
      dzieci pojda spac to sobie poswietuje!Juz nie sama tylko z butelka.
      • kosheen4 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 17:20
        bozenka12 napisała:

        > jakis tam chleb nadziewany
        > szpinakiem, ciasto. I tyle.

        to bardzo pozytywny akcent świąteczny! żadne "tyle", całe "aż"
        • mamooschka Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 19:33
          Mój mąż za punkt honoru postawił sobie dzisiaj sp.......ć man święta. Od rana
          burczy, pokrzykuje na dzieci i wszystko ma w d. Otwieram flaszkę, znieczulę się
          i jutro ja będę tą wredną (ale tylko dla niego, dzieci oszczędzę). Dobrze że
          już wieczór, będzie cisza bo młode będą spać. Nie lubię mojego męża jak jest w
          domu.
    • onika27 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 19:46
      a ja maqm cudowne swieta pojechalam do mezusia do szkocji z dala od wszystkich
      jak oni nas kochaja do wszystkich zadzwonilismy a teraz ja mam lampke winka
      mezus szkocka synek bawi sie nowymi klockami lego w radiu w zetce fajnie graja
      a jutro jedziemy nad morze i nic nie musimy wesolych swiat
    • maga202 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 20:43
      A u nas miło, popijamy z mężem winko, malutka śpi(7,5 miesiąca). Tylko też jest jeden problem, jutro jedziemy na cmentarz na grób naszego synka. Zawsze coś musi cie gryżć, ale życ trzeba.
      Pozdrawiam Magda
    • katarinahanc Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 20:44
      U mnie też lipa totalna crying(
    • margiel1 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 24.12.06, 22:14
      No i wcale nie dziwię się, że mężowie mają was głęboko w d... a teściowie nie
      szanują. Jeśli nawet w dniu wigilii nie potraficie (kobiety) się zachować, o
      czym mówi juz sam nagłówek postu. Żenada. Niech żyją takie matki, które kupują
      sałatki i zjadają na papierowyh talerzach, (by nie było zmywania) w rzekło by
      się "najpiękniejszym dniu roku". Smutne.
      • morgen_stern Re: najchętniej zalałabym się w trupa 25.12.06, 14:40
        Dobrze, Margiel, że ty taka święto.., bo by juz był normalnie koniec
        świata smile)))
        • bozenka12 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 25.12.06, 16:04
          Ale moje papierowe talerze ladne byly. W mikolaje i choinki. Takze po
          swiatecznemusmile))))) Salatka tez pyszna. Takze bylo oksmile
          • agysa Re: najchętniej zalałabym się w trupa 25.12.06, 16:11
            Co się przejmujesz jakąś super kurą domową, która ma wszystko ZAWSZE pozapinane
            na ostatni guzik, ale pewnie tylko na papierze?
            • agysa Re: najchętniej zalałabym się w trupa 25.12.06, 16:12
              A jeszcze jedno przykładnym kobietą, matką, żoną i kochanką nie przystoi pić
              alkoholu. To mogą robić tylko nasi władcy nad władcami czyli mężowie !!!!
          • sir.vimes Re: najchętniej zalałabym się w trupa 25.12.06, 19:55
            To miałaś sto razy bardziej świąteczny serwis niż ja - ja miałam ikeowski
            czarny fajansik, bo porcelany mi szkoda na gości z małaymi dziećmi.
      • magda.holdun margiel1 25.12.06, 19:37
        zamiesc swoje zdjecie - prosze - tak bardzo chcialabym cie zobaczyc.
        • agysa Re: margiel1 25.12.06, 19:53
          Jestem za smile
          • edycia274 Re: margiel1 25.12.06, 19:55
            normalnie Ty to chyba Matka Teresa nie?
      • rene-76 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 26.12.06, 18:19
        ciekawe margiel czy ty naprawde jestes taka wspaniala kura domowa czy tylko tak
        tutaj sobie sciemniasz-dziewczyno a moze ty nie masz dzieci?ja mam dwojke i
        rozumie dziewczyny ktorym sie czasem nie chce lub z czyms nie zdazaja daj se
        luz albo idz spac
      • maga202 Czy ta która organizuje święta to od razu kura??? 26.12.06, 18:48
        Bez przesady Dziewczyny, tez uważam że jedzenie słatki z baru na papierowych telerzach to żenada. I tez nie nazwałabym tego świętami i to zorganizowanymi dla dzieci. To nie są święta. U nas była wigilia, chionka i całe przygotowania. Po wigilii mała poszła spać a my popiliśmy z mężem winka, nawet nie mało. zadną kura domową nie jestem tylko chcę aby moje dziecko miało normalny dom pełen miłości i ciepła.
        A druga sprawa co Wy za mężów macie, gburów co całe święta śpią na kanapie, oglądają tv albo psuja atmoswerę krzycząc na domowników i obrażając się na cały świat. Ja jakbym, miała takiego gbura za męża to rozwiodłaby się a nie marnowała życia sobie i dzieciom przede wszystkim dzieciom.
        • rene-76 Re: Czy ta która organizuje święta to od razu kur 26.12.06, 20:09
          masz racje w duzej mierze to wlasnie ci mezowie sa tego powodem.moj dzien przed
          wigilia nawet nie chcial jechac do sklepu i co ja biedna mialam robic a z
          rozwodem tez nie zawsze to jest takie hop
          • maga202 Wiem, że to nie takie hop siup. To ciężka sprawa. 27.12.06, 15:37
            Ale z tego co czytam to przyczyną zepsucia świąt w większości przypadków są gburowaci mężowie. Ja nie umiałabym żyć z kimś takim pod jednym dachem, to życie na beczce prochu.
        • bozenka12 Re: Czy ta która organizuje święta to od razu kur 26.12.06, 20:20
          Bez przesady Dziewczyny, tez uważam że jedzenie słatki z baru na papierowych te
          > lerzach to żenada.
          No dobra, ale czemu jedzenie kupnej salatki jest gorsze niz jedzenie domowej.
          Czy jesli bym sama zrobila ta salatke to wszystko bylo by super?
          • maga202 Re: Czy ta która organizuje święta to od razu kur 27.12.06, 15:35
            Nie chodzi tu o jedną sałatkę, świątecznej atmoswery nie da się kupić. Sałatkę, oczywiście mozna kupić ale jak się kupi tylko tą sałatkę i nic po za tym to co to za święta.
            • bozenka12 Re: Czy ta która organizuje święta to od razu kur 27.12.06, 16:59
              Odpowiadasz na :
              maga202 napisała:

              > Nie chodzi tu o jedną sałatkę, świątecznej atmoswery nie da się kupić.
              Sałatkę,
              > oczywiście mozna kupić ale jak się kupi tylko tą sałatkę i nic po za tym to co
              > to za święta.


              ale ja nie mialam tylko salatki. Mialam kilka innych kupnych potraw. Maga
              przykladasz duzo wage to nastroju swiat i tradycji i super. Ale wyobraz sobie,
              ze jestes mnasmile Sama zaq oceanem, maz nie obchodzacy swiat, zreszta w pracy. @
              malch dzieci. Naorawde spedzasz godziny w kuchni, zeby ugotowac 12 potraw dla
              maluchow. Nawet jesli tak, to super. Ale co z nimi robisz po swietach. Wiadomo
              jak malo jedza dzieci. Wywalasz? Stawiasz porcelane na stol? Przypominam, przy
              stole tylko Ty i maluchy. Wiesz kazdy obchodzi swiata jak chce czy jak moze. To
              co dla Ciebie zenada dla mnie bylo praktycznym rozwiazaniem.Pewnie gdybym bla w
              Polsce z rodzina, w katolickim otoczeniu byloby inaczej. Moze w przyszlym
              roku...
              • maga202 Re: Czy ta która organizuje święta to od razu kur 28.12.06, 20:49
                12 potraw nie gotowałam, aż taka tradycjonalistką nie jestem. Ale po świętach musiałam sporo rzeczy pomrozić bo nas tylko dwoje i 7miesięczna córeczka. Za rok tez na pewno będzie za dużo jedzenia bo ja lubię przygotowywać święta, zresztą nigdy nie wiem ilu gości będę miała. Jezeli uważałaś takie rozwiązanie za najlepsze to jest Twoja sprawa, ważne żeby Tobie było z tym dobrze.
                Pozdrawiam MaGDA
    • zabka025 kochana siostrzyczka.. wrrrr 25.12.06, 20:00
      Ja z kolei najlepiej wystrzeliłabym się w kosmos, bo nie mogę się upić,
      ponieważ jestem w ciąży. Wczoraj przeżyłam "cudowne" chwile podczas rodzinnej
      Wigilii u mojej siostry (starszej ode mnie o 14 lat). Mój synek dostał mnóstwo
      klocków i zaczął sobie składać rozkładając na stoliku "kawowym" (który wg
      siostry nie służy do układania klocków, tylko picia kawy). Klocki składał sobie
      po cichutku ok. 3 godzin, nikomu nie wadząc. Później zaczął jeździć zdalnie
      sterowanym samochodzikiem, który też dostał i najechał na psa siostry. I wtedy
      się zaczęło.. że my to na wszystko mu pozwalamy, że to mały terrorysta, że inni
      rodzice to w ogóle nie pozwalają swoim dzieciom, żeby przebywały w tym samym
      pomieszczeniu, co dorośli (!!!), że mały wchodzi wszystkim na głowę i
      przeszkadza wszystkim. Zaznaczę, że synek jeździł samochodem nie więcej niż 10
      minut a podczas jej krzyków usiadł sobie i rysował. No szlag mnie tafił (burza
      hormonów w ciąży) i pobeczałam się krzycząc, że bez sensu próbuje stworzyć dom,
      w którym cała rodzina czułaby się jak u siebie w domu, a tymczasem narzuca
      wszystkim swoje zasady, wszystko jej przeszkadza w zachowaniu innych, krzyczy
      na mamę, bo skapnął jej gdzieś tam tłuszcz z kuchenki podczas gotowania
      (całodziennego dla całej rodziny). Tata mówi, żebym się nie przejmowała, bo ona
      jest zakompleksiona. Cały czas prawi sobie sama komplementy, że ma piękny dom,
      cudowne życie, ma super figurę. To wszystko być może prawda, ale jej synek (23
      lata) dorastał bez rodziców, bo byli zajęci zarabianiem kasy i niestety
      wykoleił się. Myślę, że zazdrości mi tego, że mam grzecznego i kochanego synka
      i drugie dziecko w drodze. Powodzi nam się też dobrze a mimo to mamy czas na i
      dla dzieci. Trzęsie mnie jak pomyślę o tym jej cudownym i pięknym życiu. Żeby
      nie obudziła się któregoś dnia sama w swojej "złotej klatce".
      Wściekła jestem. Długo mnie nie zobaczy...

      Musiałam gdzieś to z siebie wyrzucić, sorry że aż tak długo...
      • mamooschka A mi już lepiej 25.12.06, 20:42
        Ale z roku na rok coraz mniej lubię Wigilię. Za rok się podpiszę pod
        hasłem "nie lubię". Mąż przetrwał dzień dzisiejszy, nie wiem co będzie dalej bo
        ma urlop i będzie w domu do końca rokuuuuuuu......
        • agysa Re: A mi już lepiej 25.12.06, 21:08
          A ja mam nadzieję, że za rok będzie lepiej. A przez całą sytuację wiem na kogo
          naprawdę mogę liczyć a dla kogo ważne są tylko pozory smile
      • sir.vimes Nie lubisz siostry, prawda? 26.12.06, 14:59
        Zdarza się. Jeżeli nie przepadacie za sobą - nie spędzajcie razem Świąt.
    • mbwj88 Re: najchętniej zalałabym się w trupa 26.12.06, 19:28
      nie wiem co cie tak znichęciło
      u mnie było miło ale
      moje małe dziecko pierwszy dostało wczoraj antybiotyk bo jeszcze taka chora nie
      była
      dzisiaj rano zadzwonił z płaczem mój ojciec, że z mamą jest gorzej
      jak przyjechałam to już było to "lepiej" a jak dla mnie bardzo źle
      idę nalać sobie wina sad
    • kizdam47 Re: u mnie ok 26.12.06, 19:47
      małżonek mnie nie wkurzył, w ogóle puścił mnie an niespodziewane spotkanie z
      koleżankami z podstawówki, a sam robił polewę na serniksmile Wyspowiadał się z
      największego grzechu w naszym życiu, poczuł się o niebo lepiej, Wigilia u
      teściów była ok, było dużo seksu wczoraj, po ;południu przeszliśmy sie na
      cmentarz, dzisiaj chrzciny u znajomych (mąż był chrzestnym), jestem na lekkim
      rauszu...Tylko moja mama jak zwykle zawiodła, ale do tego jestem przyzwyczajona
      i nie przejmuję się. Było super jak rzadko kiedy, dziękuję wszystkim, którzy
      się do tego przyczynilismile Dzień juz coraz dłuższy a więc: byle do wiosnysmile)
    • asiorzynka Re: najchętniej zalałabym się w trupa 28.12.06, 15:15
      No, teraz juz jest spoko. Normalność-czyli ja i Malutki- sami w domu. Tak, od
      teraz polubiłam samotność , bo daje mi po prostu spokój. Oddycham. Tak jak
      mówiłam, Wigilia była jedną wielką porażką. Babcia nie przyszła, mój brat
      cioteczny wkurzony do granic wytrzymałości przez Babcię wsiadł w samochód i
      pojechał w siną dal. Po godzinie wrócił. Zasiedliśmy do stołu i...Puste miejsce
      przy stole. Czarna rozpacz...nieruszone sztućce, pusty talerzyk.
      A przedwczoraj omało nie pobiłam siostrzyczki. O 2 w nocy wzięła sie za sałatki
      bo postanowiła lecieć do Anglii do fagasa , którego poznała 2 tyg. temu. i
      zawieżć mu smakołyki.Nieważne, że wszscy spali, że świeciła mi po oczach
      monitorem komputera, że Mąż szedł rano do pracy i nie dało się spać bo się
      tłukła garami. Po drugim zwróceniu uwagi odpysknęła, że moje dziecko drze sie o
      8 rano a ona śpi. Ku..wa!Normalnie wyrwałam listwę od kompa i pościągałm
      wszystko na ziemię. Koniec !!!I dopiero dzis żyję, bo pojechała. Nie musze już
      jak większośc udawać, że jest dobrze jak nie jest. Fałszywość. Ty sie dzielisz
      opłatkiem, a z tyłu ci nóż w plecy wbijają. Ale już na szczęście po tych
      cholernych świętach. A miało być ciepło i rodzinnie. Pierwsza Wigilia mojego
      Synka. Za to wieczorem wczoraj zdmuchnął pierwszą świeczkę. Skończył roczek.
      Fajnie się bawiliśmy tylko we trójkę. Ja , mój Mąż i Synek.I teraz wyczekuję
      sylwestra. Ten sam skład. Posączymy winko. Malutki uśnie a My we dwoje jedynie
      pooglądamy tv. Tak rodzinnie i spokojnie. Tego samego życzę innym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka