Dodaj do ulubionych

Samochód musi być!

    • create Re: Samochód musi być! 08.01.07, 16:47
      Bez przesady,

      Autem mozna wszedzie i szybciej dojechac. Jest mimo wszystko wygodniej i nie
      trzeba dzielić przestrzeni z przypadkowo poznanymi osobami.

      Ja lubię jeździć czasem tak czasem tak.

      • Gość: bruce Re: Samochód musi być! IP: *.chello.pl 08.01.07, 17:00
        Ja uważam, że cała ta dyskusja jest mocno wydumana - naprawdę jest w życiu
        wiele ważniejszych problemów niż puste dywagacje...
    • blq ot i cała filozofia... 08.01.07, 17:00
      ludzie często kupują samochód jako wyznacznik statusu.
      bo rodzina oczekuje, bo wiek by na to wskazywał, bo znajomi

      chcą być klasą średnią, więc kupują auto nawet jak nie potrzebują.

      a co pare dni w Polsce ginie na drogach jedna "Halemba" (urażonych przepraszam
      za taki skrot myślowy). całe rodziny, dzieci, ludzie młodzi co życie przed nimi
      było.

      tak sobie myśle: jak by jakaś telewizja zrobiła cotygodniowy program, poświęcony
      tym, co w minionym tyg stracili życie na drogach - taki ekspresyjny i
      sentymentalny, ze zdjęciami i wypowiedziami rodzin...

      ... sprzedaż autek i w ogole zamiłowanie spadłoby o jakieś 50%. nowych,
      używanych, wszystkich. a oglądalność spora by była.


      PS. oczywiscie, że niektorzy naprawde potrzebują samochodu? ale czy wszyscy? NIE.
      • Gość: ant Re: ot i cała filozofia... IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 17:20
        >
        > PS. oczywiscie, że niektorzy naprawde potrzebują samochodu? ale czy wszyscy?
        NI
        > E.

        tak jak nie wszyscy potrzebują czystych majtek, zakazac prania - tyle chemi w
        przyrodę puszczacie zwolennicy czystych gaci, że strach !!
        :))
        pozdrawiam.
    • Gość: soap Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 17:05
      Mamy 2 samochody - dziewczyna jezdzi do pracy carem. Ja jezdze autobusem. Ona
      musi, bo ma daleko i poza miastem. Ja smigam sobie buspasem, czytam gazetke i
      slucham w radio gdzie sa korki.

      Autobusem (dzieki buspasowi) jestem w pracy szybciej niz samochodem, mniej
      nerwow, mniejsze wydatki na paliwo ;) A i placic nie trzeba za parking
    • Gość: Adam Re: Samochód musi być!pukpuk IP: *.chello.pl 08.01.07, 17:15
      Weź sie zastanów co mowisz wieśniaku niby czmeu mam jeździc autobusem jak stac
      mnie na samochód :/ i marznąc na przystankach .... Sam pewnie posadzisz dupe w
      samochodzie i Ci dobrze a wypisujesz tu jakies brednie...
      • xtrin Re: Samochód musi być!pukpuk 08.01.07, 19:28
        > Weź sie zastanów co mowisz wieśniaku niby czmeu mam jeździc
        > autobusem jak stac mnie na samochód :/

        I to jest właśnie podejście, które mnie totalnie znieszmacza.
        • iberia.pl Re: Samochód musi być!pukpuk 08.01.07, 20:13
          xtrin napisała:

          > > Weź sie zastanów co mowisz wieśniaku niby czmeu mam jeździc
          > > autobusem jak stac mnie na samochód :/
          >
          > I to jest właśnie podejście, które mnie totalnie znieszmacza.

          a mnie zniesmacza twoja zawisc bo inaczej tego nazwac nie mozna.
          • xtrin Re: Samochód musi być!pukpuk 08.01.07, 22:57
            > a mnie zniesmacza twoja zawisc bo inaczej tego nazwac nie mozna.

            Najwyraźniej masz wyjątkowo ubogie słownictwo.
            • iberia.pl Re: Samochód musi być!pukpuk 09.01.07, 18:29
              xtrin napisała:


              > Najwyraźniej masz wyjątkowo ubogie słownictwo.

              spojrz na siebie to po pierwsze a po drugie jestes perfekcyjna w odwracaniu
              kota ogonem.
              • xtrin Re: Samochód musi być!pukpuk 09.01.07, 18:39
                > spojrz na siebie to po pierwsze a po drugie jestes perfekcyjna w odwracaniu
                > kota ogonem.

                Póki co ani razu nie odniosłaś się do żadnej mojej wypowiedzi merytorycznie,
                więc nawet nie mam czego odwracać.
                A tak swoją drogą - koty tego chronicznie nieznoszą i sama próba kończy się
                pogryzieniem :).
                • iberia.pl Re: Samochód musi być!pukpuk 09.01.07, 19:22
                  xtrin napisała:

                  >
                  > Póki co ani razu nie odniosłaś się do żadnej mojej wypowiedzi merytorycznie,
                  > więc nawet nie mam czego odwracać.

                  a Ty?
                  no wlasnie.
                  Proba dyskusji z Toba jest naprawde daremna.
                  • xtrin Re: Samochód musi być!pukpuk 09.01.07, 19:29
                    > Proba dyskusji z Toba jest naprawde daremna.

                    To oceniać miałabyś prawo, gdybyś spróbowała. Niestety, zaczynając z pozycji z
                    jakiej zaczęłaś zniwelowałaś jakiekolwiek szanse na dyskusję, przynajmniej do
                    chwili, gdy przyznasz się do błędu.
                    • iberia.pl Re: Samochód musi być!pukpuk 09.01.07, 20:07
                      xtrin napisała:

                      > To oceniać miałabyś prawo, gdybyś spróbowała. Niestety, zaczynając z pozycji z
                      > jakiej zaczęłaś

                      a z jakiej Ty zaczelas dyskusje?Przyjrzyj sie dokladnie tytulowi...., ktory
                      mowi sam za siebie.


                      >zniwelowałaś jakiekolwiek szanse na dyskusję, przynajmniej do
                      > chwili, gdy przyznasz się do błędu.

                      jakiego bledu?Oswiec mnie prosze.

                      Poza tym powiem Ci cos:przez ponad 3 lata dojezdzalam do pracy tramwajem, w
                      jedna strone podroz zabierala mi rowno godzine a dojazd mialam bez przesiadki,w
                      dodatku w tramwaju nie bylo tloku-co za luksus, prawda? Ten sam dystans
                      samochodem zabiera 15-20 minut, czego chyba nie trzeba wyjasniac ani
                      analizowac.I jakos bedac osoba niezmotoryzowana bardzo mi przeszkadzala ta
                      codzienna strata czasu i uzaleznienie od srodka komunikacj miejskiej.Jednak
                      nigdy nikomu nie wypominalam, ze jezdzi samochodem, ze to skandal, ze ktos
                      grzeje sobie tylek w cieplym aucie a ja stoje na przystanku i czekam, czy
                      tramwaj przyjedzie, czy sie spozni albo nie bedzie go wcale-po prostu mi to nie
                      pasowalo i dlatego kupilam auto.Dla oszczednosci czasu, NIEZALEZNOSCI i wygody,
                      czy to zbrodnia?
                      Ale czy dlatego, ze mam auto nalezy mnie potepiac?Bo taka wlasnie postawe
                      zaprezentowalas w pierwszym poscie.
                      Ciebie boli, ze ktos ma auto mnie to nie bolalo, przeszkadzalo mi to, ze musze
                      sie telepac tramwajem-spor roznica, prawda?
                      analogicznie :czy Cie, ze ktos spedza urlop w Egipcie a Ty np. w Miedzyzdrojach?
                      Mnie nie, jak go stac niehc jedzie.Moze wszyscy powinnismy wspierac nasza
                      gospodarke i zostawiac pieniadze u nas a nie napychac kabze innym ?
                      • xtrin do iberia.pl 09.01.07, 21:07
                        Ok, spróbujmy jeszcze raz, od początku i na spokojnie... (łagodna ze mnie istota).

                        Masz rację - tytuł wątku mówi sam za siebie. Pragnęłam zwrócić uwagę na bardzo -
                        w moim mniemaniu - niebezpieczne zjawisko uznawania samochodu za dobro
                        podstawowe, na to, że ogrom ludzi kupuje samochód nie dlatego, że jest im
                        rzeczywiście potrzebny, ale niejako z rozpędu. Bo może, bo wszyscy mają, bo to
                        "norma". Już nawet pomijam (totalnie idiotyczną chyba dla większości) kwestię
                        traktowania auta jako symbolu statusu. Podobny problem "kupowania z rozpędu"
                        tyczy się zresztą wielu innych dóbr, choćby gadżetowatych telefonów komórkowych,
                        ipodów, najnowszych komputerów (używanych wyłącznie do IE i Worda) czy
                        ogromniastych telewizorów. Ale to w przypadku samochodów jest to najbardziej
                        widoczne, irracjonalne, a nade wszystko - szkodliwe. Wisi mi i powiewa, że ktoś
                        ma komórkę, której 90% funkcji nie potrafi obsłużyć - jego sprawa. Ale jeżeli w
                        równie bezsensowny sposób pakuje się w auto to pośrednio szkodzi mojej osobie,
                        jak i większości społeczeństwa. A to już mi nie wisi.

                        Ciężko mi uwierzyć, abyś nie widziała owych szkód. W dużym skrócie to przede
                        wszystkim:
                        - kwestia ekologiczna (zarówno czystości powietrza jak i problemów związanych z
                        ropą),
                        - bezpieczeństwo,
                        - nieekonomiczne wykorzystanie niewielkich przestrzeni, jakie miasta są w stanie
                        przeznaczyć na drogi - co oznacza korki, w których wszyscy stoimy.
                        O ile dwie pierwsze kwestie są niezwykle poważne, to nie dotykają nas na
                        codzień, więc i mało uwagi im poświęcamy. W zasadzie mniej istotna, ale
                        ciekawsza jest ostatnia kwestia. Mamy tutaj przykre sprzężenie zwrotne - są
                        korki, więc wolę w nich stać we własnym aucie, tym samym owe korki zwiększając,
                        więc i powodując, że coraz więcej osób się do aut przesiądzie. Problem
                        drastycznie narasta i bez gruntownych przemian prędzej czy później nastąpi
                        katastrofa. Usprawnianie ruchu, dobudowywanie dróg, etc - to wszystko są
                        rozwiązania doraźne, ilościowe, prędzej czy później nic już nie będzie możliwe
                        do poprawy bez zmiany jakościowej. Wiele miast już przeżywało takie problemy i
                        nikt chyba nigdy nie wymyślił nic lepszego niż komunikacja zbiorowa. Bo ulic z
                        gumy się nie wytyczy.

                        Oczwiście najprościej byłoby po prostu zakazać ruchu osobowego w centrach miast,
                        wprowadzić kolosalne podatki za użytkowanie ulic bądź inne drastyczne środki.
                        Ale to oczywiście rozwiązanie siłowe, niezgodne z ideami demokracji i wolności.
                        Lepszym, choć trudniejszym, bardziej czasochłonnym i delikatnym rozwiązaniem
                        jest promowanie komunikacji zbiorowej - pasy dla autobusów, metra, lepsza
                        organizacja rozkładów jazdy, promowanie prywatnych usług transportowych. To
                        oczywiście zadanie władz, które z zadania wywiązują się raz lepiej, raz gorzej.
                        Na drodze takiemu rozwiązaniu staje jednak ludzka mentalność. Owo "samochód musi
                        być". Swoista bezmyślność, która powoduje, że wiele osób nawet w dzisiejszej
                        rzeczywistości mając obiektywnie lepsze warunki podróżując komunikacją publiczną
                        i tak wsiada w auto. Bo tak!

                        Bynajmniej nie oceniam, że każdy posiadający samochód postępuje bezmyślnie. Co
                        zresztą podkreśliłam już w pierwszym poście. Stąd zadziwia mnie to, że tak wiele
                        osób uznało to za osobisty atak na nich. Jeżeli jeździsz autem, bo po spokojnej
                        kalkulacji i gruntownym rozważeniu wszystkich za i przeciw (nie tylko tych
                        tyczących się wyłącznie własnej osoby) wyszło Ci, że jest to jednak opłacalne,
                        to wszystko w porządku. Nawet jeżeli ta kalkulacja była błędna. Takich osób
                        bynajmniej nie oceniam źle.

                        I na koniec - zakładając wątek (który miał skłonić do dyskusji, co w dużej
                        mierze się udało, a nie tylko przedstawić moje przemyślenia, stąd spora
                        skrótowość i dość sensacyjny wydźwięk pierwszego postu) byłam przygotowana na
                        to, że częśc "mądrych inaczej" rzuci się na mnie z wypowiedziami w stylu
                        "hahaha, burak jestes i cie na autko nie stac, hahaha". Taka specyfika forum :).
                        Idiotami i gajowymi się nie przejmuję, zresztą było tych wypowiedzi nawet mniej
                        niż się spodziewałam :). Zadziwił mnie natomiast Twój post, bo kojarząc Twoje
                        posty z innych wątków jak i oceniając po części stylu wypowiedzi tutaj
                        spodziewałam się raczej rozsądnej osoby i rzeczowej dyskusji.
                        Tak samo jak przyznaję każdemu prawo do tego, by jego "kalkulacja samochodowa"
                        wyszła na "tak" (w końcu auta też są dla ludzi), oczekuję, że tak samo inni
                        zrozumieją, że moja wychodzi na zdecydowane "nie". Tak samo, jak osób
                        przeciwnych promowaniu komunikacji zbiorowej nie uznaję z miejsca za leni,
                        którzy muszą swoje tłuste tyłki wozić autkiem, bo spacer 5 minut to dla nich za
                        wielki wysiłek, a auto to nieomal fetysz, tak samo oczekuję, że gdy sama wyrażę
                        sprzeciw przeciwko nadmiarowi samochodów, nie zostanę z miejsca uznana za
                        zakompleksionego niedojdę, który kieruje się nienawiścią do "posiadaczy".

                        Chyba starczy :).
                        • ufus Re: do iberia.pl 10.01.07, 14:12
                          A mnie bardzo ciekawi skąd wzięło się u Ciebie takie przekonanie, że ludzie
                          jeżdżą samochodem, bo tak wypada. Dziwi mnie to, bo ja nie spotkałam się nigdy
                          z takim zjawiskiem. Wydaje mi się też, że bardzo nie wiele jest ludzi, którzy
                          korzystają z samochodu tylko z tego powodu. Duża większość osób jeździ
                          samochodem, dlatgo, że tak jest wygodniej i ja całkowicie to rozumiem.
                          Jestem też przekonana, że gdyby komunikacja publiczna była lepsza ludzie sami
                          zaczęli by z niej korzystać. Zresztą ja i mój chłopak jesteśmy bardzo dobrym
                          przykładem tego. Jeździliśmy przez rok do pracy samochodem, bo tak nam było
                          taniej i wygodniej, ale kiedy firma mojego chłopaka zmieniła siedzibę zaczęło
                          mu się bardziej opłacać dojeżdżać metrem i teraz obydwoje dojeżdżamy
                          komunikacją miejską. Niestety nie każdy ma tak fajnie, że wsiada sobie do metra
                          na pierwszej stacji może sobie spokojnie usiąść i po 15 minutach dojeżdża do
                          pracy. Wiele musi dojeżdżać autobusami tak zapchanymi, że nie da się w nich
                          oddychać i dla mnie to jest największy problem warszawskiej komunikacji.
                          Szczerze mówiąc to wolałabym, zeby w tym momencie ludzie się nie przesiadali z
                          samochodów do autobusów, bo pewnie wiele ludzi miałoby problem, żeby do
                          niektórych autobusów się zmieścić.
                          Mimo tego, że korzystam dosyć często z komunikacji publicznej nie wyobrażam
                          sobie życia be samochodu. Są sytuacje, w których jest on niezbędny albo
                          zwyczjnie ułatwia życie.
                          Co do problemu ekologii to na pewno jest to również istotny problem, ale nie
                          uważam, że powinno się go rozwiązywać poprzez ograniczanie ruchu samochodów,
                          tylko poprzez stosowanie nowych rozwiązań, które będą ograniczać
                          zanieczyszczenie.
                          • kochanica-francuza Jak to: nie wyobrażacie sobie życia bez samochodu? 10.01.07, 14:13
                            W jakich sytuacjach? Istotnie, w naszych pięknych miastach nie ma commuter
                            trains, czyli pociągów do dojeżdżania spod miasta, a autobusów ostatnio jakoś
                            mniej (podobno kierowcy się zwalniają i jadą do Anglii hehe), ale poza tym ???
                            • iberia.pl Jak to: nie wyobrażacie sobie życia bez samochodu 11.01.07, 19:22
                              normalnie, po prostu sobie nie wyobrazam, TY sobie nie wyobrazasz , ze mozna
                              miec i z niego korzystac-ok Twoj wybor, a ja sobie nie wyobrazam zeby go nie
                              miec.I od razu wyjasniam:nie chodzi o sam fakt posiadania, po prostu jest mi
                              potrzebny do:
                              dojazdu do pracy
                              robienia zakupow
                              celow sluzbowych
                              wyjazdow wszelakich.
                              Daje mi niezalenosc i wygode.
                              • kochanica-francuza Re: Jak to: nie wyobrażacie sobie życia bez samoc 11.01.07, 19:56
                                iberia.pl napisała:

                                > normalnie, po prostu sobie nie wyobrazam, TY sobie nie wyobrazasz , ze mozna
                                > miec i z niego korzystac

                                a otóż się mylisz, to się mieści w mojej wyobraźni :-)


                                > potrzebny do:
                                > dojazdu do pracy

                                Mieszkasz poza miastem?

                                > robienia zakupow

                                hmmmm...

                                > celow sluzbowych

                                ??????
                                • iberia.pl Re: Jak to: nie wyobrażacie sobie życia bez samoc 11.01.07, 20:04
                                  kochanica-francuza napisała:

                                  > > potrzebny do:
                                  > > dojazdu do pracy
                                  >
                                  > Mieszkasz poza miastem?

                                  nie,mieszkam w X a pracuje w Y,autobusem w przesiadka dojazd trwa ok.godziny,
                                  samochodem 15-20 minut.
                                  Zreszta pisalam o tym tu :
                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=55101847&a=55158579
                                  >
                                  >
                                  > > celow sluzbowych
                                  >
                                  > ??????

                                  czego nie wiesz?Tak sie sklada, ze pewne tematy zalatwiam poza biurem, jak
                                  sobie wyobrazasz, ze jade z jednego miasta do drugiego godzine w kazda strone
                                  +czas na zalatwienie czegos =3-4 godziny w terenie.Naprawde nie slyszalas o
                                  wykorzystaniu samochodu prywatnego do celow sluzbowych?
                                  • kochanica-francuza Re: Jak to: nie wyobrażacie sobie życia bez samoc 11.01.07, 20:15
                                    i
                                    >
                                    > czego nie wiesz?Tak sie sklada, ze pewne tematy zalatwiam poza biurem, jak
                                    > sobie wyobrazasz, ze jade z jednego miasta do drugiego godzine w kazda strone
                                    > +czas na zalatwienie czegos =3-4 godziny w terenie.Naprawde nie slyszalas o
                                    > wykorzystaniu samochodu prywatnego do celow sluzbowych?

                                    A co ja Duch Święty jestem , żeby wiedzieć, że mieszkasz w X, a pracujesz w Y,
                                    czy benedyktyn, żeby czytać 500 postów? Owszem, słyszałam, i uznawałam to za
                                    argument "prosamochodowy". Ale jak się tyle badziewisz, to co innego.
                                    • iberia.pl "Ludzie kochane co to znaczy badziewic sie?" 12.01.07, 15:10
                                      kochanica-francuza napisała:

                                      > A co ja Duch Święty jestem , żeby wiedzieć, że mieszkasz w X, a pracujesz w Y,
                                      > czy benedyktyn, żeby czytać 500 postów?

                                      ....
                                      >Owszem, słyszałam, i uznawałam to za
                                      > argument "prosamochodowy". Ale jak się tyle badziewisz, to co innego.

                                      no coz....nowomowa...jakos mam do niej awersje, ale moze mi wyjasnisz co
                                      znaszy :"badziewic sie" ?
                                      • kochanica-francuza Nie, do nowomowy należy "schiza" 12.01.07, 19:50
                                        "badziewić się" należy do osobistego słownika domowego Kochanicy, podobnie jak
                                        np. słowa "zerkundować" czy "zdegonflować" ;-)

                                        "Badziewić się" jest ciężko przetłumaczalne i ma kilka znaczeń, np. "męczyć się
                                        poprzez załatwianie wielu spraw", "nie móc zakończyć podjętego zadania" , "nie
                                        móc podjąć decyzji" "załatwiać wiele spraw dużo przy tym jeżdżąc" (to ostatnie
                                        dotyczy ciebie)

                                        • kochanica-francuza Upierałabym się, że "nowomowa" 12.01.07, 19:56
                                          oznacza język STOSOWANY PRZEZ GRUPę i MAJąCY ZASTąPIć POPRZEDNI JęZYK. Słowa
                                          używane przeze mnie nie spełniają żadnego z tych warunków. Za to "schiza" - owszem.
                              • kochanica-francuza No właśnie o to mi chodzi 11.01.07, 19:57
                                Że nie można zrobić zakupów bez samochodu... OK, w makro cash and carry istotnie
                                trudno (zwłaszcza jak się kupi materac 160 * 200 cm ;-))))), ale na co dzień???
                                Że samochód jest niezbędny na codzień, jak noga czy ręka... I to mnie przeraża,
                                podobnie zresztą jak zjawisko "niwyobrażania sobie życia" bez komórki...
                          • kochanica-francuza A jakie to "nowe rozwiązania"? 10.01.07, 14:14
                            • ufus Re: A jakie to "nowe rozwiązania"? 10.01.07, 14:22
                              Szczerze mowiac to nie wiem, bo sie na tym nie znam, ale mialam na mysli jakies
                              katalizatory, silniki hybrydowe itp. A rzad ze swojej strony tez moglby cos
                              wymyslic, w koncu kasa z akcyzy teoretycznie idzie na walke z zanieczyszczeniem
                              srodowiska. Jak nie chce im sie tym zajmowac to niech nie zdzieraja z nas tyle
                              kasy.
                              • kochanica-francuza Re: A jakie to "nowe rozwiązania"? 10.01.07, 14:28
                                ufus napisała:

                                > Szczerze mowiac to nie wiem, bo sie na tym nie znam, ale mialam na mysli jakies
                                >
                                > katalizatory, silniki hybrydowe itp.

                                Sama produkcja i złomowanie samochodzików W OBECNYCH ILOśCIACH cholernie obciąża
                                środowisko.
                                • ufus Re: A jakie to "nowe rozwiązania"? 10.01.07, 14:36
                                  No pewnie tak, ale w tym przypadku to akurat nie tylko o same samochody chodzi,
                                  bo ze starymi pralkami, telewizorami, bateriami itp. itd. tez cos trzeba
                                  zrobić. Ja się zgadzam z tym, żę środowisko to mu zatruwamy na każdym roku, ale
                                  postępu cywilizacji nie da się zatrzymać, więc zamiast płakać, że mamy za dużo
                                  samochodów trzeba pomyśleć jak to wszystko produkować, złomować itp. żeby było
                                  jak najbezpieczniej. W końcu w dziedzinie ochrony środowiska jakiś postęp też
                                  jest więc pewnie jeszcze dużo rzeczy sa się wymyślić.
                                  • kochanica-francuza Re: A jakie to "nowe rozwiązania"? 10.01.07, 14:37
                                    ufus napisała:

                                    > No pewnie tak, ale w tym przypadku to akurat nie tylko o same samochody chodzi,
                                    >
                                    > bo ze starymi pralkami, telewizorami, bateriami itp. itd. tez cos trzeba
                                    > zrobić.

                                    Parkami maszynowymi fabryk itd. Oczywiście.
                                    • ufus Re: A jakie to "nowe rozwiązania"? 10.01.07, 15:17
                                      > Parkami maszynowymi fabryk itd. Oczywiście.

                                      Nie bardzo rozumiem o co chodzi, wiec napisze tylko tyle, ze ja sie nie znam na
                                      ochhronie srowiska i wcale nie twierdze, ze to co tu pisze jest jedynym
                                      slusznym i prawidlowym rozwiazaniem. Chodzi tylko o to, ze ruchu samochodow
                                      raczej sie nie da ograniczyc. Skoro buduje sie nowe autostrady i nowe drogi to
                                      nalezy sie raczej spodziewac, ze coraz wiecej osob bedzie preferowalo ten
                                      rodzaj transportu jako szybszy i wygodniejszy (przynajmniej w Polsce), a skoro
                                      zalezy nam tez na srodwisku to trzeba szukac rozwiazan jak te dwa fakty
                                      pogodzic.
                                      • kochanica-francuza Re: A jakie to "nowe rozwiązania"? 10.01.07, 15:20
                                        ufus napisała:

                                        > > Parkami maszynowymi fabryk itd. Oczywiście.
                                        >
                                        > Nie bardzo rozumiem o co chodzi
                                        Po prostu przyznaję ci rację. Park maszynowy to po prostu wyposażenie danej
                                        fabryki (tyle a tyle takich i takich maszyn).
                        • iberia.pl Re: do iberia.pl 11.01.07, 19:39
                          xtrin napisała:
                          >
                          > Pragnęłam zwrócić uwagę na bardzo w moim mniemaniu - niebezpieczne zjawisko
                          uznawania samochodu za dobro podstawowe, na to, że ogrom ludzi kupuje samochód
                          nie dlatego, że jest im rzeczywiście potrzebny, ale niejako z rozpędu.

                          biorac pod uwage wysokie by nie powiedziec kosmiczne ceny (nowych) aut oraz
                          niemale oplaty (ubezpieczenia itd.) zwiazane z posiadnaiem auta niejako przeczy
                          kupowaniu z rozpedu albo dlatego, ze wypada.

                          >Bo może, bo wszyscy mają, bo to "norma". Już nawet pomijam (totalnie
                          idiotyczną chyba dla większości) kwestię
                          > traktowania auta jako symbolu statusu. Podobny problem "kupowania z rozpędu"
                          > tyczy się zresztą wielu innych dóbr, choćby gadżetowatych telefonów
                          komórkowych , ipodów, najnowszych komputerów (używanych wyłącznie do IE i
                          Worda) czy ogromniastych telewizorów.

                          jakos nigdy ani ja ani nikt z moich bliskich nie ulegal modzie, wiec jest mi to
                          po prostu obce, a poza tym nie bardzo mam czas na takie ogolnonarodowe
                          rozwazania :-).

                          >Ale to w przypadku samochodów jest to najbardziej
                          > widoczne, irracjonalne, a nade wszystko - szkodliwe.

                          postep cywilizacyjny-czy nam sie to podoba czy nie.

                          >Wisi mi i powiewa, że ktoś ma komórkę, której 90% funkcji nie potrafi
                          obsłużyć - jego sprawa.

                          dokladnie.

                          >Ale jeżeli w równie bezsensowny sposób pakuje się w auto to pośrednio szkodzi
                          mojej osobie, jak i większości społeczeństwa. A to już mi nie wisi.

                          moze w Twoim otoczeniu sa takie osoby, ktore maja auto a de facto jakby go nie
                          mieli to na jedno by wyszlo.Ja sie z takim przypadkiem nie spotkalam.

                          > Ciężko mi uwierzyć, abyś nie widziała owych szkód. W dużym skrócie to przede
                          > wszystkim:
                          > - kwestia ekologiczna (zarówno czystości powietrza jak i problemów związanych
                          z ropą),
                          > - bezpieczeństwo,
                          > - nieekonomiczne wykorzystanie niewielkich przestrzeni, jakie miasta są w
                          stanie przeznaczyć na drogi - co oznacza korki, w których wszyscy stoimy.
                          > O ile dwie pierwsze kwestie są niezwykle poważne, to nie dotykają nas na
                          > codzień, więc i mało uwagi im poświęcamy. W zasadzie mniej istotna, ale
                          > ciekawsza jest ostatnia kwestia. Mamy tutaj przykre sprzężenie zwrotne - są
                          > korki, więc wolę w nich stać we własnym aucie, tym samym owe korki
                          zwiększając,
                          > więc i powodując, że coraz więcej osób się do aut przesiądzie. Problem
                          > drastycznie narasta i bez gruntownych przemian prędzej czy później nastąpi
                          > katastrofa. Usprawnianie ruchu, dobudowywanie dróg, etc - to wszystko są
                          > rozwiązania doraźne, ilościowe, prędzej czy później nic już nie będzie możliwe
                          > do poprawy bez zmiany jakościowej. Wiele miast już przeżywało takie problemy i
                          > nikt chyba nigdy nie wymyślił nic lepszego niż komunikacja zbiorowa. Bo ulic z
                          > gumy się nie wytyczy.

                          > Oczwiście najprościej byłoby po prostu zakazać ruchu osobowego w centrach
                          miast ,wprowadzić kolosalne podatki za użytkowanie ulic bądź inne drastyczne
                          środki.

                          z calym szacunkiem ale czy nie uwazasz, ze nasze panstwo jest wystarczajaco
                          zlodziejskie w innych dziedzinach, choc i tak koszt utrzymania auta maly nie
                          jest.

                          > Ale to oczywiście rozwiązanie siłowe, niezgodne z ideami demokracji i
                          wolności.

                          nie chce byc inaczej.

                          > Lepszym, choć trudniejszym, bardziej czasochłonnym i delikatnym rozwiązaniem
                          > jest promowanie komunikacji zbiorowej - pasy dla autobusów, metra, lepsza
                          > organizacja rozkładów jazdy, promowanie prywatnych usług transportowych. To
                          > oczywiście zadanie władz, które z zadania wywiązują się raz lepiej, raz
                          gorzej.

                          jestem za, i glowe dam sobie uciac, ze gdybym miala mozliwosc w miare szybkiego
                          dotarcia do pracy to chocby z racji mniejszych kosztow bym sie przesiadla-
                          dodam, ze mam to szczescie iz nie stoje w korkach.Poki co nie ma takiej
                          alternatywy

                          > Na drodze takiemu rozwiązaniu staje jednak ludzka mentalność. Owo "samochód
                          musi być". Swoista bezmyślność, która powoduje, że wiele osób nawet w
                          dzisiejszej rzeczywistości mając obiektywnie lepsze warunki podróżując
                          komunikacją publiczną i tak wsiada w auto. Bo tak!


                          chyba troszke przesadzasz.

                          > Bynajmniej nie oceniam, że każdy posiadający samochód postępuje bezmyślnie. Co
                          > zresztą podkreśliłam już w pierwszym poście. Stąd zadziwia mnie to, że tak
                          wiele osób uznało to za osobisty atak na nich. Jeżeli jeździsz autem, bo po
                          spokojnej kalkulacji i gruntownym rozważeniu

                          zazwyczaj zanim cos zrobie to mysle, zwlaszcza jesli dotyczy to wydatkow a do
                          takich niewatpliwie mozna zaliczyc posiadanie 4 kolek.Wiec zanim kupilam,to
                          policzylam kilka razy czy bedzie mnie stac zeby jezdzic i utrzymac, bo wychodze
                          z zalozenia, ze auto jest do jezdzenia a nie po to, zeby stalo na parkingu.

                          >wszystkich za i przeciw (nie tylko tych > tyczących się wyłącznie własnej
                          osoby)

                          no wybacz ale jakos nie pomyslalam, ze komus moj zakup moze zaszkodzic.

                          >wyszło Ci, że jest to jednak opłacalne,
                          > to wszystko w porządku.
                          >
                          > Tak samo jak przyznaję każdemu prawo do tego, by jego "kalkulacja samochodowa"
                          > wyszła na "tak" (w końcu auta też są dla ludzi), oczekuję, że tak samo inni
                          > zrozumieją, że moja wychodzi na zdecydowane "nie".

                          absolutnie nie bede Cie namawiac do kupowania auta:-), widocznie nie jest Ci
                          potrzebne, innym jest.
      • banc Re: Samochód musi być!pukpuk 08.01.07, 23:36
        A stać cię również na płatne miejsce parkingowe w centrum miasta? Czy może jak
        skończony fiut parkujesz zostawijąc 0.5 chodnika dla pieszych.
        W dużych miastach w cywilizowanym świecie to nie posiadanie drogiego samochodu
        jest wyznacznikiem pozycji. To posiadanie miejsca parkingowego. Proponuje
        poszukać coś o cenach takich miejsc np. w NY. I przy okazji również coś o
        mandatach za złe parkowanie w tym mieście.
    • Gość: młody Re: Samochód musi być! IP: 213.199.198.* 08.01.07, 17:18
      Ja nie mam samochodu i powiem tylko tyle, że auto daje niezależność.
      • Gość: ant Re: Samochód musi być! IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 17:21
        Gość portalu: młody napisał(a):

        > Ja nie mam samochodu i powiem tylko tyle, że auto daje niezależność.

        którą ja kocham nade wszystko !!
        :)
        • Gość: auto-nie-do-miasta Re: Samochód musi być! - ale to się zmieni IP: *.ghnet.pl 08.01.07, 17:38
          jest to trochę pozorna wolność - uzależniony jest człowiek od dilerów,
          warsztatów, policji drogowej, przechodniów, ropy z Rosji lub skąd inąd, miejsca
          do parkowania, złodzieji, dewastacji, korków itp.
          Gdy komunikacja zbiorowa będzie częściej jeżdzić, bedzie tańsza, powiązana z
          innymi srodkami transportu i będzie miała bezwzględne pierwszeństwo w miescie
          ludzie się przesiądą z powrotem ze swoich samochodów - no może z wyjatkiem
          tych, dla których samochód to sprawa statusu społecznego...
          • hjalmar Re: Samochód musi być! - ale to się zmieni 08.01.07, 19:01
            > jest to trochę pozorna wolność - uzależniony jest człowiek od dilerów,
            > warsztatów, policji drogowej, przechodniów, ropy z Rosji lub skąd inąd, miejsca
            > Gdy komunikacja zbiorowa będzie częściej jeżdzić, b

            Bo oczywiscie komunikacja zbiorowa nie jest uzalezniona od dilerów, warsztatow,
            policji drogowej, przechodniów i ropy z Rosji. Jezdzi na wode. Prawda?
            • Gość: auto Re: Samochód musi być! - ale to się zmieni IP: *.ghnet.pl 08.01.07, 22:01
              rozumiem, że nikt, kto korzysta z komunikacji zbiorowej nie mówi, że zaspokaja
              ona jego marzenie o wolności
      • Gość: 220wolt Re: Samochód musi być! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.07, 17:37
        Na wsi moze tak, w centrum duzego miasta samochod to kula u nogi.
        • Gość: SB Re: Samochód musi być! IP: *.dialog.net.pl 08.01.07, 18:26
          Jeśli nie masz własnej rodziny, to samochód się przydaje tylko na dużych zakupach i przeprowadzkach. Komunikacja ma choćby tę zaletę, że jeździsz za darmo (nie pamiętam kiedy ostatnio miałem bilet) no i możesz jechać po spożyciu. A do dojeżdżania do pracy polecam motorowery.

          Ale jak jest mały dzieciak chory, to najlepiej samochodem go do lekarza zawieźć.
    • Gość: Kacper Nie uczestnicze w tym wyścigu szczurów IP: *.aster.pl 08.01.07, 17:51
      Mieszkam w Warszawie, zarabiam dobrze, samochodu: NIE MAM i nie mam zamiaru
      mieć. Komunikacja miejska w tym mieście jest całkiem niezła (chociaż chciałbym
      szybszego rozwoju metra i szybkiej koleji miejskiej) i BARDZO TANIA (66 zł
      miesięcznie przy średnich zarobkach 3500 brutto, w Londynie 100 funtów przy
      średnich zarobkach 2500 brutto). Tramwaje smykają po torach i olewam korki
      machając palantom stojących na alejach czy mostach. Mam rower którego używam
      pomiędzy wiosną a jesienią, jeśli mam mniej niż 15 minut na pieszo to chodzę.

      Z drugiej strony byłem wychowany w bardzo pro-ekologicznym Seattle, więc też
      segreguje śmieci, używam żarówek energo-oszczędnych i wspieram WWF i inne
      organizacje ekologiczne.

      Mania samochodów (lub raczej moda) potrwa długo w Polsce. Dopiero od 17 lat
      Polacy mają pożądne samochody, więc nadal jest on symbolem klasy, statusu i
      bogactwa. Głupio, no ale cóż...
      • Gość: ant Re: Nie uczestnicze w tym wyścigu szczurów IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 18:08
        jesteś szczęściarzem, aż żal mi d... sciska, czemu ja tak nie mam !!
        ehhhh ta niesprawiedliwość - może karta powinna kosztować 466 zł/mc - bo
        straszne koleiny w jezdniach warszawskich robią te przeładowane autobusy ??
        :)))
        pozdro.
      • Gość: Szczurek Re: Nie uczestnicze w tym wyścigu szczurów IP: *.chello.pl 08.01.07, 18:50
        Pamiętam jak się jeździło po stolicy 20 lat temu...czysta przyjemność.Dziś
        korki,przepychanie się,aby tylko do przodu.Ryzykowne manewry,tylko po to aby
        dojechać o 3 minuty szybciej.Arogancja ludzi poruszających się samochodami
        terenowymi,służbowymi,kierujacymi sie zasadą:mam takie bezpieczne,duże auto nic
        się mi nie stanie w razie wypadku;albo mam opony zimowe...Jeżdżę starym
        japońskim autem,na tyle małym,aby móc swobodnie zaparkować,i na tyle dużym,by
        bez problemu przewieźć np 5 osób.Jednak najczęściej jeżdżę sam.Od pewnego czasu
        przesiadłem się do autobusu,i zauważam dość spore oszczędnosci.Zyskałem
        finansowo,i stałem się mniej nerwowy.Korki,podjeżdzanie do przodu po kilka
        metrów,powodują że samochód zzużywa się szybciej,i wiecej pali.Tak naprawde
        samochód sie nie opłaca...Trzeba policzyć wszystkie wydatki związane z
        eksploatacją auta,przewidując że co miesiąc odłożysz pewna kwotę na następne
        Twoje auto,bo to którym jeździsz teraz wieczne nie jest.Trzeba sie rozwijać,i
        jesli to posiadane obecnie miało 10 lat jak je kupiłeś,może następne kup
        sześcio,siedmioletnie.Ale pracować dla samochodu?NIGDY!Koledzy z pracy pobrali
        kredyty na samochody wysokiej klasy,na samo ubezpieczenie muszą oddać dwie
        pensje.Dla nich samochód musi mieć 150 KM,bo inaczej to nie jedzie.Po co im
        to,nawet na parkingu ciężko zaparkować,zajmują miejsce na dwa samochody.W Polsce
        cały czas samochód to luksus,prestiż,a za granicą to jest rzecz,taka sama jak
        zegarek,czy grzebień.Cóź,trzeba udawać,że dobrze się wiedzie...
      • hjalmar Re: Nie uczestnicze w tym wyścigu szczurów 08.01.07, 19:10
        > Mieszkam w Warszawie, zarabiam dobrze, samochodu: NIE MAM i nie mam zamiaru
        > mieć. Komunikacja miejska w tym mieście jest całkiem niezła (chociaż chciałbym
        > szybszego rozwoju metra i szybkiej koleji miejskiej) i BARDZO TANIA (66 zł
        > miesięcznie przy średnich zarobkach 3500 brutto, w Londynie 100 funtów przy
        > średnich zarobkach 2500 brutto). Tramwaje smykają po torach i olewam korki
        > machając palantom stojących na alejach czy mostach. Mam rower którego używam
        > pomiędzy wiosną a jesienią, jeśli mam mniej niż 15 minut na pieszo to chodzę.
        >
        > Z drugiej strony byłem wychowany w bardzo pro-ekologicznym Seattle, więc też
        > segreguje śmieci, używam żarówek energo-oszczędnych i wspieram WWF i inne
        > organizacje ekologiczne.
        >
        > Mania samochodów (lub raczej moda) potrwa długo w Polsce. Dopiero od 17 lat
        > Polacy mają pożądne samochody, więc nadal jest on symbolem klasy, statusu i
        > bogactwa. Głupio, no ale cóż...

        Bo na pewno nie musisz zawiesc trojki dzieci do szkol i przedszkoli w roznych
        miejscach miasta. Wynajmij skads dzieci i raz rozwiez je. Jak Ci nie wystarczy,
        rozwiez je nastepnego dnia. Zapewniam Cie, ze trzeciego razu juz nie bedzie.
        Kupisz samochod.
    • iberia.pl Re: Samochód musi być! 08.01.07, 19:02
      xtrin napisała:

      > Czy nie drażni was to podejście?

      nie.

      > I to jeszcze jak się popatrzeć po tych autach, to coraz rzadziej są to
      > rozkletotane polonezy czy nawet "nowe maluchy" vel Matizy.

      slyszalas o czyms takim jak samochod sluzbowy....

      >I jęczą, że korki to wina władz i złej organizacji...

      niestety

      > A mnie szczerze mówiąc szlag trafia. W przytłaczającej większości tych aut
      > siedzi tylko kierowca.

      no i...?zal doopke sciska czy co?Rownie dobrze idac twoim tokiem rozumowania
      powinnien cie szlag trafiac jak 3 osoby zyja na 150m kwadratowych a Ty np. w 4
      osoby na 50m, prawda?
      Epoka slusznie miniona i kazdemu po rowno naleza do przeszlosci

      > Ja rozumiem, jak ktoś mieszka pod miastem i dojeżdżać
      > musi kilkadziesiąt kilometrów, ale ile procent ma taką sytuację?

      a w ktorym z polskich miast jest komunikacja podmiejska z prawdziwego zdarzenia?

      > Większość pakuje się w brykę, bo to "wypada", bo bez auta to nie jesteś gość.

      bo jest to wygodne i nie jest sie uzaleznionym od tego czy autobus przyjedzie
      czy sie spozni.

      > Zwykła paranoja.

      chyba raczej twoja zawisc....a fe.
      • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 19:39
        > > Ja rozumiem, jak ktoś mieszka pod miastem i dojeżdżać
        > > musi kilkadziesiąt kilometrów, ale ile procent ma taką sytuację?
        >
        > a w ktorym z polskich miast jest komunikacja podmiejska
        > z prawdziwego zdarzenia?

        Proponuję potrenować czytanie ze zrozumieniem...

        > no i...?zal doopke sciska czy co?

        ... oraz kulturę osobistą.
        • iberia.pl Re: Samochód musi być! 08.01.07, 20:12
          xtrin napisała:


          > Proponuję potrenować czytanie ze zrozumieniem...

          spojrz na siebie, proste pytanie Ci zadalam,na ktore nie raczylas odpowiedziec.


          > ... oraz kulturę osobistą.

          wiesz co naprawde daruj sobie, skoro nie chcesz dyskutowac to sie nie dziw, ze
          takie mam wlasnie wrazenie po przeczytaniu twojego pierwszego postu.
          Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, nie wyobrazam sobie nie miec auta,
          bo auto to dla mnie niezaleznosc i wygoda.Jak mnie nie bedzie stac na paliwo,
          ubezpieczenie itd to sprzedam i przesiade sie do komunikacji miejskiej.
          • Gość: Kodem_PL nie mow tego glosno!! IP: *.hor.brad.ac.uk 08.01.07, 21:03
            > bo auto to dla mnie niezaleznosc i wygoda.Jak mnie nie bedzie stac na paliwo,
            > ubezpieczenie itd to sprzedam i przesiade sie do komunikacji miejskiej.

            Bo wielki b(r)at slucha! Cale EU juz kombinuje jak dowalic wieksze podatki od
            aut, Polska bedzie szla ich trope... Jak to tak ma byc, ze ludzie jada gdzie
            chca, kiedy chca i z kim chca? Toc to takie aspoleczne...
          • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 22:54
            > > Proponuję potrenować czytanie ze zrozumieniem...
            >
            > spojrz na siebie, proste pytanie Ci zadalam,
            > na ktore nie raczylas odpowiedziec.

            Napisałam wyraźnie, że rozumiem sytuację osób dojeżdżających samochodem do pracy
            do innego miasta. Na co Ty wysuwasz pytanie o komunikację podmiejską. Gdzie w
            tym logika?
            A może chodziło Ci o brak odpowiedzi na pytanie "zal doopke sciska czy co?"?
            Cóż, z grzeczności (na którą nie zasłużyłaś, ale dobrze mnie wychowano) więc
            odpowiem: bynajmniej.

            > wiesz co naprawde daruj sobie, skoro nie chcesz dyskutowac to sie nie dziw, ze
            > takie mam wlasnie wrazenie po przeczytaniu twojego pierwszego postu.

            Wybacz, ale dziwi Cię, że nie chce mi się dyskutować z osobą, która zamiast
            przedstawiać argumenty z miejsca zaczyna pluć?
            Nie ma nic paskudniejszego w dyskusji, niż wyjeżdżać z domysłami w stylu
            "zazdrościsz", "to z zawiści", "żal dupke ściska" i inszymi pierdołami. Świadczy
            to o braku chęci prawdziwej dyskusji, a jedynie pragnieniu kłótni. Na to żal
            mojego czasu (w końcu muszę jutro autobusem dojechać do pracy, zgrzytając z
            zawiści zębami na widok wspaniałych kierowców).
            • iberia.pl Re: Samochód musi być! 09.01.07, 18:35
              xtrin napisała:
              >
              > Napisałam wyraźnie, że rozumiem sytuację osób dojeżdżających samochodem do
              pracy do innego miasta. Na co Ty wysuwasz pytanie o komunikację podmiejską.
              Gdzie w tym logika?

              czy twoim zdaniem ktos kto mieszka w tym samym miescie w ktorym pracuje ale
              dystans dom -praca jest wiekszy niz tej osoby, ktora mieszka w innym miescie
              niz ma prace MUSI korzystac z komunikacji miejskiej?Jesli ma auto to jedzie bez
              wzgledu czy ma do pokonania 5,10 czy 50km, poniewaz auto jest od tego zeby nim
              jezdzic.

              > A może chodziło Ci o brak odpowiedzi na pytanie "zal doopke sciska czy co?"?

              pudlo, ale przypomne Ci bo masz krotka pamiec:
              "Rownie dobrze idac twoim tokiem rozumowania
              powinnien cie szlag trafiac jak 3 osoby zyja na 150m kwadratowych a Ty np. w 4
              osoby na 50m, prawda?"

              > Wybacz, ale dziwi Cię, że nie chce mi się dyskutować z osobą, która zamiast
              > przedstawiać argumenty z miejsca zaczyna pluć?

              jestes przewrazliwiona na swoim punkcie i nie przypisuj mi tego co opacznie
              wyczytalas miedzy wierszami .

              > Nie ma nic paskudniejszego w dyskusji, niż wyjeżdżać z domysłami w stylu
              > "zazdrościsz", "to z zawiści", "żal dupke ściska" i inszymi pierdołami.

              wybacz ale nie tylko ja taki wniosek wysnulam....daje Ci to do myslenia czy
              nie ?

              >Na to żal mojego czasu (w końcu muszę jutro autobusem dojechać do pracy,
              zgrzytając z > zawiści zębami na widok wspaniałych kierowców).

              i wszystko jasne:-).
              • xtrin Re: Samochód musi być! 09.01.07, 18:52
                > czy twoim zdaniem ktos kto mieszka w tym samym miescie w ktorym pracuje

                No to w końcu rozważamy komunikację miejską czy podmiejską?

                > pudlo, ale przypomne Ci bo masz krotka pamiec:
                > "Rownie dobrze idac twoim tokiem rozumowania
                > powinnien cie szlag trafiac jak 3 osoby zyja na 150m kwadratowych
                > a Ty np. w 4 osoby na 50m, prawda?"

                Nie, nie mieszkam w 4 osoby na 50m (choć mieszkałam i nie narzekałam), mam dla
                siebie nawet więcej niż 3 na 150.
                Jeszcze jakieś pytania?
                To może moja kolej, pytanie równie mocno związane z wątkiem: jaki jest Twój
                ulubiony kolor?

                > jestes przewrazliwiona na swoim punkcie i nie przypisuj mi tego co opacznie
                > wyczytalas miedzy wierszami .

                Ponownie próbujesz mnie oceniać i z równie marnym skutkiem.
                Ale tak, jestem przewrażliwiona - na punkcie kultury dyskusji. I to co
                zaprezentowałaś w pierwszej wypowiedzi było jej totalnym zaprzeczeniem. I bez
                względu na to jak będziesz mnie wyzywać nie zmienię mojego podejścia do tej
                sprawy. Za dużo syfu na tym forum.

                > wybacz ale nie tylko ja taki wniosek wysnulam....daje Ci to do myslenia czy
                > nie ?

                Oczywiście że daje. Głęboko zastanawiam się nad tym skąd w ludziach taki
                prymitywizm i ograniczenie. Może pomożesz w tej choć sprawie?

                > i wszystko jasne:-).

                Przecież dla Ciebie jasne jest od początku :).
                • iberia.pl Re: Samochód musi być! 09.01.07, 19:28
                  xtrin napisała:

                  > > czy twoim zdaniem ktos kto mieszka w tym samym miescie w ktorym pracuje
                  >
                  > No to w końcu rozważamy komunikację miejską czy podmiejską?

                  nie odpowiada sie pytaniem na pytanie.Komunikacja miejska jak i podmiejska w
                  naszym kraju jest jak za krola Cwieczka.

                  > Nie, nie mieszkam w 4 osoby na 50m (choć mieszkałam i nie narzekałam), mam dla
                  > siebie nawet więcej niż 3 na 150.

                  ...i znow nie przeczytalas ze zrozumienie.JA NIE pytalam w ile osob na ilu
                  metrach mieszkasz....

                  > Jeszcze jakieś pytania?

                  po co?skoro i tak na nie nie odpowiadasz?

                  > To może moja kolej, pytanie równie mocno związane z wątkiem: jaki jest Twój
                  > ulubiony kolor?

                  granatowy.

                  > Ponownie próbujesz mnie oceniać i z równie marnym skutkiem.

                  tak samo jak ty.

                  > Ale tak, jestem przewrażliwiona - na punkcie kultury dyskusji. I to co
                  > zaprezentowałaś w pierwszej wypowiedzi było jej totalnym zaprzeczeniem.

                  powtarzam po raz kolejny: TY swoim pierwszym postem ZAATAKOWALAS
                  zmotoryzowanych wiec czego oczekiwalas?Ze jako osoba zmotoryzowana Ci przytakne?

                  > I bez względu na to jak będziesz mnie wyzywać nie zmienię mojego podejścia
                  do tej sprawy.


                  a Ty swoje z uporem maniaka, gdzie ja Cie wyzywalam????Naprawde polecam lekture
                  jezyka polskiego, bo uzwasz slow, ktorych znaczenia nie rozumiesz.

                  > Oczywiście że daje. Głęboko zastanawiam się nad tym skąd w ludziach taki
                  > prymitywizm i ograniczenie. Może pomożesz w tej choć sprawie?

                  przykro mi ale chyba wystarczy, ze spojrzysz w lustro i znajdziez odpowiedz.
                  • xtrin Re: Samochód musi być! 09.01.07, 19:36
                    > ...i znow nie przeczytalas ze zrozumienie.JA NIE pytalam w ile osob na ilu
                    > metrach mieszkasz....

                    Odrobina pomyślunku wystarczy, by zrozumieć moją odpowiedź: Twoje pytanie nijak
                    ma się do mojej wypowiedzi. Gdybyś choć spróbowała wskazać w którym miejscu
                    mojej wypowiedzi znalazła się jakakolwiek oznaka żalu, że sama auta nie mam,
                    jakakolwiek niechęć do zmotoryzowanych per se (tak się składa, że zarówno moja
                    rodzina jak i znajomi to w większości zmotoryzowani - część z głową, część nie).
                    No ale po co...

                    > granatowy.

                    Ładny.

                    > tak samo jak ty.

                    Ja oceniam wyłącznie Twój styl dyskusji.
                    Nawet nie pokusiłam się o ocenę sensowności Twojego posiadania auta, bo nie mam
                    wystarczających po temu danych. Ale Ty, nie mając żadnych danych o mojej
                    sytuacji z miejsca oceniłaś mnie.

                    > powtarzam po raz kolejny: TY swoim pierwszym postem ZAATAKOWALAS
                    > zmotoryzowanych wiec czego oczekiwalas?Ze jako osoba zmotoryzowana Ci
                    > przytakne?

                    Zaatakowałam bezmyślność. Bezmyślność i brak kultury będę zawsze atakować, bo
                    taka moja paskudna natura.

                    > przykro mi ale chyba wystarczy, ze spojrzysz w lustro i znajdziez odpowiedz.

                    Wybacz, nie mój poziom rozmowy. Nie widzę sensu w kontynowaniu takiego
                    przekrzykiwania się. Jak sądzę jesteś osobą, z którą można merytorycznie
                    porozmawiać i jeżeli masz na to ochotę to skoryguj błędy w dyskusji, a może coś
                    z tego będzie. Inaczej - nawet nie sil się na odpowiedź.
                    • iberia.pl Re: Samochód musi być! 09.01.07, 20:11
                      xtrin napisała:

                      > Odrobina pomyślunku wystarczy, by zrozumieć moją odpowiedź: Twoje pytanie
                      nijak ma się do mojej wypowiedzi.

                      analogia, truuudne slowo i w dodatku Tobie obce.

                      >Ale Ty, nie mając żadnych danych o mojej sytuacji z miejsca oceniłaś mnie.

                      Twoje podejscie do tematu, nie Ciebie.

                      > Zaatakowałam bezmyślność. Bezmyślność i brak kultury będę zawsze atakować, bo
                      > taka moja paskudna natura.

                      tu sie zgadzamy, czego jak czego ale bezmyslnosci czy glupoty (zwlaszcza na
                      drodze) nie dzierze.

                      > Wybacz, nie mój poziom rozmowy.

                      to moze zaloz prywatne forum, po co zadajesz sie z plebsem?

                      > Jak sądzę jesteś osobą, z którą można merytorycznie
                      > porozmawiać i jeżeli masz na to ochotę to skoryguj błędy w dyskusji, a może
                      coś z tego będzie.

                      vice versa.
          • Gość: suche Re: Samochód musi być! IP: *.aster.pl 08.01.07, 23:54
            Tu nie chodzi o to że komuś przeszkadza ze inni jadą sobie samochodem. Smaochód
            jest potrzebny tego nie przecze, ale nie w centrum!!
            Dlaczego czasmi blisko 200 osób w autobusie, musi stać w korku bo 30 osób(każdy
            w jednym samochodzie) ten korek powodują!!
            jakby wszyscy sie tak w autka przesiedli, to w ogóle by się samochdy nie
            poruszały!! jestem pewna ze wiekszosć Warszawiaków stac na samochód( sama należe
            do osób które mają samochód, ale nie jeżdze nim do centrum).

            Nie mówiąc już o środowisku, bo to też jest smutne ze wszyscy mają to wiadomo gdzie.

            Dlatego gorąco popieram pasy dla autobusów w całym centrum, niech sobie wtedy
            samochodziarze stoja i po trzy godziny w korkach, zobaczymy jak szybko sie do
            autobusów przesiada....
    • Gość: Grodek Re: Samochód musi być! IP: *.chello.pl 08.01.07, 19:47
      Jeżdżę i będę jeździł samochodem. Na pasy BUS nie wjeżdżam. W innych miejscach
      mam głęboko w d... czy fakt że jadę samochodem powiększa korek czy też nie.
      Jestem takim samym obywatelem jak pasażer autobusu i mam dokładnie takie samo
      prawo korzystać z dróg. A gdybym nie kupował benzyny do swojego "blachosmrodu"
      jak niektórzy nazywają samochody, to pasażerowie autobusów nie mieliby po czym
      jeździć. Bo z podatków od paliwa tankowanego do komunikacji miejskiej wpływy do
      budżetu są niezbyt wielkie.
    • the.gypsy Re: Samochód musi być! 08.01.07, 19:53
      drazni mnie to i zgadzam sie z toba.
    • Gość: studentka Re: Samochód musi być! IP: *.ceti.pl 08.01.07, 19:58
      ciezko mi sobie wyobrazic zycie bez auta, choc nie pracuje jeszcze (tylko
      dorywczo), nie mam rodziny (tzn mam, ale rodzicow i brata, ktorzy rowniez
      zmotoryzowani;)) i generalnie jezdze sama, czasem podwoze kogos znajomego w
      moje strony, ale to rzadkosc- nie dlatego ze taka zyla jestem, ale: a) malo
      znajomych mieszka blisko mnie, b) ciezko nam zgrac czas o ktorej chcielibysmy
      wracac, a ja czekac nie moge.
      Mieszkam raptem kilometr z magiczna tabliczka z napisem Krakow, ale z
      przedmiesc dojechac do centrum, gdzie studiuje, jest niewyobrazalnie trudno-
      droga powinna wygladac tak: spacer ok 10 minut droga (ok, gdy ladna pogoda,
      jasno i sucho, ale gdy wszyscy mnie ochlapuja i jest ciemno- horror),
      njastepnie przystanek- super, bez wiaty i z autobusem raz na godzine:] w ten
      sposob majac zajecia o 8, autobus mam o 6.20 i w Krakowie jestem przed 7. Mam
      siedziec na plantach w zimie i sie rozkoszowac towarzystwem panow od
      denaturatu?!
      Autem, owszem stoje czasem w korkach, ale: dojezdzam do centum, nie musze robic
      zadnych przesiadek.Czesto jednak korki omijam- nadkladam powiedzmy 3 km, ale za
      to oszczedzam do 0,5h znajac odpowiednie skroty, jeszcze nie odkryte:) Dzieki
      temu, ze po zajeciach biegne do auta a nie na przystanek, potem jeden autobus,
      nastepnie moj wiejski, jestem w stanie np. wpasc do domu i zjesc obiad przed
      angielskim. Tu poruszamy kolejny watek- mam mase zajec dodatkowych- nie
      wyobrazam sobie konczyc angielskiego o 21 i wracac do domu ponad godzine!
      szanuje swoj czas i to co moge wtedy osiagnac! na basen gdzie mam karnet mam 10
      km- najblizej mi tam w sumie, chodze w niedziele o 8 rano. Mam wstac przed 6 by
      zdazyc autobusem czy moze jednak sama w aucie sie podwiezc?!
      Fakt, ze auto ma minusy- mam kombi wiec czasem miejsca brak, ale za to moge
      wpakowac deske do srodka i ze znajomymi skoczyc na pare godzin w gory nawet
      prosto po porannym wykladzie:)
      gdybym miala na uczelnie 3 przystanki, gdyby angielski, basen, praca plus
      dziadek, ktorym sie trzeba opiekowac byly w promieniu kilku kilometrow- wtedy
      prosze bardzo- spacer, rower, rolki, autobus. Ja po miescie robie dziennie ok
      100!!! km i autobusem tego nie widze, zwlaszcza ze np. mam troche nadwrazliwy
      blednik i z tego powodu nikt mi miejsca nie ustepuje nawet gdy sie zielona
      robie:P a poza tym tlok, scisk, zniszczona niejedna skorzana torba ! od innych
      uzytkownikow z luboscia przewozacych ostre i kanciaste przedmioty.
      Jedyne czego zaluje- w autobusach sporo czytalam, teraz ciezko;)
      • Gość: rj Re: Samochód musi być! IP: *.debacom.pl 08.01.07, 20:51
        zgadzam się ze zmotoryzowanymi
        chociaż samochodu jeszcze nie posiadam (mam 17 lat i wożę się z mamą), to
        zamierzam go kupić zaraz po egzaminie i dojeżdżać do szkoły (30 minut pieszo),
        nie interesuje mnie ekologia, a komfort i czas, dodam, że prywatnie bardzo
        lubie komunikację miejską, ale jako hobby
        a używałbym jej z przyjemnością w sytuacji mojego taty- do pracy jedzie 15
        minut bez przesiadek niskopodłogowcem, a na przystanek ma 5 minut licząc razem
        z domu i z pracy
        tak myśli wielu moich równieśników i nie ma co liczyć na odkorkowanie miast
      • Gość: Anda Re: Samochód musi być! IP: *.netcontrol.pl 09.01.07, 00:31
        Jak z chorym błędnikiem czytałaś w autobusach?
        ja bym nie mogła, pochorowałabym się od razu.
        Zazdroszę ludziom nie chorującym w autobusach!!!
        • xtrin Re: Samochód musi być! 09.01.07, 00:41
          > Jak z chorym błędnikiem czytałaś w autobusach?
          > ja bym nie mogła, pochorowałabym się od razu.

          Sama z błędnikiem większych problemów nigdy nie miałam, więc z doświadczenia nie
          wiem, ale tak się zastanawiam - w prowadzeniu auta taki błędnik nie przeszkadza?
        • Gość: studentka Re: Samochód musi być! IP: *.ceti.pl 09.01.07, 10:39
          blednik mi sie odezwal okolo roku temu, z zaskoczenia... wczesniej moglam
          podrozowac kazdym srodkiem lokomocji, w kazdej pozycji;) ale teraz znow jest
          lepiej- w gondolce moge znow podziwiac widoki i swiat nie kreci sie dookola:)
          • Gość: studentka Re: Samochód musi być! IP: *.ceti.pl 09.01.07, 11:01
            doczytalam jeszcze pytanie xtrin- nie przeszkadza:) odkad odkrylam, ze cos tam
            jest nie tak (a bylo to w maju) zrobilam kilkanascie tysiecy kilometrow po
            roznych drogach- Austria, Praga, u nas zakopianka na narty pare razy:) i
            wszystko ok, malo tego- wszyscy pasazerowie mi mowia, ze jezdze coraz lepiej-
            moze dlatego, ze gdzies tam tkwi w swiadomosci ze nalezy sie skupic dwa razy
            mocniej niz dawniej, a moze raczej dlatego- i sklaniam sie ku tej opcji- ze
            czym dluzej jezdze tym wiecej niebezpiecznych sytuacji widzialam, tym wiecej
            wyprzedzajacych na trzeciego na zakrecie etc. niestety:/
      • Gość: Arw Re: Samochód musi być! IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 09:55
        To swoją drogą jak zrobiłaś prawko z nadwrażliwym błędnikiem? Wogóle to nie
        przeszkadza w prowadzeniu auta? Np. przy jakimś gwałtownym manewrze albo jeździe
        krętymi zakopiańskimi drózkami?
        • Gość: pegaz Re: Samochód musi być! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.07, 10:00
          Dziwna sprawa, ale kierowcy na ogół nie odczuwają nudności za kierownicą (może to kwestia skupienia się na prowadzeniu), natomiast na miejscu pasażera bywa zupełnie różnie.
        • Gość: studentka Re: Samochód musi być! IP: *.ceti.pl 09.01.07, 10:41
          jak juz wyzej napisalam- blednik z zaskoczenia ujawnil sie rok temu, bylam w
          szpitalu, a od tamtej pory biore stale leki i juz jest ok:) przynajmniej w
          aucie dopoki siedze. a w wakacje jezdzilam nie tylko zakopianka, ale i w alpach
          gdzie zakretow duuuzo wiecej i nic sie nie dzialo... aczkolwiek tuz po wyjsciu
          ze szpitala do auta nie wsiadalam- za bardzo cenie zycie i swoje, i innych
          kierowcow by kogos narazac.
    • Gość: kartu Re: Samochód musi być! IP: *.aster.pl 08.01.07, 21:03
      A co w tym wszystkim złego?

      Mieszkam w pojedynkę (to też marnotrawstwo? może mi kogoś dokwaterują...),
      jeżdżę w pojedynkę, sama też wychowuję psa. Mam dużo pracy, obowiązki w domu i
      poza domem, samochodem jest szybciej (np. pieszo 30 minut - samochodem 7 minut)
      Nie lubię spacerować wzdłuż ulic - taki urok miasta, a jednak chętnie tu
      mieszkam, ze względu na dostępność kultury.
      I nie widzę też nic dziwnego w tym, że samochodem dojeżdżam do fitness klubu,
      gdzie np. biegam na bieżni! Zamiast, jak pewnie woleliby niektórzy, pobiec ulicą
      w tę i z powrotem.
      Nie widzę nic stosownego w moim stylu życia. Nie zabraniam innym mieć swojego.
    • Gość: kgsz Re: Samochód musi być! IP: *.blich.krakow.pl 08.01.07, 21:17
      > Czy nie drażni was to podejście?

      A skąd. Potrzebuje, niech jeździ. Ja wolę samochód, ale bez szaleństw, spacer też przyjemna rzecz. Samochód zwyczajnie pozwala oszczędzić _mnóstwo_ czasu (powyższe nie jest prawdziwe wyłącznie w bardzo określonych przypadkach).

      A poza tym, zdradzę Ci sekret - w publicznej [masowej] komunikacji ŚMIERDZI, uchwyty się lepią, jest mnóstwo złodziei, czasem trafisz na agresywnego chuligana co buzię obije... Sam, jeśli mam wybór, wolę iść pieszo lub jechać taksówką.

      Pozdrawiam wszystkie możliwe strony (za wyjątkiem buc*w parkujących w niedozwolony sposób na chodnikach i stojących na pasach oraz rozwydrzystów _rozpychających_ się na chodnikach (pieszy na chodniku na pierwszeństwo. Jeśli przeprosi[sz], przepuszczam. Jeśli wymuszasz... cóż, miej nadzieję, że mnie nie dotkniesz kierownicą :> )), szczególnie matki z wózkami "K*, nie widzi?! Ja tu dziecko mam! Z drogi, śmieciu!" (i - bez sprawdzenia ulicy - na pasy tym pojazdem...).
      • Gość: youngtimer Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 21:56
        a ja przemordowalem sie w wakacje 3 miesiace w norweskim tartaku i za zarobione
        pieniadze kupilem sobie zabytkowy woz z 71 roku (moj pierwszy samochod, chociaz
        prawo jazdy zrobilem 6 lat temu). zarejestrowalem, oplacilem i jezdze nim sobie
        dla frajdy, glownie w nocy kiedy nie ma ruchu - chociaz mam czasem kaprys i
        jade nim takze na uczelnie pomimo tego, ze mam tylko kilka przystankow i az 4
        linie bez przesiadki.

        i co, dlaczego ktos chce mi tego zabronic? zycie nie sklada sie z samej pracy i
        nie wszystko musi byc ekonomicznie uzasadnione. warto czasem zrobic cos bez
        jasnego celu, ale dla przyjemnosci.
    • jusytka Chyba masz jakiś z tym problem 08.01.07, 21:38
      Zazdrościsz nam? Auto to wygoda, dzięki której mogę się zorganizować prowadząc
      aktywne życie, nie wyobrażam sobie już życia bez auta, własnego, nie wspólnego ...

    • iberia.pl do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekonac 08.01.07, 21:46
      przekonaj mnie, ze zamiast jezdzic autem powinnam jezdzic komunikacja miejska:

      SYTUACJA nr 1 DOJAZD do PRACY:
      Mam do pracy 15 km w jedna strone, pracuje w innym miescie niz to w ktorym
      mieszkam.Polaczenie mam takie:przystanek na osiedlu-autobus do centrum,
      przesiadka na nastepny i wysiadam w poblizu miejsca pracy.Nie wiem ile kosztuje
      bilet-aspekt finansowy pominmy.Czas dojazdu autem : jakies 15-20 minut (nie ma
      korka na ogol)wiec z dojsciem na parking i zaparkowaniem pod praca niech to
      jest 30 minut, autobusami pokonanie tej trasy to jakies 51 minut ( dojscie na
      przystanek= 4 minuty, dojazd do centrum=10 minut,droga z Centrum do Sosnowca=
      30 minut + dojscie z przystanku do becka = 7 minut) przy zalozeniu, ze sie
      autobus nie spoznia.

      SYTUACJA nr 2 ZAKUPY
      Zakupy robie z reguly raz w miesiacu.Kupuje w : makro cash, ktory jest na
      drugim koncu miasta-dojazd z jedna przesiadka.Jak sobie wyobrazasz, ze
      zakupy :zgrzewka mleka,6 paczek makaronu,smietana i jeszcze kilka rzeczy bede
      wiozla autobusem?Zakupy w realu : 6 butli wody kazda po 5 litrow + inne
      pomniejsze artykuly-tez mam to autobusem wiezc?Czy moze taksowke wynajac albo
      wiem kupowac w sklepiku obok domu-tak, tylko ceny maja znacznie wyzsze, a poza
      tym nie usmiecha mi sie chodzic do sklepu codziennie i wiecznie pamietac, ze
      cos mam kupic.


      Zeby Ci moze bylo latwiej dodam:rocznie robie 20 tys km, i w 99% jezdze sama a
      mam auto kombi-to jest dopiero szczyt szczytow prawda?

      Zatem przekonaj mnie, ze komunikacja miejska jest lepsza.Slucham argumentow.
      • Gość: janek Re: do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 22:02
        > SYTUACJA nr 2 ZAKUPY
        > Zakupy robie z reguly raz w miesiacu.Kupuje w : makro cash, ktory jest na
        > drugim koncu miasta-dojazd z jedna przesiadka.Jak sobie wyobrazasz, ze
        > zakupy :zgrzewka mleka,6 paczek makaronu,smietana i jeszcze kilka rzeczy bede
        > wiozla autobusem?Zakupy w realu : 6 butli wody kazda po 5 litrow + inne
        > pomniejsze artykuly-tez mam to autobusem wiezc?Czy moze taksowke wynajac albo
        > wiem kupowac w sklepiku obok domu-tak, tylko ceny maja znacznie wyzsze, a
        poza
        > tym nie usmiecha mi sie chodzic do sklepu codziennie i wiecznie pamietac, ze
        > cos mam kupic.


        tzw. glupie oszczednosci - jezdzac po tych supermarketach, tracac tam czas i
        narazajac sie na wszystkie choroby swiata (w takim skupisku ludzkim, gdyby nie
        rozwoj medycyny to jedno kichniecie i wszyscy mieliby grype) w imie nizszych
        cen, tak naprawde po doliczeniu kosztow pojazdu (paliwa, naprawy, ubezpiecznie)
        wychodzisz w zasadzie na zero.. bo co z tego, ze oszczedzisz 30 gr. na zgrzewce
        mleka jak od stycznia o tyle podniosli akcyze za litr benzyny.
        • iberia.pl Re: do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekon 08.01.07, 22:07
          Gość portalu: janek napisał(a):


          > tzw. glupie oszczednosci - jezdzac po tych supermarketach,

          ze niby w osiedlowym sklepie mam taniej?

          > tracac tam czas i narazajac sie na wszystkie choroby swiata (w takim skupisku
          ludzkim, gdyby nie rozwoj medycyny to jedno kichniecie i wszyscy mieliby grype)

          to chyab ciebie dotyczy, poza tym argumentem tym trafioles kula w plot w
          srodkach komunikacji miejskiej znacznie latwiej zarazic sie od pratkujacego niz
          w duzym sklepie.

          > w imie nizszych cen, tak naprawde po doliczeniu kosztow pojazdu (paliwa,
          naprawy, ubezpiecznie) wychodzisz w zasadzie na zero.. bo co z tego, ze
          oszczedzisz 30 gr. na zgrzewce mleka jak od stycznia o tyle podniosli akcyze
          za litr benzyny.


          akurat argument finansowy tu nie ma dla mnie znaczenia-co zaznaczylam powyzej
          zwlaszcza, ze tankuje pb98.Jak widac nie zrozumiales, ale nie bede ci
          tlumaczyc, poczekam moze autorka watku mnie przekona wiec nie bede jej
          podpowiadac.
          • Gość: janek Re: do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 22:16
            > ze niby w osiedlowym sklepie mam taniej?

            drozej, ale wydajac na benzyne zeby dojechac do "tanszego" supermarketu
            wychodzi na to samo. bo nie oszukujmy sie - w supermarketach nie jest wszystko
            za poldarmo.

            > akurat argument finansowy tu nie ma dla mnie znaczenia-co zaznaczylam powyzej
            > zwlaszcza, ze tankuje pb98.Jak widac nie zrozumiales, ale nie bede ci
            > tlumaczyc, poczekam moze autorka watku mnie przekona wiec nie bede jej
            > podpowiadac.
            >

            no nie zrozumialem, skoro argument finansowy nie ma znaczenia to po co jezdzisz
            do "tanszych" supermarketow zamiast isc do sklepu pod domem, nawet drozszego?
            chyba, ze wizyty w supermarkecie to forma spedzania wolnego czasu, ktora
            preferuje 60% spoleczenstwa..
            • jop Re: do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekon 09.01.07, 14:22
              Może dlatego, że tam można kupić wszystko w jednym miejscu i zawsze jest, czego
              nie można powiedzieć o małych sklepikach?

              Ja np. jeżdżę do supermarketu (zawsze jednego, konkretnie krakowskiej Almy), bo
              tam są rzeczy, których nie ma w sklepie pod domem - a tu są, i to wszystkie w
              jednym miejscu. Po prostu to jedyne miejsce w mieście, gdzie za jednym zamachem
              kupię wędliny z Chłopskiego Jadła, makarony Barilla, prawdziwy parmezan,
              czekoladki Dolfin, prawdziwą fetę, bataty, sok z kwiatu czarnego bzu i "Mniszy"
              syrop jarzębinowy.
              • Gość: sklepikarz Re: do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 16:37
                >Po prostu to jedyne miejsce w mieście, gdzie za jednym zamachem
                >
                > kupię wędliny z Chłopskiego Jadła, makarony Barilla, prawdziwy parmezan,
                > czekoladki Dolfin, prawdziwą fetę, bataty, sok z kwiatu czarnego bzu
                i "Mniszy"
                >
                > syrop jarzębinowy.

                Rany.. po tym takim "wysublimowanym" zestawie to dopiero musi byc rozwolnienie.
                Nie dziwie sie, ze wolisz jezdzic samochodem... Pasazerowie autobusow na pewno
                sa tobie wdzieczni.
              • iberia.pl Re: do janka 09.01.07, 18:40
                jop napisała:

                > Może dlatego, że tam można kupić wszystko w jednym miejscu i zawsze jest,
                czego nie można powiedzieć o małych sklepikach?

                dokladnie, poza tym mma taki "dziwny" obyaczj, ze lubie sobie poogladac to co
                chce kupic, wiec sklepik z pania ekspedientka za lada srednio mnie interesuje.

                janek napisal :

                >drozej, ale wydajac na benzyne zeby dojechac do "tanszego" supermarketu
                wychodzi na to samo. bo nie oszukujmy sie - w supermarketach nie jest wszystko
                za poldarmo.

                patrz odpowiedz wyzej, nie dosc, ze makro mam taniej to jeszcze samoobsluga,
                poza tym robie zakupy RAZ w miesiacu.


                >no nie zrozumialem, skoro argument finansowy nie ma znaczenia to po co
                jezdzisz o "tanszych" supermarketow zamiast isc do sklepu pod domem, nawet
                drozszego?

                bo w tym sklepiku nie ma wszystkiego czego potrzebuje i nie bede ciezkich siat
                dzwigac na 5 rat, wole to wrzucic do koszyka a potem do bagaznika.

                >chyba, ze wizyty w supermarkecie to forma spedzania wolnego czasu, ktora
                preferuje 60% spoleczenstwa..

                taaa "bardzo celna" uwaga, zakupy robie raz w miesiacu-nie przepadam za tymi
                przybytkami.
                • xtrin Re: do janka 09.01.07, 19:01
                  > patrz odpowiedz wyzej, nie dosc, ze makro mam taniej to jeszcze samoobsluga,
                  > poza tym robie zakupy RAZ w miesiacu.

                  Raz w miesiącu, wydając pewnie kilkaset złotych i oszczędzając kilkadziesiąt -
                  spokojnie można dołożyć do tego 20-30zł za taksówkę. Szczególnie, że jak sama
                  przyznajesz jeździsz tam nie tylko dla oszczędności ale i wygody.
                  • iberia.pl Re: do janka 09.01.07, 19:32
                    xtrin napisała:

                    >> Raz w miesiącu, wydając pewnie kilkaset złotych

                    pudlo, nie wydaje tyle ale Ty pewnie wiesz lepiej.

                    >i oszczędzając kilkadziesiąt -
                    > spokojnie można dołożyć do tego 20-30zł za taksówkę. Szczególnie, że jak sama
                    > przyznajesz jeździsz tam nie tylko dla oszczędności ale i wygody.

                    Czy znasz kogos kto na zakupy jezdzi taskowka?Ja nie, i szczerze mowiac malo mi
                    sie ten sposob podoba.

                    A do pracy jak bede jezdzic?Godzine z przesiadka?Czyli z domu musialabym
                    wychodzic ok.6.45 bo prace zaczynam od g.8 i koncze teoretycznie o godz.16, ale
                    czasem musze zostac dluzej wlasciwie nie jestem z tych co to o 15.45 drepcza
                    pod drzwiami gotowe do wyjscia, wiec przy dobrym ukladzie w domu bylabym o
                    godz.17.30., wiec wybacz ale jednak pozostane przy moim autku.Rownie dobrze
                    moglibysmy korzystac ze swieczek zamiast pradu....

                    Dodam, ze samochodu prywatnego uzywam rowniez do celow sluzbowych i co z tym
                    fantem?
                    • jop Re: do janka 11.01.07, 12:15
                      > Czy znasz kogos kto na zakupy jezdzi taskowka?Ja nie, i szczerze mowiac malo
                      > mi sie ten sposob podoba.

                      Ja niby znam - facet uważa, że samochód kilka(naście) razy w miesiącu mu
                      niepotrzebny i na zakupy, albo jak ma coś załatwić, jeździ taksówką. Osobiście
                      sobie nie wyobrażam - a jak przyjdzie mi fantazja wybrać się na zakupy kolejno
                      w 2 miejsca to co - wynająć taksiarza na pół dnia (pewnie za 100-200 zł) i
                      kazać mu czekać czy za każdym razem zwalniać pana, zasuwać z siatami do
                      kolejnego sklepu i potem dzwonić po kolejną taksówkę? Bez sensu.

                      > A do pracy jak bede jezdzic?Godzine z przesiadka?

                      Mam podobnie - samochodem 15-20 minut (przy standardowych korkach w okolicach 8-
                      9 i 17-18). Autobusem - 10 minut spaceru na przystanek, 15 minut jazdy (przy
                      optymistycznym założeniu, że przyjeżdża natychmiast, czyli muszę pilnować
                      jakiegoś rozkładu jazdy i lecieć z wywieszonym jęzorem na konkretną godzinę,
                      sama przyjemność), 5 minut spaceru na kolejny przystanek, 10 minut kolejnym
                      autobusem, 10 minut piechotką. 50 minut - jeśli oba autobusy przyjadą
                      natychmiast, a zakładanie tego jest mocnym nadużyciem, bo o ile na ten pierwszy
                      mogę się wstrzelić, z drugim się już nie skoordynuję. 2 x dziennie - godzina
                      czterdzieści zamiast czterdziestu minut. Oszczędzanie godziny dziennie to dla
                      mnie bardzo dużo.

                      Poza tym - nawet jeśli muszę trochę postać w korku - siedzę we własnym,
                      wygodnym, czystym, ciepłym samochodzie i słucham sobie wygodnie radia albo
                      muzyczki. Nikt się na mnie nie pcha, nikt nie śmierdzi, nie muszę mieć oczu
                      dookoła głowy, czy ktoś mi właśnie nie wyciąga portfela z torebki.

                      Tak więc - panowie ekolodzy i inni entuzjaści przemieszczania się komunikacją
                      publiczną - walcie się na ryj, pardon my Klatchian. Jeżdżę na co dzień
                      samochodem, do pracy, na zakupy, do kina i do knajpy, i będę jeździć, nawet
                      gdybyście się mi rano przykuwali kajdankami do zderzaka.
                      • xtrin Re: do janka 11.01.07, 12:52
                        > Tak więc - panowie ekolodzy i inni entuzjaści przemieszczania się komunikacją
                        > publiczną - walcie się na ryj, pardon my Klatchian. Jeżdżę na co dzień
                        > samochodem, do pracy, na zakupy, do kina i do knajpy, i będę jeździć, nawet
                        > gdybyście się mi rano przykuwali kajdankami do zderzaka.

                        Smutne.
                        • iberia.pl Re: do janka 11.01.07, 18:40
                          xtrin napisała:

                          >> Smutne.

                          ??? raczej normalne.Mnie nie jest smutno, ze Ty jezdzisz komunikacja-to jest
                          Twoj wybor, a moim czy wyobrem przedmowcy jest samochod, ktory ulatwia mi zycie.
                          • xtrin Re: do janka 11.01.07, 18:55
                            > ??? raczej normalne

                            Normalne jest dla Ciebie to, że wszyscy działają wyłącznie w interesie własnych
                            czterech liter, mając w nich głęboko całą resztę świata?
                            Dla mnie nie jest. I nigdy nie będzie. I każdy jawny wyraz takiego podejścia
                            jest dla mnie powodem do smutku. Może Cię to bawić, możesz to uznawać za
                            naiwność, głupotę, niedojrzałość, fanatyzm czy idealizm - Twoja sprawa. Ja swoje
                            wiem.

                            > Mnie nie jest smutno, ze Ty jezdzisz komunikacja

                            Byłoby zabawnie, gdyby było :).

                            > samochod, ktory ulatwia mi zycie

                            Jednym ułatwia, innym nie. W tym cały ambaras.
                            • iberia.pl Re: do janka 11.01.07, 19:11
                              xtrin napisała:

                              > > ??? raczej normalne
                              >
                              > Normalne jest dla Ciebie to, że wszyscy działają wyłącznie w interesie
                              własnych czterech liter, mając w nich głęboko całą resztę świata?

                              no wybacz ale jest mi daleko do zbawiania swiata.

                              > Dla mnie nie jest. I nigdy nie będzie. I każdy jawny wyraz takiego podejścia
                              > jest dla mnie powodem do smutku.

                              nie masz wiekszych zmartwien?

                              >Może Cię to bawić,

                              nie.

                              > możesz to uznawać za naiwność,

                              moze troche.


                              >głupotę,

                              nie.

                              > niedojrzałość, fanatyzm czy idealizm - Twoja sprawa. Ja swoje wiem.

                              Twoje swiete prawo:-).

                              > > Mnie nie jest smutno, ze Ty jezdzisz komunikacja
                              >
                              > Byłoby zabawnie, gdyby było :).

                              dlaczego?Skoro Tobie jest smutno, ze inni jezdza autami i zatruwaja srodowisko
                              to mnie moglby byc smutno, ze Ty musisz sie telepac autobusem itd.

                              > > samochod, ktory ulatwia mi zycie
                              >
                              > Jednym ułatwia, innym nie. W tym cały ambaras.

                              jeszcze sie taki nie narodzil.....
                              • xtrin Re: do janka 11.01.07, 19:15
                                > no wybacz ale jest mi daleko do zbawiania swiata.

                                Widzisz, cała sztuka w tym, że gdyby wszyscy choć odrobinkę się postarali to nie
                                trzeba byłoby go zbawiać.
                                Gdyby odpowiednio zorganizować komunikację zbiorową, której na drodze nie będą
                                co i rusz stawać prywatne auta to wszyscy będziemy mieć czyściej i dojeżdżać do
                                celu szybciej, prościej i wygodniej. Jeżeli natomiast wszyscy będą myśleć
                                wyłącznie o wygodzie własnej d.. to prędzej czy później miasta po prostu staną.

                                > Skoro Tobie jest smutno, ze inni jezdza autami i zatruwaja srodowisko

                                Jest mi smutno, że nie myślą.
                                • iberia.pl Re: do janka 11.01.07, 20:06
                                  jak bedzie komunikacja miejska i podmiejska jak w cywilizowanych krajach to
                                  nikt nie bedzie do centrum jechal autem, ale skoro jest jak jest to trudno
                                  oczekiwac, zeby wszyscy od utra sie przesiedli do autobusow-malo tego, dopiero
                                  by byly sceny, podejrzewam, ze obecnie w zadnym polskim miescie nie ma
                                  odpowiedniej ilosci taboru aby pomiescic choc 50% ludzi do tej pory jezdzacej
                                  samochodami.
                                • jop Re: do janka 12.01.07, 10:16
                                  > Gdyby odpowiednio zorganizować komunikację zbiorową

                                  To weź i zorganizuj. Czekamy.
                            • jop Re: do janka 12.01.07, 10:14
                              > Normalne jest dla Ciebie to, że wszyscy działają wyłącznie w interesie
                              > własnych
                              > czterech liter, mając w nich głęboko całą resztę świata?

                              Tak, uważam się za całkowicie normalną osobę, nie stoję rano na przystanku
                              trzęsąc się z zimna i powtarzając: "to dla dobra ludzkości, to dla dobra
                              środowiska, to dla dobra społeczeństwa."

                              > Jednym ułatwia, innym nie. W tym cały ambaras.

                              No to niech ci, którym nie ułatwia, nie jeżdżą samochodem, widzisz w czymś
                              problem?
                              • xtrin Re: do janka 12.01.07, 11:31
                                > No to niech ci, którym nie ułatwia, nie jeżdżą samochodem

                                No i to właśnie, od kilkuset postów postuluję!
                                • jop Re: do janka 12.01.07, 16:55
                                  > No i to właśnie, od kilkuset postów postuluję!

                                  Serio uważasz, że ludzie wybierają samochód dlatego, że im to utrudnia życie?
                                  No, w mordeczkę, jakiś naród masochistów. Czego to się człowiek na forach nie
                                  dowie.
                                  • xtrin Re: do janka 12.01.07, 17:16
                                    > No, w mordeczkę, jakiś naród masochistów.

                                    No to chyba nic nowego, mieszkając w tym kraju nie sposób masochistą nie być :).
      • xtrin Re: do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekon 08.01.07, 23:03
        > przekonaj mnie, ze zamiast jezdzic autem powinnam jezdzic komunikacja miejska:

        A po cóż to ja mam Cię do czegokolwiek przekonywać?
        Swoje zdanie w temacie samochodów wyraziłaś. Wykazałaś też zupełną ślepotę na
        jakiekolwiek argumenty, ba, pokazałaś, że nawet nie czytasz dokładnie tekstów na
        jakie odpowiadasz.
        W temacie mojej osoby swoje zdanie też wyraziłaś, dając mi co nieco radości
        błędnością rozumowania jak i powodując nieco smutku spowodowanego myślą, bo
        zawsze tak reaguję, gdy pozornie inteligentne osoby okazują bezpodstawną agresję.

        Summa summarum - mam pisać coś, na co ledwo rzucisz okiem, a nastepnie spłodzisz
        stek obelg? Po co?
        • iberia.pl Re: do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekon 09.01.07, 18:43
          xtrin napisała:

          > > przekonaj mnie, ze zamiast jezdzic autem powinnam jezdzic komunikacja mie
          > jska:
          >
          > A po cóż to ja mam Cię do czegokolwiek przekonywać?

          bo chyba miedzy innymi na tym polega dyskuja....

          > Swoje zdanie w temacie samochodów wyraziłaś. Wykazałaś też zupełną ślepotę na
          > jakiekolwiek argumenty,

          wzajemnie.

          >ba, pokazałaś, że nawet nie czytasz dokładnie tekstów n
          > a jakie odpowiadasz.

          vice versa.

          > W temacie mojej osoby swoje zdanie też wyraziłaś, dając mi co nieco radości
          > błędnością rozumowania jak i powodując nieco smutku spowodowanego myślą, bo
          > zawsze tak reaguję, gdy pozornie inteligentne osoby okazują bezpodstawną
          agresję.

          taaaa oczywiscie moja droga.

          >
          > Summa summarum - mam pisać coś, na co ledwo rzucisz okiem, a nastepnie
          spłodzis z stek obelg? Po co?

          chyba z tymi obelgami to troche przesadzasz, moj poziom jest adekwatny do
          poziomu mojego interlokutora, wiec Ci przypomne, ze to TY w pierwszym swoim
          poscie napadlas na zmotoryzowanych.
          • xtrin Re: do xtrin : nieco inaczej 2 szanse aby przekon 09.01.07, 18:58
            > bo chyba miedzy innymi na tym polega dyskuja....

            Ale sens ma wyłącznie wtedy, gdy obydwie strony się choć odrobinę szanują. A już
            pierwszy Twój post wykazał, że taka sytuacja tutaj nie zachodzi.

            > wzajemnie.

            Jakbyś jakieś przedstawiła zanim zaczełaś pluć to być może miałabyś szanse to
            ocenić. Tak to wyłącznie strzelasz w ciemno.

            > vice versa.

            Czytać czytam. Nie zawsze po prostu mam ochotę do całości się odnieść.

            > taaaa oczywiscie moja droga.

            Oczywiście, lepiej mnie znasz niż ja sama, lepiej niż ja sama wiesz co mną
            powoduje i czego komu zazdroszczę :). W takim razie doprawdy zazdroszczę
            znajomości ludzkiej natury...

            > chyba z tymi obelgami to troche przesadzasz, moj poziom jest adekwatny do
            > poziomu mojego interlokutora, wiec Ci przypomne, ze to TY w pierwszym swoim
            > poscie napadlas na zmotoryzowanych.

            "Napadłam" (jeżeli wogóle można tak to ująć) na bezmyślność niektórych
            zmotoryzowanych. Jeżeli ktoś odebrał to osobiście to cóż... sam sobie świadectwo
            wystawił :).
    • Gość: kolp Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 21:46
      Masz cos do Matiza??
      Wole Matiza na pewno niz jakas skode fabie czy inny szajs. Mam duzo samochodow
      w firmie i problemy byly juz z roznymi, Citroenami, Fiatami nawet i Z z
      Mercedesem. I Tylko Matizek 4 rok juz ciagnie bez zadnych nawet napraw. To jest
      dopiero samochod:)
      • xtrin Re: Samochód musi być! 09.01.07, 00:35
        > Masz cos do Matiza??

        Ależ bynajmniej, wręcz przeciwnie, mam do nich spory sentyment :). Pozatem są
        małe, więc i mniej z nimi problemu.
        Zastanawia mnie tylko co stało się z Matizami, które jeszcze kilka lat temu
        królowały na ulicach. W pewnym momencie nie sposób było przejść ulicą, by nie
        spotkać przynajmniej tuzina. I nagle większość zmiotło, rzadko kiedy widuję
        jakiegokolwiek. Zakładając, że nie uderzyła w ich właścicieli żadna plaga
        wychodzi, że większość z nich w przeciągu tych kilku lat zamieniła wciąż jeszcze
        stosunkowo młode Matizy na inne (lepsze) auto.
        Pytam więc - a co z tą biedą?
        • Gość: Arw Re: Samochód musi być! IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 10:00
          Nie zgodzę się z tym, że na lepsze....kierowcy zamienili auta na
          WIĘKSZE...rzeczywiście, kiedys jeździło dużo malców, matizów, tico...teraz się
          ich nie widzi...za to wszędzie są Astry, Vectry,626, itp...co ciekawe jest nawet
          mniej golfiarzy i crxów..
          • Gość: mart Re: Samochód musi być! IP: *.starcom.com.pl 09.01.07, 11:12
            Prawda Arw, prawda. Zgadzam się z przedmówcą.
    • Gość: Janka Re: Samochód musi być! IP: *.adsl.inetia.pl 08.01.07, 22:27
      Ale fajnie jest, jak cię steranego po całym dniu pracy ktoś samochodem do domu
      podrzuci?

      Widzisz, problem polega na tym, że nie mamy w Polsce systemu autorytarnego i to,
      co nie jest prawnie zakazane, jest dozwolone... W swoim życiu jeździłam do
      szkoły pociągiem, komunikacją miejską, komunikacją prywatna, wszystkimi
      możliwymi kombinacjami itd. Teraz jeżdżę samochodem, nie jest to tanie ale
      dzięki temu zaoszczędzam średnio 2 godziny dziennie. W pewnym momencie mniej
      liczysz kasę a bardziej swój czas. I nie życzę sobie, żeby mi ktoś liczył moje
      własne pieniądze w moim własnym portfelu. Będzie zakaz wjazdu do centrum, to nie
      będę wjeżdżać.

      A tak poza tym, to skąd się biorą środki w budżecie państwa? Z podatków. Ile
      procent ceny benzyny stanowią różnej maści podatki? Nie jestem pewna i nie chce
      mi się sprawdzać, ale chyba ze 30%.

      Niżej ktoś napisał, że jadąc tramwajem żal mu tych, co stoją w korkach. A mi żal
      wszystkich podróżujących mzk w pozycji na glonojada, wciśniętych między czyjąś
      parasolkę a szybę. W moim samochodzie: nikt się na mnie nie pcha, nikt mnie nie
      obmacuje po pretekstem tłoku, nikt mi nie depcze po butach, nie szargam sobie
      spodni w warstwie błota na podłodze, słucham sobie muzyki, mogę dokończyć
      poranną kawę. A manewrowanie po mieście nie sprawia mi kłopotu. To kwestia
      wprawy. Za to szlag mnie trafia, jak w weekend wypełzają wszyscy niedzielni
      kierowcy co to furą to kościoła i Tesco...

      Tyle ode mnie.
      • stworzenje Re: Samochód musi być! 08.01.07, 22:33
        jestem milosnikiem aut, ale uwazam szczerze z kilku wzgledow za chore
        podejscie,ze jak juz ktos przyrasta do auta siedzeniem i nawet 100m do sklepu po
        chleb jedzie to jest dla mnie paranoja, sama posiadam w Wawie samochod,ale
        przede wszystkim do jazdy na weekendy 100km poza nia,natomiast po miescie i
        taniej i bez myslenia gdzie zaparkowac jezdze autobusem,tramwajem,karta miejska,
        racja korki, zatrucie srodowiska, uwazam,ze samochod trzeba umiec racjonalnie
        wykozystac, lubie spacerowac,uwazam,ze to zdrowe,po chleb potrafie pojsc na
        nogach,a nie za kolkiem pojechac,rozumiem gdy trafia mi sie duze za kupy,trzeba
        podjechac pod supermarket,czy przeprowadzka,czy zakupienie jakichs wiekszych
        rzeczy,czy tez podwiezienie dziecka np. do lekarza-ktorych jeszczenie
        posiadam,ale miec bede :-),
        dlatego tez apeluje : chodźcie wiecej o własnych nogach i pomyslcie o
        srodowisku!! zwlaszcza osobyz WAwy,bo co innego jak ktos dojezdza spoaz
        niej,pozdrawiam.
        • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 23:26
          > uwazam,ze samochod trzeba umiec racjonalnie

          O to właśnie chodzi. O rozsądne myślenie.
          Ogromne ilości osób kupują samochód wręcz automatycznie, bez grama pomyślunku
          czy rzeczywiście jest on im potrzebny. Wbrew temu, co poniektórzy tutaj starają
          się mi wmówić, jak najbardziej rozumiem, że bywa on wręcz niezbędny. Ale daleko
          niezawsze.

          Patrzę na moich sąsiadów - na przystanek 3 minuty piechotą, tam bezpośrednie
          połączenia z większością miasta, do tego przez najbardziej zakorkowane fragmenty
          pasem "bus only", niewiele dalej tramwaje jadące od pętli, w których można sobie
          w spokoju usiąść nawet w największym szczycie. Ale oni do pracy trzy przystanki
          dalej oczywiście autem, bo jakżeby inaczej! A później klnie taki bo pod domem
          nie może znaleźć miejsca do parkowania. I oczywiście winne są władze, które nie
          znajdą miejsca na parking w centrum zabytkowego miasta, a nie tabuny jemu
          podobnych parkujących swoje cuda na każdym skrawku chodnika. Oczywiście w
          weekend auto stoi pod domem, bo weekendy się spędza przed tv.
          W sumie to by tylko śmieszne było, gdyby nie to, że przez to ich podejście
          cierpimy wszyscy. Wszyscy wdychamy te spaliny, wszyscy stoimy w korkach, wszyscy
          mamy problem z dojściem do własnego domu, bo parkują zderzak w zderzak.
      • kooopa Re: Samochód musi być! 08.01.07, 22:41
        > W pewnym momencie mniej
        > liczysz kasę a bardziej swój czas.
        Dokładnie - tez jestem tego zdania ;)
        Jednak ze wzgledow ekologicznych poprawniej jest korzystac z komunikacji
        miejskiej ;) . Wiele osob powie ze smierdzi, ciasno itd. No coz - takie zycie,
        ale jednak mniejsze zanieczyszczenie dla srodowiska.

        Moim zdaniem powinno sie w jakis sposob promować posiadanie ekologicznych
        samochodow, malo palących, z katalizatorami. Tylko jak mowie: promować
        posiadanie ekologicznych a nie "karać" za posiadanie nieekologicznych. Taka juz
        nasza mentalnosc - na wszelkie zakazy, kary, regulaminy odpowiadamy sprzeciwem.
        • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 23:13
          > Moim zdaniem powinno sie w jakis sposob promować posiadanie ekologicznych
          > samochodow, malo palących, z katalizatorami. Tylko jak mowie: promować
          > posiadanie ekologicznych a nie "karać" za posiadanie nieekologicznych. Taka juz
          > nasza mentalnosc - na wszelkie zakazy, kary, regulaminy odpowiadamy sprzeciwem.

          Marchewka prawie zawsze jest lepsza od kija.
          Nikt tutaj o zmuszaniu czy karaniu nie mówi. Choć przyznać muszę, że czytając
          wypowiedzi niektórych geniuszy to aż ma się ochotę nie tylko jazdy samochodem im
          zakazać...
      • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 23:11
        > W pewnym momencie mniej liczysz kasę a bardziej swój czas.

        I m.in. ze względu na swój czas wybieram jazdę autobusem. Sam dojazd zajmuje
        minimalnie więcej czasu, zato spędzam go czytając książkę, a nie denerwując się
        na współużytkowników drogi. To co czekam na przystanku z okładem odrabiam nie
        musząc szukać miejsca do parkowania (pod moim domem potrafi to zająć pół godziny).
        Widzę natomiast, że jeszcze więcej czasu bym zaoszczędziła, gdyby coponiektórzy
        potrafili w kwestii samochodu na spokojnie rozważyć za i przeciw, a nie jeździć
        autem dla samego faktu jeżdżenia.
    • Gość: kierownik Re: Samochód musi być! IP: *.smgr.pl 08.01.07, 22:31
      Straszny kretyn to napisał.Jeśli jaszcze dostał za to wierszówkę-to gratuluję
      redakcji głópoty. Straszne!!!
      • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 22:46
        Gość portalu: kierownik napisał(a):

        > Straszny kretyn to napisał.Jeśli jaszcze dostał za to wierszówkę-to gratuluję
        > redakcji głópoty. Straszne!!!

        Nie ma to jak bluzgi bez argumentów.

        Mnie natomiast zastanawia jakim idiotą należy być, by nie rozróżniać artykułu w
        gazecie od wątku na forum :). Straszne!!!
    • xtrin Re: Samochód musi być! 08.01.07, 22:32
      Jak widać opinie są zróżnicowane :). A kierowcy twardo bronią swojej smrodliwej
      "wolności".

      Problem jest poważny. Centra wielkich miast są paskudnie zakorkowane i daje to w
      kość wszystkim. Ale ulice nie są z gumy i utrzymywanie, że wszystkie te
      samochody (których, jeżeli sytuacja się nie zmieni będzie przybywać) by się
      pomieściły, gdyby organizacja była lepsza jest naiwne.
      Komunikacja zbiorowa to jedyne rozwiązanie. Należy ją wspomagać przede wszystkim
      poprzez wydzielanie jej osobnych pasów. Oczywiście potrzebna jest także
      odpowiednia organizacja transportu publicznego. Byłabym też za tym, by wspomagać
      prywatne linie, np. poprzez ulgi podatkowe. Niech w korkach stoi tylko ten, co
      ma na to ochote.
      Druga sprawa to zanieczyszczenie i tutaj także nie ma nic lepszego niż
      zmniejszać ilość aut na korzyść autobusów (a jeszcze lepiej - tramwajów).
      Niestety ciężko to regulować, najlepiej więc - poprzez wspomaganie komunikacji
      zbiorowej - zachęcać kierowców do przesiadki.

      PS. Wzywającym od bolszewików zapytuję gdzie tutaj widzą "zmuszanie".
      A mającym do powiedzenia tylko "nie stac cie buraku i zazdroscisz" dziękujemy za
      wielki wkład w dyskusję i uprzejmie prosimy, by więcej nie nadwyrężali swych
      mózgownic.
      • Gość: Kodem_PL i tak i nie... IP: *.hor.brad.ac.uk 08.01.07, 23:18
        > Jak widać opinie są zróżnicowane :). A kierowcy twardo bronią swojej
        smrodliwej
        > "wolności".

        Moje auto nie smrodzi tak jak twoj ikarus... (ktory nie zawsze jezdzi pelen
        ludzi).

        > Problem jest poważny. Centra wielkich miast są paskudnie zakorkowane i daje
        to
        > w
        > kość wszystkim.

        Tak.

        Ale ulice nie są z gumy i utrzymywanie, że wszystkie te
        > samochody (których, jeżeli sytuacja się nie zmieni będzie przybywać) by się
        > pomieściły, gdyby organizacja była lepsza jest naiwne.

        Owszem, ale nie w naszym przypadku. Naklady na infrastrukture drogowa sa
        zdecydowanie za male.

        > Komunikacja zbiorowa to jedyne rozwiązanie. Należy ją wspomagać przede
        wszystki
        > m
        > poprzez wydzielanie jej osobnych pasów. Oczywiście potrzebna jest także
        > odpowiednia organizacja transportu publicznego. Byłabym też za tym, by
        wspomaga
        > ć
        > prywatne linie, np. poprzez ulgi podatkowe. Niech w korkach stoi tylko ten, co
        > ma na to ochote.

        Pasy dla aut powyzej 4 osob, METRO! to sa rozwiazania. Do tego oczywiscie
        obwodnice, zjazdy, dojazdy, rozjardy, podjazdy, odjazdy, parkingi itp. czego u
        nas NIE MA.

        > Druga sprawa to zanieczyszczenie i tutaj także nie ma nic lepszego niż
        > zmniejszać ilość aut na korzyść autobusów (a jeszcze lepiej - tramwajów).
        > Niestety ciężko to regulować, najlepiej więc - poprzez wspomaganie komunikacji
        > zbiorowej - zachęcać kierowców do przesiadki.

        Na zanieczyszczenia nie ma nic lepszego niz uciekac z miast. Innej drogi nie
        wymyslili jeszcze w zadnym kraju (oprocz komunistycznych rajow, jesli mowa
        tylko o zanieczyszczeniach z samochodow).

        PODSUMOWUJAC:

        w chwili obecnej nalezy olac jakies strefy ograniczonego wjazdu do centrow itp.
        bo to nie czas i nie okolicznosci na to. Nalezy rozwijac drogi i parkingi. No i
        metra, szkoda ze u nas tylko w jednym miescie jest ono dostepne. W przyszlosci
        problem rozwiaze sie sam: kto chce sie cisnac w tloku i smrodzie pojedzie
        komunikacja miejska (szybciej), kto chce miec spokoj pojedzie autem w kormu
        (dluzej). Bez podatkow, sratkow i innych oplat.

        A w ogole cala dyskusje uwazam za jalowa... Po Twoich odpowiedziach mozna dojsc
        do wniosku, ze jednak chodzi o zazdrosc. Nie masz auta, to sobie wytlumaczylas,
        ze kierowcy to jakas sekta sadystow co tylko czekaja zeby kogos przejechac. Do
        tego placa wiecej za podroze swoimi autami niz ty za bilety specjalnie po to,
        zeby truc srodowisko...

        Mi stojac w korku zal zawsze ludzi na przystankach, ktorzy musza stac w
        smrodzie kolesia palacego popularne, ktorym deszcz zacina w twarz czy inne
        takie. Zal mi tez tych co musza jechac tymi obskurnymi autobusami i innymi
        takimi. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze auto zdecydowanie wygodniejsze.
        Kiedys stalo w warsztacie i musialem dojechac na uczelnie srodkami komunikacji
        masowej... to prawdziwa masakra. Z Niedzwiednika na Ekonomie UG w Sopocie... A
        ja i tak bylem podobno szczesciarzem, bo przystanek autobusowy pod domem, SKMka
        pod szkola...
        • Gość: Kodem_PL i jeszcze co do statusu... IP: *.hor.brad.ac.uk 08.01.07, 23:23
          To akurat zadny argument. Czesc kolegow ma lepsze auta;-) Moj status wyznacza
          IMO co innego, ale to nie czas i miejsce na ten temat.

          Auto daje mi po prostu wygode i wolnosc... Bo mam ochote to jade z dziewczyna
          na hel, z kumplami 'na domek' czy kebab w srodku nocy...
        • xtrin Re: i tak i nie... 09.01.07, 00:09
          > Moje auto nie smrodzi tak jak twoj ikarus...
          > (ktory nie zawsze jezdzi pelen ludzi).

          Absurd też ma swoje granice.

          > Owszem, ale nie w naszym przypadku. Naklady na infrastrukture
          > drogowa sa zdecydowanie za male.

          Pewnie i są. Choć u nas - w Krakowie - co chwila coś się rozkopuje, przekopuje i
          na nowo urządza.
          Ale żadne pieniądze nie wytyczą szerszych dróg w centrum. No chyba, że całe je
          zamienimy w autostradę. Ale to już wtedy nie będzie centrum :).

          > Pasy dla aut powyzej 4 osob, METRO! to sa rozwiazania. Do tego oczywiscie
          > obwodnice, zjazdy, dojazdy, rozjardy, podjazdy, odjazdy, parkingi itp.
          > czego u nas NIE MA.

          Obwodnice obwodnicami, a i tak tysiące luda musi dotrzeć do centrum, czy choćby
          się o nie otrzeć. I póki nie stworzymy teleportera póty najlepszym sposobem
          będzie przewożenie tych ludzi wspólnie, a nie jeden na auto.
          Do tego w części miast po prostu nie da się wytyczyć nowych, odpowiednich dróg
          dookoła.
          No i nijak nie rozwiązuje to problemu spalin.
          Metro niewątpliwie jest rozwiązaniem najlepszym, ale a) jest to wciąż
          komunikacja zbiorowa, b) ogromne pieniądze i długi czas budowy, c) wielkie
          problemy ogranizacyjne.

          > Na zanieczyszczenia nie ma nic lepszego niz uciekac z miast. Innej drogi nie
          > wymyslili jeszcze w zadnym kraju (oprocz komunistycznych rajow, jesli mowa
          > tylko o zanieczyszczeniach z samochodow).

          A nie lepiej te miasta oczyścić?

          > w chwili obecnej nalezy olac jakies strefy ograniczonego wjazdu
          > do centrow itp. bo to nie czas i nie okolicznosci na to.

          Olewaj sobie, ciekawe ile wydasz na mandaty :p.
          W sumie to mnie owe strefy dotykają mocniej niż większość kierowców, bo mieszkam
          na granicy takowej i potworne ilości aut szukają na mojej spokojnej uliczce
          miejsca do zaparkowania. Ale i tak jak ich nie było było stokroć gorzej.

          > Nalezy rozwijac drogi i parkingi.

          Gdzie? Kosztem parków?

          > No i metra, szkoda ze u nas tylko w jednym miescie jest ono dostepne.

          Metro to niestety w wielu miejscach mrzonka, nawet pomijając kwestie finansowe.

          > W przyszlosci problem rozwiaze sie sam: kto chce sie cisnac w tloku
          > i smrodzie pojedzie komunikacja miejska (szybciej), kto chce miec spokoj
          > pojedzie autem w kormu (dluzej). Bez podatkow, sratkow i innych oplat.

          Ależ właśnie o to chodzi. Choćby pasy dla autobusów to właśnie mają wprowadzać.

          > Po Twoich odpowiedziach mozna dojsc do wniosku, ze jednak chodzi o zazdrosc.

          Wybacz, ale jakaż to moja wypowiedź ma niby o zazdrości świadczyć, co? Nic
          totalnie nie wiesz o mnie, o mojej sytuacji, a oceniasz, bo mam inne w kwestii
          samochodów zdanie? Przecież to komiczne.

          > Nie masz auta, to sobie wytlumaczylas, ze kierowcy to jakas sekta sadystow
          > co tylko czekaja zeby kogos przejechac.

          Nie mam auta, bo nie jest mi ono totalnie do niczego potrzebne. Wielokrotnie się
          zastanawiałam nad tym zakupem i za każdym razem wychodziło na "nie". Jadę do
          pracy wygodnie, stosunkowo tanio, czytając w drodze gazetę bądź książkę, czasowo
          porównywalnie do drogi samochodem. Jak pogoda kiepska to może i czasem nie jest
          przyjemnie na przystanku czekać, ale biorąc pod uwagę problemy związane z autem
          to i tak nie mam na co narzekać. Jeżeli gdzieś muszę dostać się szybko to biorę
          taksówkę. Jedyne, do czego auto by mi się przydało to wizyty w markecie
          (taksówka zjada połowę oszczędności finansowej na takiej wizycie, ale wciąż
          pozostają oszczędność czasowa i wygoda), lub wyjazdy za miasto. Tyle, że to
          zdecydowanie zbyt mało, by decydować się na auto.
          No więc czego i komu mam niby zazdrościć?

          > Do tego placa wiecej za podroze swoimi autami niz ty za bilety specjalnie
          > po to, zeby truc srodowisko...

          W którym miejscu to napisałam, hę?

          > Mi stojac w korku zal zawsze ludzi na przystankach

          A mnie, gdy pomykam sobie moim Ikarusem po pasie dla autobusów lub wygodnie
          siedząc w busiku sprytnie omijającym korki żal mijanych kierowców, którzy
          samotnie siedząc w swojej metalowej puszce inwestują w niedaleki zawał pomstując
          na korki i współużytkowników drogi, nieświadomi tego, jak żałośni są w swej
          bezmyślności.
          Patrz, jak pięknie się nam to układa :).
          • Gość: Majka Re: i tak i nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 02:23
            A mnie, gdy pomykam sobie moim Ikarusem po pasie dla autobusów lub wygodnie
            siedząc w busiku sprytnie omijającym korki żal mijanych kierowców, którzy
            samotnie siedząc w swojej metalowej puszce inwestują w niedaleki zawał pomstując
            na korki i współużytkowników drogi, nieświadomi tego, jak żałośni są w swej
            bezmyślności.
            Patrz, jak pięknie się nam to układa :)."


            Hahaha. "Twoim" Ikarusem :D Wiesz, jeżdze od 15 lat i za zadne skarby nie
            przesiądę sie w żadnego Ikarusa z mojego wygodnego, czystego samochodu - żadnej
            puszki. Puszka to właśnie Ikarus, albo raczej taki worek na kartofle. Ja sama
            decyduję którędy chcę jechac, jak szybko chce ejchac i gdzie stanę - nie na
            przystanku tylko pod drzwiami, wygodniutko, na parkingu. Jak robię zakupy to się
            nie martwię ilością siat, ładuję w bagażnik ile wlezie. Jak coś potrzebuje
            przewieźć to przewożę. Jest godzina 24? No problemo, nie czekam na nocny, nie
            nabijam kabzy taxiarzom. Jest weekend, świątek, piątek, komunikacja jezdzi
            rzadko? A co mnie to obchodzi, na drogach puściej, fajnie się jeździ :) Wypad za
            miasto ze znajomymi? A proszę bardzo, ładujemy się i jedziemy gdzie dusza
            zapragnie.
            :)))))))))
            • xtrin Re: i tak i nie... 09.01.07, 09:22
              > Hahaha. "Twoim" Ikarusem :D

              Majka, zawsze miałam Cię za inteligentną forumowiczkę, proszę, nie rozwiewaj
              moich złudzeń...

              > Ja sama decyduję którędy chcę jechac, jak szybko chce ejchac i gdzie stanę

              Hehe... ta, oczywiście :).
              • Gość: Majka Re: i tak i nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 11:20
                Vice versa :) Jeśli nie masz argumentów to jak widze zaczynasz pisac pustosłowia
                bez sensu.
                • xtrin Re: i tak i nie... 09.01.07, 12:11
                  Majka, proszę, nie osłabiaj mnie... potrafisz chyba rozróżnić argumenty od ironii?
                  • Gość: Majka Re: i tak i nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 13:01
                    Jak ci słabo napij sie wody :)
                    Tak, potrafię zauwazyc twoją bezpodstawną pustą ironię nie odnoszącą się nijak
                    to żadnego konkretu.
                    • xtrin Re: i tak i nie... 09.01.07, 17:36
                      Była konkretną odpowiedzią na niekonkretną wypowiedź poprzednika.
            • Gość: Arw Re: i tak i nie... IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 10:08
              Jesteś naiwna Majka...nie nabijasz kabzy taksiarzom i kierowcom worków na
              kartofle...heh, a nie zauważasz że w podatkach typu OC, drogowy nr I w benzynie,
              teraz szykujący się numer II, płatne autostrady,podatek ekologiczny itp
              nabijasz znacznie więcej kabzy państwu niż taksówkarzom? czy też może łudzisz
              się jeszcze poczuciem że sama decydujesz jako kierowca, komu kasę oddajesz?

              Jak dla mnie...auto jest po prostu wygodniejsze...droższe, będące źródłem
              utrapienia,obaw przed kradzieżą czy wypadkiem (to tylko dla tych co mają
              rozum...bezrozumnni śmigają bo "mają umiejętności" i się nie boją wypadków..) i
              nic poza tym...

              Zresztą...zastanawiam się jaki czas upłynie od momentu kupna do sprzedaży auta w
              moim przypadku:)
              • Gość: Majka Re: i tak i nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 11:27
                Coś za coś, mi na benzynę wystarcza :)) Wole wygodę, swobodę i decydowanie o
                sobie i o mojej trasie podróży. I o taką decyzję mi chodzi, coś nie doczytałeś.
                Komunikacja miejska nie jest bezpłatna :) Ja jeźdze już tyle lat i jestem na
                tyle doświadczonym kierowcą że mnie w niczym nie zagniesz. Zawsze własny
                samochód mi się opłacał, jeśli zaczynał sie psuc zmieniałam na następny, nie
                psujący się. Mojego nie naprawiałam od 2 lat. Nie ukradziono mi samochodu odkąd
                przestałam jeździć maluchem - kiedyś je strasznie kradli (głównie małolactwo na
                przejechanie się) ale to było wieki temu. Nie mam z samochodem w miarę nowym
                żadnych utrapień. Jak ktoś chce to niech sobie jezdzi komunikacją, wolna wola,
                ale niech mi nie wciska swoich watpliwych racji. Rozsądni ludzie zmieniają
                samochód gdy koszty naprawy przekraczają zdrowy rozum - pozbywamy się grata i
                kupujemy następny.
                • Gość: Arw Re: i tak i nie... IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 12:38
                  No to też prawda, jak kogoś stać to sobie pozwala:) Z takimi argumentami nie
                  będe polemizował:)

                  I tyle..ale też się nie dam przekonać że jazda autem jest ekonomiczniejsza i
                  wogóle...kwestia właśnie majętności, swoich nerwów (dresiki, autobusowe babcie,
                  robotnicy po 8 godzinach na budowie w ubraniach roboczych itp....heh, ja też już
                  tutaj wymiękam powoli) no i tego czy wogóle auto jest potrzebne...jak dojście do
                  pracy pieszo zajmuje 20 minut, a tramwajem 5, przy niesamowitych korkach w
                  godzinach szczytu....
                  • Gość: Majka Re: i tak i nie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 13:04
                    A to tak, ale jesli ktoś mieszka pod miastem np. i ma 30 km? Tylko samochód go
                    ratuje. Tam poniżej dziewczyna napisała swoje wyliczenie, jak jej sie jednak
                    czasowo opłaca samochód.
          • ufus Re: i tak i nie... 09.01.07, 13:08
            > Nie mam auta, bo nie jest mi ono totalnie do niczego potrzebne. Wielokrotnie
            się
            > zastanawiałam nad tym zakupem i za każdym razem wychodziło na "nie". Jadę do
            > pracy wygodnie, stosunkowo tanio, czytając w drodze gazetę bądź książkę,
            czasow o porównywalnie do drogi samochodem.

            No i tu właśnie jest pies pogrzebany, jak mi się wydaje. Jeżeli jeździ się mało
            zatloczonym autobusem lub tramwajem lub wsiada się blisko pętli to komunikacja
            publiczna jest całkiem fajna. Można sobie wtedy książkę, czy gazetę poczytać.
            Gorzej jak wsiada się do zatłoczonego autobusu, którym trzeba przejechać
            kilkadziesiąt minut. W lecie z takiego autobusu wychodzi się mokrym i później
            w takim stanie trzeba iść do pracy.

            Mi się wydaje, że gdyby komunikacja publiczna była lepiej zorganizowana to
            więcej ludzi by z niej korzystało. Dlaczego na zatłoczonych trasach w godzinach
            sczytu autobusy nie jeżdżą częściej? W tym momencie to ja się nie dziwię
            ludziom którzy wolą jeździć samochode, nawet jeśli to jest droższe.
          • Gość: Kodem_PL okokok, podsumowujac: IP: *.hor.brad.ac.uk 09.01.07, 16:33
            Ja Cie nie przekonam i Ty mnie nie przekonasz. Twoj cyrk, Twoje malpy. Tylko
            nie karz mnie za moje wybory wiekszymi podatkami;-)

            Teraz jak bylem w Polsce na niecale 3 tygodnie specjalnie jechalem 2000 km
            zamiast wziac samolot tylko po to, zeby miec auto podczas pobytu. Bo nie
            wyobrazam sobie odwiedzac kumpli, rodzine, robic zakupy, wyjechac na sylwka bez
            auta. Chyba bym sie zaplul bluzgajac podczas oczekiwan na kolejke przy tym
            cholernym wietrze:-D Wypozyczyc auta nie moglem, bo mnie na to nie stac jeszcze.

            Pozdro:-D

            Marznij zima na przystankach i gotuj sie latem w autobusach w pokoju:P
      • Gość: Majka Nie dramatyyyzuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.07, 23:29
        Nam to jeszcze daleko do zatłoczonych miast państw najbardziej rozwiniętych.
        Infrastruktura dróg się poprawia, buduje się nowe, nawet autostradę mamy,
        jechałam do Poznania :)) Z tymi korkami też bez przesady, do pracy dojeźdza się
        w pół godz do 45 min, nigdy nie jechałam dłużej. Autobusem jest jeszcze gorzej.
        Najlepiej jest metrem - powinno się rozbudowywać metro bo to jest wyjście. Z tym
        że powinni pociągnąć je na drugą stronę Wisły - ops sorry jako Warszawianka
        piszę ;)
        Ilości aut się nie da zmniejszyć bo nie da się wprowadzić samochodów na kartki
        ;) To by był zamach na wolność obywatela który może sobie kupić wszystko co
        legalne jak mu się podoba i ile mu się podoba. Można poprawiac jakoś paliwa,
        dobrze że mamy bezołowiową i katalizatory, to jest przecież jakiś postęp. Być
        może za ileś lat odkryje się jeszcze mniej szkodliwe paliwo.
        Śmiesza mnie te uwagi "smrodliwej wolności" :D Smrodliwie to mają własnie
        pieszy, przechodnie, jadący w autobusach (ja chyba wole smród benzyny niż smród
        niemytego od tygodnia faceta!) W samochodzie nic ci nie śmierdzi, jak masz klimę
        okna nie otwierasz, zimą i jesienią też nie bo po co. W samochodzie masz
        muzyczkę, komfort, przestrzeń.
        • xtrin Re: Nie dramatyyyzuj 09.01.07, 00:21
          > Nam to jeszcze daleko do zatłoczonych miast państw najbardziej rozwiniętych.

          Tym bardziej należy zapobiegać temu, co nas czekać może. Uczyć się na błędach
          innych.

          > Infrastruktura dróg się poprawia, buduje się nowe, nawet autostradę mamy,
          > jechałam do Poznania :))

          Autostrady... ta... hehe... W tym roku ile tego będzie? 4km?

          > Z tymi korkami też bez przesady, do pracy dojeźdza się w pół godz do 45 min,
          > nigdy nie jechałam dłużej. Autobusem jest jeszcze gorzej.

          Gratuluję. Od osiedla moich rodziców do centrum miasta (a uczelnie miałam
          jeszcze kawałeczek za nim) jechało się czasami i 1.5h. Autem.

          > Najlepiej jest metrem - powinno się rozbudowywać metro bo to jest wyjście.

          Ej no.. ale metro to przecież też jest komunikacja zbiorowa! A co z wolnością?!
          No i... czy do metra nie wpuszcza się nieumytych?

          > Ilości aut się nie da zmniejszyć bo nie da się wprowadzić samochodów
          > na kartki ;)

          W zasadzie to byłoby najlepsze rozwiązanie :p. Ale jestem świadoma tego, że
          nieodpowiednie. Tak więc i tego nigdzie nie postulowałam. Piszę cały czas o
          usprawnianiu komunikacji zbiorowej, niczym innym.

          > Śmiesza mnie te uwagi "smrodliwej wolności" :D

          Bo to i ironia była.

          > Smrodliwie to mają własnie pieszy, przechodnie, jadący w autobusach
          > (ja chyba wole smród benzyny niż smród niemytego od tygodnia faceta!)

          Cóż, Warszawianka pisze...
          Nie wiem czy raz na miesiąc mi się zdarzy spotkać w autobusie osobnika
          śmierdzącego. Ale cóż, u nas w Krakowie to kultura musi być! :p

          > W samochodzie nic ci nie śmierdzi, jak masz klimę okna nie otwierasz,
          > zimą i jesienią też nie bo po co.

          Tu mnie masz. Jedyny argument, jaki byłby mnie w stanie do auta przekonać to
          klima :). Nienawidzę upałów w mieście... choć też i byłyby one łatwiejsze do
          zniesienia, gdyby nie wszechobecny smog.

          > W samochodzie masz muzyczkę, komfort, przestrzeń.

          W autobusie też mam muzyczkę i komfort. Przestrzeni może nie za wiele, ale za to
          mogę sobie poczytać. No i tą muzyczkę mogę sobie w słuchawkach tak puścić, żeby
          klaksony zagłuszyła, a w samochodzie to jakby niezbyt.
          • Gość: Majka Re: Nie dramatyyyzuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 02:14
            No przeciez się zapobiega. Katalizatory sa obowiązkowe. Drogi się buduje,
            wiadukty, usprawnia, samochody mają obowiązkowe przeglądy aby wraki nie jeździły
            - tego kiedys też nie było, itp. Ja nie wiem co tam u was na wsi robią, u nas
            sie ciagle coś buduje ;))
            Ale metro bije na głowe komunikację naziemną :) Nic tak szybko i planowo nie
            jeździ, w metrze jest jakby bardziej tez czysto i kulturalnie. Wieem, u was tam
            metra nie ma to nie wiecie.
            Byłam w Krakowie nie raz i nie dwa i lumpy łażą i smrodliwe autobusy sa więc nie
            opowiadaj :))
            W autobusie to jest pani Jadzia co z siatą stoi i drze rajstopy, pan Józio co
            się mył ostatnio tydzień temu tak z grubsza, wrzeszczący bahor co się miota z
            nudów, koles obok co słucha tandetdisco przez słuchawki tak że wokół wszyscy
            słyszą miarowe łup łup, sapiąca babcia z laseczką której trzeba ustąpic
            wygodnego miejsca a kierowca bierze zakręty 40/h tak że człowiek czuje sie jak
            kartofel w worku. Hehe :))
            Jutro wskakuje do mojego pachnącego i cieplutkiego suchego autka. Dobranoc.
            • xtrin Re: Nie dramatyyyzuj 09.01.07, 09:54
              > Ale metro bije na głowe komunikację naziemną :)

              Oj bez przesadyzmu. Pod pewnymi względami jest lepsze, pod innymi gorsze.

              > Nic tak szybko i planowo nie jeździ

              A czemu? Bo na jego trasie nie jeżdżą auta. Proste jak drut.

              > w metrze jest jakby bardziej tez czysto i kulturalnie.

              Czysty subiektywizm.

              > Wieem, u was tam metra nie ma to nie wiecie.

              Jak rozumiem Warszawiak musi liznąć "wielkiego świata" w formie metra, by
              wykazać się groszem kultury... tylko pozazdrościć :p.

              > W autobusie to jest pani Jadzia co z siatą stoi i drze rajstopy, pan Józio co
              > się mył ostatnio tydzień temu tak z grubsza, wrzeszczący bahor co się miota z
              > nudów, koles obok co słucha tandetdisco przez słuchawki tak że wokół wszyscy
              > słyszą miarowe łup łup, sapiąca babcia z laseczką której trzeba ustąpic
              > wygodnego miejsca a kierowca bierze zakręty 40/h tak że człowiek czuje sie jak
              > kartofel w worku. Hehe :))

              Ja mam na trasie praca-dom do wyboru przynajmniej trzy różne możliwości
              przejazdu komunikacją zbiorową, wybieram więc tą, która zapewnia mi największy
              komfort. I tak to jadę sobie w spokoju, następny pasażer pół metra ode mnie,
              nikt nie śmierdzi, nikt nie wrzeszczy i nikomu miejsca ustępować nie trzeba. A
              ja, zamiast denerwować się czy ten idiota za mną mnie nie stuknie, czy zdążę na
              światłach i czy ten stukot z lewej nie jest podejrzany siedzę sobie w spokoju i
              czytam poranną gazetę.
              • Gość: Majka Re: Nie dramatyyyzuj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 11:32
                A
                ja, zamiast denerwować się czy ten idiota za mną mnie nie stuknie, czy zdążę na
                światłach i czy ten stukot z lewej nie jest podejrzany siedzę sobie w spokoju i
                czytam poranną gazetę."

                Jako osoba nie jezdzaca nie masz pojęcia o czym myśli kierowca za kółkiem :) Ja
                zupełnie nie o tym. Poza tym bardzo lubię jeździć, sprawia mi to przyjemność,
                nawet trudne sytuacje na drodze - trochę adrenaliny dla dodania animuszu. Na
                tyle lat jazdy miałam tylko jedną stłuczkę, nie z mojej winy - jeszcze sobie za
                kase z ubezpieczenia wymieniłam oba zderzaki ;)
          • Gość: bobrek ludzie, co wy macie z ta komunikacja??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 03:29
            Ja bardzo lubie jezdzic komunikacja miejska. Wy chyba ostatni raz jechaliscie
            autobusem 10 lat temu. Mieszkam we Wroclawiu, mamy tutaj wygodne, czyste
            autobusy Volvo, tramwaje beda niedlugo tez wymienione na nowe. W autobusach i
            tramwajach luzno, zadnych tlokow. Jezdza czesto i punktualnie. Samochodem W
            ZYCIU bym nie pojechal do centrum. Pare razy probowalem - masakra - tlok, pol
            godziny szukania miejsca do zaparkowania, a potem 20 minut piechota do celu
            podrozy, strach, ze auto ukradna. A komunikacja: czysto, milo, luzno, dojazd pod
            sam cel podrozy, nie trzeba sie stresowac w korku, mozna poczytac ksiazke,
            pogapic w okno, a 5 minut z spaceru domu na przystanek to samo zdrowie.
            Samochodem jezdze teraz tylko za miasto, albo na peryferia, gdzie komunikacja
            jezdzi co godzine.
            • Gość: nicol Re: ludzie, co wy macie z ta komunikacja??? IP: *.toya.net.pl 09.01.07, 09:42
              a w jakich godzinach jeździsz tą komunikacją miejską?
              10 - 12? 19 - 4ta rano?
              • Gość: Arw Re: ludzie, co wy macie z ta komunikacja??? IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 10:13
                Ma rację...co prawda w godzinach szczytu jest gorzej:) (135,403,103 tymi jeżdże
                - o 15 to cięzko znaleźć miejsce siedzące) ale ogólnie po Wrocławiu da się
                bardzo fajnie pomykać autobusami...dużo fajniej niż tramwajami...zobaczymy co
                bedzie jak wprowadzę te wydzielone pasy dla tramwajów...

                Mimo wszystko akurat po Wrocku komunikacją miejską jest i bezpieczniej i
                przyjemniej...
            • xtrin Re: ludzie, co wy macie z ta komunikacja??? 09.01.07, 09:46
              > Ja bardzo lubie jezdzic komunikacja miejska. Wy chyba ostatni raz jechaliscie
              > autobusem 10 lat temu. Mieszkam we Wroclawiu, mamy tutaj wygodne, czyste
              > autobusy Volvo, tramwaje beda niedlugo tez wymienione na nowe.

              Komunikacji we Wrocławiu rzeczywiście można pozazdrościć. W zupełny zachwyt
              wprawił mnie nocny tramwaj.
              U nas az takich luksusów nie ma, ale też źle nie jest. Większość taboru jest
              unowocześniana, rozkłady jazdy coraz bliższe rzeczywistości, powstają nowe
              linie, stare dostosowywuje się do zmieniających warunków. Do tego rozwijająca
              się sieć prywatnych linii.
              Niektórzy chyba rzeczywiście ostatni raz autobusem jechali w głębokiej komunie,
              jeżeli kojarzą się one im wyłącznie z brudem i syfem.
              • simr1979 Re: ludzie, co wy macie z ta komunikacja??? 09.01.07, 09:52
                xtrin napisała:

                >
                > Niektórzy chyba rzeczywiście ostatni raz autobusem jechali w głębokiej komunie,
                > jeżeli kojarzą się one im wyłącznie z brudem i syfem.

                Jechałem wczoraj - syf, kiła, ciasno, trzęsie, wychodząca uszami bieda i tępe
                mo..dy dookoła, na przystanku śmierdzi spalinami, deszcz pada na głowę - nic
                tylko spi....ać na misję do Afganistanu......albo kupić samochód, choćby
                najtańszy ;)
                • xtrin Re: ludzie, co wy macie z ta komunikacja??? 09.01.07, 10:08
                  > wychodząca uszami bieda i tępe mo..dy dookoła

                  Ta... za to wszyscy kierowcy mają tak przepełnione inteligencją oczęta...

                  > na przystanku śmierdzi spalinami

                  No niewątpliwie nie od pasażerów. A i głównie nie od autobusów.
              • Gość: Wrocławianin Którędy i kiedy jeździcie tak wygodnie? IP: *.chem.uni.wroc.pl 09.01.07, 11:25
                Od jakiegoś czasu zdecydowanie porzuciłem komunikację i nie żałuję. Rzadko
                udawało mi się wsiąść do autobusu w porze porannego szczytu. Nawet jeśli, to
                jazda typu "beczka śledzi" jest dla mnie niezbyt przyjemna.
                Że niby czysto i pachnąco?! Ciekawe kiedy. Zapraszam do środka busu czy
                tramwaju latem w godzinach szczytu. Siarka to przy tym perfuma.
                Nigdy nie podeptano wam butów w busie??? Chyba, że odstraszacie posturą.
                Ponadto szansa spotkania podejrzanych typów jednak jest mniejsza jadąc autem.
                Korki można ominąć - wystarczy znać miasto i nie pchać się koniecznie wtedy co
                wszyscy. Zresztą co to za korek, gdy się stoi 15-20 minut. Oczywiście pomijam
                straceńców przepychających się przez most Warszawski w szczycie. Tyle, że
                autobus też wtedy stoi.
            • Gość: mart Re: ludzie, co wy macie z ta komunikacja??? IP: *.starcom.com.pl 09.01.07, 11:18
              Wrocław to w ogóle inne miasto. Byłem tam 2 razy i mam wrażenie, że poziom
              życia (i nie chodzi głównie o materialny aspeky mierzony w dochodach) jest tam
              dużo wyższy niż w innych miastach Polski. Ludzie kulturalni, nie ma pośpiechu i
              chamstwa jak w stolicy. A na przejściach dla pieszych kierowcy bez niechęci
              przepuszczają pieszych...
              • Gość: Wrocławianin Przejścia dla pieszych. IP: *.chem.uni.wroc.pl 09.01.07, 11:30
                I tak i nie. Faktycznie jak odwiedzam inne miasta i zatrzymuję się przed pasami
                to piesi są tak zdumieni, że na wszelki wypadek wolą poczekać aż przejadę.
                Przecież nikt się nie zatrzymuje więc ten to musi być jakiś wariat, a z takimi
                lepiej uważać...
                Z drugiej strony na własne oczy widziałem trzy ofiary śmiertelne w tym samym
                miejscu w ciągu zaledwie 2 miesięcy - NA PASACH. Chociaż o ile pamiętam w obu
                przypadkach piraci drogowi byli z daleka...
    • Gość: gosc Re: Samochód musi być! IP: *.broadband.pl 09.01.07, 00:20
      Mam podobne wrazenie. Co wiecej... wiekszosc kierowcow ma do pracy conajwyzej 5
      km a moi sasiedzi pakuja sie w bryke jak maja pokonac nawet 500 m.
    • Gość: jaco Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 07:08
      pewnie, że tak !
      ja bym jeszcze dorzucił problem częstego używania wody. wasz egoizm powoduje,
      że matula ziemia powoli traci zasoby czystej wody. te wasze codzienne mycie,
      pluskanie, TO JEST CHAMSTWO!
      powinno się wody używac z rozsądkiem, absolutny zakaz posiadania łazienki w
      domu. Kąpiel zbiorowa, raz na tydzień. wystarczy w bloku zrobić łaźnię i tam
      sąsiedzi mieliby 2 minutki na oplukanie, oczywiście dwa osobiki na jeden
      prysznic jednocześnie, żeby zużycie wody było jak najmniejsze.
    • Gość: GembalaP Re: Samochód musi być! IP: *.zus.pl 09.01.07, 07:36
      Ja pakuję się w brykę tylko od święta. Jak potrzebuję gdzieś "szybko" się
      przedostać. Na codzień jeźdżę autobusem. Mimo iż mieszkam i pracuje w W-wie, to
      odległośc pomiędzy domem, a pracą to 24 km.
    • Gość: jan Paranoiczne i uproszczone myślenie IP: 81.15.226.* 09.01.07, 08:05
      Typowo socjalistyczne rozumowanie. Traktuj auto jak proste narzędzie-jak choćby
      kombinerki.Mamy XXI wiek.A Twoje myślenie sprowadza się mniej więcej do tego,że
      powstają noclegownie a przecież ludzie ustawiają sie w coraz większych
      kolejkach po coraz droższe mieszkania.Po prostu nastąpiło już dawno wielkie
      rozwarstwienie w naszym społeczeństwie.Wielu ma po kilka aut,ale są
      tacy,których nie stać na bilet MPK aby szukać pracy.
      • xtrin Re: Paranoiczne i uproszczone myślenie 09.01.07, 10:02
        > Typowo socjalistyczne rozumowanie.
        > Traktuj auto jak proste narzędzie-jak choćby kombinerki

        No i właśnie cały problem w tym, że wielu nie potrafi traktować auta jako
        narzędzia. Zamiast używać kombinerek kupują napędzany silnikiem spalinowym
        wichajster zajmujący pół szafy i są szczęśliwi, bo jest wygodniejszy od
        kombinerek, podobne mają sąsiedzi, a kto ich nie ma i uważa, że to zupełnie
        zbędna zabawka ten obłudny zawistnik.
        • Gość: Arw Re: Paranoiczne i uproszczone myślenie IP: *.devs.futuro.pl 09.01.07, 10:16
          To jak to tak, nie masz IPoda i Nokii N93? to biedak jesteś i nie bede z
          Tobą gadać:) (nieważne że jakoś nigdy nie lubiłem słuchać muzyki z walkmanów i
          nnych rzeczy, a N93 włożone do kieszeni spodni, powoduje spadanie tychże spodni;))
        • zbig72 Re: Paranoiczne i uproszczone myślenie 09.01.07, 10:22
          próbując wmówić innym że komunikacja zbiorowa jest wygodniejsza i szybsza od
          prywatnej zachowujesz się jakbyś próbowła udowdnic ze zamiast piekarnika lepiej
          w kuchni ognisko rozpalać

          zgadzam się, że komunikacja zbiorowa jest
          - bardziej przyjazna dla środowiska (bardzej proeko)

          natomiast transport prywatny jest
          - szybszy (nie wiem jak wy ludzie jeździcie skoro niektórzy piszą że szybciej
          im zbiorowka - na przestankach stajecuie, czy co???)
          - wygodniejszy (zawsze masz siedzące, zawsze masz ciepło itd, dzieci bezpieczne
          w foteliku a nie uwieszone twojej ręki i dodatkowo po 3 siatki w każdej)
          - bezpieczniejszy (jeźdżę ładnych pare lat i nie miałem nawet słuczki a w
          czasach studneckich parę razy byłem zaczepiany na przystanku czy w nocnym)
          - tańszy (jadąc do pracy podwożę żonę a potem wracając podjeżdżam pod nią -
          trasa liczy w obie strony 20 km, cena dwóch miesięcznych bez zniżek przekracza
          cenę wypalonej benzyny)
          - bardziej elastyczny (jadę gdzie chcę a nie tam gdzie pokierowano trasę
          autobusu, nie mam przesiadek, nie przejmuję się rozkładem)

          w ogóle cała ta dyskusja jest jałowa - ne chcecie żjeździć samochodami to nie
          jeździjcie ale czemu próbujecie mnie zmusic do zmiany mojego stylu życia? dla
          mnie jak chcecie to możecie wrócić do łuczywa, tary, ognisk i piwnic w ziemi
          zamiast lodówek - ale ja nalepiej wiem co dla mnie dobre i nie potrzebuję
          nawiedzonych pomagierów...

          czasem korzystam z komunikacji zbiorowej i za kazdym razem mam miejsce coś, co
          utwierdza mnie to w przekonaniu że lepiej bym zrobił biorąc samochód...

          pozdrawiam tych co umieją samochód traktować jak normalne narzędzie - jak
          pralkę, lodowke czy kuchenkę (czy badasz społeczne, ekologiczne czy finansowe
          aspekty pralki??? nie! uruchamiasz kiedy ci to potrzebne i specjalnie się nad
          tym nie zastanawiasz)

          dla osób nie mających samochodu albo bojących się prowadzić to faktycznie może
          być demon nie z tego świata ale to naprawdę zwykłe ułatwiiające zycie
          urządzenie!!!
          • Gość: Kodem_PL podpisuje sie pod tym obiema mackami N/T IP: *.hor.brad.ac.uk 09.01.07, 16:37
            pozdro
          • Gość: bobrek Re: Paranoiczne i uproszczone myślenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 18:23
            > natomiast transport prywatny jest
            > - szybszy (nie wiem jak wy ludzie jeździcie skoro niektórzy piszą że szybciej
            > im zbiorowka - na przestankach stajecuie, czy co???)

            Nie zawsze. Moge wskazac trasy we Wroclawiu, gdzie w szczycie tramwaj po
            wydzielonym torowisku jedzie 2-3 razy szybciej niz samochody.

            > - wygodniejszy (zawsze masz siedzące, zawsze masz ciepło itd, dzieci bezpieczne
            >
            > w foteliku a nie uwieszone twojej ręki i dodatkowo po 3 siatki w każdej)

            Kaleka nie jestem, miejsca siedzacego zawsze nie potrzebuje...

            > - bezpieczniejszy (jeźdżę ładnych pare lat i nie miałem nawet słuczki a w
            > czasach studneckich parę razy byłem zaczepiany na przystanku czy w nocnym)

            5 lat nie masz stluczki, a w 6 ladujesz na slupie i zabieraja sie w czarnym
            worku (odpukac oczywiscie). W wypadkach komunikacyjnych ginie 5000 ludzi
            rocznie. Przytlaczajaca czesc to wypadki samochodow prywatnych.

            > - tańszy (jadąc do pracy podwożę żonę a potem wracając podjeżdżam pod nią -
            > trasa liczy w obie strony 20 km, cena dwóch miesięcznych bez zniżek przekracza
            > cenę wypalonej benzyny)
            > - bardziej elastyczny (jadę gdzie chcę a nie tam gdzie pokierowano trasę
            > autobusu, nie mam przesiadek, nie przejmuję się rozkładem)

            Nie zawsze tanszy, nie zawsze elastyczny. Gdy pracujesz w miejscu, od ktorego do
            najblizszego wolnego parkingu masz 20-30 minut piechota, a od przystanku 5
            minut, to ja wole jechac tramwajem.

            > w ogóle cała ta dyskusja jest jałowa - ne chcecie żjeździć samochodami to nie
            > jeździjcie ale czemu próbujecie mnie zmusic do zmiany mojego stylu życia? dla
            > mnie jak chcecie to możecie wrócić do łuczywa, tary, ognisk i piwnic w ziemi
            > zamiast lodówek - ale ja nalepiej wiem co dla mnie dobre i nie potrzebuję
            > nawiedzonych pomagierów...

            Uzytkownicy aut nie rozumieja jednego: duze miasto jest wspolna przestrzenia
            zyciowa setek tysiecy ludzi, gdyby kazdy robil tak, jak mu najwygodniej, zycie
            byloby nie do zniesienia. Na sobiepanstwo, to moze sobie pozwolic chlop na
            zagrodzie, w miescie trzeba przyjac pewne ustepstwa z wlasnych doraznych
            korzysci na rzecz poprawy ogolnej sytuacji. Niestety postawy obywatelkie,
            dzialanie na rzecz dobra wspolnego, kojarza sie u nas z "komuna", a "wolnosc"
            pojmowana jest anarchicznie. Jeszcze nam duzo brakuje do cywilizacji.


            > czasem korzystam z komunikacji zbiorowej i za kazdym razem mam miejsce coś, co
            > utwierdza mnie to w przekonaniu że lepiej bym zrobił biorąc samochód...

            Sporadycznie jade autem do centrum i za kazdym razem mowie sobie - moglem
            pojechac tramwajem, co tez mi odbilo, zeby pchac sie tu samochodem.

        • Gość: bobrek w Polsce samochod to fetysz, nie narzedzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 18:12
          > No i właśnie cały problem w tym, że wielu nie potrafi traktować auta jako
          > narzędzia. Zamiast używać kombinerek kupują napędzany silnikiem spalinowym
          > wichajster zajmujący pół szafy i są szczęśliwi, bo jest wygodniejszy od
          > kombinerek, podobne mają sąsiedzi, a kto ich nie ma i uważa, że to zupełnie
          > zbędna zabawka ten obłudny zawistnik.

          Potwierdzam. Gdyby ludzie traktowali samochody jak narzedzia, byloby normalnie.
          Niestety caly czas traktuje sie je jak fetysze. Wezmy na przyklad sprawe malych
          stluczek na parkingach. Gdy np. niechcacy komus porysujesz lekko lopate, nie
          zmiejszajac jej walorow uzytkowych, to nie ma zadnego problemu. Spobuj natomiast
          na parkingu leciutko otrzec komus zderzak czy nie daj boze drzwi... Awantura,
          wzywanie policji, straszenie sadem, rekoczyny, sciaganie 500 zl z OC na
          lakierowanie jednej malej ryski... to norma. Dlatego tak nie lubie parkowac w
          zatloczonych miejscach. Ludzie dbaja o te blaszane pudla bardziej niz o wlasne
          dzieci. To jest chore. Inna sprawa, samochodem nie zawsze jest szybciej i
          wydogniej, ale duzo osob MUSI koniecznie pojechac autem, bo jazda autobusem do
          dla nich wielki dyshonor, to znizenie sie do "cuchnacego plebu".

    • Gość: kileryk Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 09:05
      ja mam 2 samochody. Jeden mały a drugi duży
    • Gość: rob Re: Samochód musi być! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.07, 09:06
      autobus wychodzi mnie tak samo, a moze nawet drożej jezeli musze zmienić linię!
      No i czas autobusem 1 godzine a jak nawali to 2, autem 10-15 minut. A co do
      fatalnych dróg płace podatki te specjalne na drogi od 1985, i poza płatnymi
      fragmentami autostrad nic się nie zmieniło - dziury, dziury.... szkoda mówić.
    • Gość: samotny patryk Re: Samochód musi być! IP: *.gazownia.szczecin.pl 09.01.07, 09:43
      a czy autor stwierdzenia pomyślał o tych którzy są sami i aby utrzymać dom
      zapłacić rachunki muszą z jednej pracy jechać do drugiej pracy? i tyrają od 6,7
      do 22 albo i później?
      • Gość: mart Re: Samochód musi być! IP: *.starcom.com.pl 09.01.07, 11:09
        Patryk, trzymam kciuki, żebyś kogoś znalazł.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka